European Commission logo
Sukurti paskyrą
Blog
Blog

Od tolerancji do mowy nienawiści

Tekst powstał w ramach projektu Erasmus+ Edukacja Dorosłych

ok. 9 minut czytania - polub, linkuj, komentuj!


Bądźcie wierni przykazaniu. Jedenaste przykazanie: nie bądź obojętny, bo jeżeli nie, to się nawet nie obejrzycie jak na was, jak na waszych potomków, „jakieś Auschwitz” nagle spadnie z nieba.        

Marian Turski, członek Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej

(Coda przemowy Mariana Turskiego podczas obchodów 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz w 2020 r.)

 

Od tolerancji do mowy nienawiści droga jest niedaleka. A dalej, dalej, im bardziej w otchłań, już tylko groza… Wystarczy zejść pięć stopni po schodach i zaczyna się piekło, którego bramy znów otwarto. Znam to zejście z opowieści ludzi i ich doświadczeń przerażających, nieludzkich, potwornych.

Ilustracja z symbolem twarzy w złości

Photo by Andre Hunter on Unsplash

Tymczasem samolot schodził do lądowania i oglądałem skalistą powierzchnię Malty z jej białawą architekturą. W St. Julians miałem spędzić tuzin dni na językowym kursie angielskiego, by podnieść swoje kompetencje językowe w ramach projektu Erasmus+ i lepiej wspierać działania mojej organizacji –  Instytutu Tolerancji, szczególnie w zakresie współpracy zagranicznej, edukacji międzykulturowej i obywatelskiej, zgodnie z demokratyczną i europejską z ducha misją Instytutu.

W angielskim zatrzymałem się gdzieś na upper intermediate. Malta Lingua, uznana szkoła językowa miała mnie uczynić sprawniejszym rozmówcą, komunikatywnym i mobilnym we współpracy z zagranicznymi partnerami realizowanych przez Instytut projektów europejskich. Wylądowałem 6 czerwca i zamieszkałem u maltańskiej rodziny współpracującej z Malta Lingua. Z Ann, gospodynią, rodowitą Angielką, która wyszła za Maltańczyka Johna, z miejsca załapałem dobry kontakt. Dostałem przyjemny pokój. W domu, oprócz mnie, było jeszcze dwoje innych dorosłych uczniów szkół językowych: Niemka i Francuz. Świetnie nam się konwersowało przy wspólnych posiłkach serwowanych przez Ann i gotowanych przez Johna. Rozmawialiśmy o kryzysie wywołanym przez wojnę w Ukrainie. Wszyscy potępialiśmy Rosję za agresję na wolny kraj i zadziwiła mnie ta jedność.

Przybyłem w niedzielę i postanowiłem trochę pozwiedzać miasto. Mijałem na ulicach ludzi wszystkich ras i języków. W sezonie turystycznym Malta zmienia się w wielki kurort, miasto-świat. Na ulicach i w zatoce Baluta słyszałem włoski, hiszpański, francuski, niemiecki, angielski, ukraiński, mój ojczysty, chiński, japoński, koreański, arabski i rosyjski. Ten ostatni język nie budził już takiej sympatii. Jego śpiewność wydała mi się pusta. Mierzyłem się z własnymi uprzedzeniami i wściekłością dziedziczoną z polskiej tradycji narodowej walk z rosyjską imperialną agresją i narzuconymi formami niewoli, w jaką popadał mój kraj. Myślałem o tym, gdy mijałem drobniejszych Azjatów i wyrzeźbionych jakby z ziemi ludzi z Afryki. Przecież Morze Śródziemne to Mare Nostrum, skrzyżowanie wszelkich szlaków handlowych i Mare Monstrum, jak nazwał ten akwen antropolog Dariusz Czaja, pisząc o ciałach uchodźców wyrzucanych przez fale na brzegi Grecji, Włoch i Hiszpanii. Źle się zaczęło to stulecie. I jeszcze ten skwar, klimat z obietnicą piekła.

W mojej grupie językowej znaleźli się Niemcy, grupka Francuzek z wysokim krajanem i kilka Koreanek. Była też Polka. Lekcje prowadziła krewka Argentynka, a zmienność narzędzi edukacyjnych, jaką wprowadziła na zajęciach, nie pozwoliła nawet na chwilę braku koncentracji. Wspaniałe językowe tango w St. Julians i zestaw metod świetnych do wykorzystania w działaniach warsztatowych. Na popołudniowych konwersacjach prowadzonych przez sympatycznego Irlandczyka rozmawiałem z Czechami, Niemcem, Panamczykiem, Kolumbijką i Węgierką, były też dwie Polki. I była Rosjanka. Gryzłem się w język, żeby nie zapytać o jej identyfikację z przywódcą Rosji. Uprzedziła mnie i wyjaśniła Niemcowi, że uczy się angielskiego, bo jak wielu innych proeuropejskich Rosjan, chce opuścić kraj, w którym propaganda i despotyczne ustawy zdusiły wszelkie wolne słowo, zaś zbrojną napaść, w której zabija się bez skrupułów ukraińskich cywili, nakazano określać operacją specjalną wymierzoną w „ukraińskich nazistów” z ich dzielnym prezydentem, komikiem z zawodu i Żydem z pochodzenia. Jego pierwszym, ojczystym językiem był rosyjski. Bezczelność absurdów to rzeczywistość Rosjan, w której współczesny car KGB-ista cieszy się niezachwianym poparciem ludów imperium.

Kolaż zdjęć z projektu przedstawiających mężczyznę podczas zwiedzania Malty

Źródło: archiwum projektu

Dobrze nam się z Rosjanką rozmawiało po angielsku na kwestie zadawane nam przez nauczyciela, ale chętnie pogadałbym o rosyjskiej literaturze, bo nic tak nie pomogło mi zrozumieć Rosjan, jak eseistyka Brodskiego i Dół Płatonowa. Tak. Rosja to imperium ziemi i krwi, i ofiar składanych na ołtarzu ojczyzny oraz szczególnej misji dziejowej, której celem jest zniszczenie „zepsutego” Zachodu i zaprowadzenie „ruskiego miru”. Ale dałem sobie spokój z tematem i zmyłem z siebie w morskiej wodzie wszystkie te myśli, z których dzisiaj, jako Polak, budowałbym przedmurze demokratycznej Europy, chociaż wszelkie mury są mi obmierzłe.

Malta okazała się rajem tolerancji i kolebką neolitycznej cywilizacji z megalitycznymi świątyniami, które odwiedziłem wszystkie oprócz Gigantiji na Gozo. Gospodarz John deklarował się jako socjalista i codziennie, jako pobożny katolik, pełnił służbę w kościele. Na pewno spodobałby się nobliście Miłoszowi. Tolerancja. Otóż to. Słowo pochodzące z łaciny: tolerare znaczy znosić, wytrzymywać coś, przecierpieć, ścierpieć coś. Z dwóch odmian znaczeniowych terminu, ten zakres pokrywa się z tolerancją negatywną. „Jej Idea – zreferował to pojęcie etyk Marek Czyżewski z Uniwersytetu Łódzkiego – zaznaczyła się wyraźnie w postaci oświeceniowego postulatu „tolerowania” („cierpliwego znoszenia”) wyznań religijnych i związanych z nimi wzorów zachowań, które odbiegały od wyznania dominującego w danym społeczeństwie. Tolerowanie oznaczało przede wszystkim odstąpienie od prześladowania mniejszości wyznaniowych. Taka była polityczna i etyczna intencja Johna Locke’a, zawarta w jego Letter Concerning Toleration. Podobnie motywowany był późniejszy Traité sur la tolérance Woltera z roku 1763.

Te dzieła, refleksje ich autorów, stanowią dziedzictwo, bez którego trudno mówić o wspólnej Europie. Dzisiaj dominuje raczej powszechnie pojęcie tolerancji pozytywnej, którego nie da się sprowadzić do „odchylenia od normatywnych oczekiwań”, ponieważ wykracza daleko poza paternalistyczny stosunek wobec inności, czyniąc jej absolutne poszanowanie w równości wobec prawa za podstawę demokratycznego porządku. Fundamentami dzisiejszej dominacji tolerancji pozytywnej w obyczajowości europejskiej i prawodawstwie UE są idea wielokulturowości i Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ z roku 1948.

Kiedy uczyłem się angielskiego razem z tyloma ludźmi z różnych krajów i kontynentów, ras, języków i obyczajów, dopiero wtedy ten dokument objawił mi się jako konkret pielęgnujący i chroniący człowieczeństwo bez względu na kulturowe, etniczne i rasowe odmienności. Dopiero wtedy w pełni doceniłem program Erasmus+, ponieważ mogłem doświadczyć wszystkich zalet międzykulturowej komunikacji z jej praktykowanym realnie ideałem człowieczeństwa. Chociaż z zawodu jestem etnografem, stara zasada: teren zawsze weryfikuje założenia – działa bez żadnych pojęciowych usterek z ich konotacjami i denotacjami. Tym bardziej rosyjska napaść na Ukrainę wydała mi się nieludzka, potworna i archaiczna z wizją ustanawiania plugawego despotycznego miru ponad wolność i niepodległość ludów, których wolę niezależnego istnienia potwierdza prawo międzynarodowe i konwencje, nigdy zresztą przez Rosję nie podpisane. Wystarczy zajrzeć do pierwszego, drugiego i siódmego artykułu Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, by zdać sobie sprawę jakie piekło jest władna zgotować europejskim krajom i ludom ksenofobiczna, homofobiczna, odczłowieczająca Ukraińców i inne narody Europy, z ducha faszystowska, nacjonal-prawosławna wizja wielkiej Rosji Putina, z jej rozumieniem na opak judeochrześcijańskich korzeni europejskiej cywilizacji, czyli Zachodu. Jak można tak zagubić w imperialnym bełkocie własną prawosławną, judeochrześcijańską tradycję kulturową. Od tego fantazmatu z jego religijnymi uzasadnieniami prawosławnego patriarchy Moskwy Cyryla, odciął się najstarszy prawosławny patriarchat wywodzący się z Konstantynopola. Bowiem takie imperialne wizje żywi przede wszystkim mowa nienawiści, którą Rada Europy zdefiniowała jako:

wszystkie formy ekspresji, które rozpowszechniają, podżegają, wspierają lub usprawiedliwiają nienawiść rasową, religijną, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści wynikające z nietolerancji, łącznie z nietolerancją wyrażoną za pomocą agresywnego nacjonalizmu i etnocentryzmu, dyskryminacją i wrogością wobec przedstawicieli mniejszości, imigrantów i osób obcego pochodzenia.

Od tolerancji do mowy nienawiści droga jest niedaleka. A dalej, dalej, im bardziej w otchłań zła, już tylko groza…. Wystarczy zejść pięć stopni po schodach i zaczyna się piekło, którego bramy znów otwarto. Znam to zejście z opowieści ludzi i ich doświadczeń przerażających, nieludzkich, potwornych. Powtarzam trzy zdania z początku tych rozważań, by dokładniej wskazać, że schody prowadzą w dół po stopniach odwróconej piramidy nienawiści. Jej model edukacyjny stworzył Gordon Allport: pierwszy stopień: JĘZYK, KOMUNIKACJA; drugi stopień: UNIKANIE, IZOLACJA, trzeci Stopień: DYSKRYMINACJA; czwarty stopień PRZEMOC; piąty stopień: EKSTERMINACJA.

Kiedy Marian Turski, polski Żyd, który przeżył Auschwitz, przemawiał w obozie – Muzeum – w 75. rocznicę jego wyzwolenia, precyzyjnie wskazał moment, kiedy hitlerowskie Niemcy zaczęły stosować mowę nienawiści, by zapanować nad niemieckim narodem i przeistoczyć go w morderczą nację nadludzi. Unikanie i izolacja zaczęły się od napisów na ławkach w berlińskich parkach zabraniających Żydom ich użytkowania. Nieustannie odczłowieczano Niemców żydowskiego pochodzenia na wszystkich narodowo-socjalistycznych parteigach, w faszystowskich gazetach i ulotkach. Język i komunikacja nazistowskich Niemiec uczyniły z Żydów nację podlegającą nieprzerwanym aktom mowy nienawiści. Następnie rozpoczęły się akty przemocy: pobicia, niszczenie sklepów, wyrzucanie z pracy, zabór mienia. Piąty stopień to przesiedlenia do gett, eksterminacja przez rozstrzeliwania i przymusową pracę, aż do obozowego głodzenia i masowego fabrycznego mordowania Żydów i innych „podludzi” w komorach gazowych.

Na Malcie takie potworności wydawały się dość odległe w czasie i widmowe w przestrzeni. Być może na tyle okazywała się szczelna fasada wyspiarskiego państwa, w którym ilość turystów podczas roku wielokrotnie przewyższa naród Maltańczyków, a ten turystyczny raj z silną demokracją i dominującym postępowym katolicyzmem jest dość odporny na mowę nienawiści. Malta to bardzo brązowy przykład wielokulturowej koegzystencji i tolerancji.

Po powrocie z lekcji czytałem na portalach informacyjnych aktualne wiadomości z wojny w Ukrainie, która dzieje się tuż za granicą mojego kraju. Malta z jej wielokulturowym tyglem stanowiła jaskrawy kontrast dla Ukrainy, bombardowanej, niszczonej i naznaczonej masowymi grobami eksterminowanych na własnej ziemi Ukraińców. Nie zdziwiła mnie obecność cudzoziemskiego legionu walczącego o wolność Ukrainy, w którego szeregach ramię w ramię walczą Japończycy i Amerykanie, Izraelczycy i Niemcy, Anglicy i Francuzi, Polacy i wolni Rosjanie. Wszystkie te narody doświadczyły wzajemnej nienawiści, ale demokratyczne wartości ofiarowały im wspólnotę ludzi wolnych od ksenofobii, rasowych uprzedzeń i narodowych resentymentów.

Auschwitz nie spadło z nieba. Nie spadły z nieba Srebrenica i Bucza, rosyjskie obozy filtracyjne dla przesiedlonych siłą Ukraińców. Oglądałem nagrania niszczonych rosyjskich czołgów, z których nikt pewnie nie wyciągał zwęglonych zwłok żołnierzy. Nie mogłem znaleźć w sobie dla tych ofiar wojny współczucia. Odmawiam go wszelkim najeźdźcom. Odczuwam dumę z ukraińskiego bohaterstwa.

Jestem pewien, że ta wojna toczy się o wolną Europę, o każde miasto z jego europejskim dziedzictwem, prawami i poszanowaniem dla demokracji i wielokulturowości. Że toczy się także za wolną Maltę, tak daleko położoną od Estonii, Łotwy, Litwy, Polski, Czech, Słowacji, Rumunii i Mołdawii. Wszystkich tych krajów, które deptał jeszcze ponad trzy dekady temu rosyjski but z ucieleśnioną w nim wizją dominacji, cyniczną w propagandzie o bratnich socjalistycznych narodach i Kryje się za nią rzeczywistość pełna pogardy i więzień dla wolnych ludzkich istnień.

Ta wojna toczy się także w obronie ideałów, które stanowią misję Instytutu Tolerancji i zjednoczonej Europy.


Zobacz także:

Maija Meiere-Oša: Zachować wiarę w ludzkość. Zwłaszcza teraz

Model komunikacji empatycznej w edukacji dorosłych w muzeach historycznych i miejscach pamięci

Login (1)
Raktažodžiai

Komentaras

Gratuluję tekstu. Pokazał Pan, jak można ciekawie sprawozdać swój pobyt szkoleniowy, bez sztampowego wyliczania wydarzeń i referowania wszystkich nabytych umiejętności. Bez naciągania udało się Panu powiązać kwestie poszerzania kompetencji językowych, międzykulturowego "tyglowania" i własnych przemyśleń na temat kondycji Europy i świata w kontekście kolejnej wojny sprowokowanej przez Rosję. Jedną rzecz tylko bym dodał, że z tą "katolicko progresywną" Maltą nie jest aż tak różowo. Wydaje mi się, że prawo dotyczące regulacji narodzin w tym kraju jest równie restrykcyjnie, jak w Polsce...

Login (0)

Users have already commented on this article

Norėdami komentuoti, Prisijunkite arba Prisiregistruokite.

Want to write a blog post ?

Don't hesitate to do so! Click the link below and start posting a new article!

Naujausios diskusijos

Būsimi renginiai