chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie

 
 

Blog

Co Cię powstrzymuje, "cyfrowy" trenerze?

10/07/2019
by Piotr Maczuga
Språk: PL

Dosyć regularnie zdarza nam się natrafiać na dyskusje o tym, że cyfrowe uczenie jest przeszłością od której nie ma odwrotu. Wiele organizacji właśnie przechodzi trudny proces cyfryzacji, również w obszarze rozwoju. Pogodziliśmy też raczej z faktem, że trener “cyfrowy” nie zastąpi całkowicie tego “analogowego” i znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce oraz rolę. Zastanówmy się więc wspólnie co nas jeszcze ogranicza przed przejściem do świata “digital learning”. Nas, a więc edukatorów.

7 BARIER GŁÓWNYCH

Oto siedem barier, które w swojej pracy zawodowej z firmami i organizacjami identyfikuję najczęściej: 

Brak wiary w siebie

Edukatorzy na początku swojej przygody z cyfrowym uczeniem najzwyczajniej w świecie odczuwają lęk przed nieznanym. Tym nieznanym jest zazwyczaj technologia,a  trzeba uczciwie przyznać, że ci, którzy tę technologię tworzą i sprzedają nie ułatwiają nam zadania. Nauczyciel czy trener musi opanować nie tylko materię swojego przedmiotu, ale i narzędzia. Od lat wiemy jak działa tablica i kreda. Zmieniliśmy ją w międzyczasie na flipchart i pisaki suchościeralne. Później przyszła era tablic multimedialnych. Edukator, który opanował w swoim środowisku działanie podstawowych multimediów, na przykład bezproblemową obsługę projektora czy wymianę materiałów edukacyjnych w chmurze, często czuje, że kolejne narzędzia oznaczają sporo pracy. Nieuniknione są też wpadki, szczególnie na początku. Ma rację - na początku będzie i strasznie, i śmiesznie, ale na pewno nie profesjonalnie.

Edukacja ze wsparciem technologii też często oznacza odnalezienie w sobie zupełnie nowych talentów. W sali szkoleniowej trener rzadko myśli nad swoim emploi, tymczasem przed kamerą, podczas webinaru czy nagrania lekcji do kursu online, pojawiają się nagle wątpliwości i trema z tym związane. 

Opór wewnętrzny

Czasem jest tak, że zamiast przyznać się do pewnych braków łatwiej jest zanegować zmiany. Wielu trenerów i nauczycieli osiąga w swojej specjalizacji na tyle wysoką pozycję, że są w stanie blokować zmiany w całej organizacji. Zazwyczaj określają cyfrowe uczenie jako mało wydajne, nie dostosowane do danej tematyki, pozbawione podstawowych elementów interakcji z uczestnikiem. Decydenci więc są w stanie bardzo długo ignorować zmiany zachodzące w świecie edukacji dorosłych, póki najcenniejsi edukatorzy są zadowoleni, a dotychczasowy model biznesowy się sprawdza. Problem w tym, że gdy przestaje się sprawdzać, to firmy są już opóźnione o 2-3 lata względem konkurencji.  Albo o 10. To zaś albo prowokuje do zmiany, albo powoduje jeszcze mocniejsze “zacementowanie” się na swojej pozycji pod tytułem: “digital learning - to nie dla nas”. Jeśli wasi klienci piszą na co dzień rylcem po glinianych tabliczkach, to rzeczywiście e-learning nie jest dla was. W każdym innym wypadku po prostu tworzycie sobie naiwną narrację do przyszłego upadku. 

Brak czasu

Prawdą jest też, że wiele innowacji wprowadzanych w organizacjach nie znajduje swojego odzwierciedlenia w czymś tak oczywistym jak kalendarz. Zakłada się z góry, że wprowadzone będą nowe narzędzia i metody rozwojowe, ale nie wiadomo w jakim wymiarze edukatorzy mieliby się tym zajmować. Doskonale znają to pracownicy większości znanych mi uczelni wyższych, którzy jak ognia unikają innowacyjnych pomysłów, chyba, że da się w ramach ich wdrożenia zdobyć jakieś punkty naukowe. W innym przypadku każda inicjatywa wiąże się z dodatkowymi zadaniami, ale już kwoty na przelewie od pracodawcy tego nie uwzględniają.

Jeśli nie zarezerwujemy naprawdę sporo czasu na testowanie i wdrażanie zarówno nowych metod nauczania, jak i narzędzi z nimi zespolonych, to nie ma mowy o zbudowaniu kompetentnego zespołu. Nie da się tego osiągnąć po godzinach lub przy okazji innej pracy. To znaczy: da się i to często wykorzystują menedżerowie zespołów odpowiedzialni za przydział zadań. Skoro się da, to po co robić to wydajnie i rozsądnie? Naginanie czasoprzestrzeni to specjalność niejednego działu zarządzania zasobami ludzkimi.

Brak kompetencji

Oczywista bariera - jeśli nie wiemy jak przygotować podkast czy warsztat online, to trudno o efekty naszych starań, choćbyśmy mieli najlepsze intencje. Trener czy nauczyciel pracujący online musi opanować wiele narzędzi i czuć się pewnie korzystając z nich. Póki co niewiele jest jeszcze wartościowych programów edukacyjnych, które pozwalają szkolić edukatorów do podejmowania się takich ról. Studia podyplomowe są prowadzone w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu, ale większe ośrodki akademickie nie rozwiązują problemów tych, którzy uczą w mniejszych ośrodkach. Pomijając już fakt, że forma i oferta studiów weekendowych nie jest odpowiednia dla każdego.

Póki co posilamy się raczej wiedzą i doświadczeniem fascynatów edukacji, którzy dzielą się swoim warsztatem poprzez grupy w mediach społecznościowych czy… EPALE. Myślę, że ukierunkowanie tych działań, aby ze swobodnej wymiany doświadczeń i inspiracji przekształcić je w przemyślane programy rozwojowe, to jeden z celów, które powinny być stawiane przed liderami takich społeczności.

Brak narzędzi

Stare laptopy, reanimowane do pracy biurowej, brak polityki zarządzania sprzętem i oprogramowaniem czy po prostu brak środków na działania w tym zakresie - to rzeczywistość wielu firm i instytucji, nie tylko w Polsce. Narzędzia “cyfrowego” edukatora to nie tylko komputer przenośny, ale również smartfon lub tablet, dobrej klasy słuchawki z mikrofonem, okulary do VR - właściwie trudno zamknąć tę listę, a do sprzętu dochodzi jeszcze oprogramowanie.

I nie chodzi tu o to, że firmy są biedne, albo skąpe. Póki co, po prostu, mało która organizacja dojrzała do tego, żeby dostrzec, że narzędzia pracy znacznie się rozwinęły. Nie dotyczy to jedynie edukacji, ale w zasadzie każdej dziedziny w której pracujemy my, w poprzednim ustroju nazywani “pracownikami umysłowymi”. Dziś sam umysł to za mało.  

Brak pieniędzy

Cyfryzacja wymaga pieniędzy. Staram się jak mogę i często doradzam firmom i organizacjom jak zrobić coś rozsądnego za niewielkie pieniądze, bo po prostu nie lubię marnotrawstwa spowodowanego brakiem doświadczenia. Jak często kupujecie kamerę lub adaptujecie akustycznie pokój, aby móc nagrywać w nim podkasty? Ja dosyć regularnie, więc chętnie pomagam - za darmo i bez oczekiwań, bo uważam, że czym więcej dobrych inwestycji, tym rynek “digital learning” będzie silniejszy.

Jednak nie robię czegoś z niczego. Może to niewłaściwe podejście, ale nie wierzę w projekty na które wydano zero złotych. Po prostu taka mentalność menedżerów demotywuje mnie - wiem, że nie traktują swojego projektu poważnie, nawet jeśli nie są tego świadomi. Nikt nie projektuje sali szkoleniowej w której nie ma miejsca na projektor, flipchart czy krzesła. I to jest oczywiste, że takie elementy muszą znaleźć się w ofercie nawet najgorszej edukacyjnej speluny. Narzędzia, oprogramowanie czy wyposażenie trzeba zazwyczaj kupić. Dlaczego więc zakładamy, że za wirtualne odpowiedniki tych rzeczy też możemy zapłacić wirtualnie?

Brak wsparcia technicznego

Zna to chyba każdy pracownik korporacji. Jest jakiś dział IT, który odpowiada za działanie internetu, drukarek, cyberbezpieczeństwo, a jednocześnie praktycznie zawsze jest na “nie”, gdy następują próby wdrożenia jakichkolwiek “nowinek”. I piszę to w cudzysłowie, ponieważ dla wielu firm nowinką jest uruchomienie aplikacji do webinarów. Sam robię webinary od 10 lat i już przed dekadą były one całkiem nieźle spopularyzowane za oceanem. Jeśli u schyłku drugiej dekady XXI wieku wciąż jest to wyzwanie, to napomknę tylko, że Moodle ma już 17 lat i gdyby był nastolatkiem, to za rok mógłby kupić legalnie piwo.

W tym przypadku na przeszkodzie stoją dwa argumenty z którymi edukatorom trudno jest dyskutować. Pierwszy to bezpieczeństwo informatyczne. Nowe platformy i narzędzia często wymagają przekonfigurowania sieci firmowej i - co dla wielu jest szokujące - nadania im pewnych przywilejów. Sam pracowałem z osobą na stanowisku social media manager, której zadaniem było stałe publikowania postów w mediach społecznościowych, a jednocześnie miała ona zablokowany dostęp do Facebooka i innych platform. Logiczne. Drugi powód: działających elementów IT się nie zmienia, bo nikt do końca nie wie, jak to działa. Często są to przykłady kompromisów i “drutologii”, które trzymają się kupy tylko dzięki silnej woli zespołu technicznego. Bez wyraźnego nakazu od przełożonych nikt nie zaryzykuje zmian, a przełożeni rozkazują zazwyczaj niewyraźnie, bo nie chcą odpowiadać za potencjalne problemy. Na końcu edukator z misją edukacyjną zostaje sam ze swoimi cyfrowymi marzeniami.

JAK POKONAĆ BARIERY

Zauważmy, że część z nich jest związana z osobą edukatora, a część z samą organizacją. Inny wniosek - one są ze sobą powiązane: brak pewności siebie często rodzi opór, a brak narzędzi często jest wynikiem braku pieniędzy. Gdyby jeszcze dało się te bariery ułożyć w konkretne pary, to sytuacja byłaby łatwiejsza do opanowania. W praktyce jednak elementy te współgrają ze sobą jak akordy złożone z wielu dźwięków. Odpowiedź na pytanie: “gdzie fałszujemy?” nie jest jednoznaczna, ale od tego zaczynamy.

Analizujemy siebie i otoczenie

Na początek przyjrzyjmy się każdej z wymienionych dziś barier:

  • Brak wiary w siebie
  • Opór wewnętrzny
  • Brak czasu
  • Brak kompetencji
  • Brak narzędzi
  • Brak pieniędzy
  • Brak wsparcia technicznego

Pierwszym krokiem będzie ocena każdej z tych barier we własnym środowisku. Metodę zastosowaną do takiej oceny pozostawiamna razie bez komentarza, bo to temat na osobny artykuł. Proponowana przeze mnie 5-stopniowa skala wygląda następująco:

  1. Bariera w ogóle nie występuje i dla naszej organizacji wydaje się to problem abstrakcyjny. Czyli: "Nie wiem, o czym do mnie mówisz".
  2. Bariera występuje, ale wydaje się, że nie ma kluczowego znaczenia, bo potrafimy sobie z nią całkiem skutecznie radzić. Czyli: "Luz, stary!".
  3. Bariera wyraźnie występuje, blokuje nam wiele działań, ale czasem sobie z nią radzimy. Czasem nie. Czyli: "Nie ma lekko, ale dajemy radę".
  4. Bariera ma kluczowe znaczenie i zazwyczaj paraliżuje nasze działania. Czyli: "Raz na jakiś czas nawet nam się coś udaje ;-)".
  5. Bariera występuje w takim zakresie i z taką intensywnością, że jej zniwelowanie wydaje się niemożliwe. Czyli: "Szkoda sił, nie ma o czym dyskutować".

Taka analiza może skutkować podobnym wykresem:

/nb/file/barieryedukacyjnepngbariery_edukacyjne.png

     

Nałożyłem na nim dwa przypadki z którymi niedawno pracowałem. Ślad niebieski to duża międzynarodowa korporacja. Posiada ona zespół tworzący materiały multimedialne do celów marketingowych, wizerunkowych czy edukacyjnych, ale nie realizuje on projektów typowo e-learningowych. W tym celu w polskiej centrali zostały wyłonione dwie osoby i to na nie spadła odpowiedzialność za stałe dostarczanie “e-learningu” dla reszty firmy w rejonie CEE. Paradoksalnie zespołowi najbardziej brakuje wsparcia technicznego, narzędzi i budżetu. Tak się dzieje, ponieważ firma - póki co - testuje możliwości. Sam zespół jest mocno nastawiony na sukces i zdobywa odpowiednie kompetencje. 

Drugi przypadek - kolor pomarańczowy - to z kolei uczelnia wyższa, gdzie doświadczona kadra pedagogiczna została postawiona przed faktem konieczności wdrożenia kursów wideo. Tam natrafiamy na ogromny opór, niemal bunt (nie)zainteresowanych, a co dla wielu ciekawe - nie są problemem pieniądze czy narzędzia, ponieważ uczelnia pozyskała całkiem pokaźny grant do wyżej wymienione cele. Również brak czasu, którym zasłaniają się wykładowcy, jest raczej wymówką, niż czynnikiem znaczącym.

Jakie wnioski

Po pierwsze: widać, że prawda jest często inna, niż byśmy mogli to oszacować patrząc na daną organizację stereotypowo. Nawet przemyślenie modelu funkcjonowania własnej firmy, którą przecież doskonale znamy, doprowadza zazwyczaj do ciekawych odkryć i wniosków.

Po drugie - i to jest w pewnym sensie wniosek nadrzędny: nie jest naszym celem dążenie do sytuacji, gdy na wykresie będą same jedynki. Nigdy nie usuniemy wszystkich barier, bo to po prostu prawie niemożliwe w realnym świecie. Trzeba za to umieć określić które z nich nas blokują lub wręcz paraliżują.

Tym prostym ćwiczeniem nie usuniemy barier, to oczywiste, ponieważ to ogromnie złożony proces. Liczę jednak na to, że uczynimy pierwszy krok. A kolejne? Ja i społeczność EPALE jesteśmy po to, aby pomóc go wykonać. Zapraszam!

Piotr Maczuga - Od ponad dekady zajmuje się zagadnieniami wykorzystania nowych technologii w edukacji dorosłych. Tworzy i wdraża w organizacjach oparte o technologie, które łączą w sobie nowoczesny marketing i edukację. Współautor podręczników w zakresie webinariów, webcastów, knowledge pills i innych. Metodyk, autor szkoleń z zakresu wykorzystania multimediów w uczeniu i biznesie oraz publikacji poświęconej tej tematyce. Na co dzień kieruje Digital Knowledge Lab – studiem produkcji multimedialnych treści edukacyjnych w Polsce działającym w ramach ekosystemu Digital Knowledge Village. Jego misją zawodową jest usuwanie barier technologicznych przed wszystkimi, którzy mają ambicje uczyć innych, aby wspomagać tworzenie społeczeństwa świadomie i sprawnie posługującego się otaczającymi nas narzędziami.

Zobacz także:

7 wskazówek jak nagrać prostą lekcję telefonem komórkowym tak, aby wyglądała profesjonalnie

Błędy, które popełniasz ucząc za pomocą webinarów

3 nawyki z dziedziny marketingu, które warto mieć zajmując się uczeniem innych

Studio za grosze - jak zaprojektować własne studio nie mając dużych pieniędzy

   

Jesteś trenerem, szkoleniowcem? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na temat pracy trenera dostępne na polskim EPALE

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Displaying 1 - 2 of 2
  • Paweł Nowaks bilde
    Bardzo przenikliwy – i gorzki – jest ten Twój opis sposobu, w jaki działy IT w firmach bronią się przed innowacją. Niestety… Natomiast co do tego, że „działających systemów IT się nie zmienia, bo nikt do końca nie wie, jak to działa”, to tak rzeczywiście jest, i to także w największych firmach technologicznych. No może nie „nie zmienia się”, tylko zmienia się z najwyższą ostrożnością, poprzedzając wprowadzenie wszelkich zmian bardzo dokładnym testowaniem, testami regresji. Firmy, w których IT pełni raczej funkcję wsparcia, mogą po prostu nie mieć takich procedur i stąd ta nadmierna ostrożność przy wprowadzaniu zmian.
  • Radek Czahajdas bilde
    Dzięki za podzielenie się case z Twoich ostatnich doświadczeń. Dopiero to mi pozwoliło zrozumieć o co chodzi z tymi barierami. Zastanawiam się jak wpisuje się w to mój przypadek. A może jest jeszcze jedna bariera, której nie wymieniłeś? Od jakiegoś miesiąca zastanawiam się nad uruchomieniem podcastu. Ciągle jednak wiszę nad analizą za i przeciw. Zajmie to czas, który byłbym w stanie wygospodarować, ale nie do końca jestem pewien zwrotu z tej inwestycji. Na podcastach się nie zarabia raczej w Polsce i nie ma jeszcze fajnych studium przypadku jak zwraca się to na przykład w formie nowych klientów. Oczywiście zawsze można robić rzeczy z pasji, ale to właśnie z nich musiałbym zrezygnować, żeby wygospodarować czas na podcast. Jak uporać się z barierą rentowności/zwrotu z inwestycji? Czy to w ogóle możliwe?