chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

ePlatforma za izobraževanje odraslih v Evropi

 
 

Spletni dnevnik

Kilka przydatnych porad, jak wybrać szkołę trenerów i nie tylko… Zasady, którymi się kieruję

30/06/2018
objavil Monika Gromadzka
Jezik: PL

W dzisiejszych czasach wcześniej czy później większość ludzi stanie przed wyborem: dokształcać się/douczać czy nie? Wybór nie jest prosty, bo wpływa nań wiele czynników. Czasem ludzie rezygnują z przyczyn od siebie niezależnych (np. choroba, brak czasu związany z obowiązkami rodzinnymi itp.), czasem przez swoje wewnętrzne przekonania (nie lubię/nie umiem się uczyć), a czasem dlatego, że po prostu gubią się w gąszczu ofert, możliwości i „obiecanek”. W niniejszym tekście chcę pokazać, jak ja radzę sobie z wyborem ważnych dla mnie aktywności edukacyjnych.

Jak więc wybrać szkolenie/warsztat/kurs, którego nie będziemy żałować?

Nie ma jednej uniwersalnej rady. I mój wpis też nie pomoże wybrać kursu „idealnego”. Już dawno temu przekonałam się na własnej skórze, że nawet jak przyłożę się do wyboru, zaangażuję się w poszukiwanie informacji, i tak na końcu mogę być niezadowolona z danej aktywności edukacyjnej.

Ale przez lata dokształcania/douczania się, zarówno zawodowego, jak i hobbystycznego, stworzyłam sobie trzy zasady:

– wszystkiego nie przewidzisz,

– szukaj czegoś dobrego,

– włóż energię w wybór, a potem nie będziesz sobie wyrzucać :)

/sl/file/team-29540041280jpgteam-2954004_1280.jpg

Po pierwsze, nawet jeśli zrobię świetny research, nie przewidzę wszystkiego. Podczas różnych aktywności edukacyjnych mamy do czynienia z warstwą merytoryczną i społeczną. Sprawdzając osobę prowadzącego, mogę zyskać pojęcie o jego kompetencjach merytorycznych (co też może być złudne), ale za warstwę społeczną odpowiada on już w ograniczonym zakresie. Nawet kiedy kompetentny trener świetnie radzi sobie z sytuacjami trudnymi, potrafi zadbać o atmosferę, i tak nigdy nie wiadomo, z kim będziemy na sali i czy dobrze się w tym towarzystwie poczujemy. Przy krótkich szkoleniach może to nie być tak ważne, ale w myśl zasady „zagryź zęby i do przodu” jakoś dotrwamy do końca, a nawet będziemy zadowoleni z warstwy merytorycznej. Schody zaczynają się przy wyborze dłuższych form edukacyjnych: studiów, szkół trenerów, coachów, terapeutów itd. Może się zdarzyć, że przez długi czas będziemy funkcjonować w środowisku, które nam nie pasuje. Doświadczenie złej atmosfery, męczenia się w grupie może przełożyć się na nasze dalsze wybory edukacyjne[1], ale też zwyczajnie psuć nam nastrój i wpłynąć na efekt końcowy, w tym przypadku – na nieukończenie danego kursu.

Dlatego tutaj przechodzę do drugiej zasady, czyli: szukaj czegoś dobrego. Pracujesz z ludźmi? Prowadzisz szkolenia? Może konsultacje? I trafiłaś na człowieka, którego trudno Ci tolerować? Pewnie jest Ci ciężko, ale ta sytuacja daje możliwość spojrzenia w głąb siebie, autorefleksji: co jest w tym człowieku, co tak na Ciebie wpływa? Nazwij to. Czy i jak umiesz to u siebie przepracować? Czy CHCESZ to u siebie przepracować? W jaki sposób możesz dalej współpracować z tym człowiekiem, aby nie zaburzyło to pracy grupy itd.? Już dawno wyrosłam z przekonania, że muszę się zastanawiać, co zrobić, żeby ktoś mnie polubił. Dziś wychodzę z założenia, że nie o to tu chodzi. Nie muszę i nie chcę się do kogoś przekonywać, nawiązywać bliższej znajomości, przyjaźni itd. Po prostu z niektórymi będzie mi nie po drodze. Jednak takie sytuacje pozwalają mi spojrzeć szerzej na siebie, na moje kompetencje komunikacyjne, na przekonania i to, co jest w moim terytorium psychologicznym, a wpływa na moją relację z tym człowiekiem.

Jeśli kurs „kuleje” merytorycznie, to też staram się, mimo wszystko, znaleźć treści, które wzbogacają mnie albo mój warsztat pracy. A i tak, kiedy trafiam na taki kurs, wtedy mogę porozmawiać z trenerem czy daną firmą, bo włożyłam swoją energię w analizę oferty. Wiem, co powinno być na szkoleniu, wiem, jakie były cele i jakie miały być planowane efekty, a w razie potrzeby dopytałam wcześniej o niuanse. Dlatego nawet jeśli nie jestem do końca zadowolona z danej aktywności edukacyjnej, to i tak nie robię sobie wyrzutów. Zrobiłam, co mogłam. Wybierałam świadomie.

A co zrobić, żeby wybierać świadomie?

Przepis jest prosty: trochę refleksji, nuta zaangażowania i szczypta czasu.

Można wziąć kartę i rozpisywać plusy oraz minusy. Można robić różne matryce decyzyjne, a ja… A ja zaczynam od zapytania siebie, co jest mi w danym momencie potrzebne. Czy widzę u siebie jakąś lukę kompetencyjną? Czy chcę coś doskonalić? Czy może potrzebuję jakiejś certyfikacji?

Czyli najpierw: samoocena i diagnoza potrzeby. Im precyzyjniej dookreślona potrzeba, tym lepiej, chociaż już kilka razy pierwszym moim pomysłem było: chcę czegoś dla siebie, rozwojowego i odprężającego J Cóż, niezbyt to precyzyjne, prawda? Wtedy staram się iść głębiej: co na ten moment będzie dla mnie odprężające, co to znaczy „dla siebie”? Nie bójmy się też potrzeb czysto utylitarnych: zdobycia jakiejś certyfikacji czy innego ważnego kredencjału. Czasem, z różnych powodów, chcemy mieć dany certyfikat. Niestety, szczególnie na początku drogi w branży rozwoju osobistego, to właśnie certyfikaty, dyplomy i zaświadczenia mogą nam pozwolić wygrać bieg po zlecenie. Dlatego w pełni świadomie zapytajmy siebie: Czego potrzebuję?

Kiedy już potrzeba zostanie wyklarowana, przechodzę do etapu: Opcje. Czyli: jakim działaniem edukacyjnym mogę zaspokoić wyłonioną potrzebę? Myślę o tym, jakie mam opcje, ale jeszcze ich nie analizuję. Na razie tylko poszukuję. Chodzi o to, abym nie pogubiła się w swoich rozmyślaniach, zbyt pochopnie nie odrzuciła tego, co może być dla mnie bardzo wartościowe.

A o tym, co robię dalej, już w następnym wpisie, który pojawi się na początku lipca!

[1] O tym, jak bardzo uprzednie doświadczenia edukacyjne wpływają na nasze teraźniejsze wybory i uczestnictwo w edukacji, pisałam w tekście Podejmowanie aktywności edukacyjnej oczami andragoga. Część 1.

dr Monika Gromadzka – andragog, wykładowca i tutor akademicki, trener, konsultant w zakresie efektywności osobistej. Pracownik Katedry Edukacji Ustawicznej i Andragogiki Uniwersytetu Warszawskiego, Członkini ATA i ESREA oraz Rady Redakcyjnej czasopisma naukowego „Studia Dydaktyczne”. Ambasadorka EPALE.

Zobacz także:

Kilka przydatnych porad, jak wybrać szkołę trenerów i nie tylko… Mój proces decyzyjny

Podejmowanie aktywności edukacyjnej oczami andragoga. Część 1.

WeLearning, czyli o wirtualnych społecznościach uczących się

O edukacji formalnej. Student dojrzały - kategoria (nie)obecna

Powrót do edukacji formalnej. Szansa na zmianę?

Andragog, czyli: co pani robi?

Andragog, czyli: co pani robi? cz.II

Gadżety trenera. Must have czy zbędny dodatek?

Bealtaine- prawdziwe święto lata

Jak wspierać tranzycję na rynek pracy? Projekt EMPLOY

Przez dwa dni byłam na psycho-tropach … Filmowych :)

   

Jesteś trenerem, szkoleniowcem? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na temat pracy trenera dostępne na polskim EPALE

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
  • Slika za %user
    Myślę, że zawarte w powyższym wpisie wskazówki mogłyby być również cenne dla osób spoza społeczności andragogicznej, które nie konstruują swojej ścieżki edukacyjnej w sposób świadomy, a ich uczestnictwo w edukacji formalnej i pozaformalnej jest raczej serią szczęśliwych i mniej fortunnych przypadków, niż częścią szerszej strategii edukacyjnej. Niestety spotykam sporo (w szczególności) młodych dorosłych osób, które z podobnie głęboką refleksją zapisują się na szkolenia i kupują buty przez Internet: popatrzą, co jest dostępne na rynku, sprawdzą swój rozmiar i ostatecznie wybiorą te, które najładniej wyglądają na zdjęciu, nie zwróciwszy uwagi na producenta, materiały, stopień praktyczności, czy nawet opinie innych użytkowników. Osoby, o których piszę, szybko podejmują decyzję o wpisaniu się na listę uczestników i równie szybko rezygnują, często są nieusatysfakcjonowane z podjętych aktywności edukacyjnych i są skłonne do dzielenia się swoją negatywną opinią. Wierzę, że gdyby ich wybór był bardziej świadomy, jego konsekwencje byłyby pozytywne zarówno dla nich samych, jak i trenerów i współuczestników szkoleń.