chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

e-Platforma za obrazovanje odraslih u Europi

 
 

Blog

Czy można być nadmiernie wykształconym? Można.

30/11/2019
po Małgorzata Rosalska
Jezik: PL

/hr/file/owl-1584141280pngowl-158414_1280.png

Pracując jako doradca zawodowy, dość często spotykam się z osobami, które są sfrustrowane i poirytowane tym, że nie mogą znaleźć satysfakcjonującej pracy mimo dobrego wykształcenia, wysokich kwalifikacji, ukończenia licznych kursów i szkoleń. Niekiedy odnoszę wrażenie, że mają żal i pretensje do losu o swoje niepowodzenia. Ich przyczyny lokują na zewnątrz, przypisując „winę” na przykład systemowi edukacji, rynkowi pracy, politykom, nepotyzmowi. W procesie doradczym raczej nie zajmujemy się systemem, bo nie mamy na niego wypływu. Natomiast bardzo chętnie i wnikliwie analizuje się indywidualne zasoby klienta. Często okazuje się, że ma on nadmierne kwalifikacje lub ukończył formy edukacji niekomplementarne do potrzeb rynku pracy lub do branży, w której klient chce realizować swoją ścieżkę zawodową.

  

Temat nie jest nowy. Zjawisko nadmiernego wykształcenia (overqualification) jest znane w literaturze i praktyce edukacyjnej. Oznacza stan, w którym posiadane kwalifikacje są poza wymaganiami koniecznymi w danym zawodzie. Albo jest ich za dużo ponad to, co jest wymagane i konieczne. To, że ktoś ma dużo zaświadczeń o kursach, szkoleniach, ukończone dwa kierunki i kilka specjalizacji, a do tego studia podyplomowe, wcale nie oznacza, że zostanie lepiej oceniony podczas rekrutacji niż osoba, która ma ich mniej. Dla pracodawców nie jest ważna „ilość wykształcenia”, ale jego dopasowanie do specyfiki zawodu, branży i konkretnego miejsca pracy.

/hr/file/literature-2971871280pngliterature-297187_1280.png

Skąd bierze się u niektórych przekonanie, że im więcej, tym lepiej? Odważę się postawić tezę, że ze szkoły. W systemie edukacji gratyfikowani się najbardziej aktywni – uczestnicy olimpiad, kółek zainteresowań, konkursów, różnych form wolontariatu. Oczywiście, należy też podkreślić znaczenie średniej ocen – im wyżej tym lepiej. Warto jednak zauważyć, że logika średniej ocen i sukcesu edukacyjnego kończy się w momencie rekrutacji na studia. Od tego momentu zasady inwestowania w edukację się zmieniają, tylko niestety nie każdy to zauważa. Niektórzy dalej stosują model „im więcej, tym lepiej”. Kłopot polega na tym, że podczas rozmów kwalifikacyjnych raczej nie pojawia się pytanie: "Z jaką średnią ukończyła Pani/ukończył Pan studia?". Analizowane i oceniane są sukcesy i osiągnięcia w innych obszarach niż wyniki w nauce.

Postrzegając edukację jako inwestycję, warto uwzględnić kryterium dopasowania. Można na nie spojrzeć przynajmniej z dwóch perspektyw: dopasowania do własnych celów, aspiracji, potrzeb, zainteresowań, albo do specyfiki rynku pracy i branży. Wówczas inwestycje w edukację mają szansę być bardziej trafione i mogą umożliwić oczekiwany zwrot. Pomocna może być tu koncepcja zarządzania strategicznego. W kontekście indywidualnych ścieżek i projektów edukacyjnych ten rodzaj zarządzania integruje samą dynamikę procesu zarządzania z kontekstem, w którym chcemy realizować naszą karierę zawodową. To, że każda branża ma swoją charakterystyczną strukturę i dynamikę, jest przecież stwierdzeniem oczywistym.

  

/hr/file/owl-1584111280pngowl-158411_1280.png

Ten rodzaj namysłu nad inwestowaniem w edukację jest bardzo pomocny w pracy doradczej. Rolą doradcy jest pomóc klientowi w namyśle nad czterema dziedzinami zarządzania strategicznego. Pierwszą z nich jest zasięg. W tym typadku warto przeanalizować cechy branży, oczekiwania pracodawców, zapotrzebowanie rynku na specjalistów, zdefiniować konkurencję. To klient musi określić, czy jest zainteresowany realizowaniem planów karierowych na lokalnym rynku pracy, czy interesuje go rynek krajowy, europejski czy nawet globalny.

Druga dziedzina to dystrybucja zasobów. To taki remanent. Sprawdź co masz. Oceń co jest rzeczywiście przydatne i aktualne. Ma to znaczenie w procesie opracowywania CV. Tu warto zwrócić uwagę na CV funkcjonalne. Naprawdę nie warto chwalić się wszystkim co mamy, szczególnie wówczas, gdy w kontekście określonego miejsca pracy nie ma to najmniejszego znaczenia. Warto też określić istotne deficyty. Być może to one powinny stać się punktem wyjścia do planów edukacyjnych zaprojektowanych w najbliższej perspektywie czasowej.

Trzecia dziedzina to kompetencja wyróżniająca. Warto zastanowić się, co może mnie wyróżnić na tle innych specjalistów z mojej branży. To może być wysoko specjalistyczna wiedza albo elitarne studia podyplomowe. Może to być także wiedza komplementarna, której nie mają inni specjaliści. Na przykład filologów angielskich jest wielu, ale filolog, który jednocześnie zna się na prawie lub informatyce z pewnością nie będzie narzekał na brak zleceń.

Ostatnia dziedzina to synergia. Rzecz w tym, aby kwalifikacje i kompetencje wzmacniały się w taki sposób, że nie będą stanowiły zwyczajnej sumy poszczególnych dyplomów, certyfikatów, zaświadczeń. Jeśli są one odpowiednio dopasowane, dają nową, niepowtarzalną jakość. 

 

Mając na uwadze, że inwestycja w edukację ma często wymiar dosłowny i wiąże się z zainwestowaniem pieniędzy i czasu, warto zastanowić się, czy to, co robimy, daje nam szansę na osiągnięcie celów i sprawnie, i skutecznie. Więcej nie zawsze znaczy lepiej. Do cech dobrych inwestycji należy też adekwatność nakładów do oczekiwanego zwrotu, rozsądna perspektywa czasowa i jakość usług, za które płacimy – także tych edukacyjnych.

  

 

***

dr hab. Małgorzata Rosalska – pedagog, doradca zawodowy, adiunkt w Zakładzie Kształcenia Ustawicznego i Doradztwa Zawodowego na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Specjalizuje się w problematyce z zakresu doradztwa edukacyjno-zawodowego, polityki rynku pracy, edukacji dorosłych i polityki oświatowej. Ambasadorka EPALE.

   

Być może zainteresuje Cię także:

Zajęcia wyrównawcze dla doradców zawodowych, na które sama chętnie bym się zapisała

Doradztwo zawodowe jako dobro luksusowe

Na jakie pytania nie odpowie doradca zawodowy. A przynajmniej nie powinien...

Kim chcę być? Pytanie dla odważnych

Przewietrz swoje cele!

Planowanie to nie wszystko. Karierą można też zarządzać

Doradztwo karierowe czy akademickie? Jakiego doradztwa potrzebują studenci?

Doradztwo zawodowe w perspektywie całożyciowego uczenia się

Jesteś zainteresowany rozwojem pracowników i doradztwem zawodowym? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
  • Slika korisnika Lucyna Pikuła
    Właśnie, często nasza chęć rozwoju i nabywania wiedzy staje się  minusem podczas aplikowania na konkretne stanowisko, jak już było tu wspomniane jest to paradoks. W mojej opinii wynika to chyba ze strachu pracodawcow przed osobami które przewyższają ich własne kompetencję, czy też zwykłą zazdrością. Myślę że dobrym sposobem jest po prostu najzwyczajniej się do pewnych kompetencji nie przyznawać:) i podczas aplikowania przedstawiać adekwatne do stanowiska wykrztalcenie bez dodatkowych które wykraczają poza wymagania rekrutacyjne. Rzeczywiste osiągnięcia możemy zostawić  dla siebie, bliskich i chyba tak do puki coś w tej materii się nie zmieni. Napewno nie jest to powod dla którego powinniśmy przestać sie rozwijać.  Serdecznie pozdrawiam.
  • Slika korisnika Sebastian Cieślak
    Pracodawcy zwracają przede wszystkim uwagę na kompetencje pracowników. Wykształcenie, jeśli nie jest warunkiem koniecznym do wykonywania zawodu, interesuje ich w mniejszym stopniu. Z drugiej strony boją się szybkiego odejścia nowo zatrudnionych z pracy. Dlatego nie chcą osób które są za bardzo wykwalifikowana bo firma nie spełni ich oczekiwań, szybko się wypalą bo nie będą mogli się realizować. Zgadzam się, że myśl, że trzeba mieć ukończonych kursów, być wszechstronnie wykształconym bierze się ze szkoły ale i z domu. Nie skupiamy się na tym co będzie potrzebne w najbliższej przyszłości tylko chcemy mieć wybór za jakiś czas więc chcemy mieć szerokie kompetencje. Nie idziemy często za talentami dzieci tylko muszę nadrabiać te przedmioty, z których są słabi, potem trudno im się zdecydować na wybór konkretnej ścieżki i znów uczą się wszechstronnie. I "last but not least", dużo się mówi o tym, że musimy się rozwijać, jest całe mnóstwo poradników, kursów, mówców motywacyjnych i wiele osób wpada w taki "ciąg" doszkalania się szukając swojej drogi.
    W przypadku rekrutacji, kiedy spełniamy kryteria stanowiska warto skupić się na pokazaniu pracodawcy przede wszystkim tych istotnych pod kątem danej rekrutacji a nie wszystkiego co się umie. 
  • Slika korisnika Monika Sulik
    Małgosiu, ostatnio pisząc o "pułapkach" samorozwoju przypomniałam sobie o sprawach , które bardzo się wpisują w opisaną przez Ciebie sytuację. Panie Nauczycielki na zajęciach w ramach studiów podyplomowych często opowiadają o sytuacjach, gdzie jak się okazuje "od przybytku głowa boli". Jedna znajoma mi Pani Doktor, nie przyznała się w szkole, w której pracuje do obronienia doktoratu z obawy, że zostanie to źle odebrane przez dyrekcję. Inna opowiadała o tym, że osiągając najwyższy stopień awansu nauczycielskiego nie została uwzględniona w obliczu możliwości podjęcia godzin ponadwymiarowych, gdyż  jej"godziny" pracy są droższe od tych realizowanych przez stażystę. Jeszcze inna opowiadała o tym, że w obliczu redukcji etatu, dyrekcja zwolniła właśnie ją, gdyż "jest bardzo atrakcyjna na rynku pracy mając 7 podyplomówek" i z pewnością sobie poradzi. Gosiu temat podjęty przez Ciebie jest niesamowicie intrygujący i niestety obnaża też paradoksy, których wielu z nas doświadcza. 
  • Slika korisnika Małgorzata Rosalska
    Monika, właśnie między innymi z tych powodów o których piszesz w doradztwie zawodowym akcentuje się umiejętność opracowywania CV funkcjonalnego. Zamieszcza się w nim tylko te elementy, które mają znaczenie w kontekście stanowiska, na które się aplikuje. Więcej nie znaczy lepiej. Ważne jest to, aby wskazać kwalifikacje dopasowane do warunków i wymagań stanowiska pracy. A że na rynku pracy można wskazać różne przykłady niecnych zachowań, to już inny temat...
  • Slika korisnika Daria Sowińska-Milewska
    "Logika średniej ocen i sukcesu edukacyjnego kończy się w momencie rekrutacji na studia" - o, właśnie! niestety ta logika jest bardzo silnie wspierana przez szkołę, co piszę z goryczą jako matka. Znam też osoby, które cierpią z powodu nadmiernego wykształcenia, nie tyle kursów czy studiów, ale np. doktoratu (z życia wzięty przykład).
    Spodobał mi się podział na 4 dziedziny, które mamy brać pod uwagę. Przy czym, jeśli dobrze rozumiem patrzymy pod kątem rynku pracy. Zastanawiam się, jakby to zanalizować w kontekście rozwoju osobistego czy np. rodzicielstwa... Czy w takich obszarach też można mieć nadmierne wykształcenie?
  • Slika korisnika Małgorzata Rosalska
    Te 4 dziedziny zarządzania strategicznego są przydatne mam wrażenie w każdym kontekście. Sprytnie porządkują myślenie i analizę :) Zasadniczo chodzi o dopasowanie tego co mam do tego, czego rzeczywiście potrzebuję. Takie myślenie buduje też postawę odpowiedzialności za własne decyzje edukacyjne. Oferty są przecież nieograniczone, trzeba tylko z głową z nich korzystać. Szkoda, że w szkołach najczęściej doradztwo zawodowe jest rozumiane dość wąsko jako wybór szkoły lub zawodu dopasowanych do zainteresowań lub umiejętności. Jeśli pomyśleć, że projekty karierowe to trochę taka gra strategiczna, to wówczas lekcje doradztwa mogłyby być bardzo ekscytujące ;)