chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE - Elektronisch platform voor volwasseneneducatie in Europa

Blogs

Muzeum na receptę

28/02/2019
door Marcin Szeląg
Taal: PL

Każdy, kto choć na chwilę pozostał przed telewizorem w czasie przeznaczonym na reklamy doskonale wie, że najczęściej emitowane są spoty, zachwalające medykamenty, których celem jest poprawa naszego zdrowia, kondycji i samopoczucia. Niestety z badań instytucji odpowiedzialnych za kontrolę tych produktów wynika, że często nie posiadają zachwalanych właściwości lub nie są one naukowo potwierdzone. Niekiedy, wbrew stwarzanym pozorom, nie są to nawet leki, lecz jedynie suplementy diety. Zdarzało się, iż zawierały substancje szkodliwe. Z lekami łączy je często tylko to, że zamiast zapobiegać przyczynom dolegliwości, mają eliminować skutki, o czym sugestywnie przekonują reklamy. Dane z ostatnich lat pokazują, że muszą robić to skutecznie, bo liczba reklam suplementów diety i leków bez recepty zwiększyła się w ciągu ostatnich dwóch dekad dwudziestokrotnie. Wzrost ten przekłada się na finanse. Stąd zarówno firmy farmaceutyczne jak i rynek mediów nie pałają entuzjazmem na próby regulacji lub ograniczenia ze strony państwa reklamowania medykamentów, do których dostęp nie podlega reglamentacji ze strony lekarzy.  

                 

/nl/file/muzeumnareceptejpgmuzeum_na_recepte.jpg

         

Zapytajmy jednak o to, czy zamiast skutkom dolegliwości nie należałoby więcej uwagi poświęcić zwalczaniu ich przyczyn? Czy zamiast recepty medycznej nie lepiej wystawiać receptę „społeczną”, a na niej jako pozycję obowiązkową: wizytę w muzeum? Muzeum, które rozumieć można nie tylko jako miejsce, gdzie się przechowuje, zabezpiecza i prezentuje zabytki przeszłości (bliższej lub dalszej), ale jako przestrzeń zapewniająca dobre samopoczucie, dzięki realizowanym w niej aktywnościom edukacyjnym. Na szczęście takie podejście, to nie fantasmagoria, lecz coraz szerzej zakrojona i koordynowana działalność. Wystarczy wspomnieć, że tylko w 2016 roku w Wielkiej Brytanii niemal 240 muzeów zrealizowało 530 różnego rodzaju aktywności związanych ze zdrowiem i poprawą samopoczucia. 

W większości programy te adresowane są do osób starszych. Biologia, ale i czynniki społeczne, czynią ze zdrowia i dobrego samopoczucia zasadnicze kwestie tej grupy dorosłych.  Przez to, że przeciętna długość życia wzrasta, szczególnie ważne staje się, ile z tych „dodatkowych” lat jest zdrowych i wolnych od niepełnosprawności. Starość wiąże się z przewlekłymi chorobami takimi jak cukrzyca, artretyzm, niewydolność serca, demencja i niepełnosprawność. Jeśli więc wzrostowi długości życia, dzięki postępom medycyny, nie będzie towarzyszyło jednocześnie wydłużenie życia wolnego od przewlekłych chorób i niepełnosprawności, to rozwój wiedzy medycznej może „fundować” coraz dłuższe okresy złego stanu zdrowia u jego schyłku. Z tego względu problem ten dotyka bardziej kobiet niż mężczyzn. W Wielkiej Brytanii w latach 2009-11 średnia oczekiwana długość życia kobiet wynosiła 82.9, a mężczyzn 78.9, podczas gdy oczekiwana średnia życia poza niepełnosprawnością odpowiednio 64,4 i 63,9. Oznacza to, że oczekiwana średnia długość życia z niepełnosprawnością wynosiła w tym okresie dla kobiet niemal 18,5 roku, a dla mężczyzn 15 lat. 

Zdecydowana większość z organizowanych przez muzea brytyjskie aktywności stanowią działania edukacyjne, na które składają się warsztaty kreatywne, warsztaty praktyczne, zajęcia doskonalenia zawodowego, performance, prezentacje, projekty partycypacyjne i wolontariat. Dotykają one bezpośrednio chorób takich jak Altzheimer i innych rodzajów demencji (The Geffryne Museum, The Whitworth, Beamish Museum), czy choroby psychiczne (National Museum of Liverpool, Dulwich Picture Gallery, Hornimam Museum and Gardens). Często ich działania koncentrują się na stworzeniu warunków, które mają bezpośredni wpływ na dobre samopoczucie a pośrednio na zdrowie. Oferują na przykład możliwość uczestnictwa w działaniach kolektywnych przeciwdziałając jednemu z poważniejszych problemów przed jakim stają starzejące się społeczeństwa europejskie – samotności (Imperial War Museum North, Manchester Museum, Museum of Science & Industry, projekt „Museum on Prescription” realizowany w latach 2014-2017 w 7 muzeach w Londynie i Kent).  

Chociaż większość z nich bardziej skupia się na dolegliwościach niż na zdrowiu i zapobieganiu, łączy je to, że wynikają z przekonania o pozytywnym wpływie kultury na samopoczucie. Docenienia, że uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych stymuluje do tego stopnia, iż może przyczynić się do wydłużenia życia w zdrowiu lub ulżenia w chorobie. Niekiedy sztuka pomaga w zredukowaniu częstości akcji serca, przyczynia się do obniżenia ciśnienia krwi, a nawet zmniejszania zapotrzebowania na leki przeciwbólowe.

Warunkiem jest jednak nie tylko sama jej obecność i bierna kontemplacja, ale przede wszystkim świadome wykorzystanie, aktywne dyskutowanie o niej i z nią, konwencjonalnym słowem i twórczym obrazem, motorycznym tańcem i zastygłą pozą. W taki bowiem sposób realizowane są działania edukacyjne muzeów, które stawiają sobie za cele edukacyjne również dobre samopoczucie, przedłużające życie w zdrowiu i odwlekające w czasie dolegliwości zdrowotne.

Być może, kiedy działania te staną się bardziej popularne i kojarzone z muzeami, obok reklamy leku leczącego zespół niespokojnych nóg, zobaczymy spot polecający z tego powodu wizytę w muzeum?

       

dr Marcin Szeląg historyk sztuki, edukator muzealny i kurator, pracuje na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

          

Zobacz także: 

Creative Health: The Arts for Health and Wellbeing

How museums and galleries can enhance health and wellbeing

The National Alliance for Museums, Health & Wellbeing

Interesujesz się edukacją kulturową? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

  

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn Share on email
Refresh comments Enable auto refresh

1 - 7 van 7 weergegeven
  • afbeelding van Sławomir Łais
    Na muzea patrzę jako zwykły zwiedzający, ale za to ze sporym doświadczeniem sięgającym jeszcze lat 80-tych. 
    Myślę, że można dostrzec w muzeach zmiany, które są też zauważalne w edukacji i wynikają ze zmian cywilizacyjnych i pokoleniowych. 
    Podobnie jak w edukacji coraz większa waga jest przykładana do doświadczenia jakim jest wizyta - taki User Experience. Coraz częściej można gdzieś wsiąść, czymś pokierować, poczuć się jak ktoś (np. z przeszłości). Niedawna wizyta w Polin mnie w tym upewnia. W Waterloo stawiają cię w środku bitwy z okularami 3D i ekranem dookoła.
    Dostrzegam personalizację - a to można zobaczyć swoje imię w starodawnym piśmie, można sprawdzić się w czymś. Co więcej, dostrzegam adaptację przekazu do młodych pokoleń - dla współczesnego gracza w gry FPS (tzw. strzelanki) informacja, że przeładowanie pistoletu trwało 20 sekund (muzeum w Waterloo) przemawia do wyobraźni.
    No i oczywiście coraz bardziej powszechne multimedia, które pozwalają pokazywać rzeczy i opowiadać historie. 
    W efekcie muzea rzeczywiście stają się miejscami, w których można przeżyć coś więcej niż świadomość obcowania z oryginalnymi eksponatami, co daje im szansę spełniać rolę, o której wspominasz - czyli takiego intelektualnego suplementu diety.
  • afbeelding van Marcin Szeląg

    Połączenie tych dwóch sfer, tj. autentycznego eksponatu z aktywnymi formami angażowania, to potencjał, którego muzeum może pozazdrościć niejedna instytucja edukacyjna. Istotne jest jednak, żeby muzea się zmieniały, co jak zauważasz, ostatnio ma miejsce. I wbrew obawom bardziej tradycyjnie nastawionych komentatorów, zmiany te wcale nie muszą powodować osłabienia autentyczności prezentowanych w towarzystwie multimediów eksponatów. Przeciwnie, często dzięki nim, eksponaty te mogą faktycznie zmieniać myślenie osób zwiedzających muzea i dzięki temu mieć wpływ na współczesność.

  • afbeelding van Monika Schmeichel-Zarzeczna
    Kontakt ze sztuką na pewno ma pozytywny wpływ na samopoczucie, pomaga się odprężyć i oczyścić umysł (testowałam na sobie :). Jednak w działalności muzeów, o których Pan pisze, dedykowanych w szczególności seniorom, równie ważny jest aspekt społeczny. Warsztaty, wolontariat, spotkania sprawiają, że człowiek starszy ponownie zyskuje poczucie przynależności, nawiązuje relacje, czuje się potrzebny. Rozmowy i oddawanie się twórczości, przelewanie emocji w kreacje, także mają niebagatelne znaczenie dla kondycji psychicznej. Muzeum, biblioteka, teatr... w ogóle kultura na receptę powinna więc stać się powszechnie przepisywanym medykamentem :)
  • afbeelding van Marcin Szeląg

    Tym bardziej, że ten społeczny aspekt, w przypadku pracy z seniorami, pozwala na zredukowanie częstej apatii, spowodowanej sytuacją osobistą. To z kolei może powodować zmniejszenie częstotliwości wizyt u lekarza, które w przypadku osób samotnych nierzadko motywowane są potrzebą rozmowy, a nie faktyczną dolegliwością zdrowotną. Co prawda edukatorzy kulturowi zatrudnieni w muzeach, bibliotekach, tatrach i innych instytucjach kultury nie są lekarzami, ani, co do zasady, nie posiadają wykształcenia w zakresie opieki zdrowotnej. Dzięki jednak umiejętnościom angażowania innych w sztukę, chociażby poprzez inicjowanie rozmowy o niej, mogą sprawić, że osoby starsze ponownie poczują, że żyją pełnią życia. Tak się na przykład dzieje, kiedy osoby cierpiące na demencję biorą udział w aranżowanych dla nich dyskusjach o sztuce w ramach zajęć edukacyjnych. Ułatwiają one bowiem interakcje społeczne bardzo szczególnego rodzaju i  wspierają doświadczenia estetyczne wynikające z percepcji.

  • afbeelding van Daria Sowińska-Milewska
    Oj, zmyliły mnie te suplementy na początku :) Powiedziałabym - aktywne uczestnictwo w kulturze czyli np. wizyta w muzeum powinno być na receptę dla wszystkich. 
    Zastanawiałam się, na ile konieczna do tej wspomnianej aktywności jest wiedza. Aby zobaczyć a nie tylko patrzeć na dzieło, trzeba odkodować znaczenia, powiązać, zadać sobie pytania... 
    Myślę, że do takich działań możemy włączać się także jako edukatorzy/rki, trenerzy/trenerki uczące osoby dorosłe razem z twórcami/twórczyniami. 

  • afbeelding van Malgorzata Dybala
    Przyznam się, że niestety jestem laikiem. Niewiele wiem o sztuce - oprócz ogólnie znanych dzieł "encyklopedycznych", które rozpoznaje przeciętnie obyty człowiek. Mimo tego, sprawia mi ogromną przyjemność oglądanie obrazów, słuchanie muzyki, czy uczestniczenie w wydarzeniach z kręgu kultury. Najczęściej bywam w lokalnym domu kultury (SDK - pozdrawiam :), np. cykl spotkań o płytkach (tak, takich ceramicznych, ściennych) - skąd pochodzą, znaczenie i powiązania społeczno-kulturowe, czy festiwal japoński. Owszem, pierwsze wydarzenie nosiło znamiona edukacyjne, ale najbardziej podobało mi się patrzenie i dotykanie kafelków :) Może też tak być, że jestem dość powierzchownym widzem i nie potrzebuję się w głębiać. Ciekawa jestem, ilu jest takich odbiorców podobnych do mnie.....

  • afbeelding van Marcin Szeląg

    Rola edukatora/ki, animatora/ki, trenera/ki, mediatora/ki, instruktora/ki (określeń i funkcji z nimi związanych pewnie jeszcze znalazło by się kilka) w instytucjach kultury jest kluczowa, a w kontekście korzystania z kultury, jest ona nie do przecenienia. W takim sensie jakim napisałaś, to znaczy jako osób wzbogacających użytkowników o niezbędne kompetencje do „wydobywania” znaczeń z dzieł. Nie mniej istotne jest również to, że działania kompetentnych edukatorów/ek, biorą pod uwagę potrzeby i możliwości uczestników. Na przykład w pracy z osobami, które cierpią na demencję, ważne jest, żeby przynajmniej na chwilę, potrafić odwrócić sposób podejścia do choroby przez samych chorych i ich opiekunów, którzy zazwyczaj opisując jej skutki, skupiają się na tym, co osoby z demencją tracą. Podczas gdy rozmowa o sztuce daje szansę na wydobycie tego co jeszcze pamiętają. W tym sensie edukator nie tyle wyposaża w wiedzę, ale umiejętnie korzysta z tej wiedzy, z którą do muzeum przychodzi osoba chora. Stosując chociażby strategie edukacji dialogowej, budowanej w oparciu o doświadczenia uczestników, którzy wnoszą w ten proces własne historie życiowe, unikalne postawy i założenia.