chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Jak było na E-Learning Fusion 2019

11/04/2019
by Piotr Maczuga
Język: PL

Już drugi raz pojawiłem się na tym wydarzeniu nie tylko z czystej przyjemności, ale i z kronikarskiego obowiązku Ambasadora EPALE, aby opowiedzieć Wam trochę o tym, co się wydarzyło. Naturalne są więc porównania, ponieważ taka konferencja to twór żywy i zmieniający się. Pytanie - czy na lepsze? Odpowiedź - tak. Pytanie - czy to rewolucja? Odpowiedź - nie, to po prostu dobrze zrobiona konferencja na odpowiednim poziomie.

Tego typu wydarzenia zazwyczaj mają ten sam model budowania agendy. Po pierwsze: znaleźć 2-3 dobre “nazwiska” zagraniczne i uczynić z nich keynote speakers. Po drugie: dodać ambitne i rozpoznawalne osoby z kraju. Po trzecie: dopełnić agendę wystąpieniami partnerów i sponsorów, jednak wyraźnie im zaznaczyć, że powinni być merytoryczni, a nie produktowi. Takie rozwiązanie sprawdza się z powodzeniem od lat na wielu konferencjach i w większości branż. Na ELF2019 sprawdziło się również. Jednak po kolei.

Pomijając wstęp i wszystkie uprzejmości na początek, zaczęliśmy od dwóch wystąpień gości z zagranicy. Donald H. Taylor mówił o tym, jak wielkie znaczenie ma technologia w branży L&D. Postawił sobie za cel “nadać ton całej konferencji” i o tyle mu się udało, że o technologii mówiono na ELF2019 dużo. Choć oczywiście niewielka w tym zasługa samego Donalda. Co się zmieniło w branży w ostatnich 5 latach? - zapytał Taylor? Wszystko - odpowiedział mu Bartek Polakowski, jeden z prelegentów, gdy tylko mikrofon dla publiczności trafił w jego ręce.

Kiedyś Szkolenia i Rozwój były (często dosłownie) budynkiem, piętrem czy skrzydłem fabryki, albo biurowca i działały trochę jak osobny twór. Dziś uczymy się sami, w dużej mierze za pomocą narzędzi mobilnych, również w takich miejscach jak EPALE, więc zmieniła się nie do poznania nie tylko rola edukatora, ale i cały sens oraz cel istnienia odpowiednich departamentów w firmach. Gdy w badaniach pyta się o to, co będzie miało znaczenie w L&D w nadchodzącym roku, to od dawna stawia się na odpowiedzi blisko związane w technologiami właśnie. To, co jest nowe, to bardzo duży nacisk na sztuczną inteligencję, analizę procesu uczenia czy learning experience platforms, a więc tęsknota do takich rozwiązań, które potrafią dostosować treść i formę do realnych potrzeb odbiorcy, a nie jedynie serwują zaproponowane odgórnie programy rozwojowe i kursy.

Donald Taylor mówiąc o tym odwołał się od Global Sentiment Survey 2019 - raportu, który można znaleźć na jego stronie (http://donaldhtaylor.co.uk/report19/) oraz w materiałach EPALE. Zapraszam do zapoznania się, szczególnie na Platformie, gdzie możemy wspólnie podyskutować w komentarzach.

Chcemy zatem, aby dane były analizowane, najlepiej bez naszego czynnego udziału, abyśmy na tej podstawie mogli dostarczać treści szyte na miarę. Taylor pokazał też swoją adaptację piramidy treści opracowanej w 2012 roku przez C. Shepherd i N. Shackleton-Jones, gdy materiały edukacyjne mogliśmy podzielić na: ogólnodostępne, tworzone wewnętrznie i zlecone na zewnątrz. Oddaje to w dużej mierze rzeczywistość, ale w modelu Taylora (The Learning Content Pyramid, 2016) mamy jeszcze silny nacisk chociażby na materiały tworzone przez samych użytkowników czy kuratelę treści. Jest to możliwe właśnie dzięki technologii.

Na koniec, dzięki The LPI Capability Map poznaliśmy 25 kluczowych umiejętności w 5 kategoriach. Warto wyznaczyć za pomocą tego narzędzia swoje trzy mocne strony, ale też pracować nad tymi kluczowymi. Nie musimy być ekspertami od technologii w L&D, ale musimy ją rozumieć na tyle, aby móc z nią pracować.

Drugi z kluczowych mówców, Guy Ooms z Peop1le First! - zgodnie z przesłaniem zawartym w tytule swojego wystąpienia, przeniósł nas od technologii do człowieka. Nie postawił się w opozycji do swojego przedmówcy, bo technologia jest faktem, ale zadaje istotne pytania: dlaczego tak bardzo zależy nam na nowych systemach i ich funkcjach, które często zamiast pomagać przeszkadzają? Żyjąc w olśniewającym blasku techniki trochę zapominamy, że kluczowy jest człowiek i komunikacja.

Nasza droga od myśliwych, poprzez farmerów, robotników, konsumentów, aż do dziś pokazuje, że liczy się jedno - umiejętności adaptacji do zmian, aby nie stać się historią. To ważne także z technologicznego punktu widzenia, bo zaczynamy zdawać sobie sprawę, że sztuczna inteligencja poradzi sobie bez nas. Dobrze by więc było nie stać się zupełnie zbędnymi na własnej planecie. Jest kilka dróg, które mogą nam pomóc. Warto postawić na integrację technologii i nie traktować jej rozwiązań jak osobnych bytów. Dziś nie mówimy już o Facebkooku, Instagramie czy dowolnym innym narzędziu jako o pozycji w katalogu używanego przez nas oprogramowania. Web 3.0 oznacza, że wszystko zaczyna się w nas wewnętrznie integrować i traktujemy to jako indywidualną dla nas całość.

Kluczem jest zrozumienie nie tylko siebie, ale i środowiska - czy organizacja rozumiana jako koledzy z pracy (również przełożeni) są gotowi do zmian? Oraz wspólna historia - szczególnie tam, gdzie firmy stają się bliźniaczo do siebie podobne, uczą pracowników tego samego, a odróżnia je głównie logo. Praca nad tymi aspektami buduje zaufanie, a to z kolei sprawia, że kontakt człowieka z człowiekiem dalej ma najbardziej istotne znaczenie w całym modelu L&D.

Po przerwie organizatorzy podzielili salę plenarną na trzy mniejsze części. To też wyróżniło tegoroczną edycję ELF2019 od poprzedniej. Znalazło się miejsce dla większej ilości prelegentów, co też wiązało się z koniecznością wyboru, bo nie da się być w trzech miejscach na raz. Często w takich przypadkach ilość nie idzie w jakość, ale tutaj naprawdę się udało. W zeszłym roku widać było wyraźny podział między doświadczonymi mówcami z zagranicy, a reprezentacją krajową, której przedstawiciele bez wyjątku próbowali inspirować głównie poprzez lokowanie swojego produktu w wystąpieniu. Tym razem udało się tego uniknąć, a większość wystąpień była na naprawdę fajnym poziomie. Siłą rzeczy odniosę się tylko do tych, na których byłem.

Nie mogłem opuścić wystąpienia Bartłomieja Polakowskiego z PwC, który zrobił wstęp dla Inge de Waard. Było o sztucznej inteligencji i o ile Inge mówiła o swoich projektach i doświadczeniach (cała prezentacja tutaj: https://www.slideshare.net/ignatia), tak Bartek w ciągu zaledwie 10 minut zalał nas mieszanką faktów i inspiracji. Bardzo podoba mi się w jego wystąpieniach to, że każdy slajd zawiera odniesienie do licznych publikacji i badań. Warto było pojawić się dla tej prelekcji, choć ze względu na przyjętą formułę było to zapewne najkrótsze wystąpienie na ELF2019.

Tymczasem w sali obok Arkadiusz Siechowicz z Westhill Consulting opowiadał wraz ze swoją klientką o wdrożonym projekcie grywalizacyjnym. Wiadomo - grywalizacja, to ciągle słowo-magnes. Jednak takie duety opowiadające o własnym sukcesie potrafią skutecznie zniechęcić odbiorców. Tym razem było inaczej i sala pękała w szwach, co pokazuje, że dobre case study jest nie do przecenienia.

Totalnie rozminąłem się z Przemkiem Kędzią z LLidero, a z doświadczenia wiem, że jego wystąpienia choć często krótkie, są bardzo treściwe. Inny przykład właśnie na to, że można występować w imieniu swojej marki (biznesowej i osobistej), ale dzielić się doświadczeniem w taki sposób, że to nie przeszkadza. Tym razem ekipa z Poznania sprawdziła na ile jesteśmy "zainfekowani" tradycyjnym sposobem myślanie o rozwoju, który przeszkadza nam w tworzeniu skutecznych rozwiązań. Ciekawi wyników? Sprawdźcie na https://llidero.com/zainfekowani.

Na celowniku znalazł się natomiast Paul Matthews z People Alchemy. Poznaliśmy 12 “dźwigni” zwiększających efektywność transferu wiedzy, podzielone na 3 grupy: organizacja, uczący się i projektowanie. Model ciekawy, ale jego zgłębienie wymaga w zasadzie zakupu książki Paula, bo niewiele można się o nim więcej dowiedzieć. Warto było jednak przyjść choćby dla przywołania modelu Dr. BJ Fogga, który zręcznie pokazuje, że do osiągnięcia sukcesu (z “dźwigniami” czy bez nich) wymagane jest zmiksowanie w odpowiednich proporcjach motywacji i możliwości. Model dostępny jest tutaj: https://www.behaviormodel.org/

Po teorii nie mogłem sobie odpuścić praktyki. Przyszła pora na Pawła Wróbla z Microsoft i Hololens. Okulary rozszerzonej rzeczywistości znamy już nie od dziś. Paweł skupił się na pokazaniu ich praktycznego użycia. W ciągu dosłownie kilkunastu minut pokazał nie tylko jak wygląda szkolenie z wykorzystaniem AR, ale jak takie materiały projektować. Polecam wszystkim prześledzić Dynamics 365 Guide, ponieważ Microsoft projektuje i daje do bezpłatnego użytku ciekawe narzędzia. Samo szkolenie budujemy już z okularami na głowie i robimy to bez konieczności kodowania czy znajomości technologii. Nie można tego zrobić będąc kompletnym laikiem, ale na pewno nie jest do tego potrzebny żaden programista. Oczywiście wąskim gardłem wciąż jest sama platforma sprzętowa czyli gogle Hololens, bo to wydatek niemały, a do tego urządzenie wcale nie jest takie proste do kupienia. Wygląda więc to trochę jak lizanie lodów przez szybę.

Przed wyjściem zajrzałem najpierw do Sally Ann Moore, ponieważ zainteresowało mnie jak pokazywać wartość inwestycji szkoleniowej. Wydajność jest fetyszem wielu interesariuszy, więc nie da się uciec od ROI czy mierzenia. Sally pokazała jednak jak robić to rozsądnie i z głową. A jak już mierzysz, to wiedz co mierzysz i po co. Dane interpretowane bez sensu i celu mogą szkodzić, nawet jeśli interpretacja jest właściwa, co Sally pokazała na przykładzie australijskiej kolei, ale to już zostawię na inną okazję.

Na sam koniec został mi Krzysztof Wojewodzic, z którym mam okazję pracować w jednym z akceleratorów branży edtech. Było o mobile learning, ale spojrzenie szersze niż typowe utyskiwanie, że robienie mobilnego e-learningu to nie tylko responsywne treści i aplikacje "na komórki". Smartfony i inne urządzenia mobilne zmieniły sposób w jaki odbieramy treści, a więc również konteksty budowania user experience. Myślę, że do tego tematu wrócimy na EPALE niebawem.

Reasumując: było intensywnie, na dobrym poziomie i - o czym jeszcze nie wspominałem - networkingowo. Przerwy nie były liczne, ale na tyle długie, że w zasadzie można było porozmawiać z prawie każdym, kto miał na to ochotę. A to dla wielu stanowi sedno takich konferencji.

      

    

Piotr Maczuga – od ponad dekady zajmuje się zagadnieniami wykorzystania nowych technologii w edukacji dorosłych. Współautor podręczników w zakresie webinariów, webcastów, knowledge pills i innych metodyk, autor szkoleń z zakresu wykorzystania multimediów w uczeniu i biznesie oraz publikacji poświęconej tej tematyce. Autor bloga www.maczuga.edu.pl/. Ambasador EPALE.

        

Zobacz także:

3 popularne badania, na których podpieramy swoje prezentacje nie mając racji

7 wskazówek jak nagrać prostą lekcję telefonem komórkowym tak, aby wyglądała profesjonalnie

Webinary w działalności biznesowej na poważnie - jak odnieść sukces

Jak tworzyć bardziej angażujące lekcje wideo - 3 metody od innych, z których stworzymy własną

Dlaczego to takie ważne, abyś spróbował swoich sił w edukacji dorosłych

Podkast - kiedy warto (a kiedy nie) wykorzystać to narzędzie w praktyce trenera

Zanim zrobisz swój kurs - zastanów się dobrze na co się piszesz...

Błędy, które popełniasz ucząc za pomocą webinarów

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn