chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

EPALE przeprowadza wywiad z Jamesem Foxem – założycielem Prison Yoga Project (Projekt “Joga w więzieniu”)

25/01/2016
by Mary-Clare O'CONNOR
Język: PL
Document available also in: EN DE IT FR ES NL LV

Kiedy James Fox zaczynał ćwiczyć jogę, nawet mu przez myśl nie przeszło, że w przyszłości wyszkoli tysiące instruktorów jogi, którzy będą pracować w zakładach karnych na całym świecie. Dzisiaj opowiada EPALE, jak zdołał przekonać do zalet jogi więźniów w najcięższych więzieniach Ameryki i jak wdrożył swój projekt w zakładach europejskich.

 

/pl/file/jamesfox2jpgjames_fox_2.jpg

James Fox, założyciel Prison Yoga Project. Fot. Robert Sturman

 

Opowiedz nam proszę trochę o sobie, swojej pracy i wykształceniu.

Prowadzę Prison Yoga Project w zakładach karnych w USA. Joga była dla mnie jak stopniowe przebudzanie się – tak to określmy. Z wykształcenia jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, potem pracowałem w branży winiarskiej i piwnej w Kalifornii. Wyszedłem z tego i zająłem się odżywkami i suplementami; w tym samym czasie poważnie zainteresowałem się jogą i świadomością.

Rosła we mnie potrzeba zrobienia czegoś pożytecznego. Nie wiedziałem, jak miałoby to wyglądać, ale nosiłem w sobie pragnienie zrobienia czegoś, aby się odwdzięczyć. Czułem, że miałem w życiu sporo szczęścia, wyrastałem w dobrym środowisku ale miewałem też raz po raz kontakt z przemocą i uzależnieniami, wychowując się w Chicago i okolicach. Im bardziej zgłębiałem jogę i świadomość, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, jak pożyteczne jest dla człowieka zdobywanie głębszego poznania, które może zaoszczędzić niektórych cierpień, przez jakie człowiek przechodzi, aby być człowiekiem.

Powracało więc do mnie to pytanie, jak mogę zrobić coś pożytecznego i wtedy pomyślałem: „Czemu nie zrobić tego poprzez jogę?” A teraz stało się to pełnoetatowym przedsięwzięciem.

W jaki sposób rozpoczął się projekt Prison Yoga?

W 2002 roku pewna organizacja non-profit organizowała program resocjalizacyjny w więzieniu San Quentin i zaproponowała mi poprowadzenie w jego ramach kursu jogi i medytacji. Zajmowałem się tym przez 13 lat, po czym – jakieś pięć lat temu – zacząłem wprowadzać ten sam program w innych zakładach karnych w USA, oferując specjalne szkolenia dla instruktorów jogi zainteresowanych tego typu pracą. Teraz prowadzę mniej więcej jedną sesję szkoleniową na miesiąc. Napisałem też książkę, będącą wprowadzeniem do jogi dla osadzonych, która jest dostępna bezpłatnie dla pensjonariuszy zakładów karnych w USA i została przekazana w ponad 15 000 egzemplarzy skazanym w całym kraju.

Kiedy więc zacząłem nauczać w 2000 r. (choć praktykowałem jogę już od 1987 r.), rozpocząłem od młodzieży. A to dlatego, że chciałem pokazać jogę młodym ludziom, którzy inaczej nigdy by się z tą filozofią nie zetknęli. Poza tym chciałem skoncentrować się na emocjonalnych i psychologicznych pożytkach z jogi. Ogromny nacisk kładziony jest na stronę fizyczną i nie mam nic przeciwko temu, ale to ćwiczenie ma dużo zalet emocjonalnych i psychologicznych, zwłaszcza kiedy jest bardziej w tę stronę ukierunkowane.

/pl/file/classplankjpgclass_plank.jpg

Fot. Robert Sturman

W jaki sposób prowadzisz ten projekt?

Jedną z kwestii, do których odnoszę się w kontekście ćwiczenia i metodologii jest przystosowanie ćwiczeń jogi do problemów związanych z traumą. Kiedy zacząłem prowadzić kursy dla owej organizacji non-profit, zajmowała się ona wieloma działaniami resocjalizacyjnymi, także dotyczącymi zapobiegania przemocy i sprawiedliwości naprawczej.

Sprawiedliwość, jaka przeważa we wszystkich naszych systemach równa się karze – jeśli popełniasz przestępstwo, zostajesz ukarany. Sprawiedliwość naprawcza zasadza się na przekonaniu, że jeśli popełniona została zbrodnia, spowodowana została szkoda. Następnie uwaga kierowana jest na to, jak naprawić szkodę i uleczyć traumę – szkodę poniesioną przez ofiarę, ale też przez sprawcę. Szkoda poniesiona przez sprawcę wiąże się z poważnym zastanowieniem się „jak doszło do tego, że byłem w stanie zrobić komuś krzywdę?”, a to wymaga dogłębnej pracy wewnętrznej.

Zatem do jogi dołączyła sprawiedliwość naprawcza i ostatecznie stało się to moją pracą. Następnie uruchomiłem Prison Yoga Project, jako przedsięwzięcie non-profit.

/pl/file/chuckcolorjpg-0chuck_color.jpg

Fot. Robert Sturman

 

Opowiedz nam proszę nieco o tym, jak działa edukacja w więzieniach w USA. Jakie są najważniejsze problemy, z którymi się boryka? Czy sądzisz, że te problemy są specyficzne tylko dla Ameryki?

W edukacji w więzieniach w USA istnieje ogromna luka. Dyskutuje się obecnie o reformie więziennictwa i nawet Obama podniósł ten problem w zeszłym roku (odwiedził tutejszy zakład karny i zakład poprawczy). Reforma więziennictwa ma dwie różne styczne. Jedna wiąże się z reformą niektórych przepisów w sprawie wyroków, obowiązkowych wyroków minimalnych, a także z rzeczywistą ponowną oceną walki z narkotykami.

Mamy w kraju 2,25 miliona dorosłych zamkniętych w zakładach karnych – to ponad 1% dorosłych obywateli USA. Reformy wymagają też odpowiedzi na następujące pytanie: „Dobrze, a co zrobicie dla osadzonych, aby po powrocie do społeczeństwa nie stali się recydywistami?”. Ponieważ cała uwaga skupiona była na karze, bardzo niewiele programów poświęconych było pierwotnym przyczynom przestępczych zachowań.

Z mojego doświadczenia wynika, że w Europie znacznie więcej uwagi poświęca się terapii osadzonych i ich prawom człowieka niż w USA. Rozejrzawszy się po całych Stanach Zjednoczonych, w typowym zakładzie karnym zobaczymy bardzo nieliczne programy dla osadzonych. Bywają spotkania anonimowych alkoholików czy programy o charakterze religijnym, ale rzeczywiście terapeutyczne programy – co jest takiego w twoim zachowaniu i historii, co doprowadziło cię do przestępstwa – są rzadkością i w końcu zaczyna być dostrzegana potrzeba zajęcia się tą sprawą.

 

Skąd twoim zdaniem bierze się taki apetyt na jogę w zakładach karnych?

Jednym ze sposobów reformowania więziennictwa jest skoncentrowanie się na problemie ponownego popełnienia wykroczeń i ograniczaniu recydywy. Jednym ze sposobów na ograniczanie recydywy są programy dla osadzonych podczas odbywania kary. Tak się akurat składa, że zakład San Quentin jest niemal wzorem jeśli chodzi o tego typu programy, ponieważ w okolicach zatoki San Francisco – bardzo aktywnego społecznie obszaru – jest tak wielu ludzi, że teraz San Quentin ma już sporą historię ochotników, którzy przychodzą tam, aby prowadzić różne programy. Dostępnych jest tam wiele programów – sprawiedliwość naprawcza, zapobieganie przemocy, edukacja emocjonalna, joga i kursy medytacji – i przynoszą one wyniki. Trudność polega na zmianie kultury opartej na karze, ale w ciągu ostatnich 15 lat wzrosło otwarcie na tego rodzaju programy i na jogę.

„Moim zdaniem instruktor rzuca ponton grupce pływaków, którzy nie wierzą, że przetrwają, bo nie widzą brzegu. Joga jest niesamowita”. M.S.

Zaletą jogi jest to, że nie potrzeba dużo miejsca ani żadnego sprzętu – można ćwiczyć na gołej podłodze. Można ćwiczyć nawet w celi. Ale znacznie lepiej jest ćwiczyć w sali, ponieważ w kontekście więziennym tworzenie alternatywnej społeczności ma dużą wartość.

Chodzi tu o budowanie społeczności wspierającej wyższy poziom edukacji, świadomości. Największą przeszkodą w amerykańskich zakładach karnych jest to instytucjonalne myślenie, instytucjonalna niechęć do spróbowania czegoś nowego – ludzie myślą: „Joga w więzieniu? No daj spokój!” Większość ludzi, którzy nie mają pojęcia o jodze myśli, że to dobre dla kobiet w pięknych salach z muzyką i zapalonymi kadzidełkami. Nie wiedzą o tym, że istnieje cały obszar w jodze, który polega na terapii, gdzie specjalnie dostosowuje się jogę do celów terapeutycznych.

/pl/file/yoga23nytreduxjpgyoga_23_nyt_redux.jpg

Fot. Robert Sturman

Jak zabrałeś się za wdrażanie tych programów w innych zakładach karnych, które być może nie były na tę koncepcję aż tak otwarte?

Dobre pytanie. Wynikło to z zapotrzebowania. Kontaktowali się ze mną jogini z Nowego Jorku czy Waszyngtonu DC, którzy mówili: „Rany, my też chcielibyśmy uruchomić u nas taki program jak twój. Jak to zrobić?” Więc odpowiadałem im, że muszą zacząć od przeszkolenia się. Trzeba mieć solidną wiedzę, jak dostosować samą jogę i jak działać w kontekście więziennym. Pomagałem trochę w kontaktowaniu się z zakładami, które wyrażały zainteresowanie. I stopniowo projekt się rozwijał. W ciągu ostatnich pięciu lat przeszkoliłem około 1 200 instruktorów. Prowadzą kursy w ponad 100 zakładach karnych w USA. Teraz zakłady karne same kontaktują się z nami, mówiąc: „Chcemy uruchomić kurs jogi, macie ludzi w naszej okolicy?”.

Opowiedz proszę o programach, które uruchomiłeś w Europie.

W Europie zacząłem działać jakieś pięć lat temu. Zwrócił się do mnie jogin z Oslo, który miał właśnie uruchomić program w Norwegii i poprosił mnie o pomoc w przeszkoleniu instruktorów i ruszeniu z projektem. Teraz program działa pełną parą i ma się dobrze – nazywa się Gangster Yoga. Prowadziłem też szkolenia w Hamburgu, gdzie mamy stowarzyszoną organizację o nazwie Project Yoga, która pracuje z młodzieżą.

„Wiem, że jestem kimś i jestem ważny. Panuję nad tym ciałem i życiem; aby móc wejrzeć daleko w głąb po pomoc, muszę stawiać czoło codzienności”. M.L.

W ciągu ostatnich kilku lat szkoliłem też instruktorów w Amsterdamie. Prowadzimy tam program powiązany z programem rządowym, który jest poświęcony pracy z przestępcami. Holandia uruchomiła program, który miał dotrzeć do 600 najgroźniejszych recydywistów w kraju, aby udzielić im konkretnego wsparcia – opieka zdrowotna, pomoc w znalezieniu zatrudnienia, programy pomocowe – w czasie odbywania kary, po to aby pomóc w obniżeniu współczynnika recydywy.

Odpowiadają za to głównie władze Amsterdamu, gdzie popełnianych jest większość przestępstw. Mieliśmy okazję przedstawić im prezentację pilotażowego programu jogi. Przeprowadziliśmy ten pilotaż w zeszłym roku i już został zatwierdzony drugi cykl. Obecnie prowadzimy programy 13-tygodniowe i wygląda na to, że przekształci się to w stały program pracy z recydywistami.

/pl/file/teachingjpgteaching.jpg

Fot. Robert Sturman

To musi dawać ogromną satysfakcję – jakie korzyści przynosi tobie ta praca?

Każdy instruktor mówi nam po jakimś czasie, że to wielkie szczęście móc wykonywać tę pracę. W sumie, kiedy już pokona się początkowe rafy, ogromna większość osadzonych wyraża swoją wdzięczność i instruktorzy czują się wówczas nagradzani za swoją pracę. To uczucie, którego nie kupią pieniądze czy status. Tego uczucia nie da się opisać.

Czy są jakieś szczególne wymagania, które należy uwzględnić w kontekście kursów dla osadzonych?

Z administracyjnego punktu widzenia większość ludzi, którzy stają się instruktorami jogi to raczej wolne duchy! Nie pochodzą ze zbyt reżimowego środowiska, a zakład karny jest środowiskiem bardzo reżimowym. Nie ma odstępstw od reguł – a w Stanach Zjednoczonych są przepisy regulujące, co i w jakich kolorach mogą mieć na sobie w zakładzie karnym osoby odwiedzające. Jest wiele reguł, do których ludzie w społeczeństwie nie są przyzwyczajeni, zwłaszcza jeżeli dodamy do tego jeszcze niezależną naturę instruktorów jogi.

Trzeba mieć naprawdę wyraźnie nakreślone granice oraz być emocjonalnie i psychicznie przygotowanym, aby móc prowadzić zajęcia w zakładzie. Zatem, im dojrzalsza osoba, tym lepiej. Muszę przyznać, że nie rekomenduję osób, które nie posiadają pewnego poziomu doświadczenia życiowego; byłoby to z mojej strony nieodpowiedzialne. Dlatego polecam raczej starszych instruktorów. Najlepszymi instruktorami są osoby, które same zmagały się z trudnościami osobistymi.

/pl/file/colourzoomjpgcolour_zoom.jpg

Fot. Robert Sturman

Jeśli miałbyś dać jedną radę osobom działającym w sektorze edukacji w więzieniach, co byś im powiedział?

Zwykle mówię: pamiętaj o swoim własnym rozwoju osobistym. Chodzi o to, że jeśli mamy wykonywać tę pracę, to sami musimy się rozwijać. Wchodzimy do zakładu na równych prawach. Podejmując tę służbę, spotykamy ludzi tam gdzie są w danej chwili. Zwłaszcza zajmując się czymś takim jak joga, trzeba poważnie traktować własne ćwiczenia i to pomaga przechodzić przez trudności, z jakimi sami się borykamy.

Jakie są reakcje osadzonych?

Pierwsza reakcja uczestników zajęć to uwolnienie stresu. Słyszy się nie raz takie rzeczy jak np.: „Po tych zajęciach po raz pierwszy dobrze spałem odkąd tylko pamiętam” albo „Cały czas bolały mnie plecy, ale po trzecich zajęciach ból zniknął”. Im dłużej biorą udział w programie, tym bardziej rozwijają zdolność uspakajania się. Uczą się uspakajać, kiedy się zdenerwują; ćwiczenia oddechowe, krótka medytacja – to są trwałe korzyści. To umiejętności, które zabiorą ze sobą po wyjściu na wolność, kiedy trzeba będzie radzić sobie z innymi stresami w życiu. Coraz więcej dostępnej jest literatury naukowej potwierdzającej te korzyści, co pomaga w kontaktach z instytucjami, kiedy trzeba przedstawić racjonalne dowody na to co dajemy osadzonym.

/pl/file/prayingjpgpraying.jpg

Fot. Robert Sturman

Czy któraś z osób uczestniczących w projekcie szczególnie utkwiła ci w pamięci?

Tak naprawdę, wiele. Całkiem niedawno miałem takiego gościa z Meksyku. Większość z tych mężczyzn skazanych jest na dożywocie z możliwością zwolnienia warunkowego, co oznacza, że jedynym sposobem na wyjście jest przekonanie władz o odbyciu resocjalizacji i możliwości funkcjonowania w społeczeństwie. Ten gość uczestniczył w zajęciach od nieco ponad roku. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia z jogą i jakoś po piątych czy szóstych zajęciach podszedł do mnie i powiedział: „Aż nie mogę uwierzyć, ile dają mi te ćwiczenia”. Co tydzień mówił nam różne rzeczy – a to że medytował, że czuje się znacznie spokojniejszy, a potem stwierdził: „Kiedy wrócę do Meksyku, zapoznam swoją rodzinę z tymi ćwiczeniami”.

To tylko jeden przykład, a jest ich całe mnóstwo. Wielu kursantów mówi mi, że joga pomaga im nie wdawać się w bójki. Bójka może wybuchnąć w mgnieniu oka, pojawia się ogromne napięcie. Wielu kursantów twierdzi, że joga pomaga im uwolnić się od niego i powstrzymać od reakcji.

Jaka jest przyszłość Prison Yoga Project?

Jedną z rzeczy, na których jesteśmy naprawdę skoncentrowani jest dostarczanie osadzonym materiałów edukacyjno-instruktażowych. Opracowujemy więc audio CD do ćwiczenia świadomego oddychania i medytowania, które zostanie wydane na początku przyszłego roku. Zamierzamy też poszerzyć swoją działalność o kolejne zakłady karne.

Jest jednak wiele możliwości zastosowania moich metod w przypadku ludzi, którzy przeszli różnego rodzaju traumy. Kiedy byłem w Holandii, miał miejsce duży napływ migrantów do tego kraju, jak i do całej Europy. Nazywam swoją metodologię – opartą na uważności metodologią świadomą traumy na rzecz adaptacji jogi. W Europie są teraz setki tysięcy migrantów, którzy przeszli traumatyczne doświadczenia. To jest bardzo pozytywna praktyka uzupełniająca opiekę zdrowotną, którą możecie objąć te populacje.

/pl/file/yoga16nytreduxjpgyoga_16_nyt_redux.jpg

Fot. Robert Sturman

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 2 z 2
  • Obrazek użytkownika Daiga Dzene
    Lieliski! Joga viennozīmīgi ir ceļš uz pašpieņemšanu, tiekšānos attīstīties un kļūt labākam gan fiziskā gan garīgā līmenī. Itīpaši, ja par to uzzina no tik iedvesmojoša skolotāja, tajā iedziļinoties, joga var kļūt par ne vien veselīgu aktivitāti, bet dzīvesveidu un domāšanu, kas neiekļuaj reliģijas, kas, diemžēl, daudzos gadījumos citumos tiek sludinātas, dažkārt pat uzspiestas un var tikt pārprastas.. Jogas gadījumā "Dievs", jeb garīgai līderis cilvēkam ir viņš pats - viņa prāts, taču ķermenis - viņa templis. 
  • Obrazek użytkownika Elena Galifianaki

    This is an excellent and inspiring interview of James Fox, thank you!

    Relating to migrants, remember next week EPALE is hosting Migrant Education Week 25-29 April (/node/20789).

    There will be 3 LIVE discussions taking place on Tue 26th, Wed 27th and Thu 28th April (Experiences, Challenges and Solutions). Join in the discussions and share on social media with the hashtag #epale2016.

    To get an email alert as the live discussions start, go to the EPALE Soonfeed and click "Join" for each discussion: /blog/epale-soonfeed.

    See you online next week!

    Eleni