chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Strach i edukacja czyli duet (nie)doskonały

23/10/2019
przez Monika Sulik
Język: PL

Strach i jego odmiany – lęk, niepokój, obawa, trwoga czy panika towarzyszą człowiekowi od zawsze. Początkowo był on głównie związany ze zjawiskami ekologicznymi i przyrodniczymi (kataklizmy, epidemie, drapieżne zwierzęta itp.), czyli tzw. strach naturalny. Obecnie, jak pisze Józef Kozielecki, doświadczamy dodatkowo strachu cywilizacyjnego, który celowo lub przypadkowo jest wywoływany przez obiekty „sztucznego świata”. Tak na przykład awaria systemu komputerowego w lotnictwie czy w szpitalu staje się źródłem trwogi pasażerów czy chorych czekających na ryzykowną operację. Strach cywilizacyjny wywołuje uboczne, niepożądane skutki, takie jak: ucieczka, wycofanie się z aktywności, a także uczenie młodego pokolenia, że za pomocą tej emocji można pozornie osiągnąć wszystko. Ponadto dezintegruje osobowość. Godzi w ludzką godność[1]. Czy można zatem doszukiwać się edukacyjnego znaczenia tak trudnych dla człowieka emocji czy doświadczeń?  

  

/pl/file/dark-176041920jpgdark-17604_1920.jpg

  

Duccio Demetrio zaznacza, iż: „Dorośli uczą się, jeżeli motywują ich do tego potrzeby adaptacyjne (by nie znajdować się w sytuacji mniejszości wobec nacisków wywieranych przez nowe okoliczności i aspiracje), transformacyjne (aby unowocześnić swoje przyzwyczajenia i ukierunkować je) oraz reprodukcyjne (by potwierdzić i ugruntować zdobytą wiedzę)[2] A zatem uczymy się, by sprostać wyzwaniom codzienności, by uniknąć marginalizacji lub wykluczenia, by żyć w optymalnie najlepszych dla siebie warunkach, co więcej - by znaleźć sposób na poradzenie sobie z sytuacjami, które są dla nas źródłem lęku.

  

Zagrożenie jako motywacja?

Bez wątpienia codzienność jest związana z wieloma zagrożeniami, które to zagrożenia są z kolei źródłem lęku. Jak pisze Zygmunt Bauman: „Lęk to uczucie znane każdemu żywemu stworzeniu. To doświadczenie wspólne ludziom i zwierzętom. Badacze zachowania zwierząt opisali bardzo szczegółowo bogaty repertuar reakcji zwierząt na bezpośrednie zagrożenia ich życia – z których to reakcje wszystkie, tak jak w przypadku ludzi stojących w obliczu zagrożenia, oscylują między ucieczką a agresją. Ludzie jednakże znają coś jeszcze: jakby strach „drugiego stopnia”, lęk by tak rzec „przetworzony” społecznie i kulturowo, czy jak to nazwał Hugues Lagrange „lęk pochodny”, który kieruje ich zachowaniem (…). Wtórny lęk zdaniem Baumana staje się istotnym czynnikiem kształtującym ludzkie zachowanie[3].

Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o niezwykle inspirującej opowieści Horsta Stukenberga, który w swym tekście pt. „Siedem historyjek i ich znaczenie dla edukacji dorosłych w czasie dokonujących się zmian”[4], opisuje kilka wydarzeń ze swojego życia, które miały ogromny wpływ na podejmowane przez niego działania edukacyjne. Pierwsze z tych wydarzeń ma miejsce we wczesnym dzieciństwie i wiąże się z jednej strony z niezaspokojoną ciekawością a z drugiej z ogromnym zagrożeniem. A zatem z silnymi emocjami. Autor ten podkreśla, że „przeżycia biograficzne pozostawiają swoje ślady i wywierają swoje piętno”[5]. Pisze wręcz o pedagogice opartej o przeżycia i zaznacza, iż uczenie odbywa się zawsze z udziałem emocji i poza instytucjami. Wszak emocje lub uczucia należą niczym różne stopnie świadomości do rzeczywistości człowieka.

Według słownika PWN, zagrożenie «sytuacja lub stan, które komuś zagrażają lub w których ktoś czuje się zagrożony; też: ktoś, kto stwarza taką sytuację[6]. Tutaj warto nawiązać do rozważań Mieczysława Malewskiego, który przedstawił cztery typy ludzkich biografii i miejsce, jakie może w nich wypełniać edukacja. Interesujące jest to, że każdy z przedstawionych typów biograficznych jest w pewnym sensie wyznaczony przez zagrożenia. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, iż zagrożenia stają się wręcz siłą motywującą do wysiłku edukacyjnego. Życie jako pasmo sukcesów, życie jako walka, życie jako cierpienie i życie jako obowiązek. Cztery typy biografii ukazujące, iż najczęściej ludzie „starają się przepracować swą biograficzną tożsamość i uczynić ją adekwatną i funkcjonalną wobec zmian zachodzących w świecie życia”. Mieczysław Malewski, zaznacza, iż „w konfrontacji z rzeczywistością, tożsamość człowieka jest strukturą niezwykle wrażliwą i kruchą. Taką samą kruchością odznacza się konstruowana wokół niej biografia. Są w nią wpisane kryzysy, załamania, a nawet groźba upadku”[7].

  

Strach nauczycielem?

W moim przekonaniu dzielenie się doświadczeniami biograficznymi związanymi z osobistym przeżywaniem różnego rodzaju zagrożeń i sposobów radzenia sobie z nimi, jest najbardziej sugestywną i nie do przecenienia lekcją o znaczeniu edukacyjnym. Wszak „tworzenie osobistych historii nierozerwalnie łączy się z przekonaniem, że prawdy o życiu poszukiwać należy w przeżytym doświadczeniu, a także z etyką troski i etyką osobistej odpowiedzialności. A pisanie i/lub mówienie „od siebie” i o sobie w odczuciu odbiorców uwiarygadnia przedstawioną treść”[8]. Warto zatem przyjrzeć się doświadczeniom biograficznym, związanym z zagrożeniami, które spowodowały konieczność podjęcia wysiłku edukacyjnego. A oto kilka sugestywnych  przykładów.

  1. Pierwszy z nich jest związany z bohaterską postawą kobiety w obliczu zagrożenia poczucia bezpieczeństwa. Wiesława Śmiechowska opowiada o konieczności przyswojenia sobie umiejętności porozumiewania się w ekstremalnych warunkach, w stalinowskim więzieniu: „nauczyła mnie w celi pewna kobieta (…). Chwyciłam szybko (…). Ludzie rozmawiali ze sobą na Rakowieckiej morsem. Przez kaloryfer albo po rurach szedł dźwięk czy przez ścianę (…) Gdy ja już umiałam morsa i próbowałam porozumieć się przez ścianę z kobietami, z jednej strony nikt się nie odezwał. Z drugiej odezwał się Jerzy. Gdy poznał alfabet, zaczęliśmy rozmowy (…). Z czasem nabraliśmy takiej szalonej wprawy w morsie, że zaczęliśmy opowiadać sobie książki. Okazało się, że oboje uwielbiamy opowieść o Tristanie i Izoldzie. Cytowaliśmy całe fragmenty[9]. Ta przejmująca historia ukazuje, jak uczenie się może zmienić sytuację związaną z poczuciem zagrożenia bezpieczeństwa i życia.
  2. Kolejna historia również ukazuje edukacyjny wymiar niebezpieczeństwa i zagrożenia. Historia  Sali Kirshner, która w obliczu  poczucia zagrożenia swojego życia, w przeddzień  bardzo poważnej operacji serca, ofiarowała swojej córce bardzo osobiste materiały biograficzne dotyczące nieludzkiej odysei, jaką przeżyła – 5 lat w zniewoleniu i w 7 hitlerowskich obozach pracy. Historia, o której nigdy z nikim nie rozmawiała, nagle ujrzała światło dzienne i stała się źródłem wiedzy nie tylko o codzienności obozowej samej Sali, ale też osób dzielących jej dramatyczne losy[10]. Czy można przeżyć bardziej sugestywną i przejmującą lekcję historii?
  3. Trzeci przykład istotny w świetle podejmowanego tematu, jest związany z wspomnieniami biograficznymi Józefa Kozieleckiego, który tak pisze: „Ale najważniejszym moim nauczycielem, czy też uniwersytetem, była ulica. Nieprzypadkowo matka nazywała mnie ulicznikiem. Na ulicy uczyłem się podstaw języków obcych, na niej handlowałem z żołnierzami, na niej prowadziłem dziecięce wojny i wojenki. (…) W dzieciństwie ogromną rolę odgrywało uczenie się przez naśladownictwo. Tak było w przeszłości i tak jest obecnie. W czasach okupacji dzieci naśladowały wojny i wojenki. Na ulicy Mętnej, niedaleko Śródmieścia, rozgrywały się bitwy między rówieśnikami. Głównym narzędziem walki były proce, łuki, klucze z prochem, kamieniami. Pamiętam, ze z biegiem czasu te wojenki stały się bardziej zacięte, okrutne, bezlitosne a nawet krwawe. Sam byłem ich ofiarą. Mój kolega złamał mi prawą nogę i nie udzielił pomocy. Coraz silniejsze stawały się emocje negatywne: złość, nienawiść, pogarda, zawiść, zemsta. Młodzi ludzie nie wiedzieli, jak je opanować (…). Te wojny i wojenki – poza zagrożeniami – ogromnie wzbogacały doświadczenie młodych ludzi. Być może dzięki nim stawali się bardziej dojrzali[11].

     

    

Już tych kilka przykładów jest doskonałą egzemplifikacją tego, w jaki sposób szeroko rozumiane zagrożenia mogą mieć edukacyjny wymiar, ale może być też odwrotnie. Mianowicie nabycie określonej wiedzy lub doświadczeń, czy też uczenie się w określonych, mało sprzyjających rozwojowi warunkach może stać się swoistym zagrożeniem. Jednak w tym miejscu chciałabym się zatrzymać i skłonić Was drodzy czytelnicy do osobistych refleksji na temat edukacyjnego znaczenia zagrożenia i poczucia lęku. 

   

   


[1] J. Kozielecki: Cywilizacja strachu i kultura nadziei. „Nauka” nr 2/2007.

[2]  D. Demetrio: Edukacja dorosłych. W: Pedagogika tom 3, red.  Bogusław Śliwerski. Gdańsk 2006, s. 123.

[3] Z. Bauman: Płynny lęk. Kraków 2008,  s. 8-9.

[4] H. Stukenberg: Siedem historyjek i ich znaczenie dla edukacji dorosłych w czasie dokonujących się zmian W: Drogi edukacyjne i ich biograficzny wymiar. Red. E. Dubas, O. Czerniawska. Warszawa 2002.

[5] Tamże, s. 43.

[7] M. Malewski: : Przymus i wolność w edukacji dorosłych. „Teraźn iejszość – Człowiek – Edukacja”, nr 1 (17) 2002, s. 46.

[8]  Społeczeństwo i codzienność. W stronę nowej socjologii? Red. S. Rudnicki; J. Stypińska, K. Wojnicka. Warszawa 2009, s. 347.

[9] A. Kamińska: Więzienne love story. „Wysokie Obcasy” 31.01.09, nr 5 (508). s. 12.

[10] A. Kirschner: Listy z pudełka. Sekret mojej mamy. Warszawa 2008, s. 13.

[11] J. Kozielecki: Moje wzloty i upadki. Autobiografia z psychologią w tle. Sopot 2010, s. 30.

   

    

dr Monika Sulik - doktor nauk humanistycznych, adiunkt, wykładowca akademicki. Swoje zainteresowania naukowo-badawcze rozwija przede wszystkim w obszarze zagadnień związanych z rozwojem człowieka dorosłego w ujęciu interdyscyplinarnym, z szczególnym uwzględnieniem kontekstów biograficznych. Prowadzi autorskie zajęcia dydaktyczne z zakresu przedmiotu biografia w edukacji, w ramach którego przeprowadza warsztaty związane z wykorzystaniem metody biograficznej w andragogice i edukacji dorosłych. Certyfikowany trener i mentor akademicki.

     

    

Zobacz także:

„DIXIT” – czyli mój edukacyjny „exit” – Inspiracje dla edukacji dorosłych
Po co komu biografia na szkoleniach? Czyli edukacyjna "puszka Pandory"
„Edukacyjne” prowokacje versus konstruktywny krytycyzm - czyli o tym, co wspólnego ma krem ślimakowy z edukacją dorosłych?
Uniwersytet Otwarty dla wszystkich. 10 lat edukacji dorosłych w nowym wymiarze
Człowiek dorosły w „Miasteczku Mamoko”
Czego nas może nauczyć Kitau z plemienia Kikujusów?
Czy "szewc bez butów chodzi"? Czyli andragogiczne "prawidła"
Czy warto poznać biografię edukacyjną portiera domu publicznego?
Po co komu „lustro obdarzone pamięcią”? Edukacyjne ślady i tropy
Edukacja dorosłych „pod stołem”?
O łapaniu huraganu do słoika… czyli miłość a edukacja dorosłych
Silversi oczami milenialsów? - Potencjał tandemu

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 10 z 11
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Przypomniała mi Pani swoim wpisem sytuację wprost odwrotną....Tzn znajoma mi osoba, nauczycielka, którela z pasji do wiedzy podjęła studia doktoranckie i obroniła tytuł doktora, nie powiedziała o tym w swojej pracy, gdyż obawiala się negatywnych konsekwencji.... Widać bywa i tak
  • Obrazek użytkownika Anna Świerkot
    Współcześnie edukacja jest bardzo ważna, wiele osób/pracodawców zwraca uwagę na to jakie mamy wykształcenie. Właśnie wtedy pojawia się strach co dana osoba sobie o nas pomyśli, jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z tego co sami wypracowaliśmy. Strach pojawia się również wtedy, gdy podejmiemy decyzję na przykład o studiowaniu i zastanawiamy się czy podołamy temu, łącząc to z pracą, domem czy innymi obowiązkami. I tak właśnie jest u mnie, zaproponowano mi wyższe stanowisko w pracy, do tego jeszcze zaczęłam nowy etap-studia, teraz każdego dnia pojawia się strach w mojej głowie, że czemuś nie podołam, ale mimo wszystko ten lęk napędza mnie do działania i staram się myśleć pozytywnie. 
  • Obrazek użytkownika Agnieszka Prokop-Brzozowska
    Szkoła jest dla dziecka, które przekracza jej próg po raz pierwszy nowym wezwaniem, doświadczeniem, które w pewnej dozie wywołuje lęk i zagrożenie. Nowa pani, nowa klasa, nowe pomieszczenie. Dziecko tak jak każdy człowiek w nawet szatnia czy droga do ubikacji wywołuje u dzieci pewna dozę lęku. Obawy jak im będzie w tym nowym, nieznanym miejscu. Tu ogromną rolę odgrywa nauczyciel, którego zadaniem jest zapoznać z pomieszczeniami tego nowego otoczenia. Z biegiem lat jak dziecko dorasta, chociaż szkoła jest mu znana lęku nie da się wyeliminować bo w szkole zawsze jest dużo zmian: nowi nauczyciele, nowe zadania, nowe przedmioty itd. To nauczyciel jako przewodnik pełni role tego, który przyczynia się do wyeliminowania lęku u dzieci poprzez tłumaczenie, pokazywanie, uczenie , że w szkole nie ma rzeczy trudnych.  Myślę, że zagrożenie jest związane z bezpieczeństwem i zależy od osobowości ucznia. Należy również pamiętać że dzieci u których doza leku i zagrożenia jest zaburzona często stwarzają problemy , popadają w konflikty a ich zachowanie jest zagrożeniem i wywołuje lęk u innych uczniów. U dzieci starszych z kolei lęk i zagrożenia związane są z grupą społeczna. Pamiętajmy  że wszystko co nowe to pewna doza lęku dla każdego człowieka - tak jak szkoła jako miejsce różnych nowych sytuacji dla dziecka.
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Strach związany ze szkołą zdaje się być wszechobecny. Sama byłam świadkiem niejednej rozmowy rodziców z dziećmi w wieku przedszkolnym, kiedy padała "groźba" ze strony Rodziców: "Zobaczysz, jak pójdziesz do szkoły to Ci się skończy!!". W takim klimacie trudno odczuwać radość z nowego etapu w życiu.
  • Obrazek użytkownika Paulina Witała

    Od zawsze chciałam podjąć pracę z dziećmi, ale nigdy nie potrafiłam się zdecydować czy studia będą dla mnie dobrą opcją, czy dam sobie radę. Moi bliscy znajomi oraz część mojej rodziny są w trakcie nauki na uczelni, a ja nadal nie byłam w stanie się określić co będzie dla mnie dobre, czując się przy nich inna oraz w pewnym stopniu gorsza. Właśnie ten strach przed odmiennością napędził mnie do podjęcia decyzji o rozpoczęciu edukacji w szkole wyższej i w przyszłości robić to, co planowałam od zawsze.  
  • Obrazek użytkownika Dominika Suchorska
    W dzisiejszych czasach bardzo dużą rolę odgrywa wykształcenie i ocenianie przez pryzmat posiadania go. Ludzie chcąc się dopasować do ram np w pracy nie chcą być "gorsi" i dążą do podniesienia kwalifikacji. W moim przypadku było trochę podobnie, zaczęłam pracę, koleżanki mają wyższe wykształcenie do tego mój mąż też jest inżynierem i myślę sobie "Boję się, że będę gorzej traktowana w pracy", więc zapisałam się na studia. Z jednej strony właśnie strach "zmusił" mnie do podjęcia nauki, ale z drugiej strony to było zawsze moje marzenie- studiować, mieć wyższe wykształcenie.
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Strach, zawstydzenie, konieczność egzystencjalna to najczęściej zauważane przeze mnie motywy podejmowania wysiłku "uczenia się"- jeśli jesteśmy refleksyjni oczywiście...Przesylam moc serdeczności 
  • Obrazek użytkownika Basia Suchow
    W obecnych czasach strach jako zagrożenie jest bardzo aktualny, często jest motywacją do działania(jak w artykule nauka morsa). Wiele osób dorosłych z kilkunastoletnia praktyką podejmuje studia, nie tylko z chęci zdobycia wiedzy czy ciekawości, ale przede wszystkim ze względu na napływ nowego wykształconego pokolenia z dyplomami. I w tym momencie rodzi się strach przez naszą dalszą egzystencja w miejscu pracy, czy ja jako pracownik z doświadczeniem utrzymam się w tej pracy, czy to wystarczy. Tak oto strach stał się jednym z moich motywatorów do studiowania.
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Bardzo dziękuję Pani Barbaro. Muszę przyznać, że choć mam świadomość tego, że dla wielu osób opisany przez Panią strach jest motywacją do wysiłku edukacyjnego to jednak zabrzmiało to bardzo przejmująco. Strach odbiera poczucie bezpieczeństwa a jak tu się samorealizować i rozwijać kiedy tego bezpieczeństwa nie mamy.... 

  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Dziękuję za ten komentarz. Właściwie to trudno oprzeć się wrażeniu, że od dzieciństwa najpilniej uczymy się wtedy gdy towarzyszy nam strach...a to przed złą oceną, a to przed rodzicami a to przed wyśmianiem .... I tak oto strach staje się naszym  głównym motywatorem edukacyjnym...