chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Aikuiskoulutuksen eurooppalainen foorumi

 
 

Blogi

Trzy pułapki myślenia na drodze do Digital Learning

12/11/2019
, Sławomir Łais
Kieli: PL

Na pierwszy rzut oka cyfryzacja uczenia to zmiana przede wszystkim formy na cyfrową. Jednak prawdziwy potencjał digital learning pojawia się gdy wraz ze zmianą lub rozszerzeniem samej formy zmieni się również sposób myślenia o uczeniu.

Przez ostatnie kilkanaście lat towarzyszyłem wielu firmom we wdrażaniu cyfrowego uczenia i zauważyłem, że często stykamy się z kilkoma pułapkami myślenia, które w najlepszym przypadku nas ograniczają w korzystaniu z potencjału uczenia cyfrowego, a bywa, że są przyczyną porażek wdrożeniowych.

   

/en/file/airplane-propeller-sunset-sun-setting-tarmac-glowjpg-0airplane-propeller-sunset-sun-setting-tarmac-glow.jpg

  

PUŁAPKA 1: PLATFORMA NAJPIERW

  

Zainstalujmy platformę e-learning i zacznijmy jej używać – w międzyczasie się nauczymy i coś nam wyjdzie. Czasami widzę takie podejście i choć na pierwszy rzut oka wydaje się ono całkiem rozsądne, to chciałbym pokazać jego słabe strony.

Uczenie – czy to cyfrowe, czy analogowe - wymaga przemyślanej koncepcji metodycznej. Potrzebujemy wiedzieć czego i jak chcemy uczyć. Starannie dobieramy metody i tworzymy z nich spójną i logiczną całość.

Dla mniej doświadczonych sama instalacja i eksplorowanie platformy e-learning powoduje skupienie się i czasem fascynację samym narzędziem. Wtedy łatwo stracić z pola widzenia to, co najważniejsze, czyli koncepcję metodyczną. To trochę jakby przed dostać okazję wystąpienia na TED i zacząć od dziergania slajdów w PowerPoint.

Platforma to tylko narzędzie. Bez sensownej koncepcji digital learning zakończy się najprawdopodobniej odpaleniem typowych funkcjonalności platformy i miernym efektem metodycznym.

  

PUŁAPKA 2: GRZECH NIEUMIARKOWANIA

    

Garr Reynolds napisał kiedyś w książce „Zen prezentacji”, że w warunkach korporacyjnych nie może powstać dobra prezentacja. Jednym z powodów jest to, że autor, choćby najbardziej światły, musi często pokazać prezentację swojemu szefowi. A szef będzie oceniał tylko plik PowerPoint ignorując fakt, że prezentacja to przede wszystkim prezenter, jego głos, zachowanie, dramaturgie itp. W związku z tym rekomenduje podwładnemu wypisanie na slajdach wszystkiego co się da.

Widzę dość silną analogię do cyfrowego uczenia. Osoby odpowiedzialne za wdrożenie platformy lub szkoleń są oceniane często przez pryzmat funkcji platformy – im więcej, tym lepiej. A z punktu widzenia użytkownika na ogół jest tak, że im mniej tym lepiej.

Efekt jest więc taki, że zostanie wybrana platforma „wszystko-mająca” a osoby uczące się zobaczą wszystko, co fabryka dała, zamiast otrzymać przemyślany produkt edukacji cyfrowej.

Uważam, że w każdym pokoju ludzi zajmujących się cyfrową edukacją powinno znajdować się motto: „To, że możesz, nie znaczy, że powinieneś”.

Mniej często oznacza więcej. Jeśli już jest więcej, to warto mocno popracować nad nawigacją i strukturą szkolenia, żeby to więcej nie było bałaganem.

   

PUŁAPKA 3: LINIOWE MYŚLENIE

  

Procesy rozwojowe realizowane w sali szkoleniowej na ogół mają przebieg liniowy. Jest początek, potem kolejne sytuacje edukacyjne i zakończenie. Dlatego naturalnym sposobem myślenia edukatora jest myślenie liniowe. Drastycznym przykładem takiego myślenia są treści zbudowane w postaci kolejnych slajdów, szczególnie, jeśli tych slajdów jest sporo.

Jednak cyfrowe uczenie pozwala na działania nieliniowe i wtedy dopiero uwalnia się potencjał digital learning. Można powiedzieć, że ograniczanie się do nauczania liniowego w uczeniu cyfrowym to tak, jakby wsiąść w samolot i jeździć nim po autostradzie – da się, ale skrzydła będą zawadzać.

Myślenie nieliniowe to przede wszystkim:

  • Pozbycie się założenia, że osoba, która korzysta z twojego produktu edukacyjnego zaczyna od początku. Być może po raz kolejny się zalogowała.
  • Pomyślenie jakiego rodzaju edukację oferujesz i co jest przydatne, żeby się rozwinąć. Jeśli często pojawiają się pytania, to zrób FAQ (często zadawane pytania), jeśli do rozwoju potrzebne są przykłady, to zaproponuj przykłady.
  • Zbudowanie dobrej i przejrzystej nawigacji.
  • Przejrzysta i jasne nazywanie zasobów, które oferujesz – bo uczestnik będzie z nich korzystał niekoniecznie po kolei.
  • Znalezienie złotego środka pomiędzy pokierowaniem odbiorcą (mapa, ścieżka szkoleniowa), a autonomią (swobodny dostęp do dobrze uporządkowanych zasobów).

Można też pomyśleć o produkcie cyfrowej edukacji jak o środowisku, które tworzymy dla człowieka w rozwoju. Umieszczamy w nim rzeczy przydatne w rozwoju i układamy w przejrzysty sposób, żeby osoba ucząca się mogła z nich efektywnie skorzystać.

xxx

Wszyscy pewnie co jakiś czas słyszymy, że ludzie nie znoszą e-learningu. Jednocześnie widzimy mnóstwo świetnych produktów edukacji cyfrowej, które świetnie spełniają swoją rolę. Moim zdaniem świadomość tych trzech pułapek myślenia zbliża nas do świata wartościowych produktów edukacyjnych.

A jakie pułapki myślenia ty zauważasz?

    


Sławomir Łais – edukator, projektant aplikacji uczących, autor publikacji, bloger praktykatrenera.pl, prelegent wielu konferencji. Prezes OSI CompuTrain, współtwórca metody i narzędzi Learning Battle Cards. Trener, konsultant w stosowaniu nowoczesnych technologii w uczeniu. Ambasador EPALE

    

  

Zobacz także:

Buduj zaangażowanie - narzędzie Personas

Angażowanie w uczeniu – nadawanie znaczeń i wdrożenie

Samodzielnie, ale nie samotnie - zrób LearnTank

Mądrość tłumu - wnioski z prawdziwej historii

Inspiracje od mistrzów angażowania

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Näytetään 1 - 3 3:sta
  • Käyttäjän Daria Sowińska-Milewska kuva
    Twój artykuł tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jeśli chodzi o e-learning nic nie jak tak proste, jak na to wygląda. Wielokrotnie byłam w sytuacji, gdy uruchamiano "platformę", tylko dlatego, że to pomysł zarzadu czy wymogi projektowe, dokłodnie tak, jak wspomniane w komentarzu - bez celu, planu metodycznego. Ostatnio spotykam głównie platformy - biblioteki, których głównym zadaniem jest wskazanie rekomendowanych materiałów. A autorzy/autorki dziwią się, że osoby nie chcą korzystać z czatu czy forum umieszczonego na tejże platformie... Nie mam zbyt wielu okazji do korzystania z tych świetnych realizacji, o których piszesz... :(
  • Käyttäjän Sebastian Cieślak kuva
    Nie wiem czy na pewno mieści się w kategorii błędów myślenia, ale dla mnie mieści się w podobnej kategorii jak grzech nieumiarkowania i samokrytyka twórców. Jak mamy na platformie za dużo rzeczy to staje się nieprzejrzysta i często też przy okazji nieprzyjazna użytkownikom. Jak za bardzo się staramy to możemy nie wypuszczać dobrego produktu. Czasem jednak firmy chcą już udostępnić platformę bo taki postawiły sobie cel i musi to być do końca roku albo już to obiecano pracownikom, zarządowi, mimo tego, że platforma jest niedopracowana. Wtedy efekt pierwszego wrażenia jest fatalny i później trudniej jest zachęcać pracowników do korzystania z niej. 
  • Käyttäjän Radek Czahajda kuva
    Doświadczyłem ostatnio czegoś, o czym pisał Michał Szafrański przy wydawaniu swojej książki. Tworząc własny produkt możemy stać się ofiarą myślenia "nie wystarczająco dobre", stale ten produkt udoskonalając, rozbudowując, a przez to przenosząc kolejny raz premierę. 

    Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach to właśnie kondensacja treści jest cenna, sam wspominaleś na swoim wystąpieniu o zawodzie kuratora treści. Z drugiej jednak strony nasi odbiorcy widzą tylko finalny produkt i nie wiedzą na przykład, że wybrałeś 10h najważniejszych treści spośród 40 możliwych, żeby nie tracić ich czasu. Z tego może zrodzić się niepokój o bycie posądzonym o lenistwo. To problem trochę powiązany ze wspomnianym nieumiarkowaniem, ale źródło nieco inne. Dzięki za artykuł!