chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Pożądane utrudnienia. Dlaczego czasem warto zepsuć nastrój uczącym się osobom?

02/01/2019
by Maciej Świeży
Język: PL

Spora część wskazówek przekazywanych rozwijającym się trenerom zaleca pozostawianie uczestnikom jak największej autonomii: zachęcanie ich do określania celów, jakie chcieliby zrealizować i dopasowanie do optymalnego ich zdaniem stylu pracy. Mówi się również o „zaufaniu procesowi” lub „mądrości grupy” dzięki którym podążanie za aktualnymi potrzebami uczestników zapewni optymalne warunki do rozwoju. Dopasowanie  do potrzeb uczestników i zachęcanie ich do wspólnego kierowania procesem uczenie się ma być lekarstwem na ograniczenia formalnej edukacji, z jej skłonnością do narzucania sztywnych ram i poddawania uczących się osób zewnętrznej ocenie.

Błędy w samodzielnym kierowaniu uczeniem

Strategii podążania za potrzebami uczestników często towarzyszy założenie że ludzie najlepiej wiedzą, co im pomaga – że większy wpływ na proces uczenia się będzie skutkował lepszym dopasowaniem do potrzeb, a w konsekwencji lepszymi rezultatami. Założenie to brzmi przekonująco; sprawia jednak tę trudność, że wcale nie znajduje jasnego potwierdzenia w badaniach nad uczeniem. Co gorsza, pozytywny wpływ samodzielnego kierowania uczeniem dostrzega się głównie w laboratoryjnych, odległych od rzeczywistości eksperymentach (np. uczenie się par bezsensownych sylab). Badania prowadzone w bardziej naturalnych warunkach i dotyczące uczenia się umiejętności prowadzą często do wniosku, że ludzie popełniają systematyczne błędy w wyborze strategii uczenia.  Wyniki przytaczane przez R. Bjorka i N. Kornella, sugerują m.in., że większość uczących się osób: 

  • woli uczyć się w dłuższych, intensywnych sesjach, niż w krótszych sesjach rozproszonych w czasie;
  • woli uczyć się w powtarzalnych, stabilnych warunkach, niż w warunkach nieprzewidywalnych;
  • woli skupiać się na opanowaniu zadań / problemów jednego typu, a następnie przechodzić do kolejnego, niż uczyć się mieszając różnorodne zadania i problemy;
  • woli natychmiastową informację zwrotną i korektę błędów, niż konieczność samodzielnej oceny pracy i wyszukiwania w niej popełnionych błędów;
  • woli przerwać uczenie, gdy uzna że opanowała już materiał i skupić się na  kolejnym zagadnieniu.

Każde z wymienionych powyżej przekonań jest błędne – przynajmniej w kontekście przytaczanych badań. Zmienne warunki, samodzielne wyszukiwanie błędów, praca rozłożona w czasie, powtarzanie rzeczy już opanowanych aby uchronić się przed zapominaniem – wszystko to nie poprawia samopoczucia, ale służy wynikom uczących się osób już po zakończeniu uczenia.

Co sprawia, że planując uczenie nie zawsze działamy na swoją korzyść? Bjork wyjaśnia przytaczane obserwacje wskazując na bardzo istotny mechanizm: subiektywne oceny skuteczności uczenia są zwykle formułowane na podstawie tego, jak radzimy sobie z różnego typu zadaniami w trakcie tego procesu. Jeżeli zadania wydają nam się łatwe (lub stopniowo coraz łatwiejsze), uznajemy że nauczyliśmy się dużo. Jeżeli zadania są trudne i męczące, a postęp nieoczywisty – sądzimy, że uczenie nie było skuteczne. Nie brzmi to kontrowersyjnie – na czym w takim razie polega problem? Na tym, że mechanizm ten niezwykle łatwo oszukać, ułatwiając zadania wykonywane w trakcie uczenia się. Powtarzalne, „cieplarniane” warunki, standardowe problemy, natychmiastowa korekta błędów i tym podobne zabiegi poprawiają samopoczucie, ale jednocześnie sprawiają, że warunki ćwiczenia przestają przypominać rzeczywistość. Działania odwrotne – stawianie wyzwań, wprowadzanie utrudnień, zmuszanie uczestników do radzenia sobie ze złożonością (przynajmniej w pewnych granicach) mobilizują do większego wysiłku i budują bardziej realistyczny obraz zadania. Nie ułatwiają jednak doświadczenia sukcesu, a przez to szkodzą satysfakcji z postępów. 

Niebiorący tego wszystkiego pod uwagę trenerzy i nauczyciele podlegają szczególnemu warunkowaniu. Doświadczenie zachęca ich do „ułatwiania uczestnikom życia”, a nie stawiania wyzwań. Bjork przypomina jednak, że jest to skutkiem obserwacji uczestników w trakcie uczenia się, a także polegania na wynikach badań satysfakcji. Obserwacja uczestników korzystających z rozwijanych umiejętności, albo badanie rzeczywistych efektów uczenia zbudowałoby jednak zupełnie inny obraz.

/pl/file/adventure-18075241920jpgadventure-1807524_1920.jpg

  

Pożądane utrudnienia

Przyjmijmy więc, że zapraszanie uczących się osób do kierowania procesem uczenia i podążanie za ich potrzebami nie zawsze jest najlepszym pomysłem. Narzucenie sposobu pracy będzie niekiedy bardziej pożyteczne, niż pytanie uczących się osób o zdanie. Dotyczy to w szczególności stawiania wymagań i wyzwań – wprowadzania do sytuacji elementów, które Bjork określa jako „pożądane utrudnienia” (desirable difficulties). Pożądane utrudnienia mogą służyć po prostu dodatkowej mobilizacji uczestników (np. jak w wypadku ćwiczenia z ograniczeniem czasowym, lub wprowadzeniem trudnego quizu testującego wiedzę). Mogą też służyć uczynieniu sytuacji ćwiczeniowej bardziej realistyczną. W wielu wypadkach oznacza to po prostu większą złożoność i nieprzewidywalność – konieczność poruszania się w „szarej strefie” i dopasowania dostępnych narzędzi do problemu, zamiast ćwiczenia stosowania poszczególnych narzędzi.

Utrudnienia są „pożądane” z perspektywy efektywności uczenia, ale mogą zepsuć nastrój uczących się osób. Innymi słowy, z przytoczonych powyżej powodów można przypuszczać, że zaszkodzą satysfakcji z postępów. Jak sobie z tym poradzić? Optymalne byłoby dostarczenie uczestnikom zewnętrznej, niezależnej od ich samopoczucia miary osiąganych wyników. Niezależnie od tego, czy jest to możliwe, zwiększenie poziomu trudności szkolenia powinno oznaczać wzmożoną troskę o komfort uczestników – w szczególności zaś o ich postawy wobec popełniania błędów, wiarę we własne możliwości i gotowość do dostrzegania postępów.

Uczenie uczenia się

Wprowadzanie „pożądanych utrudnień” zamiast pytania o zdanie uczących się osób to pewne ograniczenie ich autonomii. Nie oznacza to oczywiście, że autonomia jest czymś złym. Przeciwnie – skuteczność większości szkoleń zależy od tego, czy uczestniczące w nich osoby potrafią uczyć się samodzielnie. Kilkugodzinne lub kilkudniowe spotkanie nie daje zwykle wystarczająco dużo czasu, by w pełni rozwinąć jakąś umiejętność. Uczestnicy otrzymują w nim pewne ramy koncepcyjne i zaczynają ćwiczyć związane z nimi narzędzia i strategie działania; dalsza część pracy musi się jednak wydarzyć pod nieobecność prowadzącego. „Szkolna” struktura to luksus, na który stać głównie uczniów i studentów.

Wiedza o typowych błędach w samodzielnym kierowaniu uczeniem może jednak pomóc w przygotowaniu uczących się osób do samodzielnej pracy. Nie chodzi tu tylko o rozwój ogólnych kompetencji – częścią wsparcia jakie otrzymuje osoba kończąca konkretny program rozwojowy może być plan dalszego uczenia się, proponujący bardziej skuteczne strategie.

Zobacz także:

Fundamenty praktyki: miejsce teorii w praktyce działań rozwojowych

Coaching psychologiczny: czym jest i czy warto go proponować?

Co to znaczy „zdrowy”? Kwalifikowanie klientów do pracy coachingowej

Samoocena umiejętności w coachingu. Jak pomóc klientom dowiedzieć się, co umieją?

Orientacja na rozwój i stałość. Czy warto widzieć w kliencie geniusza?

Plany i fantazje. Do czego służy tworzenie wizji zmian?

   

Jesteś trenerem, szkoleniowcem? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na temat pracy trenera dostępne na polskim EPALE

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 4 z 4
  • Obrazek użytkownika Marta Deja
    Bardzo ciekawy post. Przyznam, że sam tytuł bardzo mnie zaintrygował i zwrócił moją uwagę ze względu na swoją przewrotność. "Pożądane utrudnienia" i "zepsucie nastroju uczącym się" to dla mnie coś nie do pomyślenia. Uczenie się zawsze było dla mnie świętym czasem, o który bardzo dbałam i nic nie mogło mnie wtedy rozpraszać. W kontekście przytaczanych badań popełniałam same błędy, ponieważ realizowałam wszystkie wspomniane strategie uczenia się, które zostały uznane za błędne postępowanie. Nie sądzę jednak, aby wprowadzanie utrudnień, presja czasu czy złożoność zadań były czymś dla mnie. Owszem, może dla kogoś kto lubi wyzwania, a nie lubi nudy, będzie to czymś kuszącym. Jednak ja wolę pozostać przy moich "cieplarnianych" warunkach uczenia się.
  • Obrazek użytkownika Aleksandra Wajdzik
    Uczenie się w sposób przedstawiony w artykule wydaje się być bardzo efektywne i pożądane zwłaszcza w strukturze szkolnej. Jednak trudności w realizacji utrudnień nauczania wynikają z tego, że ludzie szybko się zniechęcają, zwłaszcza w czasach kiedy oczekuje się szybkiego efektu działań. Utrudnianie może działać w sposób zniechęcający do nauki, zwłaszcza wzmianka o tym, że uczeń sam powinien szukać błędów - co jest bardzo czasochłonne i wymaga od młodego umysłu dużo zaangażowania i samoświadomości. 
  • Obrazek użytkownika Maciej Świeży
    Cóż, najciekawsze wydaje mi się to, że "szkolna struktura" wcale nie musi być taka zła, choć w dorosłym życiu często nie można jej utrzymać z powodów praktycznych. Jej rzadko doceniane zalety to 1) rozkładanie uczenia na niewielkie dawki w długim czasie; 2) testowanie wiedzy, które jest bardzo dobrym narzędziem uczenia (nie musi służyć do oceniania) i 3) stawianie ludzi przed trudnymi wyzwaniami, których sami by się nie podjęli. 
  • Obrazek użytkownika Marta Cichy
    Przez tak długi czas każdy z nas tkwił w „szkolnej” strukturze nauczania, że ciężko jest po tylu latach zmienić ten tryb nauki. Do tego łatwiej jest uczyć się, gdy druga osoba od razu wskaże błędy, które popełniliśmy niż samemu poświęcić czas na znalezienie ich. Myślę, że tego typu uczenie się jest bardzo efektywne, ale wymaga bardzo dużej samodyscypliny i systematyczności, a jak wiadomo nie każdy ma chęci i zapał na poświęcenie czasu na to.