European Commission logo
Utwórz konto
Blog
Blog

Publiczność muzeów sztuki

W jaki sposób wiedza na temat zwiedzających (i niezwiedzających) może wpływać na wystawy muzealne oraz ich działania i ofertę edukacyjną?

ok. 7 minut czytania - polub, linkuj, komentuj!


Kiedy zadamy sobie pytanie dla kogo są muzea i galerie sztuki, odpowiedź wydaje się oczywista: „dla wszystkich”. Kto to są jednak wszyscy? Czym się interesują, gdzie pracują, jakie mają wykształcenie, do jakiej klasy społecznej przynależą, skąd pochodzą? Dlaczego w ogóle przychodzą do muzeów? Jakie są ich motywacje, oczekiwania, potrzeby? A co z tymi wszystkimi ludźmi, którzy do muzeów nie chodzą? Z jakiego powodu? Co im w tym przeszkadza? W jaki sposób można temu zaradzić?

Na pytania te próbują zazwyczaj odpowiadać studia zwiedzających, które prowadzone są przez ośrodki uniwersyteckie, instytuty badawcze, a także przez same muzea, chcące poznać swoją publiczność. Rozwijane od ponad wieku zaowocowały wieloma wnioskami do wykorzystania w praktyce.

dwie kobiety oglądające obraz w muzeum

Photo by Kazuo ota on Unsplash

Kto odwiedza muzea sztuki?

Wnioski większości prowadzonych na świecie badań wydają się pod tym względem jednoznaczne. Muzea najczęściej odwiedzają osoby dorosłe, w średnim wieku, wykształcone, stosunkowo dobrze sytuowane, wykonujące pracę umysłową. Największe znaczenie ma wykształcenie. Istnieje silny związek pomiędzy nim a częstotliwością odwiedzin. Im bardziej ktoś jest wykształcony, tym większe jest prawdopodobieństwo, że w czasie wolnym wybierze odwiedziny w muzeum. Zależność ta wyraża się także w ten sposób, iż osoby ze stopniem naukowym lub po studiach częściej będą odwiedzać muzea niż absolwenci i absolwentki szkół średnich, którzy/e z kolei zajrzą do muzeów częściej niż osoby, które ukończyły jedynie szkołę zawodową, a te z kolei częściej niż osoby z wykształceniem podstawowym. Z osobami o wyższym poziomie wykształcenia wiąże się większe prawdopodobieństwo, że jako dzieci zostały przyprowadzone do muzeów i czuły się w nich komfortowo. Ludzie, którzy odwiedzają muzea, mają również w gronie swoich znajomych częściej osoby, które także uważają wizytę w muzeum za atrakcyjny sposób spędzania czasu wolnego. Jeśli więc mówimy, że muzea są „dla wszystkich”, zazwyczaj oznacza to, że są one przede wszystkim dla osób wykształconych. Przy czym należy pamiętać, iż edukacja jako najważniejszy czynnik decydujący o częstotliwości odwiedzin w muzeach powiązana jest z innymi, takimi jak status społeczny, miejsce zamieszkania, wiek, pochodzenie etniczne.

Dlaczego ludzie odwiedzają muzea sztuki?

Studia zwiedzających poszukują również odpowiedzi na pytania o motywacje. W tym przypadku powody, dla których ludzie odwiedzają muzea są znacznie bardziej złożone. Lynda Kelly wyróżniła wśród nich takie jak:

  • wartościowa forma spędzania wolnego czasu,
  • okazja do przebywania z rodziną lub znajomymi,
  • możliwość zdobywania nowych doświadczeń,
  • sposób na osiągnięcie osobistej satysfakcji i wzmocnienia poczucia własnej wartości,
  • rodzaj rozrywki i przyjemności,
  • forma edukacji i nauki.

Motywacje te mają też swoją hierarchię, która zależy między innymi od przynależności do konkretnej grupy społecznej lub tego, czy jest się częstym czy też okazjonalnym zwiedzającym/ą muzea. Znaczenie ma również kraj i rodzaj muzeum. Na przykład trwające trzy lata ogólnoeuropejskie badanie odwiedzających muzea narodowe wykazało, że w krajach takich, jak Szwecja czy Wielka Brytania najwyżej oceniano „rozrywkę i przyjemność”. W społeczeństwach z konserwatywnymi programami edukacyjnymi takich, jak Polska, zwiedzający jako główny powód odwiedzin przede wszystkim przytaczają motywacje edukacyjne.

W Europie zwiedzanie muzeów często należy do aktywności rodzinnych. Konieczne jest więc, aby muzea brały pod uwagę, jak planują one swój czas wolny i co decyduje o spędzeniu go w konkretnych miejscach. Niekiedy, taki „drobiazg” jak możliwość wejścia z psem do muzeum, może zaważyć na decyzji o pójściu na wystawę całej rodziny.

Zwiedzanie galerii i muzeów rozumiane jako aktywność społeczna związana z rekreacją i wypoczynkiem, podobna do robienia zakupów lub innego sposobu spędzania czasu wolnego prowadzi do łączenia ich z placówkami usługowymi sektora turystycznego i rozrywkowego. To z kolei wpływa na sposób myślenia o organizowanych w muzeach i galeriach wystawach. Oczekiwanie zmian i nowości wynika z presji zapewnienia atrakcji, które przyciągną konkretne liczby zwiedzających i zachęcą do kolejnych wizyt. W takiej sytuacji wystawy stałe, podstawowy sposób udostępniania swoich zbiorów przez muzea, stają się wyzwaniem. Badania wskazują bowiem, że zwiedzający nie mają potrzeby wracania na nie, bo są przekonani, że nic się na nich nie zmienia. Dlatego, muzea coraz częściej rewidują tradycyjne podejście do „niezmienności” wystaw stałych. Jednym ze sposobów jest programowe przewieszanie i modyfikowanie układów tematycznych ekspozycji tak, jak na przykład robi to Tate Modern w Londynie czy Muzeum Sztuki w Łodzi. Innym, czasowe interwencje polegające na „zderzaniu” z obecnymi na wystawie dziełami innych, zazwyczaj pochodzących z różnych epok, obszarów kulturowych czy reprezentujących odmienne kręgi tematyczne lub dziedziny. Strategia ta preferowana jest przez prestiżowe instytucje narodowe. Pozwala "odświeżyć" muzeum stosunkowo niedużym wysiłkiem i z zachowaniem status quo samej wystawy stałej. Ostatnimi laty takie interwencje proponowały między innymi Muzeum Narodowe w Warszawie czy Narodowa Galeria Sztuki w Kopenhadze. Innym wariantem tego rodzaju interwencji jest wmontowywanie wystaw czasowych w ramy wystaw stałych, tak jak na otwartej niedawno w Muzeum Narodowym w Poznaniu wystawie „Vilhelm Hammershøi. Światło i cisza / Light and silence”.

Strategie te, podobnie jak organizowanie tzw. blockbusterów (wystaw szlagierowych), odwołują się do motywacji zwiedzających wynikających z chęci uczestnictwa w wyjątkowych wydarzeniach o ograniczonej czasowo dostępności. Inaczej mówiąc, jeśli przykładowo wiemy, że wystawa obrazów Anny Bilińskiej-Bohdanowicz trwa tylko kilka tygodni, jest bardziej prawdopodobnie, iż pójdziemy ją w tym czasie zobaczyć, nawet jeśli nie planowaliśmy wizyty w muzeum niż w sytuacji, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że na codzień jej obrazy są prezentowane w pobliskim muzeum.

Dlaczego ludzie nie odwiedzają muzeów?

Odpowiedź wydaje się również oczywista: „bo nie mają czasu”. Niemniej szczegółowe badania pokazują, że rzeczywiste przyczyny tkwią w głęboko zakorzenionych kulturowych, społecznych i psychologicznych czynnikach. Mogą one wynikać z lęku przed miejscem, z nieznajomości sposobu zachowania się w muzeum, z braku przynależności do grupy społecznej, do której należą inni zwiedzający, itp. Próba zrozumienia tych czynników prowadzi do wyodrębnienia podstawowych barier dostępności.

Wyróżnia się kilka podstawowych, a mianowicie bariery w dostępie fizycznym, sensorycznym, intelektualnym, finansowym, emocjonalnym i kulturowym. Zdanie sobie z nich sprawy przez muzea ma duży wpływ na ich praktykę. W Muzeum Archeologii i Antropologii w Cambridge, na przykład, pozwoliło to na stworzenie w 2014 roku Polityki Dostępności, w ramach której likwidacja barier fizycznych polega na umożliwieniu osobom z ograniczeniem ruchowym dostępu do każdej części muzeum. Nie chodzi tylko o osoby z niepełnosprawnością, lecz także o ludzi starszych i małe dzieci. Dostęp sensoryczny i intelektualny zapewniają udogodnienia dla osób głuchych, niewidomych i słabowidzących. Kładzie się także nacisk na umożliwienie osobom z trudnościami w uczeniu się w poznaniu kolekcji muzealnej, dostarczając materiały o dostosowanej treści. Bariery kulturowe usuwa się udostępniając treści w językach innych niż angielski. Dostęp emocjonalny ułatwiają przyjaźnie nastawieni pracownicy i przestrzeń muzeum, a barierę finansową niweluje bezpłatny wstęp do muzeum.

Aktywne działania polegające na usuwaniu lub minimalizowaniu barier dostępności w muzeum w Cambridge stanowią przykład, że muzea mają świadomość, iż brak czasu to nie jedyny powód, dla którego ludzie nie chodzą do muzeów.

Egalitarne czy elitarne?

Jak wspomniałem wnioski z badań instytucji akademickich i naukowych, uzupełnia pula własnych obserwacji i analiz prowadzonych przez muzea. Ich wyniki niekiedy wprost podpowiadają rozwiązania wdrażane do praktyki muzealnej, czyniąc muzea bardziej otwartymi na publiczność. Jest to proces, który jeszcze nie dokonał się w pełni. U jego podstaw leżą pytania o to, dla kogo jest muzeum, kto z niego korzysta, czego oczekuje, jakie bariery utrudniają w korzystaniu z muzeów. Z punktu widzenia edukacji dorosłych wnioski z badań skłaniają do rewizji przekonań o powszechnej dostępności muzeów. Muzea w założeniach są instytucjami ogólnie dostępnymi, co świadczy o ich egalitarności. Ale z uwagi na to, że korzystają z nich przede wszystkim osoby wykształcone, w praktyce są to instytucje elitarne. Wyzwaniem dla edukacji muzealnej i muzeów jest w tej sytuacji stworzenie oferty, która będzie adresowana do osób o niskich kompetencjach, wiedzy i umiejętnościach. Takiej, aby elitarne doświadczenie muzealne faktycznie było „dla wszystkich”.

 


dr Marcin Szeląg – historyk sztuki, edukator muzealny i kurator, adiunkt na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, dyrektor Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Ambasador EPALE.


Interesujesz się edukacją kulturową dorosłych? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form w obszarze edukacji muzealnej?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE!  


 

Zobacz także:

Technologia wspierająca edukację muzealną

Uwaga Agapant!

Jaka piękna katastrofa, czyli edukacja i sytuacje kryzysowe

Witamy w antropocenie

Kulturalne przestrzenie kreatywnego myślenia

Planowanie interpretacji w muzeum

Wzmacniający potencjał partycypacji. Rozmowa z dr Katarzyną Jagodzińską

Partycypacja w praktyce

Nie bój się uczyć o tym, co Cię przeraża

Nie-nowa normalność

Zmiana klimatu w muzeach

LGBT Lives Matters

Pedagogika oporu

 

Źródła:

J. Dodd, R. Sandell, Building Bridges: Guidance for Museums and Galleries on Developing New Audiences, London 1998

L. Kelly, Australian museum visitors: Who visit museums in general and who visits the Australian museums, Australia Museum Blog 2009

A. Bounia, A. Nikiforidou, N. Nikonanou, A.D. Matossian, Voices form the museum: Survey research in Europe's national museums, Linköping University Press 2012

R. Mason, A. Robinson, E. Coffield, Musem and Gallery Studies. The Basics, Routledge 2018.

Login (1)
Tagi

Komentarz

Muzeum może być przestrzenią do spotkań rodzinnych lub ze znajomymi. Dla mnie jest tu jednak ważny jeden warunek: że będzie to przestrzeń przyjazna i gościnna. Mam doświadczenia z takich muzealnych miejsc. W jednym z nich na zajęciach dla dzieci, jeden z ojców przysnął na kanapie. Na mnie szczególne wrażenie zrobiło to, że dla nikogo to nie było problem i nikt nie zwrócił na to uwagi. Chyba wszyscy czuli się tam dobrze i bezpiecznie. Co ważne, dzieci doświadczały, że muzeum może być bardzo dobrym pomysłem na spędzenie weekendowego przedpołudnia. Czuły się tam dobrze, tym bardziej, że animatorki - edukatorki proponowały bardzo atrakcyjne i dopasowane do grupy wiekowej zajęcia. Do tego muzeum proponowało jeszcze odpowiednie udogodnienia - dla dzieci, dorosłych - też tych z różnymi niepełnosprawnościami. 

Login (0)

Wiele zależy od czynników, które wydają się drugorzędne kiedy myślimy o odwiedzinach w muzeum. Na poziomie doświadczenia w nie mniejszym stopniu od tego jakiej jakości wystawę zobaczymy ważne będą atmosfera panująca w muzeum, to jak zachowuje się obsługa, jak wyglądają toalety, szatnie, co znajduje się w ofercie sklepiku muzealnego, czy jest kawiarnia. To wszystko jest ważne, żeby stworzyć przestrzeń, gdzie chce się przychodzić i przebywać. Niekiedy spotkanie w takim miejscu ze znajomymi może okazać się główną przyczyną odwiedzenia muzeum. I nie jest to żadna deprecjacja, a przeciwnie, docenienie potencjału muzeów jako instytucji gdzie można podtrzymywać więzi społeczne. A, że przy okazji zobaczy się ciekawą ekspozycję lub weźmie udział w jakimś wydarzeniu kulturalnym lub edukacyjnym, to tym lepiej. 

Login (0)

Dzięki za podniesienie tego tematu. Oczywiście jest tu masa wątków i czytam go trochę jak "teaser" dla osób, które może podobnie jak ja interesuje nie tylko tematyka badań w kulturze, muzeów ale i tzw. "rozwoju publiczności" (audience development) :) Jedną rzecz bym tutaj poruszył - ten problem ze stygmatem muzeum jako przestrzeni elitarnej, do której eksplorowania trzeba dysponować określonymi kapitałami społecznymi/kulturowymi/symbolicznymi. Osobiście uważam, że póki co w Polsce wykonuje się jeden krok do przodu, dwa w tył - deklaruje się, lub rozpoczyna pracę "otwierania" muzeum na odbiorców "nieprofesjonalnych", ale jednocześnie z tyłu głowy cały czas trzyma się postulat "edukowania do kultury wysokiej". Diagnozuje się niedobory w wykształceniu i stara się "wyciągać tych maluczkich" za uszy.  Muzea, które wygrywają, to te, które nie boją się małej skali, odejścia od kanonu, wyjścia poza mury, tworzenia "kolekcji ludowych". Dla których nie jest dogmatem - posiadanie w swych murach publiczności pochylającej się w geście pokory przed tym lub innym obiektem, lecz jest wyzwaniem, by mieszkańcy, dzieciaki, sąsiedzi po prostu używali/użytkowali instytucję, tak jak to uważają za potrzebne (cóż, że czasami obok sztuki, obok "epigonów" :)

Bardzo ciekawy temat - na dłuższą dyskusję z pewnością :)

Login (0)

Zgadzam się z obserwacją dotycząca elitarności i paradygmatu edukacji muzealnej. Nie jestem tylko pewien, czy faktycznie odejście od kanonu, w tzw. "głębokim rdzeniu" (jeśli tak można się wyrazić) oznacza radykalną zmianę. Nie przeczę, że jest cały nurty pracy "obok". Są też instytucje, które wychodzą poza kanon (w znaczeniu "typowej" publiczności, a nie reprezentatywności zbiorów). Niemniej nader często nie budują one na tych działaniach swojej fundamentalnej, traktowanej w kategoriach długiego trwania, tożsamości. Mam na myśli na przykład takie sytuacje, w których muzeum konstruuje swoją instytucjonalną podmiotowość, nie poprzez historię wystaw, kolekcji, inwestycji, struktury organizacyjnej, kolejnych dyrektorów i dyrektorek, lecz poprzez narrację koncentrującą się na pracy z dzieciakami, sąsiadami, szczególnie jeśli należą do tych "maluczkich". To jednak temat na jeszcze inną i jeszcze dłuższą dyskusję ;).

Login (0)

Users have already commented on this article

Chcesz zamieścić komentarz? Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Want to write a blog post ?

Don't hesitate to do so! Click the link below and start posting a new article!

Najnowsze dyskusje

Dyskusja EPALE na temat społeczności uczących się na obszarach wiejskich

Nie przegap kolejnej dyskusji EPALE w środę, 8 czerwca!

Więcej

Dyskusja online na temat kultury w czasach kryzysu

W czwartek 28 kwietnia 2022 r., między godz. 10.00 a 16.00, na EPALE odbędzie się transmitowana na żywo dyskusja online na temat kultury w czasach kryzysu.

Więcej