chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektronisch platform voor volwasseneneducatie in Europa

 
 

Blogs

Frustracja trenera - opowieść druga

28/10/2019
door Rafał Żak
Taal: PL

Napisałem już o frustracjach trenera wynikających z poruszania się po rynku usług rozwojowych. Dzisiaj czas na frustracje pojawiające się na sali szkoleniowej. O dziwo, zauważyłem, że mam ich znacznie mniej. Wyszedł mi jednak tekst o tym, jak z tymi frustracjami sobie radzić.

   

Problemy z salą

To bardzo drobna rzecz, która nie raz doprowadzała mnie do szału. Hotel ustawił salę inaczej niż oczekiwałem albo zmienił mi jej ustawienie pomiędzy pierwszym i drugim dniem szkolenia. Dziś robię kilka rzeczy inaczej. Po pierwsze przed zajęciami wysyłam plik pokazujący obrazkowo, jak chciałbym mieć przygotowaną salę. Opisuję też w nim minimalne wymagania dotyczące sali i proszę o ich potwierdzenie (obecność okien, brak filarów, mobilne stoły, zamykane pomieszczenie). Po drugie kiedy mnie zmiany zaskakują to spokojnie proszę o przywrócenie stanu, na który się umawialiśmy. 

Myślę też, że kiedyś w czasach kiedy same zajęcia były dla mnie bardziej stresujące to taki dodatkowy stres był ponad moje siły. Dziś jest inaczej. 

/pl/file/youtuber-28389451280jpgyoutuber-2838945_1280.jpg

    

Złe nastawienia

Frustrujące bywają nastawienia uczestników względem projektu. Brak chęci brania udziału, podważanie sensowności zajęć. I choć nie spotkałem w swoim trenerskim życiu jakoś szczególnie trudno takich bardzo trudnych zachowań to wiem, że bywają one denerwujące. 

Dzisiaj staram się patrzeć na świat w sposób, który bardziej uwzględnia perspektywę drugiej strony. Ludzie mają prawo być niezadowoleni z zajęć, w których przyszło im uczestniczyć. Ludzie mają prawo mieć silne konkurencyjne motywy względem udziału w szkoleniu. Nie jestem odpowiedzialny za ich poziom motywacji, z którą przychodzą na zajęcia. Jestem odpowiedzialny, żeby tego nastawienia choć w części pozytywnego nie zepsuć w ich trakcie. Mogę próbować przekonać ich do zmiany podejścia, ale jeśli nie osiągnę sukcesu na tym polu, to wiem, że tak czasem bywa. 

  

Zmiana celów wydarzenia

Źle reagowałem na sytuacje, które w pracy trenera czasem się zdarzają. Na zmianę celów szkolenia, która była dokonywana w ostatniej chwili. Na przykład na dwa dni przed szkoleniem zaszły okoliczności, które zmieniły cel. Albo nawet w dzień wydarzenia. W ekstremalnej wersji zdarzyło mi się w dzień szkolenia rankiem dowiedzieć od grupy, że zlikwidowano ich dział i przestają zajmować się tym, czego miało dotyczyć szkolenie. 

Dzisiaj myślę sobie, że rzeczywistość jest dynamiczna a my musimy być elastyczni. Spokojnie ustalam ze zleceniodawcą nowy cel i go realizuję. jestem spokojniejszy niż kiedyś bo też większą ilość tematów niż kiedyś jestem w stanie zrealizować niejako „z marszu”. 

  

Drugi trener

Gdybym miał wskazać najbardziej frustrujące epizody mojej pracy trenerskiej to zawsze związane są one z osobą współprowadzącego. Mówię o takich emocjach w ekstremalnym natężeniu, wynikających na przykład z tego, że na sali odczuwasz wstyd powodowany wypowiedziami koleżanki / kolegi po fachu. Absolutnie wierzę w siłę pracy w parze i mam takie osoby (patrz Justyna Matras) z którymi jestem w stanie podejść do dowolnego projektu. Ale wiem też, jak to trudne zajęcie. Wiem, jak ważne jest przygotowanie do wspólnej pracy. Nie tylko w zakresie merytorycznym, ale w zakresie wszystkich kwestii relacyjnych, które mogą się przełożyć na jakość pracy. Szczęśliwie też, większość projektów prowadzę w pojedynkę. Wtedy muszę się wstydzić tylko za swoje słowa.

 


Rafał Żak – trener / coach / autor / mówca. Zajmuje się rozwojem ludzi i organizacji. Promuje rozwój oparty na dowodach. Autor książek „Rozwój osobisty. Instrukcja obsługi” oraz „Nie myśl, że NLP zniknie”. Ambasador EPALE.

  

Zobacz także:

Frustracje trenera – opowieść pierwsza

Jak nie błądzić?

Trener wychodzi przed tłumy

AAAAA potrzebuję ćwiczenia…

Czy na pewno chcesz być trenerem?

O co chodzi? Trener analizuje potrzeby. Tak troszkę analizuje

   

Jesteś trenerem, szkoleniowcem? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na temat pracy trenera dostępne na polskim EPALE

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

1 - 5 van 5 weergegeven
  • afbeelding van Małgorzata Rosalska
    Nie wiele rzeczy mnie frustruje ale wciąż nadal wiele zaskakuje i zadziwia. Jedno z ostatnich zadziwień dotyczy konferencji, w której niedawno brałam udział. Układ sali był taki, jak ustaliliśmy, sprzęt działał jak trzeba, ale...konferencja odbyła się w tygodniu pomiędzy dwoma weekendami, podczas których w tej sali odbywały się wesela. Właścicielowi hotelu "nie opłacało się" ściągnąć dekoracji. Uczestnicy konferencji siedzieli na udekorowanych na biało krzesłach w otoczeniu serduszek i baloników. Koszmar. Ocaliło nas tylko poczucie humoru. Do tej pory jakoś nie przychodziło mi do głowy, aby dopytywać czy czasem w sali nie ma dekoracji weselnych. Ale chyba zacznę...
  • afbeelding van Nina Woderska
    Oj jak mnie ciągnie to tych tekstów związanych z frustracją trenerską.... ;)
    Dzięki za fajny pomysł z przesyłaniem pliku ze wskazaniem do do ustawień sali. To fajny pomysł i myślę, że go wprowadzę u siebie:)
    A co do komentarza Moniki - brawo! Czasami przyzwyczajamy się do niektórych rzeczy, do których nie powinno się nigdy przyzwyczajać i uznać za normę (gotujemy się jak ta żaba). Super, że się temu przeciwstawiłaś!:)
  • afbeelding van Rafał Żak
    W takim razie mam nadzieję, że cię przyciągnie mocniej ;-) 
    To jest bardzo fajny moment zastanowienia się nad swoją pracą. Ja- ku zaskoczeniu - odkryłem, że niewiele rzeczy nie frustruj. 
  • afbeelding van Monika Gromadzka
    Przez długi czas, to właśnie ten aspekt prowadzenia szkoleń i warsztatów powodował u mnie frustrację. Od kilu lat współpracuję z jednym podmiotem prowadzącym szkolenia otwarte. Niestety, nie mają oni własnych sal i podnajmują je od innych. My, dajemy informację, czego potrzebujemy i modlimy się:), aby została wzięta pod uwagę. Niestety z różnych powodów nasze sugestie i prośby często nie są całkowicie spełniane (i nie jest to zła wola tej instytucji, po prostu moja niewielki wybór sal). Często powodowało to u mnie sporą frustrację. Kilka miesięcy temu, zupełnie przez przypadek miałam objawienie :) Sala, w której miałam prowadzić warsztat była niedostępna. Niestety nikt o tym nie wiedział, więc kiedy rano przyjechałam na miejsce trzeba było szybko działać. Telefony do koordynatora ds. sal, nerwowe rozmowy i poszukiwania sali w kilku budynkach… Sukces! Jest sala. Dostaję jednak informację, że jest mała i nie ma stolików. Oponuję, bo przy tym warsztacie mam jasno zapisane, że potrzebuję dużo miejsca i stoły (każdy z uczestników pracuje na kartce wielkości flipcharta). Na mój sprzeciw jest jedna odp.: jakoś sobie Pani musi poradzić. Niech Pani coś zmieni na szybko… Nagle zdałam sobie sprawę, że niektórzy po prostu nie rozumieją, jak wygląda moja praca. Ich cel po prostu jest inny: znaleźć salę. Miło by było gdyby zrozumieli mnie i moje racje: że nie mogę prząść czegoś od tak, przez 8 godzin. Nie chcę zmuszać ponad 20 (!) siedziała na podłodze w holu, po którym będą chodzić inni ludzie i tworzyła swoje flipy, nie będę zmuszała osoby niepełnosprawnej, żeby, skoro nie może siedzieć na podłodze stała przez kilka godzin przy parapecie; nie chcę i uważam, za brak profesjonalizmu zmienianie 5 minut przed rozpoczęciem całego! 8-godzinnego programu, na który się umówiłam z uczestnikami (i mam zakontraktowany). Ale przecież nikt nie musi (i ja go do tego nie zmuszę), aby rozumiał moje racje. Natomiast to ja jestem na pierwszej linii i to ja muszę dbać o swój warsztat i komfort uczestników. I po prostu powiedziałam, że trudno, ja się na to nie zgadzam i dowołuję spotkanie. Nie było to łatwe, ale było bardzo odkrywcze. Ja pracuję na swoje nazwisko. Ja dbam o komfort i realizację programu. Jeśli funkcjonuję w strukturze, która tego nie zapewnia, to albo rezygnuję, albo stawiam granice. Niby żadna prawda objawiona, niby wszystko mi znane, ale wcześniej zapętliłam się tym, że w tej instytucji funkcjonują trochę inne wytyczne i że ma ona pewne swoje ograniczenia. Po tym zdarzeniu zdałam sobie sprawę, że ograniczenia ograniczeniami, ale nie może to aż tak wpływać na komfort mój i uczestników warsztatów. Od tamtego zdarzenia współpracowałam z tą instytucją 4 razy i już tego typy akcje się nie powtórzyły. Czy się powtórzą? Nie wiem. Na pewno mogą i to zupełnie „niechcący”. Z niczyjej winy. Ale ja już mam w sobie dużo luzu i wiem jakie są moje priorytety.
  • afbeelding van Radek Czahajda
    Dostałem nieadawno zapytanie o szkolenie: do zrealizowania koniecznie w listopadzie, jak najszybciej. Tematyka do przegadania. Czas trwania z góry określony. Grupa uczestników też. Zaproponowałem przeprowadzenie analizy potrzeb szkoleniowych. W odpowiedzi dostałem informację, że nie ma czasu. Osoba składająca zamówienie zdecyduje na podstawie propozycji szkoleń. Nie przesłałem. Ktoś inny pewnie przesłał i stał się częścią problemu prowadzenia szkoleń dla niezadowolonych uczestników, którzy nie potrzebują tego, do czego zostali przymuszeni. Bez sensu.