chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Edukacyjna planszówka

31/07/2018
by Anna Dyjak
Język: PL

/pl/file/monopoly-junior-60077119202jpgmonopoly-junior-600771_1920_2.jpg

na obrazku plansza do gry oraz kości do gry

Jeśli wiecie, kim jest Robert Kiyosaki, jeśli mówi wam coś tytuł „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, to możecie wejść w ten świat – to nie Matrix. Niesamowita gra, ale nie można polecić jej każdemu, natomiast sprawdźcie, jeśli macie ku temu sposobność. Warto też cierpliwie czekać, bo z czasem ujrzycie tkwiące w niej piękno, głębię i oryginalną, towarzyszącą jej atmosferę, jaką wywołuje przy stole. O czym mowa? o grze CASHFLOW.

Są gry banalne, które zaawansowani gracze wytykają palcami, jak Monopol. Są też takie, do których zwykli gracze, nawet ci uważający się za weteranów nie zasiądą, ponieważ nauka przeważa nad zabawą. To doskonałe narzędzie na niebanalne szkolenia z zakresu edukacji finansowej i zarządzania budżetem.

Na czym polega Cashflow?

To gra planszowa, która w pewnym sensie podobna jest do Monopoly czy Eurobiznesu – rzucasz kostką i przesuwasz na planszy swój pionek (w kształcie szczura!), stajesz na polach, które wywołują różne akcje. Najfajniejsze to oczywiście wypłata, ale są też pola z Małą inwestycją i Wielką inwestycją, Rynek, Nieprzewidziane wydatki oraz pole Dziecko i Zwolnienie z pracy. Pierwsze cztery wiążą się z losowaniem kart z konkretnymi akcjami – wśród inwestycji małych i wielkich możesz znaleźć np. akcje, które możesz kupić, nieruchomości lub biznesy, w jakie możesz zainwestować. Każdy biznes i każda nieruchomość są inne – jedne dają przychód pasywny, inne nie dają, ale warto je kupić, bo są w dobrej cenie i być może w niedługim czasie uda się je korzystnie sprzedać. Wśród kart z „Rynku” można znaleźć takie właśnie interesujące okazje kupna – np. ktoś chce kupić nieruchomość za 100 tysięcy dolarów, a Ty masz akurat taką nieruchomość i kupiłeś ją wcześniej za 50 tysięcy. Nieprzewidziane wydatki bywają dotkliwe (kiedy np. trzeba zapłacić gotówką 2000 za wakacje dla rodziny) i mniej dotkliwe (np. 10 za kawę). Gdy staniesz na polu „Dziecko” – twoje stałe miesięczne koszty rosną, bo zostajesz rodzicem, a gdy spotka Cię zwolnienie z pracy – płacisz do banku wszystkie swoje raty i stałe opłaty i tracisz dwie kolejki.

Celem gry w pierwszym jej etapie (czyli w „Wyścigu szczurów”) jest osiągnięcie takiego przychodu pasywnego (poprzez zakup nieruchomości i biznesów), by przekraczał on miesięczne wydatki. Gdyby przenieść to na prawdziwe życie – dojście do takiego stanu, w którym nie musisz już pracować, by się utrzymać.

Drugi etap gry to przejście na tzw. „Szybki tor”. Tam nie masz już Małych i Wielkich inwestycji, okazji rynkowych, nieprzewidzianych wydatków, a jedynie kilkanaście pól z różnymi biznesami, w które można zainwestować. Każdy z nich wymaga zainwestowania dużych kwot, ale i daje spory miesięczny przychód pasywny. Na tym etapie gry dążysz do osiągnięcia przychodu pasywnego w wysokości 50 tysięcy dolarów lub do zrealizowania wybranego na początku gry marzenia. Kto pierwszy tego dokona – wygrywa.

Ważne w tej grze (i to zdecydowanie odróżnia ją od Monopoly) jest to, że na początku gry losujemy kartę zawodu (np. prawnik, nauczyciel, pilot linii lotniczych). Każdy z zawodów pozwala zarobić inną kwotę miesięcznego wynagrodzenia, ale ma także inne koszty utrzymania – im więcej się zarabia, tym więcej kosztuje utrzymanie dziecka i większe raty kredytów trzeba płacić.

Gra Cashflow - wrażenia

W grę grałam ze studentami, osobami zakładającymi działalność gospodarczą oraz z seniorami.

Po pierwsze – moim zdaniem gra jest świetna, jeśli chodzi o edukowanie w temacie zarządzania finansami. Bez większego zastanowienia mogłabym wskazać w swoim otoczeniu osoby, które nie radzą sobie z zarządzaniem pieniędzmi  a grając w Cashflow mogłyby się tego nauczyć. Sama za pierwszym razem przegrałam i to solidnie, bo zamiast zacząć od odłożenia gotówki na wypadek utraty pracy, kupowałam akcje, a potem musiałam brać pożyczki, bo przygniotły mnie nieprzewidziane wydatki. Mając miesięczną wypłatę mniejszą niż 1000 dolarów musiałam w krótkim czasie zapłacić za studia dziecka (1500), za wakacje rodziny (2000), a także kupiłam na raty motorówkę (17 000!!). A potem jeszcze straciłam dwa razy pracę i urodziło mi się troje dzieci. Można sobie pomyśleć – kto kupuje motorówkę za 17 tysięcy, jeśli zarabia tylko 1000? Motorówkę może nikt, ale samochód? Albo drogi telewizor? Albo bierze kredyt na wakacje, czy na wesele? W każdym razie grając w Cashflow można łatwo zauważyć, że aby być na plusie, najpierw trzeba zatroszczyć się o podstawy – spłacić kredyty, z którymi każdy gracz startuje, odłożyć trochę na wypadek utraty pracy, a dopiero potem rozglądać się za inwestowaniem pieniędzy.

Jest to niesamowite narzędzie wspomagania edukacji – przede wszystkim na etapie studiów i w edukacji dorosłych. Każda szkoła czy instytucja, która kształci w zakresie inwestowania powinna wykorzystać ogromny potencjał tego produktu. Gra zdradza tajniki inwestowania i przybliża możliwości osiągnięcia sukcesu w życiu zawodowym.

Po drugie – grając w Cashflow  można poznać kilka przydatnych pojęć, których w szkole nie uczą, a bez których trudno poruszać się w świecie finansów. ROI, aktywa, pasywa, akcje – dla kogoś, kto interesuje się tematyką finansową, to nie jest nowość, ale znowu – wbrew pozorom osób, które bez problemu poruszają się w tematyce inwestowania, nie ma znowu tak wielu. Ta gra uczy przez zabawę!

Po trzecie – na początku gra wydaje się skomplikowana, a wszystkie te pojęcia, sposoby inwestowania, wyliczenia trudne do ogarnięcia, ale w rzeczywistości wcale tak nie jest. Wprawdzie, co chwila trzeba na bieżąco uaktualniać swoje zestawienia finansowe na specjalnej karcie, ale to naprawdę szybko się zapamiętuje – co, gdzie trzeba zmazać i co poprawić, gdzie dodać a gdzie odjąć. Nie ma się czego bać!


Po czwarte – grając w Cashflow  można uświadomić sobie, że jeśli nie inwestujesz swoich pieniędzy i nie pozwolisz, żeby na ciebie pracowały – nie dojdziesz do wielkich pieniędzy i nie zgromadzisz majątku. Dopiero inwestując gromadzisz dochód pasywny i sprawiasz, że co miesiąc wpływa na twoje konto coraz więcej pieniędzy. Dochód pasywny pozwala wydostać się z „wyścigu szczurów” – tak naprawdę, nie tylko w grze, ale i w życiu.

Po piąte – wcale nie trzeba mieć dobrego zawodu i od razu dużo zarabiać. Nam raz trafiły się dwa "zwyczajne" zawody – sekretarka i mechanik, a mimo to dzięki przemyślanym inwestycjom udało się zgromadzić dochód pasywny przewyższający koszty.

Po szóste – inwestowanie wiąże się z ryzykiem i to także jest odzwierciedlone w grze. Wydaje się, że jak kupujesz akcje to jesteś bezpieczny, bo możesz je potem tylko drożej sprzedać, ale może się zdarzyć, że wcale nie będzie takiej okazji, albo firma będzie miała trudniejszy okres i stracisz połowę swoich akcji. A gdy kupujesz nieruchomość i wynajmujesz ją, możesz trafić na kartę, w której lokator dokonuje dewastacji w Twojej nieruchomości.

Cashflow  – czy warto?

Z pewnością warto zagrać w tę grę – dla wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś o finansach, a także zagrać w coś, co jednocześnie będzie zabawą i może czegoś nauczyć – to pozycja obowiązkowa. Czy warto ją kupić? Nie wiem, z czego wynika aż tak wysoka cena Cashflow, pewnie to głównie opłaty licencyjne, bo w pudełku nie ma nic, co by mogło tak windować cenę. Ale na prezent nadaje się znakomicie – to jedna z fajniejszych gier w jakie grałam. W dotaku często wykorzystuję ją na szkoleniach zwłaszcza, gdy szkolę osoby zakładające działalność gospodarczą!

Dajcie znać w komentarzach, czy graliście w Cashflow i jakie są Wasze wrażenia. A może wykorzystujecie ją w inny sposób na szkoleniach?

Anna Dyjak – trener, coach, doradca. Od 13 lat prowadzi własną firmę szkoleniowo-doradczą współpracując jako ekspert i trener z uznanymi na rynku firmami i fundacjami. Tworzy i wdraża autorskie programy rozwojowe i diagnostyczne dostosowane do indywidualnych potrzeb. Ambasadorka EPALE.

Zobacz także:

Zagrajmy w domowy budżet

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Wyświetla 1 - 2 z 2
  • Obrazek użytkownika Martyna Cieśla
    Pomimo tego, że nie miałam okazji zagrania w grę Cashflow, przyznaję, że ekonomiczne gry planszowe doskonale uczą zarządzania swoimi zasobami, podejmowania często trudnych decyzji, kalkulowania ryzyka i kreatywnego rozwiązywania problemów związanych z deficytami budżetowymi.
    Anno, chcę Ci podziękować za ten tekst - z pewnością Cashflow pojawi się na mojej półce z grami planszowymi. :) 
  • Obrazek użytkownika Anna Dyjak
    Zawsze uwielbiałam gry planszowe. Cieszę się, że mogłam również Ciebie zainspirować. Jeżeli masz okazję pracować z grupami lub szukasz inspiracji na szkolenie z zakresu przedsiębiorczości mogę polecić również grę "Chłopska Szkoła Biznesu". Chłopska Szkoła Biznesu to planszowa gra ekonomiczna stworzona w oparciu o historię andrychowskich rzemieślników, przeznaczona dla osób powyżej 12. roku życia. Jednorazowo może w nią grać od 12 do 30 osób. Gracze wcielają się w role XVIII-wiecznych przedsiębiorców z tkackiego ośrodka andrychowskiego – produkują lniane płótna, wozy i chleby, negocjują warunki sprzedaży swoich wyrobów, wyruszają na krajowe i zagraniczne wyprawy handlowe, a ich sukces w dużej mierze zależy od umiejętności współpracy z innymi graczami.

    Gra w prosty sposób pokazuje mechanizmy wolnego rynku; świetnie sprawdza się jako narzędzie edukacyjne, szkoleniowe lub integracyjne. Przydatna dla każdego, kto pracuje z grupą.