chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Noc Muzeów – edukacja czy promocja?

31/05/2019
przez Marcin Szeląg
Język: PL

Dopiero co opadł kurz wzniesiony przez tysiące zwiedzających, którzy 18 maja br. późnym wieczorem zajrzeli do ponad 1000 muzeów w Polsce. Wyrwani z codziennej rutyny kustosze muzealni po raz kolejny odetchnęli ulgą. Muzea nie ucierpiały, eksponaty znajdują się na swoich miejscach, można wracać do swoich obowiązków. Następna powszechna mobilizacja za rok. Pracownicy marketingu już dawno policzyli frekwencję, ogłaszając jej wyniki. Te skwapliwie podchwycone przez media, które w udawanym tonie ledwo skrywanego zaskoczenia i niedowierzania piszą o frekwencyjnych sukcesach. Zadowolone dyrekcje muzeów po raz kolejny uzyskały potwierdzenie, że muzea mogą wzbudzać, przynajmniej ten jeden raz w roku, powszechne zainteresowanie a przeznaczone, z reguły nigdy niewystarczające środki, nie zostały wydane bez sensu. Nawet, kiedy z powodów osobistych lub obawy przed zagrożeniami dla zbiorów, mienia i ludzi, które wiążą się z organizacją Nocy Muzeów, nie podzielają medialnego zachwytu nad pospolitym ruszeniem do muzeów, doskonale zdają sobie sprawę, że nie sposób zignorować potencjału, którym dysponuje najbardziej rozpoznawalna impreza kulturalna w Polsce. Współczesne muzeum, które chce być zauważone, nie może przegapić uczestnictwa w tym, globalnym, a przynajmniej paneuropejskim wydarzeniu.

a

a

Edukacja czy frekwencja?

a

a

Odkąd Noc Muzeów weszła na stałe do repertuaru oferty polskich muzeów, wśród muzealników pojawiały się pytania o to, jaki jest jej podstawowy cel i czemu w zasadzie służy? Czy dzięki medialnemu zainteresowaniu ma stanowić okazję do promocji muzeów, budząc zainteresowanie wśród tych, którzy nie wiedza o ich istnieniu, nie mówiąc już o zwyczaju korzystania z nich?

A może chodzi tylko oczekiwaną przez wiele muzeów jak kania dżdżu frekwencję, która z kolei jest fetyszem finansujących je organizatorów? Ten jeden wieczór zapewnia znaczący odsetek frekwencji rocznej. Nie tylko w muzeach z mało znanymi zbiorami oraz nieatrakcyjnymi wystawami i siedzibami, lecz również w tych najważniejszych. Przykład stanowi Muzeum Narodowe w Poznaniu, które jako pierwsze w 2003 roku zorganizowało Noc Muzeów w Polsce. W latach 2006-2011 poznańskie muzeum z oddziałami odwiedzało w ciagu tych klku godzin ok. 25% wszystkich zwiedzających w roku.

Wreszcie, czy zwiększone zainteresowanie mediów i publiczności, nie powinno być przede wszystkim okazją do zaprezentowania potencjału edukacyjnego muzeów, pokazania w działaniu, na czym w praktyce polega edukacyjna misja muzeów?

a

a

/en/file/nocmuzeow2019poznannjpgNoc_Muzeów_2019_Poznań_n.jpg

a

a

Edukacja czy promocja?

a

a

Kilkanaście lat, które upłynęły od organizacji pierwszej polskiej Nocy Muzeów i praktyki jakie wykształciły się wokół niej, wskazują na to, że muzea przede wszystkim traktują wydarzenie jako narzędzie promocji i zwiększania frekwencji, a myślą o niej w kategoriach edukacyjnych. Paradoksalnie jednak, to właśnie działania edukacyjne stanowią w zdecydowanej większości rdzeń programów oferowanych przez nie w czasie Nocy Muzeów. Oprowadzania po wystawach, spacery tematyczne, prelekcje, wykłady, spotkania z artystami, naukowcami, świadkami historii to arsenał formatów edukacyjnych wykorzystywany przez muzea, którego przegląd znajdziemy w ulotkach i na stronach internetowych z programami Nocy Muzeów w niemal każdym muzeum. Niemniej, arsenał ten wykorzystywany jest nie po to, żeby czegoś uczyć i stworzyć warunki do uczenia się, ale przede wszystkim, jako narzędzie popularyzacji, co komponuje się z promocją. Od kilku lat zresztą obserwowane jest odejście od wzorca Nocy Muzeów jako wydarzenia edukacyjnego na rzecz wydarzenia o charakterze rozrywkowym, co oznacza coraz częstszą obecność takich atrakcji, jak happeningi, pokazy, inscenizacje, rekonstrukcje, projekcje.

a

a

Kompromis?

a

a

Czy w związku z tym można pogodzić te dwa aspekty Nocy Muzeów i czy w ogóle jest to potrzebne? Wydaje się, że na to drugie pytanie odpowiedź jest oczywista. Jeśli wśród zwiedzających są osoby, które tego oczekują, wypada przygotować ofertę w taki sposób, aby na tę potrzebę odpowiedzieć pozytywnie. I faktycznie muzea starają się to robić tak, jak potrafią najlepiej, korzystając ze stałego zasobu metod stosowanych w codziennej praktyce edukacyjnej. Stąd wspomniane oprowadzania, prelekcje, wykłady, demonstracje, pokazy i rzadsze w przypadku propozycji dla dorosłych warsztaty. Niemniej jednak, właśnie to te starania w największym stopniu ujawniają napięcie między promocją a edukacją, dwóch różnych postaw, które Noc Muzeów stapia w jedno, podporządkowując działaniom popularyzatorskim metody edukacyjne. Wykorzystywanie standardowych formatów edukacyjnych przygotowanych do zupełnie innych okoliczności i publiczności w kontekście wydarzenia masowego, tracą swój edukacyjny sens. Dla różnych tematów, kontekstów i odbiorców przygotowuje się przecież różne oferty, i na odwrót, to urozmaicone oferty, stwarzają instytucjom możliwość otwarcia na wieloraką publiczność, wskazują im nowe możliwości i definiują odmienne problemy. Wykłady, prelekcje, spotkania to rodzaje działań, które adresowane są do stałej publiczności muzeów. Koncerty, festyny, pikniki, rekonstrukcje, kierowane są do osób, które nie należą do stałych odbiorców tych placówek. Ale czy to oznacza, że imprezy o charakterze masowym skazane są na formaty, których wartości edukacyjne są wątpliwe? Albo, że jedynym wyjściem, jeśli próbuje odpowiedzieć się na zapotrzebowanie edukacyjne, jest wprowadzanie w nie działań, które „gryzą się” z charakterem przedsięwzięcia?

Kwestia wykorzystania potencjału Nocy Muzeów w realizacji misji edukacyjnej muzeów wynika przede wszystkim z tego, w jaki sposób definiowana jest owa misja i jak postrzega się jej efekty. Z jednej strony istnieją przecież praktyki, które pozwalają do ludycznego charakteru przedsięwzięcia wprowadzać działania, wykorzystujące sposób, w jaki publiczność uczestniczy w wydarzeniu. Przykład może stanowić chociażby wykorzystywanie ścian feedbackowych, które pozwalają na wprowadzanie przez zwiedzających własnych treści do przestrzeni muzeów, zarówno w sposób dyskursywny jak i wizualny. Inną jest implementowanie w przestrzeń instytucji formatów, które mają potencjał edukacyjny, wynikający z uczestnictwa kolektywnego, jak chociażby gry. Oba przykładowe formaty stwarzają możliwość zaangażowania, nawet w niesprzyjających warunkach, umożliwiając jednocześnie wymianę wiedzy między zwiedzającymi a instytucją. Nie twierdzę, że tego rodzaju działań nie znajdziemy w ofercie Nocy Muzeów. Niemniej stosunkowo niewiele z tych rozwiązań pojawia się w przestrzeniach muzealnych galerii. Są one częściej oferowane przez inne instytucje coraz częściej i licznej włączające się w wydarzenie.

a

a

Misja

a

a

Wydaje się więc, że wbrew przeważającej praktyce traktowania Nocy Muzeów jako wydarzenia promocyjnego, w którym liczy się ilość, można próbować wykorzystać jego potencjał, na rzecz rozwijania jakości, które to pojęcie jest bliższe poważnie traktowanej edukacji. Należałoby jednak przyjąć, że pociąga to za sobą zmianę założeń dotyczących tego w jaki sposób muzea „uczą” i czego oczekują, że zwiedzający „się nauczą”. Jeśli celem ma być samo „zaliczenie” muzeów, po to, aby wyrobić nawyk chodzenia do nich, zmiany nie są konieczne, wystarczy dobra promocja. Kiedy dążeniem muzeów jest jednak, żeby zwiedzający angażowali się intelektualnie, emocjonalnie czy społecznie w prezentowane przez nie historie i problemy, a nie tylko przez nie przechodzili, ograniczając się do biernego przyglądania i przysłuchiwania, zwłaszcza jeśli są to zwiedzający, którzy nie mają zwyczaju korzystania z muzeów, wówczas należałoby formatować proponowane działania edukacyjne w sposób uwzględniający specyfikę samego wydarzenia jak i publiczności. I chociaż sporadyczne badania wskazują na to, że wśród uczestników przeważają osoby nieprzypadkowe, wykształcone i świadome w czym biorą udział, to nie można ignorować faktu, że Noc Muzeów jako zjawisko społeczne otwiera przed muzeami wyjątkową okazję realizowania misji edukacyjnej docierając również do osób spoza "zaklętego kręgu" ich stałych bywalców.

  s

s

dr Marcin Szeląg historyk sztuki, edukator muzealny i kurator, pracuje na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

   

Zobacz także:

Muzeum na receptę

Praca, której nikt nie chce wykonywać

Strategia myślenia wizualnego – czego może uczyć oglądanie obrazów

  g

g

 

Bibliografia:

K. Rokosz, P. Głowacki, „Noc Muzeów” – zjawisko kulturowe i społeczne ostatnich lat, [w:] Muzealnictwo, 49, s. 286-293, Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków, Warszawa 2008, https://www.nid.pl/upload/iblock/636/63667d904ee52eb4db5b22274a98d44b.pdf

B. Krakowiak, E. Skrydalewicz, „Noc Muzeów” jako wydarzenie kulturalne w wybranych miastach Polski, [w:] R. Wiluś, J. Wojciechowska, (red.) Nowe – stare formy turystyki w przestrzeni, Warsztaty z Geografii Turyzmu, tom 3, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2013, s. 115-134,  http://dx.doi.org/10.18778/7525-925-4.10

K. P. Woźniak, „Miasto w nocy – noc w muzeum: między spontanicznością a tradycją. Rekonesans badawczy”, Journal of Urban Ethnology 16 (2018), s. 113-129, http://rcin.org.pl/Content/61707/WA308_81117_P714_Miasto-w-nocy_I.pdf

G. Studnicki, „Noc Muzeów w peryferyjnym mieście. Popularyzacja – zabawa – karnawał?” Journal of Urban Ethnology 16 (2018), s. 111-127, http://rcin.org.pl/Content/67903/WA308_88509_P1505_Noc-Muzeow-w-peryfer_I.pdf

Marcin Szeląg – historyk sztuki, edukator muzealny i kurator, pracuje na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

Interesujesz się edukacją kulturową? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

  

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 3 z 3
  • Obrazek użytkownika Rafał Żak
    A czy są gdzieś dane mówiące o tym, jak wiele osób odwiedzających muzea w trakcie nocy wraca później do nich, kiedy noc juz się skończy? Zawsze się nad tym zastanawiałem, czy takie akcje mają jakieś przełożenie na przyzwyczajanie odbiorcy do kontaktu z kulturą już po tym, jak wstanie poranek ;-) 
    Z góry dziękuję za dane. 
  • Obrazek użytkownika Marcin Szeląg
    To jest dobre pytanie. Wydawałoby się, że takie wydarzenie powinno posiadać dość bogatą literaturę na ten temat. Tymczasem, o ile się orientuję, nie powstało do tej pory poważniejsze opracowanie poświęcone motywacji i wpływowi Nocy Muzeów na późniejsze odwiedziny w muzeach w ogóle. Nie twierdzę, że temat jest absolutnie niebadany. Niemniej jednak są to wycinkowe opracowania koncentrujące się na poszczególnych muzeach, pojedynczych edycjach Nocy Muzeów, czy, w najlepszym przypadku, badające fenomen w skali miasta. Wynika z nich, że Noc Muzeów jest wydarzeniem, w którym uczestniczą osoby nieprzypadkowe, lepiej wykształcone w porównaniu do ogółu populacji, świadome tego czego mogą się spodziewać po tym wydarzeniu. Inaczej mówiąc, to profil publiczności muzealnej, który jest typowy dla tej instytucji, a więc raczej bliższy temu "zaklętemu kręgowi".
  • Obrazek użytkownika Małgorzata Rosalska
    Nigdy nie byłam na Nocy Muzeów. Głównie dlatego, że nie lubię tłumów i kolejek :) Jednak zawsze intrygowała mnie motywacja osób, które chcą zarwać noc, by móc zobaczyć to, co (najczęściej) można zobaczyć też w dzień. Nie oceniam tej motywacji, po prostu mnie ciekawi... Czy osoby spoza "zaklętego kręgu" stałych bywalców wracają później do muzeów? Czy są jakieś dane na ten temat?