chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Szeptanki- warto wiedzieć!

17/05/2018
by Natalia Kraszkiewicz
Język: PL

Na temat rodzicielstwa, wychowania, pedagogiki jest wiele teorii, podręczników i spotkań. Wszystko jest podane w atrakcyjnej, kolorowej formie. Ale czy naprawdę trzeba przeczytać stosy książek by wiedzieć jak należy kochać dziecko....

Kreatywne rodzicielstwo to wspomaganie rozwoju dziecka, robienie tego z uśmiechem i ciepłem. Dziecko musi dostrzegać w swoim rodzicu partnera do zabawy, nauki i przytulania. Kochać to być blisko, wspierać, kształcić i pomagać się rozwijać. Pokazywać, opisywać i czuwać nad prawidłowym rozwojem.

Rodzice pokolenia X, czyli współcześni, można powiedzieć trzydziesto i czterdziestolatkowie, są zdecydowanie bardziej otwarci na nowe: wszystko nowe: technologie, teorie, metody wychowawcze, a co szczególnie ważne nowe podejście do rodzicielstwa, bardziej świadome, otwarte, ciekawskie, eksperymentalne...

To ważne, zwłaszcza gdy chcemy rozważnie i aktywnie uczestniczyć w życiu naszego dziecka. O tej otwartości właśnie chciałam mówić w kontekście zajęć prowadzonych w placówkach kulturalno- oświatowych, a konkretnie w bibliotekach. Biblioteka to miejsce, w którym można spotkać się i porozmawiać o wszystkim. Potwierdzają to cotygodniowe zajęcia pt. Szeptanki, organizowane przez filię nr 38 Miejskiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie. To zajęcia dla rodziców, opiekunów i dzieci do lat 3. Szeptanki - bo szepczemy, żeby nie obudzić tych maluchów śpiących w wózkach obok, ale także dlatego, że rozmawiamy o tajemnej wiedzy rodzicielskiej, znanej tylko mamie i tacie z codziennego obcowania z dzieckiem. Biblioteka, w której organizowane są w/w zajęcia znajduje się na nowym osiedlu, na którym mieszka wielu młodych rodziców z małymi dziećmi i stąd inicjatywa skierowana właśnie do nich. Tego rodzaju spotkania prowadzimy od otwarcia biblioteki czyli od ponad trzech lat.

Szeptanki - od czego zacząć?

/pl/file/angel-1402789960720jpgangel-1402789_960_720.jpg

Najpierw ustalamy temat, który może być interesujący dla naszych gości, najprościej jest zasięgnąć informacji „u źródła” - czyli porozmawiać z rodzicami odwiedzającymi bibliotekę. Potem zastanawiamy się, kto może to spotkanie poprowadzić. Szukamy w kontaktach biblioteki, wśród czytelników albo zaprzyjaźnionych lub sąsiadujących instytucji. Na każdych Szeptankach mówimy co będzie za tydzień, by mamy mogły dostosować zarówno swój czas, jak i ubiór dziecka do warsztatów.

Szeptanki są prowadzone dwutorowo: są to porady dla rodziców i zajęcia aktywizujące dla dzieci. Podczas każdego spotkania poruszany jest inny temat. Zajęcia odbywają się na sali, wyposażonej w wykładzinę, magnetofon i książki dziecięce. Jest to poganka lub warsztat. Każdy ma się czuć swobodnie, dlatego na sali dziecięcej dziecko bawi się, ogląda książki, korzysta z zabawek, rodzic w tym czasie słucha wykładu.

Spotkania poradnikowe - najpopularniejsze tematy

Zagadnienia poruszane na Szeptankach są bardzo różnorodne. Są tematy typowo matczyne, kobiece - makijażystka, stylistka, fryzjerka lub poradnikowe - lekarze, psycholodzy, dietetycy, logopedzi. Był także fotograf, projektantka wnętrz, warsztat chustonoszenia, spotkanie poświęcone karmieniu piersią. Nie zabrakło również spotkań z literaturą dziecięcą i podkreślenia zalet czytania dzieciom od najmłodszych lat.

Medyczne nowinki- bibliotecznie dostępne

Temat zdrowia dziecka i liczby poszukiwanych porad jest najczęściej wymienianym tematem przez rodziców. Na placach zabaw - głównie mamy- wymieniają się doświadczeniem i wiedzą na temat specjalistów, schorzeń, szczepień, przebytych przez dziecko chorób. Zagubieni w natłoku informacji szukają rzetelnego źródła, które pomoże im podjąć właściwą decyzję lub chociaż wskaże pewien trop w kierunku którego należy podążać. Dlaczego więc nie zaprosić do biblioteki eksperta, który będzie gotów rozwiać ich wszelkie wątpliwości, Niech to będzie ktoś do kogo będą miały po pierwsze łatwy dostęp, bez zapisywania się w półroczne kolejki, po drugie niech to będzie specjalista z danej dziedziny, aby mieć pewność, że to co mówi jest wiarygodne, po trzecie niech to będzie osoba, która fachową wiedzę sprzeda w sposób najbardziej dostępny.

Jednym z ciekawszych spotkań była wizyta fizjoterapeuty, który opowiadał o napięciach mięśniowych, korygował wady postawy, pokazywał właściwe trzymanie dziecka i zestaw kilku ćwiczeń, które każdy rodzic może wykonać ze swoim dzieckiem w domu. Ćwiczenia różne: na koślawość kolan, na zgarbione plecy, na zbyt małe i zbyt duże napięcie mięśniowe.

Spotkanie rozpoczyna się od części ogólnej, podczas której prelegent opisuje zagadnienie ze strony teoretycznej, następnie przechodzi do najczęstszych wątpliwości. Rodzice uczestniczący w spotkaniu są bardzo różni, jak każdy, jedni są bardziej, inni mniej otwarci. Dlatego zadanie pytania dotyczącego swojego dziecka na forum dla jednych nie stanowi problemu i chętnie nawet „udostępnia” dziecko w celach pokazowych. Inni jednak, czego absolutnie nie należy piętnować, wolą taką wiedzę zachować tylko dla siebie. Dlatego tak ważne po tych spotkaniach są indywidualne konsultacje, z których większość korzysta bardzo chętnie i często. Wtedy rodzic podchodzi ze swoim dzieckiem do - tak jak tutaj- fizjoterapeuty i pyta wprost o sprawy które go interesują. Po uzyskanej poradzie albo zostaje w bibliotece gdzie dziecko jeszcze chwilę się bawi lub wychodzą do domu.

Z takich spotkań korzystają także rodzice i opiekunowie, którzy mieszkają na innym osiedlu, niż to, na którym znajduje się biblioteka lub nawet przyjeżdżają spod Lublina. I nam bibliotekarzom właśnie o to chodzi. Aby jak najwięcej osób korzystało z możliwości jakie im oferuje biblioteka.

Musimy dbać o to, by te spotkania były jak najbardziej atrakcyjne, wiarygodne i dobrze dopasowane do publiczności, bo jeśli coś nie gra, nie pasuje to następnym razem możemy stracić nie tylko cennego słuchacza, ale też wiarygodność.

Biblioteczna szkoła języka obcego

Naukę języka obcego dzieci zaczynają coraz wcześniej. Oczywiście, że nie jest to podane w formie typowej lekcji językowej. Dzieci do lat 3 uczą się przez zabawę. My ten trend przeniosłyśmy na grunt biblioteczny i zaprosiłyśmy kilku lektorów języka anielskiego, by wykorzystując rożne metody zaszczepili w dziecku ciekawość i chęć do nauki obcego języka. Dzieci, które dopiero uczą się mówić, poznają pierwsze słowa, zaczynają na swój sposób komunikować się ze światem, nie odnajdują różnicy w sposobie tej komunikacji. To że ono użyje jednego słowa polskiego, drugiego słowa angielskiego nie stanowi dla niego różnicy, nie wprowadza go w chaos czy zagubienie. Dziecko już na tak wczesnym etapie umie funkcjonować na obu obszarach językowych. Często lektorzy mówią, że właśnie tak uczy się tej dwujęzyczności dziecka. Wraz z językiem ojczystym wprowadzamy drugi język.

Przy tym zagadnieniu stawiamy na akcję, energię, zabawę, szybkie tempo prac, różnorodność substancji, materiałów pomocniczych, które dla dziecka są po prostu zabawą. Zajęciom towarzyszy muzyka, często zabawa ruchowa z włączeniem do niej rodziców. To jest kolejny ważny punkt tych zajęć. Po pierwsze z rodzicem bo tak, by być razem, by wspólnie uczestniczyć w tym procesie poznawania nowego świata językowego. Po drugie też dlatego, by rodzic w domu miał możliwość weryfikacji, powtórzenia i utrwalenia tego co było na zajęciach. On po wyjściu z biblioteki staje się edukatorem swojego dziecka.

Moja piękna i mądra bohaterka- mama.

Szeptanki o których wspomniałam wyżej aktywizowały głównie dzieci. To ich potrzeby stawiałyśmy na pierwszym miejscu. Ale jest też czas gdy troszczy się o mamy. Chcemy im podarować siłę, motywację a czasem nawet i odwagę.

Wiemy jak ważny jest dla kobiet wygląd zewnętrzny, jak bardzo kobieta potrzebuje ładnie się ubrać, umalować i wyjść z domu. Czasem bywa tak, że urlop macierzyński czy wychowawczy zwalnia kobietę z obowiązku czy chęci dbania o siebie. Niesłusznie.

Nasze mamy szeptankowe (nianie czy babcie w mniejszym stopniu, bo one szykują się do pracy z dzieckiem, wychodzą ze swojego domu, wykonują pracę i wracają do swojego mieszkania) wyjście do biblioteki traktują niejednokrotnie właśnie jako pretekst do zwrócenia większej uwagi na swoje potrzeby.

Dlatego w bibliotece raz na jakiś czas ( nie częściej niż raz w miesiącu, by nie było przesytu) pojawia się fryzjer, wizażystka, stylistka. Ich zadaniem jest pokazać naturalne, codziennego piękno każdej naszej pani. Ale zadaniem specjalistów z tego bloku jest pokazać łatwo dostępny i szybki sposób na dodanie blasku włosom, skórze itp. Szybki dlatego, że mamy nie mają czasu i możliwości spędzić kilka godzin przed lustrem na wykonaniu perfekcyjnego makijażu dziennego. One mają znać triki, które podkreślą ich naturalne piękno.

Wydałoby się, że mówię tutaj o tematach które w bibliotece w ogóle nie powinny być realizowane. Że to nie jest to miejsce i ta przestrzeń. Ktoś może powiedzieć, że to kontrowersyjne. Absolutnie nie. Przecież w naszym księgozbiorze - naszym, mam na myśli książki z bibliotek publicznych- są poradniki z każdej dziedziny. One są na tyle zainteresowane tym tematem, że nie sięgają do Internetu, albo inaczej, sięgają nie tylko do Internetu, lecz także do słowa drukowanego, one potrzebują eksperckiej wiedzy, mającej zastosowanie w praktyce. Popatrzymy jeszcze pod innym kątem- one czytają książkę!

Dlatego przy takiego typu spotkaniach staramy się eksponować książki z danych dziedzin, jeśli takie oczywiście posiadamy w swoimi księgozbiorze, prezentować i zachęcać uczestników spotkań do ich wypożyczania.

Sfera zewnętrzna, czyli wygląd, jest bardzo ważna. Ale nie możemy zapomnieć też o mamach, które wracają na rynek pracy i mamach które dopiero będą rozpoczynały swoją drogę zawodową. Dla nich przygotowano spotkanie z trenerem personalnym, który motywował do zmiany.

W trakcie tego typu spotkań- czyli spotkań dla mam, dzieci też są obecne. Były spotkania podczas których zabierałyśmy dzieci na inną salę i układałyśmy z nimi klocki, ale to się nie sprawdziło, bo nie każde dziecko chciało pójść bez mamy, po drugie możliwości kadrowe nie zawsze na to pozwały. Logistycznie ta opieka nie sprawdziła się na żadnym etapie. Dlatego z niej zrezygnowałyśmy.

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn