European Commission logo
Zaloguj Utwórz konto

Popular searches on EPALE

EPALE - Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

Blog

Włączanie – czy instytucje kultury są na to gotowe?

Czy widzimy potrzebę bycia instytucją włączającą - aktywizującą i zachęcającą do współtworzenia?

ok. 6 minut czytania  polub, linkuj, komentuj!


W ostatnich tygodniach uczestniczyłem w kilku branżowych sytuacjach, w których osoby dzieliły się swoimi doświadczeniami z zakresu pracy animacyjnej i edukacyjnej polegającej na próbach włączania instytucjonalnego otoczenia do swej codziennej działalności. Jedną z takich przestrzeni wymiany poglądów na rzeczony temat był zorganizowany w czerwcu V NieKongres Animatorek i Animatorów Kultury. Zabierający i zabierające głos często wspominali nieobecną w ich codziennej praktyce młodzież (odwieczne pytanie kulturotwórców: „gdzie są młodzi ludzie?”).

Jedną z odpowiedzi pojawiających się w tej dyskusji było wskazanie na specyfikę funkcjonowania młodzieży – to jest poszukiwania własnego miejsca, chęci odseparowania się od „dorosłych”, pragnienia bycia włączonym do głównego nurtu życia społecznego bardziej na własnych zasadach. Potakiwałem wówczas głową przypominając sobie liczne badania, które współrealizowałem, gdzie wątek tzw. „trzeciego miejsca”, czyli przestrzeni do samorealizacji (innej niż szkoła, dom, czy praca) pojawia się za każdym razem.

Nawet w minionym roku, kiedy przyglądałem się funkcjonowaniu jednej z wielkopolskich gmin, albo odpowiadałem za działania badawcze z młodzieżą w Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu, wielokrotnie słyszałem od młodych osób o ich wykluczaniu z życia instytucjonalnego. Owo wykluczenie polega głównie na nie dostrzeganiu potrzeb tej grupy kategorialnej, niechęci do włączania ich do aktywności kulturalno-społecznych realizowanych w domach kultury lub innych miejscach użyteczności publicznej. Młodzi chcą się włączać, chcą się sprawdzać i współtworzyć razem z innymi. Niestety – co potwierdziło między innymi kilka osób zabierających głos podczas „niekongreswej” debaty – boimy się dzielenia się naszą instytucją z innymi. Nie wierzymy w kompetencje młodych i jesteśmy przekonani, że nasza eksperckość i profesjonalizm są wystarczające, by stworzyć przestrzeń lubianą i używaną przez młodzież. No niestety tak nie jest.

Temat włączania osób z naszego otoczenia do działalności instytucji można zresztą poszerzyć również o inne grupy. Okazuje się, że dominantę naszej oferty tworzą wydarzenia przyjmujące bardziej pasywną formę udziału. Oczywiście bywa to jedną z możliwych form uczestnictwa, która ma swoich zwolenników i uważam, że powinna być nadal realizowana, jednak chyba nadal niewiele jest w naszym programie takich projektów i programów, które zakładają bardziej proaktywną i prosumencką formę uczestnictwa w kulturze. Wszak obok „odbiorcy”, „uczestniczki”, „klienta” jest jeszcze jeden model udziału w kulturze, który warto wzmacniać i popularyzować. To „używanie kultury”.

Użytkownik to ktoś kto zna dobrze miejsce, czuje się w nim jak u siebie, chce je współtworzyć, bierze za nie współodpowiedzialność. Osoby takie chcą być po części współautorskie i chcą współposiadać dany projekt, czy wydarzenie. Taka forma uczestnictwa wymaga od nas jednak olbrzymiej pracy przygotowawczej. O rany! I co? Mam teraz się odsunąć na bok? Zobaczyć w publiczności partnera? Kogoś kto może się podzielić swoimi kompetencjami i pomysłami? Gdzie wówczas będzie miejsce dla mnie? Czy to oznacza teraz „róbta co chceta”? Pewnie takie i podobne pytania zadaje dzisiaj wiele osób pracujących w polu kultury, obawiając się, że zaraz ktoś przejmie im ich instytucję. Nic bardziej mylnego.

grupa osób siedzi na podłodze i analizuje notatki na kolorowych kartkach rozłożonych na podłodze

fot. shutterstock

Włączanie, otwartość i gotowość na współtworzenie inicjatyw i instytucji ma wiele różnych poziomów. Warto jej się uczyć, pogłębiać rozumienie i może częściej uruchamiać je w swojej praktyce? Może wówczas rzadziej będziemy pytać „gdzie są młodzi ludzie”? Włączanie jest pewną skalą. Warto sprawdzić w ramach rozmowy we własnym zespole, gdzie na tej skali się lokujemy? Czy może różne nasze projekty zakładają różne poziomy zaawansowania? A może całkowicie dojrzeliśmy i potrafimy dzielić się naszą instytucją, widząc w aktywnym uczestnictwie więcej zalet niż wad? W każdym razie warto przestać myśleć, że nasza instytucja jest włączająca tylko dlatego, że w organizowanych przez nas wydarzeniach mogą uczestniczyć wszyscy. No nie, na tym to nie polega… To tylko pozorne włączanie, tak samo jak „projekty partycypacyjne”, które partycypację rozumieją po prostu jako obecność osób na wydarzeniu.

Włączanie należy oczywiście zdefiniować. Co przez nie rozumiemy? Na jakie jej aspekty się godzimy jako zespół (wewnętrzne narady to konieczność. Po sokratejsku warto stale stawiać sobie pytanie o to, na ile inkluzywni jesteśmy, jak to rozumiemy, czy potrafimy to robić i czy w ogóle nam na tym zależy? Wolę już instytucje, które otwarcie opowiadają siebie, jako przestrzenie klasycznie elitarne, aniżeli mamiące nam oczy, że są społecznie odpowiedzialne i zorientowane na aktywnego obywatela/obywatelkę). Ja widzę przynajmniej kilka aspektów włączania, które po krótce poniżej wymieniam:

  • dostępność (szeroko rozumiana: infrastrukturalnie, informacyjnie, finansowo, poznawczo, symbolicznie) dla grup i osób wcześniej z jakiegoś powodu nieobecnych w naszej instytucji
  • współtworzenie/współautorstwo (wspólnie z „nowymi” i „starymi” bywalcami naszej instytucji)
  • inicjowanie/proponowanie – wymyślanie i realizowanie (wspólnie z instytucją) rzeczy
  • współtworzenie jako edukowanie (się) i emancypacja/socjoterapia grup i osób z określonymi deficytami
  • jako integrowanie się grup mniejszościowych z większościowymi (Głusi, obcokrajowcy)
  • współodpowiedzialność
  • inkluzywna organizacja przestrzeni i dająca szansę na powstawanie „trzecich miejsc”, czyli przestrzeni niejako samoobsługowych (osoby mogą się w niej odnaleźć i samodzielnie zorganizować czas bez angażowania, lub asysty włodarzy).

Na przykładzie badań publiczności CK Zamek mogę napisać, że:

  • współtworzenie nie oznacza tylko zapraszania konkretnych artystów i artystek, twórców i twórczyń kultury do budowania oferty instytucji, lecz otwieranie się na potencjał szerszego, mniej profesjonalnego otoczenia
  • środowisko osób Głuchych i młodzież chciałoby mieć większy wpływ na ofertę instytucji, inicjując lub rozwijając działania o charakterze społeczno-kulturowym
  • osoby sugerowały tworzenie większej liczby okazji do wzajemnego spotkania i poznania się grup mniejszościowych (np. Głusi, Białorusini) i większościowych
  • zatrudnianie w jakiejś formie przedstawicieli grup wykluczonych do pracy w instytucji (wspominali o tym Głusi oraz przedstawicielki mniejszości białoruskiej) ma olbrzymi potencjał do poszerzania grona odbiorców oferty instytucji
  • zapraszanie do współtworzenia oferty jest formą emancypacji i socjoterapii. Wiedząc o zainteresowaniach i talentach niektórych z naszych roz­mówców, dostrzegliśmy np. brak włączania niewidomej młodzieży jako współtwórców
  • Białorusinki i Białorusini wspominali, jak ważną częścią ich integracji z polskim społeczeństwem jest możliwość współdziałania, realizowa­nia wspólnych projektów i inicjatyw.

Problemy/trudności związane z włączaniem

Wiemy już, że włączanie jest sztuką. Nie wychodzi ona łatwo nawet osobom, organizacjom i instytucjom przekonanym o wartości takiego podejścia. Warto je moim zdaniem ćwiczyć i praktykować. Świadomość możliwych barier i trudności związanych z ideą inkluzji może przygotować nas do tej pracy. Poniżej wspominam moim zdaniem najważniejsze z nich:

  • obawiamy się o kompetencje i „eksperckość” osób dotychczas będących częścią klasycznie rozumianej publiczności (obawa o jakość),
  • włączanie to proces długotrwały, trzeba mieć cierpliwość i gotowość do popełniania błędów,
  • budowanie instytucji włączającej wymaga stworzenia relacji, „rekrutacji” osób inicjatywnych, wspólne wypracowanie metody współpracy, określenie reguł i zasad takiej współpracy (w tym finansowej). Praca ta jest bardzo czasochłonna a jej efekty są niepewne,
  • włączanie może oznaczać walkę o zasoby instytucji (przestrzeń, finanse, symbolika) pomiędzy ekspertami (czyli osobami zatrudnionymi w instytucji) a otoczeniem (czyli tymi, którzy chcą się zaangażować i poczuć bardziej swobodnie w naszej instytucji).

Ważne są też dwa pytania, które warto postawić przed sobą na samym początku. Po pierwsze (najtrudniejsze) – czy my w ogóle chcemy (widzimy potrzebę) być instytucją włączającą (aktywizującą i zachęcającą do współtworzenia instytucji)? Oraz następujące po nim pytanie - czy mamy kompetencje by włączać?

Jeśli na pierwsze – najlepiej w zgodzie z przepracowaną misją i wizją instytucji – odpowiemy twierdząco, to poradzenie sobie z tym drugim powinno przyjść nam łatwiej. W uczeniu się społecznej użyteczności instytucji (poszerzanie pola włączania i partycypacji jest jednym z tego przejawów) oraz oduczaniu się starych, konwencjonalnych nawyków, pomogą nam szkolenia i wyjazdy zagraniczne, np. w ramach mobilności edukacyjnych realizowanych w ramach programu Erasmus+. W kolejnym wpisie będę kontynuował moje rozważania na temat wartości włączania. Przytoczę również kilka dobrych przykładów i praktyk.


dr Bartek Lis – animator kultury, edukator, socjolog i badacz społeczny, kurator projektów społecznych w Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu. Twórca działań włączających zróżnicowane publiczności i wrażliwych na kwestie dostępności. Ambasador EPALE. 


Interesujesz się edukacją kulturową dorosłych? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form w obszarze edukacji muzealnej? 

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 


Zobacz także:

Badania w kulturze – kilka uwag

Socjoterapia dla każdego

Kino bez barier

Odnowa – sztuka i edukacja

O fetyszyzowaniu narzędzi i nowych technologii

Likeme (1)

Komentarz

wt., 01/23/2024 - 05:53

W Olsztynie od kilku lat odbywają się regionalne spotkania animatorów kultury, gdzie dyskutują pracownicy domów kultury, organizacji pozarządowych i stowarzyszeń twórczych. Tematem spotkania w ostatnim roku były „pokoleniowe przepaście” i różnice generacyjne. Dyskusje krążyły wokół budowania mostów międzypokoleniowych. Warto, aby takie inicjatywy sieciowania, inspiracji i wzajemnego wsparcia były w każdym regionie. Więcej na stronie - https://mok.olsztyn.pl/projekty/3-zlot-animatorow-warmii-i-mazur/

pt., 06/30/2023 - 21:28

Pracując z młodzieżą widzę jak duża jest różnica w poziomie zaangażowania w projektach dla młodzieży i w projektach z młodzieżą. Oni nie chcą być tylko adresatami. Taką sytuację mają dość dobrze przećwiczoną w szkole. Wiem, że nie jest łatwo oddać młodym przestrzeń do decydowania i działania "po swojemu". To jest zawsze obarczone ryzykiem. Efekty są różne. Ale z drugiej strony warto to ryzyko podejmować. Trudności, które wskazałeś są obecne nie tylko w wymiarze instytucjonalnym, ale przede wszystkim w naszych głowach.

Users have already commented on this article

Chcesz zamieścić komentarz? Zaloguj się lub Zarejestruj się.