chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Co aktywizują metody aktywizujące?

10/12/2019
przez Małgorzata Rosalska
Język: PL

/pl/file/people-8216241920jpgpeople-821624_1920.jpg

  

Podkreślanie opozycji pomiędzy metodami podającymi a aktywizującymi wydaje mi się równie niesłuszne co nieuzasadnione. Pewnie wielu z nas ma doświadczenie wykładów, podczas których myśl goniła myśl, a głowa była pełna inspiracji i poruszeń. Pewnie mamy też w pamięci warsztaty wypełnione szarym papierem, mazakami, kolorowymi karteczkami i innymi „aktywizującymi" atrybutami, co do których sensowności zastosowania i adekwatności do tematu mieliśmy wiele wątpliwości. Czasami był to po prostu przerost formy nad treścią, a czasami nawet edukacyjny chaos. Wydaje mi się, że pytanie, co tak właściwe aktywizują metody aktywizujące, jest dość istotne w perspektywie metodyki pracy edukacyjnej i to nie tylko z dorosłymi. Może ułatwić uporządkowanie naszego metodycznego warsztatu.

Pracując jako nauczyciel dorosłych, ale także uczestnicząc w wielu formach szkoleniowych jako osoba ucząca się, mogę stwierdzić, że nie ma metod lepszych i gorszych. Metody same w sobie są neutralne. Są zawsze wtórne wobec celu, którego osiągnięciu mają sprzyjać. I są zawsze zależne od rozgarnięcia, profesjonalizmu i zaangażowania osoby, która je wykorzystuje. To taki elementarz metodyki. Budowanie opozycji pomiędzy metodami tradycyjnymi (podającymi) a tymi nowoczesnymi (aktywizującymi), było dla mnie zawsze podejrzane.

Nie widzę niczego złego w metodach podających. Słuchanie mądrych ludzi, oglądanie refleksyjnych filmów, czytanie poruszających książek, kontemplowanie wyjątkowych dzieł zawsze było dla mnie inspirujące, poruszające. Czasem wzbudzało refleksję, czasem zaciekawienie albo nawet zadziwienie. Przykładu nie muszę szukać zbyt daleko. Odczyt noblowski Olgi Tokarczuk nadal pracuje nie tylko w mojej głowie, ale i w sercu.

Metody aktywizujące też są ważne, potrzebne, przydatne. Kłopot mam tylko z tym, że najczęściej są ukazywane jako te lepsze, współcześniejsze, nowocześniejsze. Dla mnie – jak już wspomniałam – są one, same w sobie, dość neutralne. Nabierają znaczenia dopiero w kontekście pytania, co dana metoda ma zaktywizować. I dopiero w tym momencie zaczyna być ciekawie. Okazuje się, że metody aktywizujące to olbrzymi zbiór z licznymi podzbiorami. Warto go analizować i porządkować właśnie w kontekście celu.

Porządkując warsztat metodyczny i analizując stosowane przeze mnie metody pracy z dorosłymi, chętnie odnoszę się do grup gier i zabaw wyodrębnionych w różnych podręcznikach do pedagogiki przeżyć. Oczywiście nie jest to klasyczny podział, promowany w podręcznikach do dydaktyki. Dla mnie jest on bardzo pomocny i praktyczny. Podział jest tu dokonywany ze względu na cel metody. W opracowaniach dotyczących pedagogiki przeżyć albo pedagogiki przygody można znaleźć między innymi takie rozdziały, jak:

  1. Metody na poznawanie się;
  2. Ćwiczenia podnoszące „energię” grupy;
  3. Zadania interakcyjne, związane z współpracą;
  4. Zadania uruchamiające kreatywność;
  5. Zadania na rozwiązywanie problemów;
  6. Zadania na uważność;
  7. Zadania na budowanie zaufania;
  8. Zadania na doświadczanie natury;
  9. Zadania ukierunkowane na informację zwrotną, refleksję, ewaluację.

W kontekście tego podziału najważniejszym pytaniem przy wyborze konkretnej metody jest pytanie o cel - o to, co poprzez dane ćwiczenie chcę osiągnąć. A tu celów może być bardzo, bardzo dużo. Mogę chcieć zaktywizować pamięć, emocje, uprzednie doświadczenia, ciało, kreatywność, refleksję, uważność, skupienie, współpracę, konkretną kompetencję, wrażliwość, doznania sensoryczne, śmiech.

Tu chcę mocno podkreślić, że metody aktywizujące nie są równoznaczne z zadaniami realizowanymi w grupie. Niekiedy można spotkać stwierdzenie, że praca w grupie jest zawsze bardziej aktywizująca niż praca indywidualna lub na forum. Może być, ale nie musi. Praca indywidualna, szczególnie z tekstem, dziełem czy nawet własną biografią, może być bardziej inspirująca i angażująca niż wykonywanie tej samej pracy w zespole. Wracając do elementarza dydaktyki, warto pamiętać, że wśród zadań grupowych czy zespołowych aktywizujące mogą być raczej tylko te addytywne, kiedy wynik zależy od wkładu pracy wszystkich osób biorących udział w zadaniu. W przypadku zadań dysjunktywnych (wynik zależy od najlepszej osoby w zespole) i koniunktywnych (wynik zależy od najsłabszej osoby w zespole) raczej trudno mówić o aktywizacji i efekcie synergii.

Analizując swój warsztat metodyczny, szczególnie uważnie warto przyjrzeć się tym metodom i ćwiczeniom, które są naszymi ulubionymi. To ćwiczenia „podwyższonego ryzyka”. Stosuję je bo lubię, bo zawsze wychodzą, bo podobają się uczestnikom. Tu warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, czy moje preferencje metodyczne są adekwatne do potrzeb i możliwości uczestników zajęć, czy pomagają im się rozwijać i realizować ich edukacyjne cele. Pomocna tu może być koncepcja refleksyjnego praktyka zaproponowana przez Donalda Schöna. Autor wskazywał na potrzebę nie tylko refleksji w działaniu (reflection-in-action), ale także refleksji nad działaniem (reflection-on-action)[1]. Pytanie: „Co aktywizują metody aktywizyjące?” doskonale wpisuje się w styl pracy i myślenia refleksyjnego edukatora, trenera czy po prostu nauczyciela. Warto je zadawać od czasu do czasu.


[1] Zob. B.D. Gołębniak, Zmiany edukacji nauczycieli. Wiedza-biegłość-refleksyjność, Toruń-Poznań 1998, s. 120.

  

***

dr hab. Małgorzata Rosalska – pedagog, doradca zawodowy, adiunkt w Zakładzie Kształcenia Ustawicznego i Doradztwa Zawodowego na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Specjalizuje się w problematyce z zakresu doradztwa edukacyjno-zawodowego, polityki rynku pracy, edukacji dorosłych i polityki oświatowej. Ambasadorka EPALE.

   

Być może zainteresuje Cię także:

Czy można być nadmiernie wykształconym? Można.

Zajęcia wyrównawcze dla doradców zawodowych, na które sama chętnie bym się zapisała

Doradztwo zawodowe jako dobro luksusowe

Na jakie pytania nie odpowie doradca zawodowy. A przynajmniej nie powinien...

Kim chcę być? Pytanie dla odważnych

Przewietrz swoje cele!

Planowanie to nie wszystko. Karierą można też zarządzać

Doradztwo karierowe czy akademickie? Jakiego doradztwa potrzebują studenci?

Doradztwo zawodowe w perspektywie całożyciowego uczenia się

Jesteś nauczycielem? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn