chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Nie nazywaj przerwy kawowej networkingiem

08/07/2019
by Radek Czahajda
Język: PL

Drogi organizatorze konferencji i innych przyjemnych zgromadzeń ludzkich,

Przestań nazywać przerwy kawowe networkingiem! 

 

/pl/file/street-coffee-37728771920jpg-0street-coffee-3772877_1920.jpg

  

Uff, przerwa! W końcu mogę odetchnąć, złapać kawę, zebrać myśli. Z tego, co pamiętam, na wydarzenie wybrali się też moi znajomi. Zapytam ich, jak im się podobało wystąpienie, co tam u nich słychać. Albo po prostu złapię oddech, spoglądając w ciszy przez okno. 

Nie, nic z tego... Chciałbym oddać się tym czynnościom, ale dzięki Tobie czuję, że przez to poświęcę coś ważnego. Szansę na poznanie nowych ludzi, na rozpoczęcie relacji, które być może kiedyś przekułyby się na ciekawą współpracę. Nic z tego jednak też nie ma prawa mieć miejsca. Nie ma żadnej struktury, formy, zasad. Przecież nie podejdę do obcego stolika i nie powiem "Hej, ponetworkujemy?".  

Jeśli chcesz, żeby ludzie się zrelaksowali, to nie możesz kłaść na nich presji i poczucia, że tracą coś ważnego. Jeśli chcesz, żeby nawiazali kontakt z innymi, to przygotuj do tego ramy, przestrzeń. Albo jedno, albo drugie. To wcale nie takie trudne!

  

/pl/file/cytat-bill-nyecytat-bill-nye

cytat - Bill Nye

  

Nie jestem ekspertem, lecz lata rozczarowań sprawiły, że znalazłem kilka rozwiązań, które pozwalają uczestnikom sprawnie osiągnąć cele, które stawiamy przed sesją nazywaną networkingiem. Może zainspirują i Ciebie do tego, żeby oddzielić przerwę od aktywnego (i jakże wymagającego) czasu networkingu.

1. Zadbaj o przestrzeń do poznania się przed Twoim wydarzeniem.

Czasem wystarczy wydarzenie na Facebooku. Ci, którym zależy na poznaniu nowych osób, z pewnością skorzystają z okazji, żeby wyklikać się przed wydarzeniem. 

2. Stwórz przestrzeń do wypowiedzenia swoich potrzeb.

Może to być pole na identyfikatorze "szukam <tu wpisz potrzebę>". Może to być wpis w Twoich mediach społecznościowych, który zainteresowani mają komentować. Może to być "tablica ogłoszeń" na Twoim wydarzeniu. Może to być szybka ankieta na wejściu. Rozwiązań do wyboru jest wiele, a bez tego kroku nigdy nie będziemy wiedzieć, że osoba po drugiej stronie stolika potrzebuje akurat tego, w czym możemy jej pomóc.

3. Zorganizuj networking wokół konkretnych celów.

Ile ludzi, tyle potrzeb związanych z networkingiem. Niektórzy chcą poznać inne osoby i dobrze spędzić czas. Inni chcą zaczerpnąć informacji. Jeszcze inni chcieliby zweryfikować swój pomysł. Spora grupa chce znaleźć partnerów do współpracy, a kilka osób chce po prostu świętego spokoju. Znasz (lub powinieneś znać) swoich uczestników najlepiej. Zadbaj więc o to, żeby każdy znalazł miejsce dla siebie.

4. Zadbaj o informatywność identyfikatorów. 

Imię, nazwisko, firma, stanowisko, czym się interesujesz, w jakich sesjach uczestniczysz, czego możesz mnie nauczyć. Identyfikator może dostarczyć uczestnikom wielu wartościowych informacji, które znacznie ułatwą im nawiązywanie nowych znajomości. Możesz dać uczestnikom przestrzeń do tego, żeby na identyfikatorze wpisali to, co dla nich ważne.  

5. Znajdź dedykowany czas na networking.

Z pewnością na Twoim wydarzeniu wiele się dzieje. Prezentacje, warsztaty, pokazy, część wystawowa. To główny powód, dla którego masz ochotę do słowa "przerwa" w harmonogramie dopisać "networkingowa". Networking może jednak być jeszcze bardziej męczący niż wszystkie inne sesje, dlatego potrzebuje dedykowanego czasu. Może też nie odbywać się na wydarzeniu wcale, jeśli nie gra aż tak istotnej roli. Albo w jedną, albo w drugą, nie ma tu miejsca na półśrodki.

6. Nie zmuszaj uczestników do niczego.

Nie każdy ma ochotę i potrzebę brać udziału w networkingu, dlatego zawsze powinna być opcja, żeby sobie go odpuścić. Może to być wydzielona strefa "zwyczajnej przerwy", odpowiedni kolor identyfikatora, pierwsza, lub ostatnia sesja w programie. Uczestnicy powinni mieć przestrzeń, żeby komfortowo powiedzieć "nie". Powinni mieć też równie dużą łatwość, żeby networkingowi powiedzieć "tak"! Dla wielu osób oznacza to konkretne ramy, formę, zasady, które dodadzą im odwagi do kontaktu z innymi. 

  

Korzystając z tych porad, przygotowałem kilka tygodni temu sesję networkingową na jedną z konferencji trenerskich, podczas której uczestnicy mogli:

  • odkryć podstawowe fakty o innych uczestnikach w trakcie krótkiej gry "umieść się na skali",
  • poznać ciekawe fakty o innych, grając w trenerskie bingo, 
  • nauczyć się czegoś przy stolikach inspiracji,
  • znaleźć partnerów, wywieszając ogłoszenie na tablicy,
  • skorzystać z czasu dla siebie, udając się do strefy relaksu.

Sesję przygotowałem na podstawie pytania dotyczącego oczekiwań wobec networkingu w ankiecie zgłoszeniowej. Bardzo chciałbym, żeby to była najgorsza sesja networkingowa, w jakiej brałem udział - przecież organizator w ogóle się na tym nie znał! Mam nadzieję, że rynek będzie do tego dążyć :)

  

Kiedyś usłyszałem, że żaden ekspert, panelista czy trener nie jest w stanie wygenerować nawet części wartości, jaka drzemie w zgromadzonych na wydarzeniu uczestnikach. Według mnie dobrze poprowadzona sesja networkingowa wyzwala ten potencjał. To nie tylko miejsce zdobywania kontaktów, ale też świetna forma do uczenia się od siebie nawzajem. Chętnie przeczytam, w jaki sposób Wy ją eksplorujecie na swoich wydarzeniach?

  

***

Radosław Czahajda – trener, naukowiec, aktywista. Koordynator europejskiej społeczności Trainers' Forum, współfundator inkubatora innowacji społecznych Impossible. Przeprowadził ponad 1500 godzin warsztatów, szkoleń i wystąpień dla trenerów, korporacji i organizacji pozarządowych w kilkunastu krajach Europy. W działalności naukowej szuka odpowiedzi na to, jak organizować najbardziej skuteczne szkolenia, a w trakcie warsztatów i wystąpień konferencyjnych promuje ważne odkrycia naukowe w obszarach edukacji, zasobów ludzkich, przedsiębiorczości i marketingu. Ambasador EPALE.

  

Być może zainteresuje Cię także:

Dlaczego Tuckman nie jest dobrym modelem opisującym proces grupowy?

Naukowy insight: narzędzia wspierające procesy poznawcze

Co wpływa na zaangażowanie podczas kursów online?

Szkolenia oparte na badaniach - przykłady aktywności

4 potwierdzone sposoby rozwoju kreatywności i jeden słaby

   

Jesteś trenerem, szkoleniowcem? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na temat pracy trenera dostępne na polskim EPALE

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 2 z 2
  • Obrazek użytkownika Sebastian Cieślak
    Zgadzam się i z Radosławem i Piotrem. Hasło "teraz ponetworkingujcie sobie" każdemu może powiedzieć coś innego, a części uczestników nadal nie powie nic. Często w planach jakichś wydarzeń są wpisane "sesje networkngowe" ale bez koncepcji na to "wydarzenie". Nie tylko na szkoleniach czy na wydarzeniach branżowych jest tak jak napisał Piotr. NIektórzy zapisują się na studia podyplomowe o określonym profilu czy menedżerskie bardziej żeby poznać innych uczestników czy prowadzących niż po nową wiedzę. Tam też czasami brakuje dobrze zorganizowanego networkingu. Jednak plusem jest to, że uczestnicy widzą się regularnie na zajęciach i o networking łatwiej. 
  • Obrazek użytkownika Piotr Maczuga
    Bardzo często jest tak, że ludzie przychodzą na branżowe wydarzenia właśnie po to, aby kogoś poznać. Są takie dziedziny, gdzie naprawdę to co dzieje się przed salą ma większe znaczenie, niż w środku. I ludzie o tym wiedzą, godzą się na to, bo dana konferencja jest dla nich typowym pretekstem do spotkania się. Organizatorzy zazwyczaj - tak, jak piszesz - oddają wszystko losowi. Innym modelem jest zapraszanie specjalistów od networkingu, którzy kręcą się w tłumie i niby mają pomagać, ale sprawiają, że chowasz się ze swoją filiżanką kawy gdzieś za filarem, byle nie trafić na dżentelmena, którego głównym celem jest kolekcjonowanie wizytówek, bo taki cel networkingu dał mu jego lider czy tam inny mentor. Na tym polu mamy sporo do zrobienia.