chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE - Elektronisch platform voor volwasseneneducatie in Europa

Posted by Beata Ciężka on 30/06/2017 - 00:31

Użyteczność nadaje sens ewaluacji

Zgodnie z nazwą grupy zapraszam do dzielenia się swoimi doświadczeniami z ewaluacji szkoleń, projektów czy innych działań. Wieloletnia praktyka pracy jako ewaluator przekonała mnie, że tylko użyteczne informacje uzyskiwane dzięki ewaluacji przekonują do niej samej. Jeżeli nie ma widoków na wykorzystanie wyników ewaluacji – staje się ona, często bardzo uciążliwym, wymogiem formalnym. W takiej sytuacji przekonuję odbiorców ewaluacji, że jeżeli koniecznie już musimy ją robić (bo wymaga tego np. sponsor projektu), to prowadźmy ją tak, by jej wyniki były dla nas użyteczne i rzeczywiście pomagały nam doskonalić swój warsztat pracy. Jak sobie dajecie radę z niechęcią jaka często towarzyszy ewaluacjom, nie tylko szkoleń (zdawkowo wypełnianymi ankietami, bagatelizowaniem sensu ewaluacji). W jaki sposób się udaje się Wam przekuć wyniki ewaluacji na konkretne działania?

Refresh comments Enable auto refresh

1 - 10 van 29 weergegeven
  • afbeelding van Beata Ciężka
    Zapraszam na seminarium "Wyzwania w obszarze ewaluacji działań edukacyjnych adresowanych do osób dorosłych", które odbędzie się 15 października 2019 r. w siedzibie FRSE (al. Jerozolimskie 142 A, Warszawa, III piętro - sala konferencyjna FRSE). Seminarium skierowane jest do badaczy, osób zajmujących się ewaluacją i oceną interwencji, jak również do realizatorów projektów edukacyjnych kierowanych do osób dorosłych (program w załączniku). Rejestracja na seminarium: Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4

    https://seminarfrsepte.webankieta.pl/

    Rejestracja jest otwarta do 25 września.
    Bijlagen: 
  • afbeelding van Monika Dawid-Sawicka
    W jednym z wątków tej grupy opowiadałam o ankiecie przygotowanej w formie komiksu. Dziś mogę powiedzieć o efektach właśnie w kontekście przełamywania ewentualnej niechęci. Ankietę komiksową nazwaliśmy Dziennikiem inspiracji. Atrakcyjna forma graficzna sprawiła, że na wszelki wypadek :) każdy z uczestników dostał dwa egzemplarze aby z jednym chciał się rozstać. Zastosowałam pytania otwarte ale też skalę ilościową - m.in. poprosiłam o wskazanie poziomu naładowania inspiracjami. Wróciło do mnie 95 proc. wypełnionych ankiet. Każda z nich zawiera odpowiedzi na przynajmniej 5 z 6 pytań. Sporo informacji.
    Zastanawiam się, czy bardziej zadziałała forma graficzna czy może przyjazny tytuł? Że zadziałało świadczą też opinie o zainspirowaniu się graficzną formą do pracy własnej oraz pytanie jednej Pani która oddawała mi wypełniony Dziennik inspiracji mówiąc - proszę Pani żadnej ankiety nie dostałam ale odpowiedzi na pytania z komiksu chyba wystarczą :)
  • afbeelding van Beata Ciężka

    Ja nazywam takie sytuacje „nie czuję jak ewaluuję”, chociaż w rzeczywistości mamy do czynienia z typowymi działaniami ewaluacyjnymi. Ja zazwyczaj na koniec tłumaczę, że był to rodzaj ewaluacji, żeby ją trochę odczarowywać i pozywać, że może być przyjemna, ciekawa i inspirująca. To jest takie budowanie kultury ewaluacyjnej i poszerzanie horyzontów myślenia o ewaluacji.


  • afbeelding van Anna Dyjak
    Też lubię formę aktywną. Ja sama jako uczestniczka szkoleń nie przepadam za ankietami na koniec zwłaszcza tymi co to na skali trzeba oceniać ;) . Forma słowna informacji zwrotnej jest często bardziej budująca dla samego trenera.
  • afbeelding van Monika Gromadzka
    przypominam sobie jak jakiś czas temu sama pisałam, że bardzo lubię metodę aktywną itd. A dziś siedzę w środku nocy, jestem po jednym dniu szkoleniowym, a za jakiś czas czeka mnie następny, który zakończy się udzielaniem informacji zwrotnej i powiem Wam, że mam nadzieję, że będzie statyczna forma pisemna (jestem w stanie przegryźć nawet średnią ankietę, jeśli będzie na niej tylko miejsce na "inne" albo "uwagi".
    Chodzi o to, że mam straszne rozterki, jeśli chodzi o ten warsztat.  Jest kilka fajnych rzeczy, ale też bardzo duża liczba niedociągnięć. Z perspektywy mnie, jako trenera, bardzo poważnych. Myślę sobie, że forma pisemna umożliwi gruntowniejszą analizę moich uwag. Myślę, że w sytuacji oceny grupowej moje uwagi mogą być "zbyte" i nie będę dostatecznie wysłuchana. Czy trener przyjmie moje uwagi, to już jest jego sprawa, ale to ja chcę i mi zależy na tym, żeby móc się wyrazić. To całkiem ciężkie doświadczenie nagle odkryło przede mną zupełnie inne spojrzenie na kwestię wykorzystywania rożnych rodzajów ewaluacji. Jak jednak zgadnąć, czego w tym momencie potrzebują uczestnicy? Trudne pytanie...
  • afbeelding van Justyna Bednarz
    W trakcie ostatnich spotkań EPALE skorzystaliśmy z trochę zmodyfikowanej wersji "listu do trenera" i przygotowaliśmy "list do Krajowego Biura EPALE". W jednej z grup, uczestnicy odebrali to bardzo pozytywnie, taka forma ewaluacji bardzo im się podobała, a wypełnione listy, dały nam wiele ciekawych informacji, dzięki czemu poprawiliśmy program kolejnego spotkania, zrodziły się pomysły na nowe treści, tematy spotkań, wątki, które warto powtórzyć.
    W drugiej z grup mimo, (tak mi się wydaje), przedstawienia w taki sam sposób informacji czemu otrzymanie takich informacji zwrotnych jest dla nas ważne, jak przyczyni się do poprawy naszych działań dla użytkowników, opór przed wypełnieniem listów był duży, a otrzymane odpowiedzi w większości zdawkowe. Pomimo, że ustne opinie były pozytywne.
    Co robić w takiej sytuacji? Jak zaangażować uczestników do takich nawet niedużych form ewaluacji? Czy można jeszcze coś zrobić w trakcie spotkania? Czy to już za późno?
  • afbeelding van Monika Sulik
    ewaluacyjny do EPALE i muszę szczerze przyznać, że bardzo spodobała mi się ta forma. Pierwszy raz był miłym zaskoczeniem i naprawdę z przyjemnością napisałam list :) Tym bardziej entuzjastycznie przyjęłam taką formę kolejnym razem. Pamiętam, kiedyś jedna ze słuchaczek studiów podyplomowych opowiadała, że prosi swoich uczniów (na koniec roku szkolnego, po wystawieniu ocen) o napisanie listu, w którym napiszą to, co chcieliby jej powiedzieć o zajęciach. Dzieląc się tym doświadczeniem słuchaczka opowiedziała o swoim zaskoczeniu, gdy okazało się, że najczęstszą uwagą uczniów było ich ubolewanie nad tym, że nie kończą lekcji równo z dzwonkiem, tylko często nauczycielka zabiera część przerwy. List okazał się świetną formą, żeby to napisać. sama jeszcze nie próbowałam, ale mam nadzieję, w niedługim czasie to zrobić :) 
  • afbeelding van Monika Hausman-Pniewska
    List do trenera czy do Krajowego Biura EPALE nie wydaje mi się krótką formą ewaluacji, ja bym go raczej zastosowała do cyklu edukacyjnego, niż do spotkań (nie wiem jak długie to były spotkania i czego dotyczyły), choć jak piszesz jedna grupa zareagowała optymistycznie. U mnie działa to tak, że jak ewaluacja idzie w pobieżne i zdawkowe zdania, typu dużo się nauczyłam, trochę dociskam; wymień jedną- dwie rzeczy, które były dla Ciebie ważne. To informacja nie tylko dla mnie, ale i dla osób uczestniczących, którzy mogą sobie uświadomić, ułożyć w głowie i zwerbalizować swój odbiór.  
  • afbeelding van Beata Ciężka

    Faktem jest że możemy jedynie zapraszać do wzięcia udziału w zadbaniu o jakość procesu, w którym się uczestniczy. To tak jak z braniem odpowiedzialności za efekty uczenia się. Podobnie jest z ewaluacją – Helen Simons (znana postać w świecie ewaluacyjnym, założycielka i wieloletnia prezeska Brytyjskiego Tow. Ewaluacyjnego) mówi, że ewaluacja to zaproszenie do rozwoju – czy ktoś skorzysta z tego zaproszenie czy też nie – to już jego decyzja. Dlatego Justyno – nie przejmuj się – skorzystajcie z tej wiedzy, którą podzieliła się z Wami grupa chętna do jej przekazania. Z drugiej strony – czasem jest tak, że na grupę działa wiele czynników, a to rzutuje na ich stosunek do wypowiadania się podczas ewaluacji, spadek energii, której doświadcza po intensywnym szkoleniu może spowodować, że już nie da się nic „wycisnąć”. Warto wtedy elastycznie podejść do metodyki zbierania informacji zwrotnej – może zadziałałaby bardziej dynamiczne formy, takie które wymagają np. nieco aktywności ruchowej np. wstania i napisania czegoś na „gadającej ścianie”.


  • afbeelding van Monika Gromadzka
    A ja czasem nawet te ankiety (z dobrze skonstruowanymi pytaniami) lubię. Stosunkowo często prowadzę szkolenia oraz zajęcia akademickie i powiem tak: jeśli proces edukacyjny jest dłuższy, to wtedy metody aktywne, nieanonimowe, "jakościowe" działają u mnie świetnie- mam wrażenie, że dostaję więcej informacji dla mnie ważnych, ale też widzę, ze jest to dobre podsumowanie zajęć. Niestety podczas krótkich form trochę zawierzam pewnym konwencjom panującym w grupie. Podczas moich szkoleń zazwyczaj panuje miła atmosfera i mam wrażenie, że uczestnicy nie chcąc jej na końcu zepsuć swoje opinie trochę cenzurują. Myśląc może, opowiedz na pytanie co można byłoby zrobić inaczej może urazić mnie albo kogoś, kto chwilę wcześniej bardzo dobrze ocenił warsztaty. Oczywiste może tak być, że prawie wszyscy są zadowoleni, dużo się nauczyli, potrafią wymienić wiele rożnych tematów itd. Super! Dla mnie jako trenera to super wiadomość. Często mam jednak wrażenie, że mogłabym dostać też "coś więcej" (i nie chodzi o o, że poszukuję krytyki :), ale chciałabym tylko otrzymać budującą mój warsztat informację zwrotną) gdybym została przy "anonimowości". Potwierdza to też moja obserwacja. W jednej instytucji prowadzę warsztaty, które ewaluuję ja - na końcu zajęć, ale też instytucja - wysyłając via internet ankietę ( już po ukończonym kursie). Potem mam wgląd do tych ankiet i czasami zauważam uwagi dot. tego, co można zmienić, zmodyfikować, usprawnić. Nie muszę chyba pisać, że uwagi te nie zostają wypowiadane podczas wspólnej sesji ewaluacyjnej. Dlatego czasem lubię te ankietki :)