chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

ZJADA NAS BYCIE ONLINE 24H NA DOBĘ

21/09/2018
by Dorota BREGIN
Język: PL

Tekst na podstawie materiałów z kursu "Sustaining Resistance" organizowanego przez www.ulexproject.org

Pracujesz w organizacji pozarządowej, działasz w grupach nieformalnych. Jesteś aktywistką/aktywistą. Wstajesz rano, a Twoim pierwszym gestem jest sięgnięcie po telefon. Sprawdzasz fejsa, messengera, signala, smsy, mejla pracowego, który jest podpięty do Twojego telefonu. Masz weekend, urlop, Twój telefon i komputer jadą z Tobą, nerwowo sprawdzasz czy w miejscu, do którego jedziesz będzie zasięg, czy będzie wystarczająco mocna sieć, żeby odebrać sygnał 3G.

Brzmi znajomo?

Jedną z rzeczy, które sprzyjają wypaleniu aktywistycznemu jest nieustające bycie online. Ciągłe podświadome oczekiwanie na kontakt i spływające zadania, pytania, sprawy, problemy do załatwienia. Telefon który brzęczy bo "otrzymałaś nową wiadomość" praktycznie 24h na dobę utrzymuje cię w stanie niepokoju, podekscytowania i gotowości.

Jednym z efektów mojego wyjazdu na kurs "Sustaining Resistance" było odinstalowanie aplikacji "Facebook" z telefonu oraz przyzwyczajenie się do odkładania smartfona na bok gdy mam wolny czas. Cały czas pracuję nad wyłączaniem dostępu do internetu w telefonie gdy jestem na urlopie.

W dzień "pracowy" staram się:

  • zaczynać dzień od pracy "kreatywnej", wymagającej energii i skupienia, mejle zostawiam na późniejsze godziny,
  • gdy dobiegam na spotkanie, kilkadziesiąt ostatnich metrów staram się przejść spokojnym krokiem (i generalnie mniej się śpieszę nawet gdy jestem spóźniona, bo moje doświadczenie mówi, że różnica w czasie dotarcia jest niewielka pomiędzy wtedy gdy nerwowo biegnę i gdy idę standardowym szybkim krokiem, natomiast dla mojej głowy i poczucia rozdygotania jest to kluczowe, aby iść spokojniej),
  • wyłączyłam powiadomienia o przychodzących nowych mejlach, staram się zaglądać do skrzynki w "swoim" wyznaczonym na to czasie,
  • gdy w mejlu przychodzi do mnie trudna sprawa, czy trudna do przyjęcia wiadomość, staram się nie odpisywać mejlem, dzwonię i wyjaśniam sprawę w rozmowie (a w przypadku większych konfliktów czy trudności umawiam się na spotkanie).

Praca w Towarzystwie to bycie w nieustannym, codziennym, często całodobowym czuwaniu. Bardzo często odzywają się do nas osoby, które doświadczają dyskryminacji w systemie edukacji formalnej, często oczekują natychmiastowej reakcji i pomocy. Dla osoby, która jest adresatką i odbiorczynią tych próśb nieustanne bycie dostępną oznacza narażenie na wypalenie zawodowe i aktywistyczne, zwiększony poziom stresu, bezsenność, poczucie odpowiedzialności „za cały świat”.

Dzięki wprowadzeniu powyższych zasad (i przekazaniu ich koleżankom i kolegom z organizacji) mam poczucie większego uporządkowania mojej codziennej aktywności zawodowej i wolontariackiej. Łatwiej mi odpoczywać, co chroni mnie przed niechcianymi i groźnymi skutkami pracy osoby zajmującej się obroną praw człowieka.

/pl/file/img2543jpg-0img_2543.jpg

Wyjazd na kurs, zrealizowany w ramach projektu "Empowering Networks of Inclusion in Poland", był dofinansowany z programu Unii Europejskiej Erasmus+.

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 10 z 10
  • Obrazek użytkownika Justyna Marciniak
    Według moich obserwacji powyższy problem dotyczy każdego z moich rówieśników. Po przeczytaniu tego artykułu uświadomiłam sobie, że niestety dotyczy on także mnie. Cieszę się, że trafiłam na platformie właśnie na ten artykuł, bo uzmysłowił mi, ze warto czasem się „zatrzymać” i pobyć samemu ze sobą bez telefonu czy dostępu do internetu i zastanowić się nad ciągłym sprawdzaniem ekranu telefonu. Chciałabym wyznaczyć sobie choć jeden dzień i spróbować pobyć z własnym towarzystwem bez dodatkowych „umilaczy”. Cieszę się, że ten temat został poruszony, ponieważ może uzmysłowi społeczeństwu zaistniały problem XXIw. 
  • Obrazek użytkownika Natalia Nieciecka
    Z powyższym artykułem zgadzam się w 100%.
    Sama borykam się z takim problemem, doskonale wiem że powinnam to zmienić ale idzie mi to bardzo ciężko. Staram się, aby właśnie weekend był takim czasem gdzie rzadziej w telefon spoglądam. Uzależnienie od telefonu komórkowego jest takim samym uzależnieniem od alkoholu czy narkotyków i nie powinniśmy go bagatelizować. Ludzie w natłoku pędzącego życia nawet nie widzą jak duża część życia zabiera im właśnie korzystanie z telefonu komórkowego. Powinniśmy się czasem zatrzymać i "wyłączyć sie".
  • Obrazek użytkownika Anna Karolska
    Wpis zawierający 100 % prawdy o dzisiejszym świecie. Większość z nas uważa telefon komórkowy za coś niezbędnego w codziennym życiu. Sama uważam, że jest on potrzebny i ułatwia wiele czynności, jednak zaburza nasz kontakt ze światem. Od kiedy można szybko kontaktować się z innymi poprzez maile i sms-y, ( bo jest to szybsza opcja), zauważyłam że dużo osób unika kontaktu słownego. Wiele razy słyszałam słowa „ Łatwiej napisać niż powiedzieć”. Jednak nie możemy całkowicie zatracić się w świecie online. Prawdziwe emocje, uczucia i relacje z innymi są najbardziej wartościowe, gdy ukazujemy je prosto w twarz. 
  • Obrazek użytkownika Klaudia Pinkos
    Bardzo się cieszę, że poruszony tu został właśnie temat przywiązania współczesnego człowieka żyjącego aktywnie do urządzeń mobilnych. Osobiście walczę cały czas o "podtrzymywanie oporu" względem możliwości mojego telefonu. Po przeczytaniu powyższych wskazówek doszłam do wniosku, że wiele z nich już sama wprowadziłam. Na przykład prawie od razu, gdy kupiłam nowy telefon wyłączyłam powiadomienia, gdyż działały na mnie stresowo i uzależniająco. Moi znajomi często się denerwują, gdy nie odbieram telefonu, ale ja lubię pod koniec dnia stwierdzić, że od kiedy wróciłam z uczelni telefon nie był mi zupełnie potrzebny.
  • Obrazek użytkownika Natalia Mendak
    W dzisiejszych czasach ciężko już znaleźć osobę, która w jakiś sposób nie byłaby połączona do sieci. Tak jak to opisuje ten artykuł, bycie online dosłownie nas zjada. Żyjemy w biegu, nie mamy czasu na życie w realnym świecie. Sama notorycznie łapie się na tym, że każdą wolną chwilę poświęcam na przeglądaniu portali społecznościowych, czatowaniu ze znajomymi czy przeglądaniu stron internetowych, a pierwsza rzeczą którą robię po przebudzeniu, to włączam Internet w telefonie, żeby nic mnie nie ominęło. Często próbowałam zrobić sobie tak zwany odwyk od tego wszystkiego, lecz niestety ciężko było wytrzymać bez informacji ze świata. Dziś po przeczytaniu tego artykułu uważam, że podane zasady mogą być dla mnie (a także dla innych) niezwykle pomocne w podjęciu próby bycia offline w sieci, a online w rzeczywistości.
  • Obrazek użytkownika Ewa Bartusik
    Muszę z przykrością się przyznać, że moją pierwszą czynnością po przebudzeniu jest sięganie po telefon. Obawa przed tym, że coś przeoczę lub ktoś będzie musiał długo czekać na moją odpowiedź powoduje, że nagminnie w ciągu dnia sprawdzam, czy na telefonie nie pojawiły się nowe powiadomienia. Bycie online może nam bardzo ułatwiać życie, na przykład w robieniu zakupów, płaceniu rachunków, czy w wyszukiwaniu informacji, które nas interesują. Niestety niepostrzeżenie może również bardzo negatywnie oddziaływać na naszą zdolność koncentracji. Przez nieustanne bycie online nasz umysł jest nastawiony na przyjmowanie wiadomości w taki sposób, w jaki dostarcza ich Internet, czyli w postaci szybko płynącego strumienia danych. Warto zaprzestać ciągłego bycia online, które powoduje, że żyjemy w ciągłym pośpiechu, oczekujemy, że wszystko będziemy mieć natychmiast i zamienić na spokojne życie offline. Bardzo przydatne w tej zmianie będą wymienione zasady.
  • Obrazek użytkownika Katarzyna Gajdzik
    Do przeczytania tego wpisu skłonił mnie jego ,,chwytliwy" temat. Zgadzam się całkowicie, że bycie online 24 h na dobę zjada nas. W dzisiejszych czasach żyjemy w ciągłym biegu, ciągle gdzieś biegamy, gdzieś się spieszymy, zapominamy, że poza życiem online istnieje jeszcze życie offline. Nieustanne bycie online, już od chwili przebudzenia, natłok spraw, które mamy do załatwienia, zadań, które mamy do zrealizowania męczy nas i wykańcza nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Ciągłe sprawdzanie czy nie przyszedł do nas sms, czy nie mamy wiadomości na messengerze, na facebooku, mejla, sprawdzanie, co ktoś wrzucił na facebooka, wrzucanie swoich zdjęć, postów i sprawdzanie ilości lajków sprawia, że zapominamy zupełnie o życiu offline. Nie mamy czasu na spotkania z rodziną, spacery z dziećmi, spotkania i rozmowy z przyjaciółmi, itp. Stajemy się niewolnikami  świata online i oddalamy się od innych, nie ciesząc się pełnią życia. Dlatego uważam, że przytoczone przez Panią zasady są pomocne, przydatne i warte wypróbowania, by wyjść z tego całodobowego bycia online i zacząć istnieć w świecie offline.
  • Obrazek użytkownika Monika Górak
    Całkowicie zgadzam się z tematem tego artykułu. Bycie online 24h na dobę zjada nas dosłownie i w przenośni. Ciągła potrzeba bycia dostępnym dla wszystkich, ogrom zadań, jakie musimy wykonać, wykańcza nas fizycznie i psychicznie. Nieustanne sprawdzanie facebook'a, messenger'a, maila powoduje, że nie mamy czasu po prostu żyć i cieszyć się chwilą. Jestem zwolenniczką powyższych zasad odgradzania się od bycia online 24h na dobę, ponieważ w dzisiejszych czasach często zapominamy, jak to jest żyć offline i ciągle gdzieś biegniemy i nie potrafimy przestać. 
  • Obrazek użytkownika Monika Hausman-Pniewska
    Znam to aż za dobrze i coraz bardziej odczuwam zmęczenie byciem online przez całą dobę. Nawet w tym momencie, gdy piszę ten komentarz, sprawdzam wibrujący telefon. Przede mną długo wyczekiwany urlop, więc może warto wypróbować zasady,  których piszesz. Dam znak, jak mi poszło. 
  • Obrazek użytkownika Dorota BREGIN
    daj znać i powodzenia!