chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Człowiek dorosły w „Miasteczku Mamoko”

30/04/2018
przez Monika Sulik
Język: PL

Gdzie leży "Miasteczko Mamoko" i co może mieć wspólnego z uczeniem się dorosłych? Mamoko czyli JA MAM OKO – i TY MASZ OKO? MAMY OCZY, ale czy dobrze widzimy i czy potrafimy czytać? Zainspirowana słowami czteroletniej Joanny, która poprosiła swoją mamę o poczytanie książki, w której nie było żadnych wyrazów, postanowiłam  przeprowadzić mały „eksperyment” edukacyjno-czytelniczy ze studentami pedagogiki.

A oto rzeczony dialog Joanny z mamą:

Joanna: Poczytaj mi…

- Mama: Ale tu nie ma liter, same obrazki!

- Joanna: I co? Jak nie ma liter, to już nie umiesz czytać? Nie nauczyli cię?[1].

Otóż poprosiłam studentów pedagogiki o przeczytanie książki Aleksandry i Daniela Mizielińskich pt. „Miasteczko Mamoko”. Uczestnicy zajęć otrzymali do przeczytania jedną stronę książki. Warto w tym miejscu wspomnieć, jak wydawcy rekomendują swoją publikację czytelnikom: „Każda rozkładówka to bajecznie narysowana panorama fragmentu tytułowego miasteczka. Razem tworzą obraz jednego dnia z życia Mamoko i jego sympatycznych mieszkańców. Uważne dziecięce oko odnajdzie tu kilkanaście równolegle poprowadzonych historii, opowiedzianych wyłącznie za pomocą rysunków. Pełne najrozmaitszych szczegółów ilustracje można podziwiać godzinami, śledząc przygody poszczególnych bohaterów, oglądając zakamarki miasteczka i wyszukując ukryte przedmioty. „Miasteczko Mamoko” to prawdziwa obrazkowa uczta znakomicie rozwijająca dziecięcą spostrzegawczość”[2]. Jak zatem widać, książka ta przeznaczona jest głównie dla dzieci, tymczasem dla mnie to fantastyczny materiał do pracy z dorosłymi. Czy ktoś z was już próbował?

Jeśli ktoś uważnie oglądał kultowy polski serial telewizyjny pt. „Janosik” to z pewnością pamięta niezwykle zabawny, ale też wymowny fragment, gdzie Pyzdra próbuje odczytać ważny dokument, który okazuje się niezapisaną kartką. Scenie towarzyszy taki oto dialog dwóch bohaterów – Pyzdry i Kwiczoła:

Kwicoł: Tyś to cytoł? 

Pyzdra: Jo

Kwicoł: Ty cytać nie umies!

Pyzdra: Umiem!

Kwicoł: A przeca tu nic nie napisane?

Pyzdra: Jakby były litery to każdy barani łeb by przecytoł.

No właśnie... gdyby tylko były litery, to czytanie książki dla dzieci byłoby banalnie proste. Tymczasem, dorośli poproszeni o przeczytanie książki bez zapisanych wyrazów okazali się wręcz „analfabetami”. Aż trudno uwierzyć, jakież było zakłopotanie i niepewność studentów i studentek. Ich czytanie w większości przypadków ograniczało się do krótkich zdań wypowiadanych z zakłopotaniem i niepewnością. Dało się odczuć wyraźną trudność w wykonaniu tego zadania, a jedna osoba odmówiła jego wykonania tłumacząc, że nie potrafi tak „czytać”. W tym miejscu pragnę dodać, iż pierwotnie nie miałam zamiaru wprowadzić osób dorosłych w zakłopotanie, natomiast opisane ćwiczenie z czytania „Mamoko”  miało być wstępem do zajęć, mających wzmacniać w studentach kompetencje czytelnicze. Zajęcia te odbywały się w  oparciu o tekst Lecha Witkowskiego pt. „Wstęp do problemu fenomenologii czytania. (Uwagi nie tylko seminaryjne)”[3]. Po przemyśleniu uznałam jednak, że takie poczucie dyskomfortu podczas wykonywania opisanego ćwiczenia, może mieć również wartość edukacyjną, a już na pewno skłania do refleksji nad swoją umiejętnością radzenia sobie z odczytywaniem wizualnej rzeczywistości, która nas przecież otacza, i w której uczestniczymy.

/en/file/mamokoojpg-0mamokoo.jpg

 

Jak to jest z TYM czytaniem?

W encyklopedii odnajdujemy następującą definicję czytania:

Czytanie – proces poznawczy, jedna z umiejętności nabywanych przez człowieka w procesie edukacji, która umożliwia odbiór informacji przekazywanych za pomocą języka pisanego. Współcześnie wciąż jedną z podstawowych form komunikowania się jest mowa pisana, dlatego czytanie jest jedną z najważniejszych umiejętności każdego człowieka. W psychologii i pedagogice spotyka się wiele definicji próbujących uściślić pojęcie czytania. Wyróżnia się jednak dwa zasadnicze podejścia do tematu: lingwistyczne i psychologiczne”[4].

Zatem w definicji tej mowa zarówno o umiejętności tworzenia dźwiękowej formy znaków na podstawie jej symbolu graficznego (podejście lingwistyczne) jak i rozumieniu tekstu, które związane jest z rozpoznawaniem symboli oraz porozumiewaniem się społecznym (podejście psychologiczne).

Bardzo ważne, w kontekście podejmowanego tematu są słowa Lecha Witkowskiego, który pisze o czytaniu jako sposobie „istnienia człowieka w świecie symboli i informacji. Czytanie może też być medium docierania treści kulturowych do odbiorcy, które jak podkreśla autor, nie zniknie wraz z mitologizowanym, rzekomym końcem „ery Güttenberga”. Dalej w swym tekście Lech Witkowski definiuje czytanie jako wołanie i czekanie na odpowiedź, na echo, które nie w każdej przestrzeni zabrzmi. To przestrzeń wielowymiarowa, wielopiętrowa, hybrydalna, niemająca jednej, prostej struktury (spis treści), w której chcemy się rozeznać; to przestrzeń nici, splotów, węzłów, zamkniętych drzwi, zmuszających do pytania o klucz, czy też do podjęcia zadania łączenia tropów, jak w przypadku najbardziej dociekliwego detektywa, stającego przed zagadką[5].

Autor zaznacza również, że kompetencje czytelnicze są niezbędne zwłaszcza w świecie, w którym jawne teksty są zastępowane przez ukryte, w tym przez ich medialnie upowszechniane substraty; wizualne obrazy przetwarzane elektronicznie – wielkie bilboardy i małe ikonki komputerowe, a także znaki przydrożne (nie tylko drogowe) krzyczące, ukrycie manipulatorskie lub jawnie prowokacyjne tytuły medialne, atrakcyjne acz prymitywne, przywołujące skomplikowane sytuacje i znaczenia, dostępne nawet dla ludzi na granicy analfabetyzmu funkcjonalnego. Obecnie człowiek dorosły żyjąc w czasie kultu komunikatów – skrótów, smsów, czatów, emotikonów itp. stoi przed zadaniem odczytywania różnego rodzaju kodów – mało słów, niepełny przekaz, domyślanie się intencji nadawcy… Zatem stoi przed zadaniem by nauczyć się czytać na nowo, bo jak podkreśla Lech Witkowski „uczymy czytać, choć już niekoniecznie umiemy kształtować motywację do sięgania po książki i czasopisma, ani tym bardziej nie umiemy kształtować kultury czytania jako sposobu bycia oraz nawiązywania codziennego kontaktu ze światem myśli i znaczeń, pojęć i metafor; kontaktu, bez którego stajemy się wydziedziczeni z kultury, tym bardziej im mniej sobie z tego zdajemy sprawę i im mniej nas to boli czy przejmuje”[6].

Może więc na początek warto wybrać się do „Miasteczka Mamoko” by skonfrontować się z swoją wyobraźnią, uważnością oraz dystansem do siebie i otaczającej rzeczywistości, by potem przejść do bardziej wysublimowanych zadań edukacyjnych.

 

 

[1] Anna Nasiłowska: Czteroletnia filozofka, Kraków 2004, s. 13.

[2] http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-mamoko_3000.html (12.04.2018).

[3] L. Witkowski: Wstęp do problemu fenomenologii czytania (uwagi nie tylko seminaryjne). W: Między pedagogiką, filozofią i kulturą. Studia, eseje, szkice. T  III. Warszawa 2007, s. 29.

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Czytanie (dostęp 24.04).

[5] L. Witkowski: Wstęp do problemu fenomenologii czytania (uwagi nie tylko seminaryjne). W: Między pedagogiką, filozofią i kulturą. Studia, eseje, szkice. T  III. Warszawa 2007, s. 29.

[6] Tamże, s.30.

 

 

dr Monika Sulik – adiunkt, wykładowca akademicki. Prowadzi autorskie zajęcia dydaktyczne z zakresu przedmiotu biografia w edukacji. Certyfikowany trener i mentor akademicki. Od 2018 roku jest również sekretarzem redakcji czasopisma „Edukacja Dorosłych”. Ambasadorka EPALE.

 

 

Zobacz także:

„Edukacyjne” prowokacje versus konstruktywny krytycyzm - czyli o tym, co wspólnego ma krem ślimakowy z edukacją dorosłych?

Po co komu biografia na szkoleniach? Czyli edukacyjna "puszka Pandory"

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 10 z 10
  • Obrazek użytkownika Zuzanna Dziuba
    Niezwykle intrygujący wpis, dający tak wiele do myślenia... Uważam, że w dzisiejszych czasach- my, dorośli - mamy problem z opisywaniem czegoś, co nie jest napisane, namacalne, ...podane ?
    Wprowadza to w zadumę, czy tak zawężona umiejętność czytania, brak wyobraźni i ciągłe szukanie łatwych rozwiązań, to lenistwo? czy może błędy wychowawczo-socjologiczno-psychologiczne? 
    Swoją drogą, to niezwykle ciekawe, że w dzisiejszych czasach, podczas gdy większość naszych komunikatów wyrażane jest poprzez emotikony - nadal mamy trudność z interpretacją tekstu niepisanego...
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    To chyba główny powód.. Dorośli bezpiecznie czują się wtedy kiedy sa jasno określone "reguły gry". A tutaj zbyt duży margines swobody oniesmiela..Przesylam serdeczności.
  • Obrazek użytkownika Karolina Drabik
    Sam początek artykułu jest bardzo intrygujący, a dokładniej krótki dialog Joanny z mamą, ponieważ czytając go, od razu nasunęło mi się pytanie: Jak można przecież czytać coś, co nie ma słów? Przecież to nierealne. Powyższy tekst skłonił mnie do głębszej refleksji na temat czytania. Przeprowadzony przez Panią Doktor "mały eksperyment" na studentach oraz moje własne odczucia pozwalają mi tylko utwierdzić się w przekonaniu, że osoby dorosłe zdecydowanie mają mniej bogatą wyobraźnię od dzieci. My dorośli trzymamy się bardziej sztywnych schematów oraz podchodzimy do wielu rzeczy z większym dystansem. Bardzo ciekawi mnie ta książka i z pewnością będę chciała wybrać się do "Miasteczka Mamoko".
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Bardzo serdecznie zapraszam Panią do krainy "Mamoko" i osobistego zmierzenia się z czytaniem tekstu bez liter. Zaskakujące jest to jak wiele osobistych odkryć można dokonać. Polecam z całego serca !
  • Obrazek użytkownika Monika Schmeichel-Zarzeczna
    Genialne wykorzystanie książki dziecięcej do zajęć ze studentami:). Moje pierwsze spotkania z MAMOKO też nie były proste. Opowiadanie historii ukrytych na kartach połączone z nieustannym wyjaśnianiem dziecku "co to jest", dlaczego tak" etc... dla mnie samej były doskonałym treningiem wyobraźni i umiejętności konstruowania wypowiedzi. Obecnie w literaturze dla najmłodszych pojawia się coraz więcej tego rodzaju pozycji ("Rok w lesie", "Mapy", seria "Opowiem ci mamo" etc...) stanowią one doskonałe narzędzie do nauki nazywania świata przez najmłodszych będąc jednocześnie wyzwaniem dla rodziców.
    Myślę, że czytanie dzieciom w ogóle jest dla wielu dorosłych nauką czytania ze zrozumieniem ponieważ każda historia, której słuchają najmłodsi jest dla nich pretekstem do stawiania wielu pytań :) To jedna z rzeczy, które nauczyło mnie macierzyństwo - uważne czytanie i refleksja nad słowem (jego znaczeniem), choćby tym najprostszym i najczęściej używanym.
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Droga Moniko, to prawda, przy okazji "czytania" takich książek z dziećmi zyskujemy często utraconą gdzieś perspektywę widzenia świata. Z pewnością rozwija się nasza wyobraźnia ale też odwaga żeby oddać się przynajmniej na chwile fantazjowaniu :) Uwielbiam takie ćwiczenia i obserwowanie emocji uczestników. A jeśli chodzi o zadawanie pytań, to polecam Ci z całego serca książkę "Czteroletnia filozofka" .....uczta dla serca i ducha :) Pozdrawiam najcieplej, Monika  
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Za komentarz.. To prawda, czytanie przez dorosłych "Miasteczka" to naprawdę doskonala okazja do obserwacji jak reaguje dorosły, gdy nie  ma gotowego klucza i   interpretacji... Niestety to ćwiczenie często obnaża słabość przesiąknietej encyklopedyzmem szkoły. W m przekonaniu za dużo pracy odtwórczej a  mało okazji do rozwijania twórczości. ..Pozdrawiam najlepiej, Monika
  • Obrazek użytkownika Małgorzata Mazurek
    Do tej pory z miasteczkiem miałam do czynienia jako rodzic, ale właśnie uświadomiłam sobie, że świetnie nada się na zajęcia językowe! Każda strona to istna skarbnica sytuacji i szczegółów do opisania! Do ćwiczenia gramtyki - np. opisywanie tego co dzieje się w danej chwilli, lub słownictwa - przecież cała książka to prawdziwa historia kryminalna.
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Małgorzato ale super pomysł!! Niesamowicie inspirujące to co napisałaś.Pewnie znasz publikację Mapy, tych samych Autorów  co Miasteczko Mamoko. Twój pomysł tutaj również może być świetnie wykorzystany - dyskusja na temat różnic kulturowych czy charakterystyki danego regionu lub państwa.... Językowa uczta . Jak uda Ci się przeprowadzic takie zajęcia to podziel się proszę swoimi obserwacjami. Pozdrawiam serdecznie -Monika
  • Obrazek użytkownika Barbara Szymańska
    Bardzo ciekawy tekst (a jeszcze ciekawsze chyba były Pani zajęcia:)). Do tej pory nieczęsto zastanawiałam się nad procesem czytania i nad tym jak tworzy się wewnętrzny dialog pomiędzy autorem, tekstem a odbiorcą; na ile czytanie jest "wołaniem"  i czekaniem na rezonans. Pani tekst zatrzymał mnie i wzbudził potrzebę uważności w tym względzie. Dziekuję.