chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE - Ηλεκτρονική Πλατφόρμα για την Εκπαίδευση Ενηλίκων στην Ευρώπη

Ιστολόγιο

Zmiana klimatu w muzeach

31/07/2020
από Marcin Szeląg
Γλώσσα: PL

ok. 7 minut czytania - polub, linkuj, komentuj!


Czy muzea, miejsca dziedzictwa historycznego i przyrodniczego, centra kultury, galerie, biennale, targi i przeglądy sztuki, które napędzają globalną turystykę odpowiedzialną za ogromny ślad węglowy i często od niej zależą, mogą być wiarygodnym źródłem zmian postaw i edukacji na rzecz ochrony klimatu?

    

Ślad węglowy

Odkąd komunikacja lotnicza i rozwój motoryzacji w drugiej połowie XX wieku stały się zjawiskiem powszechnym, dzięki któremu ludzie stali się mobilni na skalę dotąd niespotykaną, również instytucje kultury korzystają z tego trendu. Szacuje się, że w ciągu ostatnich 70 lat samych tylko podróży zagranicznych było ok. 60 więcej niż w połowie XX wieku. Odpowiada za to zarówno bogacenie się społeczeństw w krajach tzw. rozwiniętych lub rozwijających się, a co za tym idzie większa ilość czasu wolnego, jak i coraz więcej tanich i bardziej dostępnych połączeń lotniczych. Nie bez znaczenia jest też wzrost liczby ludzi, których obecnie jest ponad 7,5 mld, trzy razy więcej niż w 1950 roku. Do tego doliczmy masę podróży krajowych, które odbywają się samochodami. Porusza się ich po Ziemni ponad 1,1 mld, podczas gdy w połowie XX wieku jeździło ich 50 mln. Celem wielu podróży w czasie wolnym od pracy są znane muzea, starówki zabytkowych miast, centra nauki i sztuki, parki, festiwale, przeglądy, konkursy, biennale i galerie sztuki. One same są od nich często uzależnione. Bez ciągłego turystycznego ruchu trudno jest im związać koniec z końcem. Lockdown wyraźnie obnażył tę symbiozę. Dramatyczne cięcia zatrudnienia, ograniczenia działalności programowej, apele o wsparcie były udziałem zarówno tych mniej jak i najbardziej znanych, takich jak Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Galeria Uffizi we Florencji, czy w Polsce Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, które stanowią częsty punkt na mapie atrakcji do odwiedzenia w czasie wakacji, weekendu czy wypadu do innego miasta. A przecież zwiedzający je ludzie muszą w jakiś sposób dotrzeć do tych atrakcji. Ich obecność siłą rzeczy wiąże się z generowaniem mniejszego lub większego śladu węglowego, będącego efektem wytwarzania energii, dzięki której ich dobrowolne, szybkie i tanie podróże mogą dojść do skutku.

  

Instytucja kultury a ochrona środowiska

Jak wobec tego należy rozumieć tendencje instytucji kultury, w tym w szczególności muzeów do angażowania się w zagadnienia związane z ochroną środowiska, podkreślania znaczenia zmian klimatycznych dla przyszłości, organizowanie sympozjów, konferencji i debat na ten temat, zawiązywanie koalicji, sieci współpracy itp., których celem jest zapobieganie ocieplaniu klimatu i w konsekwencji katastrofy klimatycznej? O tym zaangażowaniu świadczą chociażby takie wydarzenia jak International Symposium on Climate Change and Museums w Manchester w Wielkiej Brytanii (2018), We Are Museums w Katowicach (2019), Stemming the Tide: Global Strategies for Susteining Cultural Heritage Throught Climate Change w Waszyngtonie oraz inicjatywy w rodzaju Coalition of Museums for Climate Justice, Museums and Climate Change Network czy w Polsce Muzea dla klimatu. Muzea i centra nauki z kolei angażują się w rozwój Protokołu tokijskiego ogłoszonego na Światowym Szczycie Centrów Nauki w Tokio w 2017 roku, w celu wspierania zasad zrównoważonego rozwoju opracowanych przez ONZ.

Czy mamy do czynienia z faktycznym zaangażowaniem, czy cyniczną grą pozorów? Czy za tymi działaniami stoi troska i świadomość zagrożenia wynikającego z nadmiernej eksploatacji i marnotrawstwa zasobów naturalnych planety oraz próba ich ograniczenia, czy jedynie wpisanie się w modny trend, ze strategią marketingową obliczoną na znalezienie nici porozumienia głównie z młodszym pokoleniem, które obecnie wydaje się być najbardziej świadomym zagrożenia katastrofalnym stanem środowiska i jego konsekwencjami jakie w dorosłym życiu prawdopodobnie ich realnie dotkną? Czy muzea i inne instytucje powołane do ochrony dziedzictwa, faktycznie są przekonane, że ich rola i zadania nie sprowadzają się wyłączenie do dbania o przeszłość, ale również o przyszłość w wymiarze znaczenie szerszym, niż ten wyznaczony przez horyzont ich tradycyjnych powinności wobec następnych pokoleń, a które w uproszczeniu polegają na zachowaniu śladów kultury materialnej i natury wytworzonej lub odkrytej przez wcześniejsze generacje?

       

        

Jeśli ktoś w tych zastosowanych przeze mnie retorycznych aporiach, charakterystycznych dla denialistów klimatycznych, „zdroworozsądkowych” krytyków poprawności politycznej, konserwatywnych obrońców „prawdziwych” wartości, dostrzega zapowiedź obnażenia niskich pobudek dla jakich instytucje dziedzictwa angażują się w zagadnienia ekologii, ochrony przyrody i przeciwdziałanie ociepleniu klimatycznemu, chociaż korzystają z dobrodziejstw systemu, bezlitośnie i krótkowzrocznie eksploatującego zasoby naturalne, zapewne się rozczaruje.

    

Zaangażowanie

Proekologiczne i proklimatyczne zadania muzeów i instytucji dziedzictwa z zasady wynikają z głębokich przemian, jakim podlegają w ostatnich dekadach. Nie wydają się więc być cyniczną grą lub strategią wpisania się w krótkotrwały trend. Wręcz przeciwnie. To, że zauważają te zagadnienia jest w wielu przypadkach wyrazem faktycznej ewolucji postaw i priorytetów, które niejako „naturalnie” zwracają muzea w kierunku globalnych problemów, przed którymi stają współcześnie społeczeństwa i państwa. Bliższe przyjrzenie się założeniom, metodom działania i celom do jakich zmierzają odkrywa bowiem istotną rolę edukacji jako narzędzia ułatwiającego redefiniowanie misji współczesnych instytucji dziedzictwa. Jeśli tradycyjnie postrzegane były jako wyspy w społecznym morzu, nakierowane na kolekcje i chroniące je, traktowane jako instytucje o niepodważalnym autorytecie, to obecnie coraz częściej są to placówki zaangażowane społecznie, nakierowane na publiczność i jej problemy, zapraszające, miejsca prezentacji różnych poglądów, raczej organizujące wiedzę niż dostarczające jedynie słusznych informacji. W dużym uproszczeniu zmiana ta nastąpiła dzięki rozwojowi edukacji, która zresztą stanowi również rdzeń dzisiejszych aktywności muzeów w obszarze przeciwdziałania zmianom klimatycznym.

     

Dialog

Przede wszystkim koncentrują się na tym, żeby stworzyć ramy dialogu na temat zmian klimatycznych i ich przyczyn, zaprezentowania rzetelnych wyników badań naukowych, na upublicznianiu i poddawaniu pod dyskusje alternatywne, twórcze szanse wykorzystania nowych zasobów energetycznych, których poszukiwanie stanowi wyraz otwartego spojrzenia na innowacje, konieczność zmian i dywersyfikację. Poszerzają w ten sposób wachlarz konwencjonalnych narracji na temat klimatu, polegających na promowaniu zmiany zachowania poprzez wzbudzanie strachu i zapowiadanie nadchodzącej katastrofy, która to zmiana w konsekwencji ma doprowadzić do redukcji poziomu gazów cieplarnianych w atmosferze i kontrolowania klimatu Ziemi. Przy czym muzea i instytucje dziedzictwa odchodzą od na/pouczania ex cathedra i akcentują swój potencjał na forum, które stwarza szansę do rozmowy na temat procesów klimatycznych. Z badań prowadzonych w Stanach Zjednoczonych (2019) wynika, że średnio 67% Amerykanów zdaje sobie sprawę z tego, że ocieplenie klimatu ma miejsce, ale tylko 36% twierdzi, iż miało możliwość dyskusji na ich temat. Ludzie są świadomi zjawiska, ale nie rozmawiają o nim. Tymczasem muzea stanowią areny dialogu, gdzie ludzie mogą spotkać i odkrywać alternatywę wykraczającą poza ich codzienne życie i doświadczenie a także zyskać perspektywy innych ludzi, społeczności, miejsc, branż i sektorów. Ponieważ są kluczowymi miejscami formalnej i nieformalnej edukacji obejmującej szeroki zakres tematyczny od nauki, poprzez technologię, medycynę, po ekologię i tradycję różnorodnych grup etnicznych i wiele innych. A dzięki temu, że cieszą się dużym zaufaniem publicznym, wyższym w wielu przypadkach (krajach) niż rząd, biznes, reklama lub środki masowego przekazu, zaufanie to jest wykorzystywane jako narzędzie wzmacniające krytyczną interpretację zalewu informacji na temat zmian klimatycznych prezentowanych przez środki masowego przekazu, w których roi się od fake newsów. Muzea są więc doskonałym miejscem prezentacji diagnoz i argumentacji opartej na faktach, badaniach i sprawdzonych dowodach. Ale myliłby się każdy, kto uważałby, że prezentowane przez muzea i instytucje dziedzictwa stanowiska na temat przyczyn zmian klimatycznych i sposobów zapobiegania im są jednolite i wspólne dla wszystkich, w tym naukowców. Może to i dobrze. Gdyby faktycznie wszyscy podzielali te same poglądy, to muzea nie miałby nic ciekawego do powiedzenia i pokazania.

 

W kontekście zmian klimatu zadaniem muzeum jest więc przyczynienie się do powolnej pracy nad budowaniem wspólnego świata, którym dzielimy się wszyscy zarówno ludzie jak i istoty nie-ludzkie. Dla muzeum wspólny świat nie może być początkiem tej pracy. Niemniej może wyznaczać jej horyzont. W tym sensie należy rozumieć przywołane wyżej wątpliwości. Chociaż muzea i instytucje dziedzictwa korzystają ze szkodliwych dla klimatu dobrodziejstw rozwiniętej gospodarki, to jednocześnie mają potencjał, który może być wykorzystany do wyobrażenia sobie nowego porządku i alternatywnych wizji rozwoju. W tym sensie mogą faktycznie stanowić źródło zmian postaw, które wypływa z edukacji proekologicznej.

 


dr Marcin Szeląg  – historyk sztuki, edukator muzealny i kurator, adiunkt na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, dyrektor Muzeum Regionalnego w Jarocinie.

   

Interesujesz się edukacją kulturową? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod
i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

    

Zobacz także:

Praca, której nikt nie chce wykonywać

Nie bój się uczyć o tym, co Cię przeraża

Z muzeum na kwarantannie

Demony edukacji muzealnej odżyły

Nie-nowa normalność

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn Share on email
Refresh comments Enable auto refresh

Εμφάνιση 1 - 4 από 4
  • Εικόνα Marcin Szeląg
    Ten ruch, o którym piszesz Rafale, generuje pewnie nie tyle sama sztuka, co rynek sztuki i rynek turystyczny. Dzięki nim i dla nich biznes się kręci. Trudno z tym co prawda walczyć, ale może warto czasami zastanowić się, jaki jest faktyczny koszt podróży na drugi koniec Europy lub jeszcze dalej, zwłaszcza jeśli jest to wyprawa na dwa dni, tylko po to, żeby zobaczyć jakąś głośną wystawę lub wydarzenie.
  • Εικόνα Karolina Suska
    W mojej opinii, muzea, tak jak każde inne miejsca są tak samo dobrym miejscem do tego by edukować w kwestii zmian klimatu i pokazywać dobre praktyki w tym zakresie - dotyczy to zarówno merytoryki jak też muzealnej infrastruktury. Niezależnie od tematu przewodniego, którym się zajmują, mogą zrobić wiele dobrego w kwestii dbania o planetę. Każdy krok, w kwestii pro-klimatycznej, podjęty przez tego typu instytucje jest ważny dla dobra ludzi i wszelkich istot żyjących na Ziemi, niezależnie od tego, czy korzystają już oni z muzeów, czy jeszcze nie.
  • Εικόνα Marcin Szeląg
    Dziękuję za Twoją opinię. Bo faktycznie też jestem o tym przekonany, że mogą doskonale sprawdzić się w tym obszarze. Zwłaszcza, że same mają też w tej kwestii wiele do zrobienia, nie tylko edukując, ale zmieniając sposób pracy, ograniczając marnotrawstwo materiałów, ograniczając zużycie energii, kształtując postawy proekologiczne wśród pracowników. 
  • Εικόνα Rafał Żak
    Dziękuję. To mi otwiera oczy na obszar, nad którym się nigdy nie zastanawiałem. Mam tak ze śladem węglowym, że wykupuję offeset, kiedy latam na wakacje. Ale nie myślałem o tym, że to sztuka może generować ruch, który generuje ślad. 
    Zaraz się wczytam w te źródła, które podajesz. Od jakiegoś czasu wspieram Szkołę Ekopoetyki, która powstała przy Instytucie Reportażu, trzeba was jakoś skontaktować;-)