chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

O zgubnych skutkach plusów za aktywność

31/08/2018
by Małgorzata Rosalska
Język: PL
Document available also in: FR

/pl/file/dyskusjajpgdyskusja.jpg

Od kiedy zaczęłam przygodę z różnymi formami edukacji, zawsze miałam problem ze zrozumieniem idei plusów za aktywność. Najgorzej było w szkole podstawowej. Nauczyciele zachęcali nas plusami do aktywności także w taki sposób, że za trzy plusy można było dostać piątkę, a to z kolei w istotny sposób wpływało na oceny semestralne lub końcowe. Podobnie było w liceum. Miałam nadzieję, że na studiach będzie inaczej i jako osoby dorosłe będziemy traktowani bardziej serio. Niestety bardzo się zawiodłam, gdyż na poziomie akademickim też spotkałam wykładowców, którzy „motywowali” studentów stawiając plusy za aktywność. Im dłużej doświadczałam tej formy wspierania mojej aktywności, tym bardziej rósł mój sprzeciw wobec niej i przekonanie o jej szkodliwości. Jako nauczyciel pracujący z dorosłymi NIGDY nie stawiam plusów za aktywność.

Dlaczego nie stawiam plusów za aktywność?

Powodów jest kilka. Jedne wynikają z doświadczenia, inne z wiedzy dotyczącej aktywności, motywacji i pracy z grupą.

  1. Już w szkole podstawowej zorientowałam się, że aktywne są ciągle te same osoby. Nie były one ani najbystrzejsze, ani najbardziej wygadane. Po prostu szybko reagowały. Teraz wiem, że tę sytuację można odczytywać w wielu kontekstach, ale dwa z nich wydają mi się szczególnie interesujące. Pierwszym jest potrzeba ekspozycji społecznej. W każdej grupie mamy osoby, które nie mają problemu z występowaniem lub wypowiadaniem się na forum. Czasem potrafią one nawet zdominować grupę, potrzebują dużo miejsca i uwagi dla siebie. W każdej grupie znajdą się także osoby, które takich potrzeb nie mają, a nawet mogą mieć lęki ekspozycyjne. Oznacza to, że na forum grupy się nie wypowiedzą i nie zgłoszą się do odpowiedzi. Druga sprawa to sposób reagowania związany z temperamentem. Jedni reagują szybko i mocno, inni wolno i słabo. Jedni już są gotowi do odpowiedzi na postawione pytania, do innych dopiero dociera, że na końcu wypowiedzi prowadzącego zajęcia był znak zapytania. Dla mnie oznacza to, że nie mam prawa nagradzać (plusem za aktywność) lub karać (jego brakiem) kogoś za jego cechy temperamentalne lub cechy osobowości czy charakteru.
  2. Kolejna sprawa to jakość wypowiedzi. To, że ktoś mówi dużo i często wcale nie musi oznaczać, że jego wypowiedzi są na temat, są refleksyjne i wnoszą nową jakość.
  3. Trzecia sprawa to dynamika małej grupy. Podręczniki omawiające zagadnienia pracy z grupą podpowiadają, że w grupie 25-30 osobowej aktywnych może być 3-5 osób. Praktyka edukacyjna też na to wskazuje. Dla reszty najczęściej brakuje czasu i przestrzeni. Głównie dlatego, że kolejne osoby nie powtarzają myśli, które były już raz przytoczone, nawet jeśli myślą bardzo podobnie. Po prostu, ktoś wypowiedział je przed nimi.

Szczególnie dynamika małej grupy generuje niekorzystne skutki stawiania plusów za aktywność. Osoby wolniej reagujące mogą mieć poczycie krzywdy, niesprawiedliwości. Nie otrzymują gratyfikacji nie dlatego, że nie mają nic do powiedzenia, ale dlatego, że nie zdążą się wypowiedzieć. Po kilku niepowodzeniach rezygnują z kolejnych prób. A to z kolei uruchamia najbardziej zgubny skutek tej sytuacji, czyli mechanizm wyuczonej bezradności

Co zamiast plusów?

Po pierwsze unikam wszelkiego rodzaju dyskusji na forum czy tak zwanych pogadanek. Te formy sprawiają, że prowadzący rozmawia z kilkoma „aktywnymi” osobami. Zamiast tych rozwiązań proponuję takie formy dyskusji, które stwarzają więcej szans i możliwości na rozmowę, wymianę myśli, formułowanie argumentów. Szukam takich form pracy, które angażują możliwie wiele osób z grupy.

Najczęściej wykorzystuję:

  • dyskusję „za i przeciw”
  • debatę oksfordzką
  • dyskusję panelową.

Dyskusja „za i przeciw” - jak sama nazwa wskazuje - służy przede wszystkim do przekonywania lub rozstrzygania sporów. Ten rodzaj dyskusji uczy przygotowywania argumentów wspierających i negujących tezę, daje więc możliwość przeanalizowania obu aspektów zagadnienia. Najbardziej przydatne są więc tematy kontrowersyjne, takie, do których nie jest trudno znaleźć mocne argumenty za i przeciw. Uczestników do grup dobieram losowo. Oznacza to, że muszą szukać argumentów biorąc na chwilę „w nawias” własne przekonania i preferencje.

Debata oksfordzka wywodzi się ze środowiska angielskich uniwersytetów, gdzie była stosowana jako jedna z najpopularniejszych metod nauczania różnych przedmiotów, zwłaszcza humanistycznych. Tradycja ta wpłynęła na uksztaltowanie się ścisłej struktury debaty oksfordzkiej i jej uporządkowanie. Obecnie pojawiają się różne warianty tego rodzaju dyskusji, ale modyfikacje te nie naruszają jej tradycyjnych zasad. W debacie oksfordzkiej uczestniczą: dwa zespoły: A - zwolennicy dyskutowanej tezy (afirmacja) oraz N - przeciwnicy tezy (negacja); marszałek i sekretarz: pierwszy to prowadzący debatę, drugi - zajmuje się porządkiem formalnym w trakcie dyskusji; sędziowie: nieparzysta liczba oceniających argumenty, przygotowanie zespołów i poszczególnych mówców, zachowanie limitów czasowych, stylistykę wypowiedzi itp. oraz obserwatorzy: osoby spoza wymienionych wyżej grup, mające prawo do zadawania pytań oraz glosowania wyłaniającego zwycięzcę. Zadania wszystkich uczestników debaty oksfordzkiej są podobne do funkcji uczestników klasycznej dyskusji “za i przeciw” tyle tylko, że są ścisłej określone, bardziej sformalizowane i oceniane przez sędziów i obserwatorów.

Dyskusja panelowa różni się od dyskusji “za i przeciw” tym, że nie służy do rozstrzygania sporów, a jedynie do prezentowania różnych stron omawianego zagadnienia. Dlatego zamiast formowania dwóch zespołów prezentujących argumenty do dyskusji panelowej zaprasza się ekspertów, którzy zajmują się tym samym zagadnieniem, ale z różnych perspektyw. Rolę ekspertów mogą przyjąć uczestnicy zajęć.

Można dyskutować bez plusów za aktywność!

Dyskusje i debaty to doskonała okazja nie tylko do omówienia konkretnego zagadnienia lub problemu. To także bezpieczna przestrzeń do rozwijania kompetencji społecznych, takich jak komunikowanie się, rozwiązywanie konfliktów, argumentowanie, praca zespołowa. Jest to forma, kiedy w naturalny sposób można doświadczyć dynamiki pracy grupy, poznać różnice między grupą i zespołem oraz ideę komplementarności kompetencji. Dobrze zaplanowana, zrealizowana i omówiona dyskusja, może pomóc uczestnikom zajęć w rozpoznaniu ich rzeczywistych kompetencji w zakresie komunikowania się.  Jako metoda prowadzenia zajęć ma wiele zalet:

  • angażuje uczestnika (niezależnie od roli, jaką odgrywa w debacie)
  • umożliwia wykorzystanie wiedzy i umiejętności wielu uczestników jednocześnie
  • wspomaga  proces podejmowania decyzji
  • kształtuje umiejętność logicznego myślenia i argumentacji
  • daje możliwość przygotowania się do prezentacji publicznych
  • wspomaga rozwijanie umiejętności komunikacyjnych.

Warto pamiętać jednak, że jest to metoda wymagająca. Dobrze przeprowadzona wymaga dużych umiejętności organizacyjnych zarówno ze strony prowadzącego jak i uczestników. Należy też uwzględnić, że dyskusje często wyzwalają emocje - zarówno pozytywne, jak i te trudniejsze. Każdy trener, zanim zaprojektuje zajęcia z wykorzystaniem tych metod, powinien się zastanowić, czy posiada kompetencje, aby także z tymi emocjami sobie poradzić.

dr hab. Małgorzata Rosalska – pedagog, doradca zawodowy, adiunkt w Zakładzie Kształcenia Ustawicznego i Doradztwa Zawodowego na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Specjalizuje się w problematyce z zakresu doradztwa edukacyjno-zawodowego, polityki rynku pracy, edukacji dorosłych i polityki oświatowej.

Zobacz także:

Czy warto opierać decyzje zawodowe na zainteresowaniach?
Kompetencja wyróżniająca, czyli o odpowiedzialności za własne zasoby karierowe
Czy karierę zawodową można zaplanować?
O uczeniu się życia w innym kraju i w nowej kulturze, czyli o trudzie akulturacji
Co łączy ocenę umiejętności z horoskopem?
Q –sort. Technika, która mnie nigdy nie zawiodła.
O zgubnych skutkach plusów za aktywność

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 10 z 10
  • Obrazek użytkownika Kamila Madejczyk
    Pani Małgorzato, dziękuję Pani za krytyczny namysł nad problemem, odwagę głoszenia ciągle mało popularnych poglądów oraz chęć i wysiłek stawiania sobie wyzwań w pracy dydaktycznej. 
    Całkowicie podzielam Pani opinię w kwestii dysfunkcjonalności praktyki nagradzania plusami aktywnego uczestnictwa w zajęciach, sprowadzającej się, de facto, do faworyzowania wybranych cech osobowościowych, temperamentalnych. To z kolei już o krok od uskuteczniania prywatnych sympatii i antypatii. Rodzi to negatywne skutki zarówno dla aktywnych, wśród których może pojawić się niekonstruktywna rywalizacja, jak i dla nieaktywnych, utwierdzających się w zastałej dynamice grupy. Z zaproponowanych alternatyw najbardziej skłaniam się ku dyskusji "za i przeciw" oraz dyskusji panelowej. W dyskusji oksfordzkiej nie przekonuje mnie fakt oceniania samej formy, a także zaangażowania uczestników przez sędziów i obserwatorów. 
    Za uwagę zasługuje też jeszcze jedna bardzo ważna kwestia: postawa i umiejętności prowadzącego. Stety czy niestety tego typu aktywizacje wymagają od osoby prowadzącej wysokich kompetencji emocjonalnych i organizacyjnych. Świadomość tego jest ciągle zbyt mała, przynajmniej na to wskazuje codzienna praktyka, bo choć metody wykorzystujące dyskusję pojawiają się w uczelnianych murach, to wykładowcy nie radzą sobie z kontrolowaniem przebiegu i aktywnym regulowaniem atmosfery emocjonalnej podczas ich trwania.
  • Obrazek użytkownika Marta Malec
    Myślę, że mało osób zwraca uwagę na to, że plusy są mało efektywne. Bardzo dziękuję za te uwagi. Myślę, że podane formy dyskusji są zdecydowanie atrakcyjniejsze.
  • Obrazek użytkownika Dorota Zielińska
    Pani Małgorzato, dobrze, że ten temat został podjęty. Nigdy wcześniej nie spotkałam podobnego artykułu, który poruszałby tą kwestię. Zazwyczaj większość z nich „doradza” nagradzanie aktywności na zajęciach, czy lekcjach właśnie za pomącą plusa. W pełni podzielam Pani opinię, ponieważ jako osoba siedząca jeszcze po tej drugiej stronie biurka, mam problem ze zrozumieniem, dlaczego nauczyciele i wykładowcy stosują akurat tę metodę, skoro jest wiele innych, bardziej ciekawszych (chociażby te, które Pani zaproponowała). Zawsze podczas pierwszych zajęć, gdy słyszę, że do oceny końcowej będą się liczyć plusy z aktywności nasuwa mi się myśl „O rany, znowu to samo.. może jednak nie będą te plusy miały takiego znaczenia..”. W mojej opinii taki sposób nagradzania aktywności nie jest sprawiedliwy, chociażby z uwagi na to, że każdego z nas różnią pewne cechy indywidualne. Jedni wolą wypowiadać się spontanicznie, inni wolą przemyśleć to co chcą powiedzieć. Można też zauważyć, że nieraz wypowiedzi na zajęciach przeradzają się w tzw. wyścig szczurów, w którym ważne jest tylko to żeby coś powiedzieć i dostać tego plusa, bez zwracania uwagi na jakość i sens wypowiedzi. Podobnie jak Pani uważam, że korzystniejsze byłoby stosowanie debat i dyskusji chociażby ze względu na to, że wymagają one większego przygotowania. Dzięki temu jednocześnie się uczymy i rozwijamy nasze kompetencje społeczne, a nie tylko dążymy do zdobycia określonej ilości plusów.
  • Obrazek użytkownika Klaudia Kuc
    Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4

    Pani Małgorzato, bardzo się cieszę, że ktoś poruszył ten właśnie temat. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej się na to nie natknęłam, a jest to niewątpliwie ważna kwestia dotycząca dzisiejszej edukacji. Zgadzam się w 100% z Pani wypowiedzią i co więcej – czytając Pani artykuł mimowolnie przytakiwałam i w myślach wciąż pojawiały mi się słowa: to prawda, tak właśnie jest! Z doświadczenia wiem, że podczas pierwszych, organizacyjnych zajęć, kiedy prowadzący przedstawia warunki zaliczenia przedmiotu i padają słowa: obecność oraz plusy za aktywność – znaczna część studentów nie jest z tego faktu zadowolona. Ponadto najczęściej są jeszcze dodane szczegółowe rygory, czyli odpowiednia ilość plusów = odpowiednio wysoka ocena końcowa.

    Oprócz tego co Pani napisała, bywa również tak, że ktoś woli wypowiedzieć się w formie pisemnej i przychodzi mu to z większą łatwością, dlatego to też dodałabym do alternatywnych form zaliczenia. Dobrym sposobem jest również wcześniejsze przesyłanie przez wykładowcę tekstu i prośba odpowiedzi na pytania pisemnie
    w domu. W tej sytuacji, każdy student ma równe szanse i okazję do wypowiedzi przemyślanej i sensownej. Podczas zajęć wykładowca zbiera prace i wówczas każdy ma możliwość otrzymania wymaganego „plusa”.

  • Obrazek użytkownika Rafał Żak
    Czy mogę otworzyć okno?
    To jest najdziwniejsze pytanie, za które otrzymałem w swoim życiu plusa za aktywność. Co ciekawe działo się to na studiach, więc wydawałoby się w miejscu, w którym szansa na efektywne uczenie jest większa. Miałem prowadzących ćwiczenia, którzy byli fanatykami metody. I rzeczywiście kiedyś udało mi się zapytać w trakcie zajęć w piwnicznej sali o otwarcie okna. A pod koniec zajęć, kiedy Pani prowadząca wstawiała plusy za aktywność, przypomniała sobie, że mnie pamięta ;-)
    Dzięki z artykuł, smaczny ;-)
  • Obrazek użytkownika Barbara Szymańska
    Dziękuję za poruszenie tego tematu a szczególnie wskazanie na różnice indywidualne w sposobie reagowania i zróżnicowane szanse różnych osób na wypowiedzenie swojego zdania podczas zajęć. Nie pamiętam plusów za aktywność we własnej historii edukacyjnej jednak pamiętam, że najczęściej nie miałam szansy wypowiedzieć się ponieważ zanim się namyśliłam nad odpowiedzią akcja już podążała w inną stronę. I faktycznie w pewnym momencie pogodziłam się z tym, że tak jest i nawet nie podejmowałam prób.
  • Obrazek użytkownika Małgorzata Rosalska
    Martyna, bardzo dziękuję za Twoje uwagi. Myślę podobnie - przeprowadzenie dyskusji na forum, w dużej grupie to wyzwanie metodyczne. Trzeba być do tego solidnie przygotowanym. Czasem mam wrażenie, że dyskusje traktowane są niezbyt serio. Brałam udział w szkoleniach, kiedy trener chcąc "podgrzać" grupę wprowadzał dyskusję polaryzującą poglądy. Często kończyło się to tym, że kilka osób kłóciło się ze sobą a reszta zajmowała się swoimi sprawami. Niestety tacy trenerzy opowiadają też o takich sytuacjach jak o swoich sukcesach - na ich szkoleniach i zajęciach to dopiero się dzieje! Dla mnie takie sytuacje to raczej strata czasu i marnowanie potencjału grupy.
  • Obrazek użytkownika Jakub Wierzbicki
    Drzewiej, na studiach, na jednym z przedmiotów można było z określonej liczby plusów uzyskać zaliczenie z oceną bdb. Faktycznie, tak jak Pani pisze, odzywały się stale te same osoby, a jakość (sensowność) wypowiedzi czasem pozostawiała wiele do życzenia. 
    Szczególnie ciekawa wydaje się być dyskusja panelowa, które Pani proponuje, kiedy "ekspertami" są uczestnicy zajęć. Wymagać to będzie od nich przygotowania się do zajęć merytorycznie, ale także refleksji.
    Trzeba będzie sprawdzić to na zajęciach ze studentami, które prowadzę metodą problemową. 
  • Obrazek użytkownika Małgorzata Rosalska
    Dyskusja panelowa rzeczywiście wymaga wcześniejszego przygotowania uczestników. Ważne jest, aby wykorzystywać w niej nie tylko opinie, ale także wiedzę. Ja najczęściej wcześniej przydzielam role lub perspektywy analizowania danego zagadnienia. Wówczas jest szansa na rzeczywiście merytoryczną dyskusję.
  • Obrazek użytkownika Martyna Cieśla

    Małgorzato, doskonale rozumiem Twój sprzeciw wobec plusów za aktywność. Jako ktoś, kto najpierw układa w głowie wypowiedź, a następnie zabiera głos, rzadko miałam możliwość spontanicznego wypowiadania się na zajęciach. Niezwykle mnie to frustrowało, ponieważ, jak sama zauważyłaś, osoby, które jako pierwsze zabierały głos, niekiedy nie wnosiły nic wartościowego do dyskusji.

    Zgadzam się z Twoją opinią, że warto starać się angażować wszystkich uczestników. Myślę, że dzięki temu mogą oni się więcej nauczyć poprzez głębsze uczestnictwo, być może też będą lepiej postrzegać samo doświadczenie zajęć i pozytywnie zapisze się ono w ich pamięci, a co najważniejsze - zmniejszy się liczba osób, które chciały się wypowiedzieć, a nie mogły, ponieważ nie walczyły wystarczająco skutecznie o głos.

    Zgadzam się również z tym, że zaangażowanie większej liczby uczestników wiąże się z pewnymi zagrożeniami – emocje, o których pisałaś, mogą nie tylko przeszkodzić w osiągnięciu celu dydaktycznego debaty i doprowadzić do konfliktu w grupie, lecz także zmusić niektórych uczestników do wycofania się, by najmocniejsze charaktery walczyły o „swoją rację”. Uważam, że tylko solidnie przygotowany, asertywny i przede wszystkim opanowany trener powinien podejmować trud przeprowadzenia debaty czy dyskusji, a kiedy temat jest kontrowersyjny, niekiedy warto odpuścić tę świetną, choć ryzykowną metodę dla własnego bezpieczeństwa.