chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

O łapaniu huraganu do słoika… czyli miłość a edukacja dorosłych

29/10/2018
przez Monika Sulik
Język: PL
Document available also in: FR

Duccio Demetrio opisując trzon refleksji dotyczącej edukacji dorosłych oraz kluczowych, czy jak określił autor szczytowych momentów w życiu człowieka, które generują uczenie się, wymienił pośród czterech najważniejszych, miłość. Jak zaznacza wspomniany autor: „dorośli uczą się, jeśli znajdą się spodziewanie lub niespodziewanie w okolicznościach związanych z miłością”[1].

Miłość jest relacją, która jest przedmiotem zainteresowania wielu naukowców, twórców i artystów, ale też jest doświadczeniem ludzkim, na temat którego może zabrać głos każdy z nas. Człowiek bez miłości byłby niczym mówiąc słowami ewangelisty, św. Pawła[1]. Jak napisał Marek Kamiński: „Trudno powiedzieć coś więcej o miłości, niż powiedział święty Paweł”[2]. 

/pl/file/heart-11926621920jpg-1heart-1192662_1920.jpg

W przestrzeni andragogicznej niezwykle ważny w tym temacie jest głos Józefa Kargula, który podejmując rozważania dotyczące edukacji dorosłych, istotne miejsce, przypisał relacjom interpersonalnym. Autor ten ukazuje jak bardzo obserwacja zachowań ludzi, w stosunkach interpersonalnych, inspiruje do ich głębszej analizy z perspektywy edukacji całożyciowej[3]. Podobnie Maciej Gdula zaznacza, że rozwój wiąże się z wyjściem poza zamknięty, samowystarczalny świat jednostki. Kontakt z innym, który tak jak my jest niepowtarzalną jednostką, daje okazję do poszerzenia wiedzy, umiejętności i granic doświadczenia[4]. Jako dowód na potwierdzenie tej tezy, wspomniany autor podaje znaczącą w tym miejscu historię: 

Zanim Sara poznała Benijego, nigdy nie miała zbyt wielu okazji do spędzania czasu na łonie natury, bo nikt z jej otoczenia nie miał takich zainteresowań. Benji dla odmiany był skautem i stale gdzieś wędrował, jeździł na obozy, zaspokajając w ten sposób potrzebę bycia bliżej natury. Namówił Sarę, by wybrała się z nim na trzydniowy biwak nad jeziorem, ze spaniem w namiocie i gotowaniem na ognisku. I to była przygoda jej życia. Nauczyła się rozstawiać namiot, rozpalać ognisko, określać czas według położenia słońca, jak zaznaczać przebytą trasę, by znaleźć drogę do obozu, jeśli zabłądzi. Dzięki Benjiemu pokochała przyrodę - zaszczepił jej pasję, która teraz ich łączy. Sara opowiadając mi tę historię, uświadomiła sobie jak jej perspektywy poszerzały się za sprawą różnych partnerów w jej życiu. Paul wprowadził ją w krainę muzyki Boba Dylana, Michael nauczył lepszego gospodarowania, Christopher zaprosił ją na rodzinną farmę w Irlandii i pokazał świat, o którego istnieniu nie miała pojęcia. Abe zaś, artysta, wprowadził ją w tajniki sztuki użytkowej[5].

Nie sposób nie zgodzić się z refleksją, iż każda z relacji interpersonalnych jest doskonałą okazją do uczenia się, czego przykładem są materiały autobiograficzne ukazujące właśnie takież doświadczenia.

Nawiązanie do podejmowanego tematu odnajdujemy w słowach dziennikarki, Anny Mazurkiewicz, która wspomina: Kochałam się bez wzajemności w chłopaku, z którym nigdy nie zamieniałam ani słowa. Zaczęłam się w nim kochać w siódmej klasie, skończyłam właśnie, gdy miał 17 lat, bo on zdał maturę. I tak, chwała Bogu, raz nie przeszedł do następnej klasy, więc mogłam się w nim kochać o rok dłużej. Był synem znanej aktorki i znanego dziennikarza, a przypominał Marka Grechutę. Dzięki tej miłości bardzo rozwijałam się intelektualnie - czytywałam artykuły niedoszłego teścia i słuchałam w radiu słuchowisk z teściową (…). Uwielbiałam chodzić do szkoły, dlatego, że na przerwach mogłam gapić się na mojego chłopaka[6].

O swym rozwoju intelektualnym, który spowodowany był miłością mówi również Anna Dymna. Aktorka wspomina: gdy przyprowadziłam Wiesia Dymnego do domu (…) mama zapytała mnie: „Kochasz go?” „Tak” (…). Wiesiek podpowiadał mi lektury. To od niego dowiedziałam się, że istnieje ktoś taki jak Faulkner. Przeczytałam w tym czasie całego Dostojewskiego. Zaczęłam bardzo dokładnie studiować Biblię i powieści na niej oparte. Pochłonęłam wszystkie dostępne mi książki o obozach koncentracyjnych[7].

Christopher Milne (pisarz, syn autora Kubusia Puchatka) wspominając swą pierwszą młodzieńczą miłość napisał o edukacyjnym znaczeniu tego uczucia: pomiędzy odwiedzinami pisywaliśmy do siebie listy, każde w swoim języku. W ten sposób uczyliśmy się siebie i dowiadywaliśmy o rzeczach, które tak często łatwiej jest wyrazić, pisząc, zwłaszcza kiedy rozmowa jest trudna. A pomiędzy wizytami i pisaniem listów uczyłem się włoskiego z pomocą samouczka. Zakochałem się już we Włoszech. Teraz, w Heddzie, dzięki Heddzie i z jej powodu zacząłem kochać i rozumieć Włochów[8].

Jednak w materiałach biograficznych odnaleźć można również wiele fragmentów, które ukazują także negatywne znaczenie miłości dla nauki, edukacji czy twórczości. Miłość opisywana jest jako przeszkoda, powód do zaprzepaszczenia swej szansy w sensie naukowym czy też edukacyjnym. I tak ekonomista i polityk Leszek Balcerowicz wspomina: Nie ukrywam, że w nauce należałem do czołówki klasowej. Nauka przychodziła mi łatwo, nie wkuwałem. Miałem inne ciekawsze zajęcia (…). Maturę zdałem z wyróżnieniem. Płeć przeciwna też mnie interesowała, na co rodzice patrzyli z niepokojem. Mieli ogromne ambicje, żeby ich dzieci zdobyły wykształcenie. Bali się, że jakieś przedwczesne małżeństwo pokrzyżuje im plany wykształcenia dzieci[9].

We wspomnieniach pisarza i podróżnika, Arkadego Fiedlera również odnajdujemy zgubne wpływy miłości: W lecie gdy miałem szesnaście lat, przyszło na mnie, co przyjść  musiało: zadurzyłem się po uszy. W owej dziewczynie zakochałem się piorunem i na zabój. Nie pamiętam jej (słodkiego oczywiście ) imienia ani nazwiska, ale cholerny Amor strzelił do mnie celniej, niż uczyniłby to dziki Indianin. Nie dotknąłem jej ani palcem, nie pocałowałem jej boskich ust, nawet wątpię czy jej napomknąłem o swym afekcie, ale łupnęło mnie zdrowo. Łupnęło mnie tak dokumentalnie, że w następnych miesiącach, będąc już w Poznaniu chodziłem jak oczadziały i na Św. Michała przyniosłem złe świadectwo, a w następnym roku, na Wielkanoc, nie dostałem promocji do wyższej prymy. Przepadłem w historii i Chemii[10].

Jak zatem widać, miłość i edukacja to związek, którego istnienie jest niekwestionowane. Relacje te kształtują się bardzo różnie, zawsze mają swój indywidualny wymiar i charakter. Przedstawione przeze mnie refleksje nie aspirują w żadnej mierze do usystematyzowania w sensie naukowym. Jak bowiem pisze Bogdan Wojciszke: „naukowe analizy miłości przypominają nieco wnioskowanie o naturze huraganu na podstawie tej jego części, którą udało się pracowitemu badaczowi złapać do słoika. W dodatku przykładania naukowej miarki do miłości uważane może być wręcz za jej profanację. Nauka poszukuje uogólnień i ucieka do szczegółu, a każda miłość jest przecież szczególna i inna niż wszystkie pozostałe”[11]. Przedstawione spostrzeżenia mogą stać się inspiracją do dalszych poszukiwań w zakresie relacji miłości i edukacji, pozwalają również na osobiste odkrycia w tym wymiarze. Mimo świadomości w jak niezwykle zindywidualizowany sposób kształtują się relacje miłości i edukacji, nie sposób nie zgodzić się ze słowami Denisa de Rougemont, który pisze: „Miłość jest inicjatorką wszystkiego, co istnieje, więc brak miłości nazwalibyśmy nicością. Kolejne stopnie istnienia miłości odpowiadają kolejnym stopniom tworzenia dzieła aż do jego skończenia; bez istnienia miłości, nicość ani byt nie zostałyby poczęte”[12].

A jakie są Wasze doświadczenia związane z rolą i miejscem miłości w Waszej biografii edukacyjnej? Podzielcie się proszę swoimi refleksjami.

[1] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. 1496. Pierwszy list do Koryntian. Hymn o miłości. 13.2. Poznań 2000, s. 1496.

[2] M. Kamiński: Alfabet. Wydawnictwo G+JRBA, Warszawa 2013,  s. 99.

[3] J. Kargul: Obszary pozaformalnej i nieformalnej edukacji dorosłych. Przesłanki do budowy teorii edukacji całożyciowej. Wydawnictwo Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji, Wrocław 2001, s. 72.

[4] M. Gdula: Trzy dyskursy miłosne. Warszawa 2009, s. 142.

[5] Chérie Carter-Scott: Jeśli miłość jest grą. 10 zasad budowania trwałych związków. Za M. Gdula: Trzy dyskursy miłosne. Warszawa 2009, s.142, za Warszawa 2003, s. 24.

[6] A. Ert-Eberdt: Gdy miałem 17 lat. Warszawa 1996, s. 129.

[7] Tamże, s. 88.

[8]  Poza światłem Puchatka. Christopher Milne. Wybór ze wspomnień. A. R. Melrose (red.). Przekład M. Motak. Poznań 2001, s.158.

[9] L. Balcerowicz: Moja prawdziwa historia. Warszawa, s.16.

[10] A. Fiedler: Mój ojciec i dęby. Poznań 2006, s. 12.

[11] B. Wojciszke: Psychologia miłości. Gdańsk 2005, s. 5.

[12] Denis de Rougemont: Mity o miłości. Przekład M. Żurowska. Warszawa 2002, s. 193.

[1] D. Demetrio: Edukacja dorosłych. Przekład Anna Górka  [w:] Pedagogikia tom 3. Red. Bogusław Śliwerski. GWP Gdańsk 2006, s. 113.

dr Monika Sulik – adiunkt, wykładowca akademicki. Prowadzi autorskie zajęcia dydaktyczne z zakresu przedmiotu biografia w edukacji. Certyfikowany trener i mentor akademicki. Od 2018 roku jest również sekretarzem redakcji czasopisma „Edukacja Dorosłych”. Ambasadorka EPALE.

Zobacz także:

Czy "szewc bez butów chodzi"? Czyli andragogiczne "prawidła"

Czego nas może nauczyć Kitau z plemienia Kikujusów?

Człowiek dorosły w „Miasteczku Mamoko”

„Edukacyjne” prowokacje versus konstruktywny krytycyzm - czyli o tym, co wspólnego ma krem ślimakowy z edukacją dorosłych?

Po co komu biografia na szkoleniach? Czyli edukacyjna "puszka Pandory"

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 10 z 14
  • Obrazek użytkownika Natalia Klepek
    Bardzo podoba mi się napisany tekst, wiele ciekawych i trafnych spostrzeżeń oraz refleksji odnośnie miłości i jej nieocenionej mocy.
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Droga Pani Natalio a czy Pani może podzielić sie osobistymi doświadczeniami w tym zakresie? Przesyłam serdeczności
  • Obrazek użytkownika Sławomir Łais
    Miłość wydaje się dawać olbrzymie możliwości jeśli chodzi angażowanie ludzi w różne rzeczy, również uczenie. Czego to myśmy nie robili z miłości... Myślę, że może to też być miłość nie tylko do innego człowieka, na przykład pasja. 
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Drogi Slawku, to prawda..miłość angażuje jak nic innego i temat ten jest chyba niewyczerpywalny, wielowymiarowy i wielokontekstowy. Zamiłowanie czy umiłowanie wiedzy i pasja to z pewnością jeden z najważniejszych wymiarów miłości dającej początek wielkim odkryciom i przewrotom naukowym na miarę tych "kopernikanskich". Przesyłam serdeczności Sławku.
  • Obrazek użytkownika Beata Jurkowicz
    Z tego tekstu wynika, że miłość największym motywatorem. Pracodawcy powinni więc zabiegać, aby pracownicy łączyli się w pary w ramach organizacji ;-) Jak zwykle bardzo ciekawy tekst, autorka po raz kolejny pokazuje, że o sprawach rozwoju osobistego można pisać "po ludzku" nie gubiąc po drodze tego co ważne! #LudzkiWymiarEPALE
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Droga Beato.. nawet jeśli pozytywne przykłady wpływu miłości czy bliskich relacji interpersonalnych na nasz rozwój nas zachęcają to zaraz jak zimny prysznic działają te opisy na temat zgubnych wpływów miłości.. Oj szalałby huragan, szalał :) Bardzo dziękuję za przemiły i bardzo wzmacniający komentarz! Moc serdeczności przesyłam :) 
  • Obrazek użytkownika Anna Dyjak
    Czytając Twój artykuł zaczęłam się śmiać tak głośno, że aż obudziłam moje młodsze "pisklątko" . Pamiętam jak byłam nastolatką (a było to dawno hihihi) kochałam się (jak każda chyba nastolatka) w różnych "gwiazdach" ale... jedna była szczególna ;) . Byłam platonicznie zakochana w Mac Gyverze ;) . Mac Gyver jak wiadomo robił z gumki recepturki oraz spinacza do papieru helikopter ;) . Zawsze wyszedł z opresji dzięki znajomości praw fizyki oraz umiejętnościom majsterkowania. Ranyyyy jak ja chciałam być taka mądra jak on... I wiesz co? chodziłam codziennie do biblioteki i czytałam książki związane z fizyką, chemią ale również astronomią. Miałam wtedy może 13 lat.Wierzyłam, że jak ogarnę tę całą wiedzę "fizyczną" będę mogła mu tak zaimponować, że z pewnością poprosi mnie o rękę hahahah. Pisząc to w duchu się śmieję, bo tym razem oboje "pisklaków" śpi ;) . No ale ... zobacz jak ta miłość była dla mnie motywująca do nauki... Nadmienię na koniec, że nie trwała długo... rzuciłam go, pokochałam kogoś innego chyba ;) . Jednak wiedza z zakresu fizyki, chemii oraz astronomii zdobyta podczas tej fascynacji często pozwalała mi zabłysnąć na lekcjach ;)
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Ale radość! dziękuję Aniu za te Mc Giverowe wspomnienia.. No cudowna historia!! I zarazilas mnie takim śmiechem, że nie mogę przestac ... Ah ta miłość!!!
  • Obrazek użytkownika Tomasz Szustakiewicz
    Właśnie dotarło do mnie ile w życiu nauczyłem się dzięki mojej żonie i dzieciakom. Dzięki nim poszukuję nowych sposobów na rozwiązywanie konfliktów, planowanie i dzielenie się obowiązkami domowymi. To oni sprawili, że bardziej dbam o siebie zarówno w wymiarze cielesnym i intelektualnym, emocjonalnym i duchowym. O społecznym nie wspomnę, bo to esencja bycia częścią rodziny.
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    To co napisałaś jest niesamowicie osobiste i bardzo Ci za to dziękuję. To co najbardziej ujmuje to wzajemnośc. To co piszesz jest nasycone szczęśliwością a Twoje slowa z pewnością uszczesliwią bardzo Twoich najbliższych... Oby jak najwięcej takich odkryć. Przesyłam serdeczności Tomku!