chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Paradoksy codzienności egzaminatora językowego

09/04/2019
by Ina Ferbežar
Język: PL
Document available also in: EN DE HU CS

/pl/file/language-learningLanguage Learning

Language Learning

Ina Ferbežar z Centrum Języka Słoweńskiego jako Języka Drugiego i Języka Obcego analizuje, dlaczego obecny system edukacji językowej w Słowenii może być postrzegany jako przeszkoda przez imigrantów chcących osiedlić się w tym kraju.

Jest słoneczna sobota i kolejny dzień egzaminów. Rozpoczynają się o 8.30 w Centrum Języka Słoweńskiego jako Języka Drugiego i Języka Obcego na Uniwersytecie w Lublanie. Jako egzaminator muszę być punktualna. W drodze na uniwersytet myślę o tym, jak czują się egzaminowani. Jak ważny jest dla nich ten egzamin? Jaki sens – jeśli w ogóle – ma on dla nich? Czy i oni myślą o swoim samopoczuciu? Czy traktują mnie – a tak ja to czuję – jako „barierę techniczną”? Taką jaka znajduje się na południowej granicy Słowenii? Barierę, której sama jestem zdecydowanie przeciwna. Cóż za paradoks!

  

Obywatelstwo to przywilej

Słowenia dość restrykcyjnie podchodzi do wymagań językowych; obowiązuje ponad 100 dokumentów prawnych, które szczegółowo je wyraźnie określają. Reprezentują one różne podejścia i formy, przez co są podatne na różne interpretacje. Nie jest jasne, jak te wymagania zostały zdefiniowane, ani po co lub do kogo zostały skierowane. Do imigrantów znających słoweński na pewnym poziomie czy może do rodzimych użytkowników tego języka? Prawdopodobnie chodzi o tych pierwszych – kimkolwiek oni są i jakim „właściwym” językiem mogą się posługiwać. Czy wiemy więc, czego od nich chcemy?

Umiejętność porozumiewania się i rozumienia języka słoweńskiego jest jednym z warunków uzyskania słoweńskiego obywatelstwa. To zrozumiałe. Przecież obywatelstwo jest przywilejem, a nie prawem człowieka. W dodatku wymaga się znajomości języka tylko na poziomie podstawowym – A2 według Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia Językowego (CEFR). W przeciwieństwie do wielu innych krajów Unii Europejskiej, nie testujemy znajomości języka na wcześniejszych etapach procesu integracji, tak jak i nie sprawdzamy wiedzy o społeczeństwie. Takie podejście obowiązuje w Słowenii od lat i to też jest w porządku. Zawsze może się zdarzyć, że rządy zmienią swoją politykę. W ciągu ostatnich kilku lat rządy Słowenii musiały uporać się z innymi kwestiami, ważniejszymi niż procedura naturalizacji, wśród których znalazły się „bariery techniczne”, mające zapobiec przekraczaniu granic Słowenii przez tłumy migrantów. Ale bądźmy realistami: Słowenia jest krajem tranzytowym, wielu migrantów zmierza do Niemiec, Szwecji i innych państw Unii Europejskiej.

Mimo tego rokrocznie około 2500 kandydatów podchodzi do egzaminu w celu uzyskania obywatelstwa. W kontekście słoweńskim to całkiem sporo, ale wielu z nich nie zdaje. Jak to możliwe? Przecież zdecydowana większość pochodzi z byłych republik jugosłowiańskich i posługuje się językami blisko spokrewnionymi ze słoweńskim. Czy naprawdę nie są w stanie opanować języka na poziomie A2? W porządku, nie bierzmy pod uwagę pisania. W tym wypadku standardy są różne, a umiejętność czytania i pisania, mimo że możliwa do przeniesienia na inny język, to może stanowić problem nawet wśród osób uczących się słoweńskiego jako języka ojczystego. Ale mówienie? Czy naprawdę nie są w stanie, jak to określono w CEFR dla poziomu A2+: „swobodnie reagować w sytuacjach przewidywalnych i w krótkich rozmowach, jeśli mogą liczyć na pomoc drugiej osoby”; „zadawać pytania i odpowiadać na nie, wyrażać myśli i przekazywać informacje na znane tematy w sytuacjach codziennych”?

Rzeczywiście, wielu naszych kandydatów na obywateli nie uczy się słoweńskiego systematycznie – nawet jeśli kwalifikują się do bezpłatnego 180-godzinnego kursu językowego. Nie mają czasu na naukę, czasami brakuje im świadomości, że ich własny język jest inny i że muszą uczyć się słoweńskiego. Ze względu na podobieństwa z pierwszymi językami często rozumieją słoweński bez większego wysiłku. Z drugiej strony może być tak, że my, egzaminatorzy, jesteśmy podatni na bardziej lub mniej świadome uprzedzenia w trakcie oceniania testów. Może więc jest kwestia sprawiedliwego podejścia?

  

Zasady jednojęzyczności w środowisku wielojęzycznym

Żyjemy w społeczeństwach wielojęzycznych, doceniamy wartość wielojęzyczności jako zjawiska społecznego, a także jako zdolności indywidualną. Ale paradoksalnie, zarówno podczas egzaminów z języka ojczystego, jak i języków obcych wykorzystuje się tylko jeden język. Takie egzaminy są obecnie mocno promowane przez władze, a nasze stowarzyszenia językowe często tego właśnie oczekują. Można jednak twierdzić, że jednojęzyczność jest przestarzałą praktyką. W rzeczywistości, ​​komunikacja w zglobalizowanym świecie opiera się na „hybrydowych” praktykach językowych, wykorzystujących wszystkie dostępne zasoby językowe, jakimi dysponuje osoba mówiąca. Mimo to jednojęzyczność nadal jest traktowana jako cenna koncepcja ideologiczna (i polityczna).

Mając na uwadze obie zasady – jednojęzyczności jako praktyki społecznej i politycznej oraz wielojęzyczności jako doświadczenia pojedynczej osoby – w jaki sposób egzaminatorzy językowi mogą je efektywnie wykorzystywać? Koncepcja wielojęzyczności jest już dobrze ugruntowana w nauczaniu języków. Testy językowe z samej swej natury wykluczają jednak dynamikę międzyjęzykową. Podczas egzaminów osoby badane nie powinny używać prywatnych rozwiązań i strategii, takich jak tłumaczenie międzyjęzykowe (np. posiłkowanie się słowami z innych języków, które znają), użyteczne w codziennej komunikacji, ponieważ będzie to postrzegane jako wada, a nie coś pozytywnego i zostanie to potraktowane jako błąd.

Niestety! To jest dokładnie to, co będę zrobić w sobotę: karać egzaminowanych za błędne rozwiązania. Tłumacząc sobie, że lepiej, że robię to ja niż ktokolwiek inny. Bo ja przynajmniej mam wątpliwości.

  

***
Doktor Ina Ferbežar jest odpowiedzialna za egzaminowanie i certyfikowanie języka słoweńskiego w Centrum Języka Słoweńskiego jako Języka Drugiego i Języka Obcego na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu w Lublanie. Jest nauczycielką języka, egzaminatorką i trenerką nauczycieli oraz (współ)autorką różnych artykułów, materiałów przeznaczonych dla uczniów i programów językowych dla dorosłych imigrantów. Interesuje się także zasadami rozumienia tekstu, polityką językową i międzyjęzykową. Jest przedstawicielką Uniwersytetu w Lublanie w Stowarzyszeniu Egzaminatorów Językowych w Europie. Podczas kryzysu migracyjnego w 2016 roku jako wolontariuszka uczyła słoweńskiego ośrodku dla uchodźców w Lublanie

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn