chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Współpracujemy czy udajemy? Międzysektorowość w edukacji kulturowej

11/12/2018
przez Marta Kosińska
Język: PL

W tym roku minęły trzy lata funkcjonowania w Polsce programu Bardzo Młoda Kultura. Nie wiadomo, czy odbędzie się kolejna jego edycja. Program działał pod egidą Narodowego Centrum Kultury, był realizowany w szesnastu województwach, a jego główną ideą była współpraca międzysektorowa. Właściwie był to pierwszy program w Polsce, który budował praktykę edukacji kulturowej opartą na idei współpracy: jeśli ktoś chciał wziąć udział w programie, musiał wejść we współpracę z innym podmiotem (fizycznym, organizacyjnym bądź instytucjonalnym). Najbardziej lansowanym w programie typem współpracy była współpraca pomiędzy sektorami kultury i oświaty. Takie wskazanie wynikało z prowadzonych wcześniej badań na temat stanu edukacji kulturowej w polskich szkołach oraz relacjach pomiędzy ngo-sami i instytucjami zajmującymi się kulturą, a praktyką polskiej szkoły. Badania te zwracały uwagę na bardzo niski poziom tej współpracy: instytucje kultury najczęściej przygotowywały jakąś ofertę edukacyjną kierowaną do szkół, nauczyciele nie mieli wpływu na jej kształt, stawiano ich w roli biernych odbiorców oferty, niewiele osób przejmowało się korelacją pomiędzy programami edukacyjnymi instytucji kultury a podstawą programową w szkole. Jeśli instytucje i szkoły realizowały wspólnie projekty – normą był brak wynagrodzenia dla nauczycieli pracujących przy projektach. Obarczeni pracą, zmuszeni do aktywności projektowej po godzinach pracy, nieopłacani – nie stanowili nauczyciele szczególnie chętnej grupy do podejmowania kreatywnych i innowacyjnych działań edukacyjnych. Zamiast współpracować, szkoły i instytucje kultury fingowały współpracę, coraz bardziej ideowo alienując się od siebie nawzajem.

/en/file/people-coffee-tea-meetingjpgpeople-coffee-tea-meeting.jpg

Ten przykład wskazuje na fakt, że udawana przez dekady współpraca różnych sektorów w edukacji prowadziła do systematycznej konsolidacji i usztywnienia złych nawyków i wzorców, a w konsekwencji umacniała niedoskonałą kulturę współpracy. Termin „kultura współpracy” jest tu jak najbardziej na miejscu: chodzi wszak zarówno o sferę konkretnych praktyk i działań, ale także i o sferę przekonań partnerów współpracy zarówno na temat samego współdziałania, jak i o sobie nawzajem. Poziom kultury współpracy międzysektorowej w Polsce mierzono już prawie dziesięć lat temu: zainteresowanych odsyłam na przykład do wydanej w 2011 przez Instytut Spraw Publicznych „Współpracy pomiędzy organizacjami pozarządowymi i administracją samorządową” Magdaleny Dudkiewicz i Grzegorza Makowskiego.

Także już w badania, które miałam przyjemność współprowadzić w Wielkopolsce w 2014 roku, a które czytelnik odnajdzie w zakładce EPALE: biblioteka materiałów, także wskazywały na niski poziom kultury współpracy międzysektorowej. Podsumowujący je raport: „Edukacja kulturowa w Poznaniu” wskazywał na bardzo negatywne przekonania nauczycieli na temat pracowników sektora kultury, i odwrotnie, pracowników instytucji kultury na temat nauczycieli. Polecam zwłaszcza część IV tej publikacji, zatytułowaną „Współpraca i komunikacja”.

W obszarze edukacji dorosłych współpraca międzysektorowa rzadziej zachodzi pomiędzy instytucjami kultury a szkołami, częściej natomiast jest rozumiana dwojako: albo jako (1) współpraca organizacji pozarządowych lub instytucji kultury z jednostkami samorządu terytorialnego, albo jako (2) współpraca instytucji kultury i organizacji pozarządowych. Wydaje się, że w zakresie drugiej z wymienionych form współpracy mamy w obszarze edukacji kulturowej całkiem duże doświadczenie. Współpraca ngo-sów i instytucji kultury jest też tym, co podmioty aktywne w polu edukacji kulturowej najczęściej rozumieją pod pojęciem współpracy międzysektorowej.

Tymczasem obie z wymienionych form mogą być – i często są – bardzo problematyczne. Po ostatnim Niekongresie animatorów kultury został w Wielkopolsce przeprowadzony pilotażowy konkurs zatytułowany „Siła współpracy”. Chodziło w nim o to, aby wchodziły ze sobą we współpracę jednostki samorządu oraz instytucje i organizacje kultury (w konsekwencji obie wymienione wcześniej formy współpracy znalazły tu swoje miejsce). Wszystkie realizowane projekty poddawane były obserwacji i ewaluacji – wszystkie ewaluacje przeprowadziło Centrum Praktyk Edukacyjnych z Poznania, którego jestem częścią. Jakie wnioski przyniosły te badania?

Po pierwsze, najczęściej występującym kontekstem współpracy pomiędzy instytucjami kultury a jednostkami samorządu są realizowane lokalnie programy rewitalizacji. Kontekst ten może nastręczać wiele problemów, jeśli zaczyna występować w obszarze, w którym kultura współpracy stoi na bardzo niskim poziomie: może prowadzić do instrumentalizacji działań ngo-sów i instytucji kultury, które niewielkim kosztem finansowym, najczęściej w formule „małych grantów” mają realizować cele rewitalizacji społecznej i kulturowej. Już formuła małych grantów nie pozwala często na przeprowadzenie pogłębionej diagnozy potrzeb edukacyjnych grup odbiorczych – tam, gdzie gminy nie zainwestowały wcześniej w takie badania, działa się i edukuje „w ciemno”.

Umacnia się w wyniku takich działań także przekonanie, że działaniami kulturowymi i edukacyjnymi można stosunkowo niedrogo realizować cele rewitalizacyjne. Nic bardziej błędnego: musimy przestać myśleć o edukacji jako o „niedrogiej” praktyce. Jeśli zaczęlibyśmy uczciwie przeliczać nasze wynagrodzenia z pracy przy różnego rodzaju projektach edukacyjnych, zapewne wyszłoby nam, że w większości przypadków pracujemy za nie więcej niż 28 złotych netto za godzinę. Tak! Nie mamy nawyku przeliczania naszych godzin roboczych i dzielenia na nie stawek, które otrzymujemy. Czy znacie trenerów, którzy realizują szkolenia za takie stawki? Ja nie znam. Mam za to mnóstwo znajomych edukatorów kulturowych, którzy tyle właśnie zarabiają.

Drugim najczęściej spotykanym problemem we współpracy międzysektorowej jest „fingowana” współpraca. Niezwykle rzadko siadamy do wspólnego wymyślania działań. Jeszcze rzadziej razem z partnerami przeprowadzamy wspólną diagnozę potrzeb edukacyjnych. Raczej postępujemy inaczej: dzielimy naszą pracę na „piętra”, „moduły” i następnie rozdzielamy je pomiędzy siebie: ty jesteś odpowiedzialny za to, a ja za tamto. W konsekwencji w takim modelu współpracy nader często gubimy wymiar wspólnej komunikacji w projekcie oraz ewaluacji. Nie podsumowujemy naszych działań, bo i po co. W sumie działaliśmy razem, ale tak jakby osobno. Przemyślenia po skończonej realizacji projektu najczęściej pojawiają się wtedy, kiedy coś nie poszło – ktoś czegoś nie zrealizował. Tylko że wtedy wylewamy na siebie żale i pretensje zamiast kończyć działanie konstruktywnie planami na przyszłość.

No i trzecia trudność: właśnie plany na przyszłość. Najbardziej problematyczna dla współdziałających podmiotów jest długoterminowa perspektywa ich pracy. Jest to podstawowy problem zwłaszcza we współpracy z jednostkami samorządu terytorialnego. Edukatorzy i edukatorki często skarżą się, że urzędy wymagają od nich działań innowacyjnych, ale ileż razy można wymyślać innowację? Za każdym projektem innowacja? A gdzie miejsce na ich inkubację, wdrażanie? Jeśli nie wypracowaliśmy wcześnej kultury i standardu współpracy z samorządem polegających na wspólnym określaniu celów długoterminowych istotnych do osiągnięcia w danym obszarze społecznym, edukatorzy zawsze będą stroną słabszą i podporządkowaną we współpracy, wypełniającą kryteria, na kształt których nie mają wpływu.

Jak to zmienić? Spotykać się. Regularnie. Spotykanie przerodzić w systematyczny, a może także przyjemny rytuał. Może samorządowe wspólne śniadania raz w miesiącu, podczas których jednostki samorządu, ngo-sy i instytucje kultury rozmawiają o swojej pracy, celach, postępach, potrzebach – podtrzymują wiedzę o sobie nawzajem? Może rady pożytku publicznego? Może job shadowing? Coroczne giełdy edukacyjne? Pomysłów jest nieskończona ilość. Warto zacząć zgłębiać temat. Miłej i dobrej (współ)pracy na Nowy Rok!

dr hab. Marta Kosińska – kulturoznawczyni, pracuje w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współzałożycielka, działaczka i badaczka w Centrum Praktyk Edukacyjnych przy CK Zamek w Poznaniu. Animatorka środowiska edukacji kulturowej, doradczyni i konsultantka działań edukacyjnych, ewaluatorka projektów z zakresu edukacji kulturowej, badaczka i projektodawczyni badań z zakresu edukacji kulturowej. Ambasadorka EPALE.


Zobacz także:

Wspólnota edukuje się sama: zasada subsydiarności w edukacji

Ewaluacja w edukacji kulturowej: trzymajmy rękę na pulsie!

Edukacja kulturowa w projekcie

Edukacja antydyskryminacyjna i współpraca międzysektorowa

Interesujesz się edukacją kulturową? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

  

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn