chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Edukacja dorosłych „pod stołem”?

30/09/2018
przez Monika Sulik
Język: PL
Document available also in: FR

W przestrzeni andragogicznej i biograficznej, wiele mówi i pisze się o uczeniu z życia, z zabawy i podczas zabawy, uczeniu się w codzienności, w podróży, w pracy itp. Ale żeby pod stołem? 

„Uniwersytet pod stołem (UpS) to najważniejsza uczelnia mojego życia. Starałem się nie opuścić żadnego wykładu, żadnych ćwiczeń, żadnych dyskusji panelowych. Zakradałem się pod obrus, wzruszająco spragniony wiedzy. Robiłem rysunkowe notatki gorliwie i bez zachęty ze strony profesorskiego ciała. Byłem jak uczestnik tajnych kompletów; w razie wykrycia groziły mi liczne reperkusje – poczynając od internowania w dziecinnym pokoju, a kończąc na rozstrzelaniu słowami pełnymi pretensji („Podsłuchujesz”!). Nigdy później nie towarzyszyła mi już taka gorączka nauki, nigdy więcej nie czułem takiego głodu poznania – pragnąłem wiedzy dla samej wiedzy, a nie dla tytułów!”[1].

Po co komu stół?

Rolę stołu najczęściej sprowadza się do przygotowywania i spożywania posiłków. Tymczasem wiele osób zaznacza, że jest to najważniejszy mebel w domu, jako miejsce uspokojenia, wymiany pogodnych myśli, wzajemnego zaufania, zbliżenia i wzmocnienia więzi międzyludzkich (…). Tradycyjne „siadamy do stołu” ma swoją moc magiczną. Wracamy do niego na różnych etapach, gdziekolwiek jesteśmy. „Siadamy do stołu” i znów jesteśmy razem, patrzymy sobie w oczy czujemy się bezpiecznie. Nie jesteśmy sami”[2]. Są jednak również doświadczenia, gdzie stół bardziej dzieli niż łączy. Niejeden z nas doświadczył „uderzenia pięścią w stół”, kłótni przy stole czy pustego miejsca przy stole. Z przekonaniem można jednak stwierdzić, iż doświadczenia te mają charakter edukacyjny. To właśnie przy stole uczymy się siebie i innych, uczymy się rozmawiać, rozwiązywać konflikty, argumentować czy mediować.

Zainspirowana esejem Grzegorza Kasdepke pt. Uniwersytet pod stołem[3], oraz opublikowanymi wspomnieniami autobiograficznymi, zapytałam uczestników zajęć z zakresu andragogiki, o to jakie miejsce w ich biografii zajmuje stół i to co przy nim, na nim i pod nim. Moim zamiarem było uzyskanie informacji na temat tego jakie miejsce w pamięci debiutujących w dorosłość, zajmuje stół.

  

/pl/file/coffee-cup-books-homejpgcoffee-cup-books-home.jpg

  

Co można znaleźć „pod stołem”?

O ile „przy stole” i „na stole” dzieją się sprawy codzienne ale i magiczne i doniosłe (stoi koszyk z chlebem, leży wykrochmalony obrus lub cerata w kratkę, stoi dzbanek z herbatą lub filiżanka kawy), to już to co „pod stołem” w języku metafory często nabiera odcienia szarości, a i czasem oszustwa, przynajmniej w znaczeniu potocznym i zdroworozsądkowym. Zapłata pod stołem, kopnięcie pod stołem, leżnie pod stołem, przyklejona guma pod stołem…Tymczasem to właśnie tam rozgrywają się często sceny kluczowe i decydujące. A na pewno niezapomniane i niezwykle edukacyjne. „Stół z powyłamywanymi nogami” to pierwsze z trudniejszych zdań dzieciństwa będące swoistym sprawdzianem dojrzałości języka. Ale jest coś jeszcze. Mianowicie, pod stołem mają miejsce jedne z pierwszych dziecięcych zabaw „w dom”, czyli „w dorosłość". Sama pamiętam jak wspaniałe to były zabawy i z wielkim sentymentem wracam do nich myślami. Wydaje się że niemal każdy z nas ma takie wspomnienie z dzieciństwa, gdzie najważniejszy jest stół, a właściwie to co „pod nim". Koc zarzucony na krzesła, a pod spodem kryjówka, w której można się było bawić ale też bezpiecznie podsłuchiwać i naśladować dorosłych, bez końca.

Edukacyjne „okruchy”

Doskonałą egzemplifikacją tego jakie znaczenie w biografii człowieka może odgrywać stół i to co „pod nim”, są refleksje studentek i studentów, biorących udział w przeprowadzonym przeze mnie badaniu. A oto kilka przykładów, fragmentów narracji, okruchów, odpowiedzi na pytanie, które brzmiało w następujący sposób: „Proszę opisać swoje pierwsze wspomnienia i doświadczenia edukacyjne związane ze stołem oraz jego rolą i znaczeniem w twoim życiu". Przeprowadzone badanie uświadomiło mi nie tylko ważność podejmowanego tematu, ale także potrzebę ukazywania roli i znaczenia wspomnień z okresu dzieciństwa w budowaniu wiedzy o samym sobie i świecie oraz redefiniowaniu swojej  tożsamości. A oto, kilka wybranych fragmentów wypowiedzi, które w niezwykle sugestywny sposób ukazują ważność „stołowych" doświadczeń, ale także ich edukacyjny wymiar. 

Okruch 1 – stół jako bezpieczna kryjówka

„Będąc dzieckiem często uciekałam „pod stół” chowając się przed rodzicami, gdy narozrabiałam. Było to czymś w rodzaju bezpiecznej przystani dla mnie. Będąc „pod stołem” wiedziałam, że nic mi nie grozi. Dziś będąc osobą dorosłą czasem ma ochotę wrócić „pod stół” i schować się przed ludźmi i problemami”.

„Stół – miejsce dowodzenia. Wokół niego siedzieli dowódcy – mama i tata. Ja – mały kadet, który znalazł się na poligonie, bez wcześniejszego szkolenia. Wszelkie rozkazy, rozmowy prowadzone przez dowódców, były dla mnie jak wyznaczanie azymutów – niezrozumiałe. Z upływem czasu doskonaliłam się w obsłudze busoli i wykonywaniu szkicu mapy. Wówczas kiedy odbywało się zebranie sztabu dowodzącego – ja czułam się jak żołnierz leżący w okopie. Było to miejsce bezpieczne. Nikt nie rzucał grantami ani nie strzelał z kbks-u”.

Okruch 2 – stół jako miejsce zabawy

„Zawsze podczas uroczystości rodzinnych, przy stole znajdowało się dużo gości. wtedy razem z kuzynami siedzieliśmy i bawiliśmy się pod stołem. Dowiadywaliśmy się ciekawych historii z życia naszej rodziny, np. gdy dziadek się upił swoją wiśniówką i zasnął w stodole”.

„(…) Chowałem się, żeby mama się martwiła. Łaskotałem siedzących wokoło gości. Będąc nastolatkiem zaczepiałem ukradkiem koleżanki smyrając je pod stołem nogą albo ręką po kolanie. Teraz jako człowiek dorosły schylam się pod stół w momencie gdy coś mi upadnie, albo żeby uciszyć lekkim kopnięciem moją nadmiernie wylewną żonę”.

„Kiedy byłam mała często siedziałam pod stołem bawiąc się, przypatrując dorosłym. Z tej perspektywy wszystko było inne (…). Pamiętam, że często bawiłam się pod stołem w dom naśladując role moich rodziców. Wtedy chciałam być dokładnie taka jak moja mama. Przyznać trzeba jednak, że z perspektywy stołu wszystko wydawało się łatwiejsze. Można było tam się ukryć i problemy znikały. Teraz kiedy jestem już dorosła nic nie jest już takie proste. Nie ma miejsca, w którym można by się ukryć przed problemami dnia codziennego. Do dziś myśl o chwilach spędzonych na zabawie pod stołem stanowi dla mnie miłą odskocznię i piękne wspomnienie beztroskich momentów”.

Okruch 3– pierwsza lekcja dorosłości pod stołem

„Na jednej z imprez rodzinnych, jako kilkuletnia dziewczynka przyczajona między nogami gości, wraz ze starszą siostrą pragnęłyśmy odkryć smaki dorosłości. Ukradkiem sięgałyśmy ponad stół by zanurzyć palce w magicznym napoju, który sprawiał, ze dorośli stawali się rówieśnikami z piaskownicy”.

„Podczas większych imprez siedziałyśmy z siostrą ukryte pod stołem i podsłuchiwałyśmy(…). Wszystko co wtedy słyszałam, wydawało się takie dorosłe, takie ciekawe, takie tajemnicze. A teraz to wszystko okazuje się proste i jasne. Nawet za bardzo, czasem chciałabym wrócić do tamtych czasów”.

„To właśnie pod stołem przeżyłam swój „pierwszy raz” z alkoholem. Pamiętam ten dzień, to była komunia mojego kuzyna. Dorośli siedzieli przy stole, a my jak to dzieci goniliśmy się po mieszkaniu. Zastanawiał mnie fakt, że wujek dość często schyla się pod stół zaciągnięty długim obrusem. Bez zastanowienia zostawiłam kuzynostwo i weszłam pod stół. Stało ta kilka dużych jak dla mnie wtedy butelek wypełnionych bezbarwną cieczą. Chwyciłam butelkę w której tej bezbarwnej cieczy było już niewiele. Odkręciłam korek i bez namysłu przechyliłam butelkę wypijając ciecz. W tym samym momencie mój wujek zajrzał pod stół. Impreza została przerwana. Pamiętam widok rodziców. Nie wiedziałam co mam zrobić. Nagle z ich ust padł potok słów dotyczących złego zachowania, tego, że nie powinnam bez pozwolenia dotykać rzeczy dorosłych”.

„Kiedy byłam małym dzieckiem lubiłam siadać pod stołem i obserwować i słuchać dorosłych. Było to dla mnie miejsce w którym mogłam doświadczać świata dorosłych. Choć byłam tam sama nie bałam się, ponieważ dookoła mnie byli ci, których kochałam. To właśnie ta samotność dała mi możliwość na samodzielne przemyślenia, na czas na zastanowienie się nad tym co się dzieje w moim świecie. Ten czas był tylko mój. To co udało mi się usłyszeć i zobaczyć wpłynęło na moje życie. Nauczyłam się zachowań dorosłych. Dowiedziałam się czym różnią się od dzieci”.

Zamiast zakończenia

Przedstawione fragmenty narracji osób badanych, zdają się mówić same za siebie. Stół staje się niemym świadkiem ważnych spraw, trosk, problemów, ale też tajemnic. Wzbudza szacunek, zobowiązuje, i wreszcie edukuje, czego egzemplifikacją z pewnością są przedstawione wypowiedzi. A „pod stołem”? Może to właśnie tutaj dzieje się to, co szczególnie inspirujące, pociągające, ale i autentyczne? To, co powoduje, że nie sposób nie zgodzić się ze słowami Horsta Skutenberga: nie ma doświadczenia ludzkiego, które nie byłoby edukacją[4]. A jakie są Wasze wspomnienia „spod stołu”? Czy nadajecie im znaczenie tylko i wyłącznie sentymentalne, czy też stały się dla Was swoistą lekcją zbliżającą Was do dorosłości?

[1] G. Kasdepke: Uniwersytet pod stołem. „Wysokie Obcasy Extra”,  styczeń 2014., s. 82.

[2] Z. Nasierowska: Fotografia smaku czyli 24 obiady dla tych, którzy  lubią i nie lubią przyjmować gości. Warszawa: Wydawnictwo Marginesy, 2011, s. 13.

[3] G. Kasdepke: Uniwersytet pod stołem. „Wysokie Obcasy Extra”,  styczeń 2014., s. 82.

[4] H. Stukenberg: Siedem historyjek i ich znaczenie dla edukacji dorosłych w czasie dokonujących się zmian W: Drogi edukacyjne i ich biograficzny wymiar. Red. E. Dubas, O. Czerniawska. Warszawa 2002.

dr Monika Sulik – adiunkt, wykładowca akademicki. Prowadzi autorskie zajęcia dydaktyczne z zakresu przedmiotu biografia w edukacji. Certyfikowany trener i mentor akademicki. Od 2018 roku jest również sekretarzem redakcji czasopisma „Edukacja Dorosłych”. Ambasadorka EPALE.

Zobacz także:

Czy "szewc bez butów chodzi"? Czyli andragogiczne "prawidła"

Czego nas może nauczyć Kitau z plemienia Kikujusów?

Człowiek dorosły w „Miasteczku Mamoko”

„Edukacyjne” prowokacje versus konstruktywny krytycyzm - czyli o tym, co wspólnego ma krem ślimakowy z edukacją dorosłych?

Po co komu biografia na szkoleniach? Czyli edukacyjna "puszka Pandory"

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 8 z 8
  • Obrazek użytkownika Patrycja Siedlaczek
    Powyższy wpis, skłonił mnie do refleksji nad swoim dzieciństwem i nad obecnym pokoleniem dzieci.Przypomniałam sobie o moich historiach związanych z edukacją "pod stołem",  co wywołało uśmiech na mojej twarzy w ten pochmurny dzień. Serdecznie Pani za to dziękuję. Odnośnie refleksji nad obecnym pokoleniem dzieci, moim punktem odniesienia są rówieśnicy mojej przyrodniej siostry jak i dzieci z którymi mam kontakt. Zastanawiam się i jestem pełna obawy, czy będą miały one szansę doświadczyć pięknej i niezapomnianej przygody z edukacją "pod stołem". Mam nadzieję, że świat obecnej technologii i gier komputerowych nie doprowadzi do przegapienia tego pięknego doświadczenia.
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Droga Pani Patrycjo, bardzo się cieszę, że przypomniała sobie Pani cudowny czas dzieciństwa. Pani obawy pragnę potraktować jako wyzwanie dla edukatorów, pedagogów ale też rodziców. Może warto zaproponować dzieciom taką wspaniałą zabawę, zaaranżować i razem z nimi wejść pod stół.... :) Moc serdeczności przesyłam :) 
  • Obrazek użytkownika Barbara Szymańska
    Mam taką refleksję, że pod rzeczonym stołem realizują się procesy nie mainstreamowe. W tym sensie to co się dzieje pod stołem dotyczy tych, których trudniej jest zauważyć i usłyszeć, którzy nie mają możliwości żeby usiąść przy stole mimo chęci, albo tych którzy generalnie nie są specjalnie zainteresowani siedzeniem przy stole. Metafora ta bardzo mi pasuje do zobrazowania dynamiki rang społecznych ale również np jak symbol wagi naszych procesów wewnętrznych, które gdzieś tam pod stołem (na obrzeżach świadomości) się toczą. Dziękuję za refleksję :)
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Droga Basiu... bardzo Ci dziękuję za uświadomienie kontekstu, o którym nie pomyślałam, a jest niezmiernie ważny. O ile przy stole trzeba zasiąść z świadomością konsekwencji "wspólnego biesiadowania" to już pod stołem..można się ukryć... czasami też stchórzyć. Wolałaby, żeby stół w całej swej okazałości był przede wszystkim symbolem doświadczeń radosnych, wspólnotowych i budujących... 
  • Obrazek użytkownika Joanna Delimata
    Tytuł „Edukacja dorosłych- pod stołem” daje różne skojarzenia. Jednak po przeczytaniu wpisu można powiedzieć, że jest to ciekawy przegląd skojarzeń i myśli. Jako osoba dorosła stwierdzam, że stół zawsze kojarzył będzie mi się z pozytywnymi wspomnieniami (wspólny posiłek, rozmowy, spotkania, zabawy w chowanego, dom, robienie bazy itp.). Obserwując małe dzieci można powiedzieć, że ten stół, a właściwie „pod stołem” jest do czasów obecnych traktowany jako miejsce pozytywne. A każde skojarzenie te pozytywne czy negatywne to odzwierciedlenie obyczajów domowych i wychowania. I wydawać by się mogło, że stół to tylko mebel, to towarzyszy nam on od dzieciństwa do starości i ma w sobie magię, która przyciąga (nieważne czy się jest domownikiem czy gościem).
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Bardzo się cieszę z tej okazji do Pani stołowych reminiscencji. Każda okazja do refleksji oraz wspomnień daje szansę na pogłębienie samoświadomości i może być bardzo rozwojowa. Zabawa "pod stołem" wydaje się być ponadczasowa... Świat z tej perspektywy zdaje się być wyjątkowo ciekawy i kuszący .... 
  • Obrazek użytkownika Monika Sulik
    Bardzo się cieszę, że podjęty temat stał sie dla Pani okazją do wspomnień i refleksji. Czasami najbardziej inspirujące staje się to co wydaje się być oczywiste, a z jakiegos powodu pochylimy się nad tym i odkrywamy ogromny potencjał. Tak właśnie było u mnie z podejmowanym tematem.   
  • Obrazek użytkownika Anna Skrzydło
    Przeczytałam ten artykuł, ponieważ miał ciekawy tytuł "Edukacja dorosłych - pod stołem". Po przeczytaniu stwierdziłam podobnie jak autorka, że stół jest ważnym miejscem podczas całego naszego życia od dziecięcych zabaw po wspólne rozmowy przy stole. Ponadto artykuł nawiązuje do utworu Grzegorza Kasdepke, który pisze dla dzieci w prosty sposób o rzeczach trudnych i wydaje mi się, że jego opowiadania mogą spodobać się nawet osobom dorosłym.