chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Potrzebujemy działania. Ruchy społeczne w edukacji kulturowej

30/07/2019
by Marta Kosińska
Język: PL

/pl/file/demonstration-41931091920jpgdemonstration-4193109_1920.jpg

        

Na ostatniej międzynarodowej konferencji Critical Education. Resistance and Praxis against Populism, Sexism and Racism, która odbyła się w Neapolu, na panelu poświęconym edukacji inspirowanej działaniami Paolo Freirego, występowała dr Inny Accioly, która opowiadała, między innymi, o sytuacji publicznych uniwersytetów w Brazylii. Mówiła o stopniowej utracie ich autonomii, zmniejszaniu dotacji ze strony rządu na ich funkcjonowanie i tym samym o uniemożliwianiu edukacji najbiedniejszym grupom społecznym zamieszkującym Brazylię. Odczytała list od jej studentów, okupujących Federalny Uniwersytet w Rio de Janeiro, w którym apelowali oni o międzynarodową solidarność instytucji edukacyjnych w walce o prawo do edukacji, która w ich rozumieniu jest jednocześnie walką o równość społeczną. Potem padło pytanie z sali: co pani doktor robi, jak wykłada swoje przedmioty, że jej studenci mają tak dużą świadomość społeczną i polityczną i wierzą w sprawczość swojego działania? Accioly odpowiedziała, że oczywiście, uczy edukacji krytycznej, jednak tak naprawdę nie musi robić wiele, ponieważ jej studenci przychodząc na studia już są zaangażowani w wiele aktywności społecznych, różnego rodzaju i ich rozbudzenie polityczne nie zaczyna się dopiero wraz z cezurą rozpoczęcia studiów. Brzmi znajomo?

Nie. W Polsce wielu z nas, nauczycieli i badaczy akademickich może pomarzyć o takiej sytuacji. Wielu z nas wręcz wpisało w swój akademicki habitus pewien specyficzny styl narzekania „na poziom studentów”, którzy „z roku na rok są coraz gorsi” i wykazują „coraz mniejszą świadomość społeczną”. Narzekamy chętnie i dużo. Podobnie narzekają pracownicy instytucji kultury usiłujący pozyskać do swoich działań osoby dorosłe, albo ci realizujący działania animacyjne, krytyczne, antydyskryminacyjne. Łatwiej pracuje się przy programach edukacyjnych z osobami zaangażowanymi, krytycznie myślącymi, jednak oni stanowią mniejszość. Często docierając jedynie do grup już aktywnych, reprodukujemy podział społeczny na przeciętną większość i krytyczną (i zarazem elitarystyczną, intelektualną) mniejszość, edukując w wąskim kręgu.

Rebecca Solnit w swojej przetłumaczonej niedawno na język polski książce poświęconej ruchom społecznym – Nadzieja w mroku – pisze:

Gdyby zapytać większośc z nas, w jakim społeczeństwie żyjemy, powiedzielibyśmy, że w kapitalistycznym, jednak nasze życie codzienne – rodzinne, relacje z bliźnimi, przyjaźnie, zajęcia, działalność w organizacjach społecznych, duchowych, politycznych – jest z gruntu niekapitalistyczne, a nawet antykapitalistyczne, pełne działań bezinteresownych, dobrowolnych, z miłości i dla zasady[1].

I dodaje, że ten społeczny antykapitalizm jest jak matka sprzątająca bałagan po swym dziecku – kapitalizmie, wywołującym  „nieustanną katastrofę”. To dlatego ruchy społeczne są tak ważne, ponieważ – stosując cały czas metaforę z matką i dzieckiem Solnit – matka czasem przywołuje swoje dziecko do porządku, aby samo po sobie posprzątało „mocą prawa lub siłą protestu”[2].

Ron Eyerman i Andrew Jamison przekonują, że ruchy społeczne mają szczególną wartość dla edukacji dorosłych – to ważne przestrzenie publiczne, w których dokonuje się społeczna, kolektywna kreacja idei, nowych tożsamości a nawet ideałów[3]. Warto więc przyjąć perspektywę, w której uświadomimy sobie, że badacze edukacyjni mogą się od ruchów społecznych wiele nauczyć[4]. Według Tricii Niesz ruchy społeczne same w sobie pełnią rolę edukatorów, głównie edukacji nieformalnej i quasi-formalnej – i to nie tylko wobec ich członków, ale także wobec opinii publicznej czy osób i instytucji odpowiedzialnych za polityki publiczne. Ruchy społeczne edukują społeczeństwo. Kardynalnym przykładem tej funkcji edukacyjnej jest historia Civil Rights Movement w Stanach Zjednoczonych, któremu to ruchowi towarzyszyła setka działań edukacyjnych wspierających cele ruchu. Sam już udział w ruchu miał przede wszystkim działanie edukacyjne. Istnieje także ogromna literatura przedmiotu, wskazująca realne efekty tego ruchu w dziedzinie edukacji formalnej w USA. Przypomnijmy, że jednym z takich efektów było na przykład zinstytucjonalizowanie w ramach amerykańskiej edukacji szkolnictwa wyższego Black Studies.

Ważną postacią dla edukacji kulturowej budującą przełęcze pomiędzy ruchami społecznymi a edukacją dorosłych jest postać Paolo Freirego. W latach 70. do Europy i Stanów Zjednoczonych docierają tłumaczenia książek Freire’go i tym samym wędruje tam wiedza dotycząca ruchów społecznych i edukacji z obszaru Ameryki Łacińskiej. Idea ruchów społecznych pojawia się w pedagogice Freirego, choćby w jego wezwaniu, żeby jako edukatorzy sytuować się jednocześnie wewnątrz, jak i na zewnątrz „systemu”. Uważał, że to właśnie ruchy społeczne odgrywają ogromną rolę w wytwarzaniu nowej zmiany społecznej (z tego względu, że porządek hegemoniczny nigdy nie jest monolityczny, i w tych jego szczelinach można zmieniać społeczeństwo[5]).

Freire także w wirtuozowski sposób łączył wymiar społeczny edukacji dorosłych z wymiarem psychologicznym. Pamiętajmy, że w u Freirego świadome, krytyczne życie jest projektem niedokończonym. Zadanie edukacji polega na ciągłym pogłębianiu swojej krytycznej świadomości, jednocześnie przy uświadomieniu sobie, że nasze osobowości znajdują się w ciągłym procesie, nigdy nie są dokończone[6]. Warto w tym kontekście przywołać współczesne badania przeprowadzone w Polsce przez Magdalenę Budziszewską nad osobami wykazującymi stany lękowe i depresyjne wynikające z obaw przed katastrofą klimatyczną[7]. Stany lękowe zaczynają dotyczyć coraz większej ilości osób i chociaż stają się doświadczeniem zbiorowym, niekoniecznie są przeżywane zbiorowo. A to kwestia zasadnicza: czy mamy grupę, z którą możemy dzielić nasze obawy, która spełnia rolę grupy wsparcia? Aktywizm społeczny, w tym aktywizm klimatyczny zdecydowanie należą do form działania, które pozwalają lepiej znosić ciężar świadomości zbliżającego się załamania klimatycznego. W konsekwencji uczestnictwo w ruchach aktywistycznych może pełnić funkcje edukacyjne, społeczne, ale także terapeutyczne w postaci grupowego wsparcia psychologicznego.

Pod koniec życia Paolo Freire był zaangażowany w Movimento dos Trabalhadores Rurais  Sem Terra (Movement of Rural Workers withouth Land/Landless Workers Movement). Ruch ten sam w sobie określany jest jako „ogromna szkoła”. Uczestnictwo w ruchach społecznych w ramach edukacji, albo też postrzeganie edukacji poprzez pryzmat działań społecznych w przestrzeni publicznej było dla Freire’go priorytetem, i działaniem wbrew „romantyzacji edukacji”[8].

Rola edukacyjnych organizacji pozarządowych, trenerów edukacji oraz instytucji kultury dla procesu edukacji dorosłych i jednocześnie dla wspierania ruchów społecznych jest niezwykła i dla wielu podmiotów stanowi wciąż terra incognita. Sama ostatnio prowadząc (wraz z dr Karoliną Sikorską) badania młodych kobiecych środowisk aktywistycznych natrafiłam na narracje młodych kobiet, dla których uczestnictwo w ruchach społecznych niosło ze sobą szczególną rolę edukacyjną. W wywiadzie jaki z nimi przeprowadziłyśmy opowiadały o tym, że wiele nauczyły się od aktywistów. Szczególnym doświadczeniem kolektywizmu był dla naszych rozmówczyń Obóz dla Puszczy. Opowiadały:

Dla mnie np. „Obóz dla puszczy” (…)  był bardzo ważny (…). To, że w ogóle tak wielka grupa była się w stanie zorganizować i że w ogóle do tej pory to jakoś działa, że to przyniosło naprawdę jakieś skutki, i ta walka się tam odbywała i sukcesywnie do czegoś doprowadziła, to dla mnie jest naprawdę niesamowite. I że sam obóz funkcjonował tak niehierarchicznie, że tam była ta rotacyjność, że dało się kilkadziesiąt osób, które się w ogóle nie znały, zorganizować, że to działało wszystko – i też na takich zasadach, kuchnia wegańska, wszystko. Że można stworzyć taką mikrospołeczność alternatywną w jakimś konkretnym celu. Dla mnie to było bardzo ważne doświadczenie. Bycie tam w obozie.

Podobne doświadczenia dotyczące ruchów ekologicznych notuje w swoich badaniach Griff Foley[9], choćby na przykładzie obrony australijskich lasów deszczowych[10].

Tym, co podlega edukacji w ruchach społecznych, jest przede wszystkim wiedza społeczna, wiedza o społeczeństwie. W obrębie działań edukacyjnych realizowanych w ramach ruchów społecznych często ich główni aktorzy gorąco debatują nad ideą i filozofią edukacji. Dlaczego? Bo wszyscy są w nią zaangażowani i jednocześnie czują, że edukacja może mieć swoją sprawczość, że działa. Wtedy paradoksalnie chętniej omawiamy i nawet kłócimy się o stojące za edukacją filozofie, ponieważ widzimy „naocznie”, które z nich sprawdzają się, a które nie. Edukacja w ramach ruchów społecznych niesie więc także ze sobą wartość autotematyczną – refleksję nad sobą samą[11].

            

dr hab. Marta Kosińska – kulturoznawczyni, pracuje w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współzałożycielka, działaczka i badaczka w Centrum Praktyk Edukacyjnych przy CK Zamek w Poznaniu. Animatorka środowiska edukacji kulturowej, doradczyni i konsultantka działań edukacyjnych, ewaluatorka projektów z zakresu edukacji kulturowej, badaczka i projektodawczyni badań z zakresu edukacji kulturowej. Ambasadorka EPALE.

      

Zobacz także:

Co z tą edukacją kulturalną?

Wspólnota edukuje się sama: zasada subsydiarności w edukacji

Współpracujemy czy udajemy? Międzysektorowość w edukacji kulturowej

Co to znaczy być aktywnym obywatelem i jak się nim stać?

Jak rozwijać kreatywność obywateli w sprawach politycznych?

Edukacja kulturowa, szkoła a sprawa polska

Przeżyłam coś niezwykłego. O dreszczu emocji w edukacji

Wykład czy warsztat?


[1] Rebecca Rolinit, Nadzieja w mroku, tłum. A. Dzierzgowska, S. Królak, Karakter, Kraków 2019, s. 14-15.

[2] Ibidem, s. 15.

[3] R. Eyerman, A. Jamison, Social Movements: A cognitive approach, PA: The Pennsylvania State University Press 1991.

[4] Tricia Niesz, „Social Movements and Educational Research: Toward a United Field of Scholarchip”, „Teachers College Record”, Vol. 120/2018, s. 2.

[5] P. Mayo, „Synthesizing Gramsci and Freire: Possibilities for the theory of radical adult education”, International Journal of Lifelong Education” 13(2)/1994.

[6] Paulo Freire, Pedagogy of Freedom. Ethics, Democracy and Civic Courage, Lanham: Rowman and Littlefield, 1998.

[7] Robert Jurszo, „To będzie koniec cywilizacji, jaką znamy. Depresja klimatyczna w Polsce” [Wywiad], https://oko.press/to-bedzie-koniec-cywilizacji-jaka-znamy-depresja-klimatyczna-w-polsce-wywiad/, dostęp: 23.07.2019.

[8] P. Mayo, „Synthesizing Gramsci and Freire: Possibilities for the theory of radical adult education”, International Journal of Lifelong Education” 13(2)/1994.

[9] Zob. G. Foley, „Clearing the theoretical ground: Elements in a theory of popular education”, „International Review of Education”, 44 (2-3)/1998.

[10] Zob. F. Foley, Learning in Social Action. A Contribution to understanding informal education, New York, NY: Zed Books 1999; G. Foley, „Radical adult education and learning”, „International Journal of Lifelong Education”, 20 (1-2)/2001.

[11] Zob. K. Teitelbaum, Schooling for „good rebels”: Socialism, American education, and the search for radical curriculum, NY: Teachers College Press, New York 1995.

     

Interesujesz się edukacją kulturową? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

  

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 2 z 2
  • Obrazek użytkownika Marcin Szeląg
    Rozwijanie edukacji społecznej w takim wymiarze jak piszesz wymaga społeczeństwa obywatelskiego, a nie jedynie jego śladowych przejawów. Z tym jednak jak wiadomo nie jest w Polsce dobrze, mówiąc bardzo oględnie. Nie mam na myśli tylko tego, że nie jest ona w Polsce wspierana, a przeciwnie jest wypierana z publicznego i politycznego dyskursu (użyję tego już leciwego sformułowania, zamiast współczesnej "narracji"), czego wręcz modelowym przykładem jest ciągle podejrzliwe traktowanie organizacji III sektora. Myślę teraz przede wszystkim o dyskursie edukacyjnym. Może się mylę, ale myśl pedagogiczna Freire nie jest szeroko znana w Polsce, poza oczywiście środowiskiem samych pedagogów. Nie wiem czy ostatecznie ukazała się po polsku jego "Pedagogy of the Oppressed", której zapowiedzi w tłumaczeniu H. Zielińskiej pojawiały się już kilka lat temu. Stanowi ona dobry pretekst do "kłótni" o edukacji, zwłaszcza na gruncie edukacji kulturowej. Mam wrażenie, że tutaj brakuje ciągle argumentów za edukacją kulturową jako przestrzenią emancypacji, która nie reprodukuje podziały lecz pozwala je przełamywać.
  • Obrazek użytkownika Marta Kosińska
    Myślę, że masz rację, że myśl Freirego nie jest w Polsce szczególnie dobrze znana. Nawet jeśli jest on znany w niektórych kręgach, to rzadko dziś na bieżąco dyskutuje się jego idee w kontekście aktualnej sytuacji społecznej i politycznej. Ja ostatnio szansę na uczestnictwo w takiej debacie miałam właśnie niestety poza Polską - na wspomnianej w tekście konferencji. A co do rozwijania edukacji społecznej i istnienia społeczeństwa obywatelskiego. Fajnie, jeśli to społeczeństwo obywatelskie istnieje i sprawnie działa, ale zarówno myśl Freirego, jak i na przykład Gramsciego - tworzyły się w trudnych warunkach dla demokracji. Chodzi mi o to, że to właśnie między innymi edukacja kulturowa tworzy społeczeństwo obywatelskie. I ja na przykład problemy z nim w Polsce widzę jako wynikające ze słabej edukacji kulturowej i społecznej. To jest też nasza - edukatorów i edukatorek - odpowiedzialność i często brak skuteczności działania. Niestety.