chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE - Pjattaforma Elettronika għat-Tagħlim għall-Adulti fl-Ewropa

Blog

Edukacja nieformalna dorosłych w strumieniach informacyjnych

25/06/2015
minn Anna Pokrzywnicka
Lingwa: PL

Wirtualny świat jako wyzwanie dla edukacji

W książce Powstanie społeczeństwa sieciowego, wydanej w 2001 r. Manuel Castells wskazuje,  że równolegle ze światem rzeczywistym, coraz bardziej zanurzamy się w świecie nowych technologii, który na nowo kształtuje naszą tożsamość, status, znaczenie, rozumienie rzeczywistości i dostarcza zupełnie innych możliwości uczenia się. Wirtualny świat dostarcza nam nowych zasobów i sam w sobie może być już na tyle atrakcyjny, że stanowić będzie dla wielu wystarczającą motywację do częstego z nim kontaktu. Szczególnie ważne jest to dla ludzi, którzy są ciekawi świata i wolne chwile pragnęliby spędzać realizując swoją pasję poznawania.

Nowe społeczności uczące się

Uczenie się w sieci wydaje się być idealne dla ludzi dorosłych, dla których przecież charakterystyczne jest to, że wolą sobie sami organizować kształcenie, według upodobań, tempa oraz indywidualnych możliwości. Sieć umożliwia tworzenie nowych społeczności, skoncentrowanych wokół jednego celu, zadania lub realizujących wspólne dla wielu ludzi  zainteresowania i pasje poznawcze. W jednym i drugim przypadku, nieznani sobie ludzie są w stanie zbudować silną strukturę społeczności uczącej się i wspomagać się efektywnie nawzajem. Grupa taka nie jest ani lepsza ani gorsza od tych działających w świecie offline - ma jednak swoją specyfikę, odmienny język, wartości, netykietę, które trzeba zawsze brać pod uwagę, jeśli ktoś chce w pełni korzystać z oferowanych możliwości. A te są ograniczane tylko pomysłowością i wiedzą innych użytkowników.

Społeczności wirtualne oferują zdecydowanie więcej możliwości, choćby poprzez uniezależnienie się studenta/ucznia od czasu i miejsca. Również hipertekst może stanowić okazję dodatkowego wspomagania procesu uczenia się - bardziej naturalnego (sic!) niż w przypadku edukacji formalnej i pozaformalnej. Można by zresztą wymienić więcej takich elementów, związanych ściśle ze społecznościami wirtualnymi, nie występujących lub słabo oddziaływujących w świecie offline, jak zdecydowanie większa inkluzyjność grup czy specyficzna akcydentalność (w przypadku Internetu i zanurzenia w środowisku uczącym się praktycznie każda ‘przypadkowa’ treść wywołana hipertekstowo może stać się elementem rozbudowującym strukturę wiedzy użytkownika sieci). 

Wyzwania

Warto sobie zadać pytanie, w czym takie nieformalne uczenie się oparte na sieciach wirtualnych miałoby być lepsze/ bardziej przystosowane dla dorosłych. Wątpliwość tego typu prowadzić nas musi do pytania o istotę dorosłości. Bez wdawania się w liczne dyskusje naukowe, nacechowane czasem nieco ideologicznie (co jest pochodną przynależności uczonego do określonej szkoły naukowej), można stwierdzić, że dorosłość wiąże się z reguły ze wzrostem świadomości, samodzielnością, dojrzałością i krytycyzmem. Ta ostatnia cecha zresztą wydaje się być kwintesencją dorosłości w wymiarze intelektualnym.

Internet stanowić może bardzo dobre źródło informacji i doskonałą przestrzeń edukacji nieformalnej ale przede wszystkim dla umysłów dojrzałych i krytycznych, które spośród licznych zasobów, zróżnicowanych propozycji i sprzecznych koncepcji świata,  potrafią wydobyć takie treści, jakie są najbardziej wartościowe i odpowiednie dla ich osobistej sytuacji oraz indywidualnych potrzeb.

Czynnik pokoleniowy

Edukacja nieformalna w sieci niesie z sobą również pewne trudności lub niebezpieczeństwa.

Podstawowy problem stanowi fakt, że komunikacja zapośredniczona w przestrzeni wirtualnej rządzi się prawami, które dobrze byłoby znać zanim zaczniemy w nią wchodzić. Można zapoznać się z tzw. netykietą, lecz jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Podobnie jak w przypadku nauki języka ojczystego - dopiero doświadczanie sytuacji komunikacyjnych pozwoli na pełne opanowanie obowiązujących reguł, słownika i gramatyki wirtualnego języka. Pod tym względem pokolenia wstępujące, młodzież i dzieci ‘urodzone z klawiaturą w ręku’, dla których język sms-ów i emotikonów jest naturalny, będą wykazywały ogromną przewagę nad pokoleniami seniorów czy nawet tzw. ‘młodych starych’.

Z drugiej strony, wspomniana wcześniej dojrzałość to kompetencja, która pozwoli na bardziej świadome wykorzystanie treści internetowych i włączanie ich w strukturę osobistych doświadczeń, których młodzi ludzie przecież mają niewiele. Sprzyjać temu będzie wzbierający ruch otwartego dostępu do zasobów internetowych o charakterze edukacyjnym, choć wydaje się, że mimo wysiłku wielu entuzjastów wciąż jesteśmy na początku długiej drogi.

Zaproszenie do dyskusji

Myślę, że wolne treści edukacyjne, stanowiące bazę dla edukacji nieformalnej, mogą być tworzone i rozwijane przede wszystkim przez entuzjastów wolontariuszy i freelancerów działających na pograniczu instytucji, bo same instytucje w ogromnej większości będą chciały wykorzystywać Internet komercyjnie (lub co najmniej ideologicznie). Na wolontariuszach oraz entuzjastach warto zatem budować  nieformalną edukację dorosłych w społeczeństwie sieciowym. Czy jednak entuzjazm entuzjastów będzie z kolei wystarczający? Być może trzeba poczekać albo nawet już w tej chwili stymulować powstawanie nowych platform, serwisów, społeczności i kursów. Bez funduszy chyba nie da się tego skutecznie organizować. Powstaje też pytanie kto miałby finansować nowe pomysły  a przede wszystkim jak te nowe pomysły wypracować?  Już teraz mamy duże możliwości oferowane nam jako odbiorcom treści, np. sieć MOOC, grupy i strony edukacyjne na facebooku, serwisy społecznościowe dla uczonych i specjalistów jak akademia.edu, figshare, researchgate. Wszystko to jednak wydaje się efemeryczne i słabe w porównaniu ze stronami i platformami silnych, prestiżowych instytucji. Zresztą za częścią wymienionych darmowych serwisów również stoją instytucje, które traktują swoje oferty jak rodzaj stosunkowo taniej reklamy. Czy jest zatem jakieś wyjście z tego podstawowego dylematu?

 

Dr Aleksander Kobylarek jest adiunktem w Zakładzie Edukacji Dorosłych i Studiów Kulturowych Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Wrocławskiego. Pełni również funkcje prezesa Federacji Uniwersytetów Trzeciego Wieku, kierownika Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Uniwersytecie Wrocławskim, redaktora naczelnego czasopism naukowych "Journal of Education Culture and Society" oraz "Ogrody Nauk i Sztuk", a także prezesa fundacji Pro Scientia Publica. Autor prawie 100 publikacji naukowych i popularnonaukowych z zakresu edukacji dorosłych, gerontologii, idei uniwersytetu oraz zastosowania nowych technologii informacyjnych w edukacji.

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Qed jintwerew 1 - 1 minn 1
  • Marta Kostecka's picture

    Jeden z ciekawszych wpisów przypomniany podczas tygodnia o uczeniu się pozaformalnym i nieformalnym. Dzięki za odświeżenie go, sama bym nie trafiła pewnie na niego. Przypomniał mi moment w pracy, w którym moja koleżanka ze zdziwieniem patrzyła jak robię notatkę z... rozmowy w grupie branżowej na Facebooku :)