chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Plataforma electrónica dedicada a la enseñanza para adultos en Europa

 
 

Blog

Podpisy "przyjazne" zwiedzającym

23/09/2019
por Marcin Szeląg
Idioma: PL

Ostatni swój artykuł na blogu, który dotyczył podpisów na wystawach jako narzędzia edukacyjnego w muzeum zakończyłem pytaniem, w jaki sposób przygotować informacje o eksponatach, tak aby nie były infantylne, a jednocześnie wzmacniały różnych, ze względu na wiedzę i doświadczenie zwiedzających. To, że podpisy w muzeach z reguły przygotowywane są tak, jakby ich odbiorcami byli przede wszystkim stali bywalcy muzeów, nie oznacza bynajmniej, że nie podejmuje się prób adresowania ich także do osób, które nie stanowią ich typowej klienteli. Mam na myśli podpisy atrakcyjne dla widzów wystaw.  Pod tym pojęciem rozumiem teksty, które nie tylko służą przekazywaniu ustaleń naukowych na temat eksponowanych obiektów, ale także skłaniają do refleksji, prowokują pytania, aktywizują pragnienie samodzielnego pogłębiania wiedzy, nierzadko odwołujące się do codziennych doświadczeń i kompetencji zwiedzających. Podpisy, które w powiązaniu z eksponatami, nie tyle są ich ekwiwalentem, lecz dopełniającym ich elementem, pozwalającym zwiedzającym samodzielnie wzbogacać swoją wiedzę i podnosić kompetencje w tej niesłychanie bogatej przestrzeni edukacyjnej jaką stanowią wystawy muzealne. Niniejszy wpis dotyczył więc będzie tego, w jaki sposób można tworzyć podpisy „przyjazne” zwiedzającym.

   

/en/file/mag-galeriasztukiuzytkowej31jpgMAG galeria_sztuki_uzytkowej_31.jpg

        

        

Kilka słów o autorstwie

Zwyczajowo autorami podpisów w muzeum sztuki były osoby nazywane kuratorami. Ich głównym zadaniem była opieka nad zbiorami i przygotowanie wystaw. Do niedawna kuratorzy praktycznie byli też jedynymi „uprawnionymi” do wypowiadania się o eksponowanych obiektach. Stanowiące swoisty „głos” muzeum podpisy na wystawach odzwierciedlały więc wiedzę kuratora lub kuratorów o zbiorach i to co go/ją lub ich w związku z nimi zajmowało, pochłaniało, nurtowało. Od pewnego czasu, dzięki wzrostowi znaczenia w procesie przygotowywania wystaw edukatorów, projektantów, ludzi zajmujących się marketingiem, PR, wydawnictwami, a ostatnio stronami internetowymi i mediami społecznościowymi, następuje stopniowa zmiana. Jej symptomem jest utrata monopolu kuratorów jako jedynych autorów tekstów i autorytetów muzeum oraz wyraźna demokratyzacja wewnętrznych relacji panujących w muzeum. W rezultacie pojawiają się nowe głosy, stanowiące uzupełnienie tych wypowiadanych przez kuratorów/ki. Proces ten nie jest jednak ani bezbolesny, ani powszechny. Tam, gdzie jest on wyraźniejszy towarzyszyły mu „krwawe bitwy” toczone pomiędzy personelem naukowym i edukacyjnym w trakcie kolegialnych debat nad tekstami do wystaw. W krajach takich jak Polska, gdzie kultura zarządzania i praca zespołowa w muzeach nie stoją na wysokim poziomie, tworzenie tekstów do wystaw w zdecydowanej mierze stanowi domenę pracy kuratorów lub kustoszy. Niezwykle rzadko zapraszani są do niej na przykład edukatorzy. W przypadku muzeów sztuki dodatkowo, niemal wszędzie na świecie, szczególnie ugruntowany jest autorski model ekspozycji, co sprzyja monopolizacji przez tą jedną grupę prac przy podpisach na wystawach. Stąd wszelkie zmiany w tym zakresie jako warunek konieczny, choć nie wystarczający, rozpoczynają się przede wszystkim od poszerzenia grona osób przygotowujących podpisy, które mogą wnieść inny niż wysoce profesjonalny sposób opisu wystaw. Pociąga to za sobą jednocześnie stopniowe odchodzenie od autorskiego, silnie zindywidualizowanego modelu wystawy i zastąpienie go kolektywnym. To z kolei sprzyja większej obiektywizacji stosowanych metod i strategii, prowadzi też do większej ufności wobec standardów, które uwzględniają zarówno różne punkty widzenia, jak i to, że sprawdzają się one w relacji do zróżnicowanych zwiedzających.

  

     

Standardy, które urozmaicają

Stopniowe zmiany następują. Jednym z ich symptomów, prócz wspomnianej demokratyzacji, jest opracowywanie w celach praktycznych standardów przygotowywania tekstów. Towarzyszy im założenie zróżnicowania publiczności, dla której tworzone są wystawy.  Jednym z nich jest metoda zaproponowana swego czasu Margaret Ekarv ze Szwecji. Jej propozycja zawiera zestaw praktycznych rozwiązań, pozwalających na przygotowanie tekstów bardziej przyjaznych zróżnicowanym zwiedzającym. Wśród nich najważniejsze polegają na tym, aby tworząc podpisy używać szyku zdań, słów i interpunkcji charakterystycznych dla języka mówionego. Ponadto należy unikać zdań podrzędnych, skomplikowanych konstrukcji, niepotrzebnych przysłówków. W zamian stosować aktywne formy czasowników i umieszczać podmiot na początku zdania. Zalecała także łamanie tekstu na paragrafy, składające się z czterech do pięciu około 45 znakowych wierszy, odczytywanie ich na głos przed ostateczną produkcją, dyskusje nad tekstem z innymi osobami i branie pod uwagę ich komentarzy.

Jakość podpisów jest bowiem kluczową kwestią decydującą, czy są one czytane, w jakiej ilości i czy mają one znaczenie w odbiorze eksponowanych obiektów. Jeśli podpisy są czytane, cytowane, dyskutowane, częściowo zapamiętywane, to stają się ważnym elementem doświadczenia muzealnego, a jako takie, zyskują uzasadnienie rekompensując wysiłek wkładany przez muzeum w ich przygotowanie. Jeśli chodzi o poziom trudności tekstów i ich długość, to już same obserwacje w jakich warunkach widzowie czytają teksty w muzeum powinny dawać wiele do myślenia. Często źle oświetlone, prezentowane tak, aby czytać je na stojąco, w towarzystwie innych osób, gdzie czasami jest gwarnie, podpisy w muzeum, czyta się inaczej niż w zaciszu domowym czy czytelni biblioteki. Środowisko muzeum nie stwarza więc warunków do poznawania długich, skomplikowanych tekstów. Stąd przygotowując podpisy ważne jest zalecenie Ekarv, aby używać prostego języka do wyrażania skomplikowanych myśli.

Upraszczanie języka jest też jedną z rekomendacji Beverly Serrell ze Stanów Zjednoczonych, ekspertki w zakresie muzealnictwa, wystawiennictwa i edukacji muzealnej. Tak jak Ekarv proponuje zestaw praktycznych rad, których stosowanie pozwala na stworzenie przyjaznego, użytecznego i angażującego podpisu. Tekst o obiekcie na wystawie powinien zaczynać się od informacji bezpośrednio związanych z eksponatem, z tym co zwiedzający może zobaczyć, poczuć, zrobić lub doświadczyć, w miejscu w którym będzie się znajdować czytając go. Zamiast długich bloków informacji lepiej używać krótkich paragrafów lub akapitów. Najdłuższe wg Sarrell nie powinny przekraczać 25 wyrazów, najkrótsze mogą składać się z dwóch lub trzech. Najbardziej optymalna długość zdań zawiera się między 10 a 15 wyrazami. Zdania powyżej 30 wyrazów mogą powodować problem ze śledzeniem głównej myśli lub sensu zdania. Natomiast zróżnicowana długość nie pozwala na to, żeby zwiedzający się nudził oraz pomaga w wyczuleniu go na nieoczekiwane informacje. Powszechnym błędem piszących podpisy jest umieszczanie zbyt wielu informacji i myśli w jednym paragrafie. Dzielenie na paragrafy pozwala uporządkować myśli czytającemu i daje szanse na krótkie przerwy między poszczególnymi wątkami wypowiedzi i skonfrontowania treści z obiektem.

     

/en/file/mag-galeriasztukiuzytkowej18jpgMAG galeria_sztuki_uzytkowej_18.jpg

  

    

Podpisy, które wspierają

Efektem tych wszystkich zabiegów jest większe zaangażowanie ze strony widzów w ekspozycję. Tam, gdzie prowadzono ewaluację podpisów przygotowanych w proponowany przez Ekarv sposób zauważono, że widzowie poświęcali im więcej czasu niż na teksty tradycyjne, a także wracali do nich po obejrzeniu eksponatów. Wykorzystywali je w interpretacji, czytali sobie na głos, cytując w rozmowach przy eksponatach. Zaobserwowano także, iż zachowanie widzów przypomina zaangażowanie w quizy organizowane w czasie spotkań towarzyskich. Uzasadniony był więc wniosek, że dopasowanie stylu werbalnej prezentacji do tego co jest znane zwiedzającemu, może zwiększyć zrozumienie i poprawić jakość wizyty. Użycie słów na wystawach, jak podkreślała Ekarv, nadaje głębszy wymiar naszemu wizualnemu doświadczeniu. Ale równie ważnym jak sam wygląd i miejsce tabliczki z podpisem jest to jaką rolę odgrywa ona w doświadczeniu zwiedzającego. Pisała: „Widzowie czytający tekst w muzeum powinni mieć poczucie, że obok nich stoi kompetentny przewodnik i do nich mówi. Ton i wyrażenia konwersacyjne powinny pomóc im zrozumieć. Sądzę także, że te teksty powinny być stymulujące, przywoływać obrazy i wywoływać u czytelnika wrażenie to jest niesamowicie ciekawe […] To prawda, że muzealny repertuar jest klasyczny, ale jak w teatrze, jest to przedstawienie i wykonanie, które stare prawdy ciągle czyni nam bliskimi. Wybór faktów historycznych, zaczerpniętych z życia, może być zaprezentowany w muzeum tak, że każe nam usiąść i pomyśleć. Ważną rolę odgrywają w tym przedstawieniu materiały pisane.”1 

Podobnie zdaniem Serrell nadrzędnym celem podpisu przyjaznego widzowi jest zainteresowanie szerokiej publiczności, bycie użytecznym dla większości zwiedzających i wywołanie u nich pozytywnego doświadczenia wizyty w muzeum. W pierwszym rzędzie zainteresowanie oznacza określenie właściwego poziomu merytorycznego podpisu, tak aby był on zrozumiały. Pamiętając, że pisanie w sposób jasny i zrozumiały wcale nie musi znaczyć spłycania i upraszczania, lecz tylko to, że powinno być adresowane do osób, które nie są ekspertami w danej dziedzinie. 

         

Wystawy, które angażując uczą

Oba podejścia podkreślają wagę tekstu w doświadczeniu wystawy przez zwiedzającego. Oba traktują teksty jako zasadniczy komponent wystawy, który nie jest dodatkiem do prezentowanych eksponatów, ale wmontowany jest strukturę narracji, decydując o jej odbiorze, a tym samym i o publiczności wystaw. Ekvar twierdziła bowiem, że przygotowywanie podpisów powinno pojawić się we wczesnych pracach nad ekspozycją i podlegać wieloetapowej weryfikacji zarówno pod względem treści jak i wyglądu, kolorystyki, wielkości, pozwalającej na wizualne spasowanie ich z pozostałymi elementami projektu ekspozycji. Podobnie Sarrell zauważa, że dobre podpisy są prowadzone przez mocny, spoisty plan wystawy - temat, historię, lub cel komunikacyjny – który określa ich charakter i ograniczenia treści. Nie tylko podpisy, ale także wszystkie techniki interpretacyjne i elementy zaprojektowanie na potrzeby wystawy, powinny być kształtowane przez ten plan. Ponadto praca nad podpisami powinna zostać zaplanowana i prowadzona u zarania pomysłu na wystawę, co w praktyce zdarza się niesłychanie rzadko.

Oba stanowiska implikują postawę, w której autorstwo podpisów nie jest zindywidualizowane, bierze pod uwagę różne doświadczenia autorów, dzięki czemu teksty mają większą szansę trafiać do bardziej zróżnicowanych ze względu na swoje preferencje odbiorców. Traktują też ten składnik projektu wystawy z niebywałą powagą. Wychodząc ze słusznego skądinąd założenia, że w muzeum najwięcej jako widzowie uczymy się z wystaw. Dlatego z równym pietyzmem jak do wystawianych eksponatów muzealnicy powinni podchodzić do towarzyszących im podpisów oraz innych materiałów, które pozwalają zwiedzającym na głębsze zaangażowanie, które jest warunkiem efektywnej nauki.

  

Przypis

1 M. Ekarv, Combating redundancy: writing texts for exhibitions, w: The Educational Role of the Museum, E. Hooper-Greenhill (ed.), Routledge 1999. s 204.

Bibliografia

E. Glimore, J. Sabine, Writing readable text: evaluation of the Ekarv method, w: The Educational Role of the Museum, E. Hooper-Greenhill (ed.), Routledge 1999.

B. Serrell, Exhibit Labels, Altamira Press 1996

https://www.swfed.org.uk/wp-content/uploads/2013/02/The_Ekarv_Method.pdf

   

  

dr Marcin Szeląg – historyk sztuki, edukator muzealny i kurator, pracuje na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

          

Zobacz także:

Muzeum na receptę

Praca, której nikt nie chce wykonywać, czyli o oprowadzaniu wycieczek*

Strategia myślenia wizualnego – czego może uczyć oglądanie obrazów

Noc Muzeów – edukacja czy promocja?

Edukacja oka, umysłu i ... pragmatycznej demokracji

Muzeum jako szkoła słuchania

Papierek lakmusowy edukacji w muzeach sztuki

Interesujesz się edukacją kulturową? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn