chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE - Ηλεκτρονική Πλατφόρμα για την Εκπαίδευση Ενηλίκων στην Ευρώπη

Ιστολόγιο

Nie-nowa normalność

31/05/2020
από Marcin Szeląg
Γλώσσα: PL

ok. 8 minut czytania - polub, linkuj, komentuj!


Od 4 maja 2020 po ponad 6 tygodniach muzea mogą ponownie otwierać się dla zwiedzających. Tych kilka tygodni zamknięcia, zmian form pracy, która w znacznym stopniu oparta została na pracy zdalnej oraz realizowaniu lub przypominaniu wcześniej zrealizowanych aktywności online, spowodowało, że również w muzeach jak i wielu innych tego rodzaju instytucjach zaczyna zdawać się sprawę z tego, iż trudno wyobrazić sobie powrót do sytuacji sprzed lockdownu. I nie chodzi tu tylko o to, że zagrożenie epidemiologiczne nadal istnieje i konieczne jest zachowanie ostrożności i przestrzeganie zaostrzonych rygorów sanitarno-higienicznych. Rzecz w tym, że zmieniło się nasze poczucie bezpieczeństwa w przestrzeniach publicznych, w których przebywa większa liczba osób, inaczej postrzegamy bezpośrednie kontakty, a także zachowania, takie jak chociażby powitania. Starając się zachować społeczny dystans nadal przecież powstrzymujemy się od podawania sobie ręki, a co najwyżej trącamy się łokciami lub przybijamy „żółwika”. Chociaż jeżdżąc dużo rowerem, z dnia na dzień obserwuję, nie tylko zmniejszanie się owego społecznego dystansu, ale także przywracanie dawnych sposobów funkcjonowania, zwłaszcza wśród młodych osób, którzy grają w piłkę nożną, koszykówkę, spotykają się w pubach, czy uczestniczą w pop-upowych koncertach i pokazach plenerowych, oczywiście nie stosując się do ostrożnościowych zaleceń rządu.

Stopniowemu odmrażaniu po lockdownie towarzyszy często refleksja czy w ogóle będzie możliwość powrotu do sytuacji sprzed pandemii. Na razie dominuje chyba przekonanie, że rozwiązania jakie są wdrażane w czasie odmrażania, będą obowiązywać znacznie dłużej, wyznaczając nowe standardy, ze względu na istniejące wciąż zagrożenie i ryzyko jego nasilenia. Ukuto nawet dość niefortunne określenie na sytuację popandemiczną nazwywając ją „nową normalnością”.

Problem dotyczy również muzeów. Ostatnio poruszył go w wywiadzie dla Gazety Wyborczej Jan Ołdakowski dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Przewiduje on, że nowoczesne muzea będą musiały w dłuższej perspektywie przemyśleć sposoby funkcjonowania i wystawiania. Do takiej refleksji prowadzą konsekwencje pandemii. Odmrażane muzea i galerie poddane zaostrzonym rygorom higieniczno-sanitarnym można zwiedzać pojedynczo lub w niewielkich grupach, trzymając się wyznaczonych tras z zasłoniętymi ustami i nosem oraz w rękawiczkach. Ponadto wytyczne Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego sugerują, aby powstrzymywać się z organizacją zajęć edukacyjnych, wykładów, spotkań, koncertów. Muzea powinny również wyłączyć z użytkowania audioprzewodniki, ekrany dotykowe i inne rozwiązania, które wymagają od zwiedzających bezpośredniego kontaktu z urządzeniami służącymi do obsługi lub dostępu do nich. Obostrzenia te dotykają więc przede wszystkim tzw. „muzeów narracyjnych”. Określenie to, chociaż mylące, często pełni funkcję synonimu nowoczesnych muzeów wykorzystujących wiele rozwiązań multimedialnych, interaktywnych i scenograficznych, które obok eksponatów i tekstów określają to, w jaki sposób ostatecznie jest prezentowana tematyka wystawy. Takich instytucji w Polsce powstało w ciągu ostatnich lat kilkanaście. Oprócz tak znanych jak Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, między innymi Spichlerz Polskiego Rocka, Fabryka Emalia Oskara SchindleraMuzeum Pana Tadeusza, Centrum Historii Zajezdnia, Muzeum Browaru ŻywiecMuzeum Polskiej Wódki. Otwarcie tych placówek w sytuacji pandemii wymaga wprowadzenia ograniczeń, które zawężają doświadczenie ekspozycji.  Ich multimedialność, interaktywność i polisensoryczność oraz wpisanie fizycznej aktywności zwiedzającego w strategie interpretacji prezentowanych treści, po wyłączeniu ekranów dotykowych, odłączeniu słuchawek, unieruchomieniu, zdemontowaniu lub zasłonięciu szuflad, żaluzji, przycisków czy atrap zabytkowych urządzeń przy jednoczesnym ograniczeniu możliwości swobodnego poruszania się po wystawie traci sens i znaczenie. Bynajmniej nie chodzi tu o to, że wystawy te przestaną oszołamiać multimediami i aranżacjami scenograficznymi. Stracą efekt „WOW”. Chodzi o coś znaczenie bardziej istotnego, co jest ściśle związane z ich edukacyjnym potencjałem.

   

      

Dobrze zaprojektowane i zrealizowane „muzea narracyjne” tworzone są z założeniem przełamywania ograniczeń wzrokowego poznawania eksponatów i przyswajania informacji na ich temat, poprzez pobudzanie pozostałych zmysłów w procesie percepcji. Muzea te wzbogacają więc spektrum doświadczeń odwołując się do zmysłu dotyku, słuchu, węchu czy nawet smaku. Pozwala to na zaangażowanie i zainteresowanie wystawami zwiedzających o bardzo różnych preferencjach poznawczych, stylach uczenia się, oczekiwań, jakie mają wobec odwiedzenia przestrzeni instytucji dziedzictwa. Nie zawsze muszą one być związane z tym, co określa się zdobywaniem wiedzy, a więc uczeniem się w wąskim tego słowa znaczeniu. Biorąc pod uwagę aspekt edukacyjny w szerszym sensie, wykraczając poza wiedzę o tym w czym się specjalizuje muzeum i uwzględniając chociażby takie elementy jak umiejętności czy kompetencje społeczne, polisensoryczny potencjał wystaw multimedialnych i interaktywnych, zyskuje właściwy sens i znaczenie. Dotyczy bowiem zarówno pragmatyki, jak i związany jest z wychowaniem i kształtowaniem postaw.  

Dlatego określenie muzea czy wystawy „narracyjne” jest mylące. Używa się go przede wszystkim do odróżnienia nowoczesnych muzeów od tradycyjnych muzeów „gablotowych”. W tych drugich wystawia się obiekty z kolekcji, przy ograniczeniu interpretujących elementów scenograficznych oraz rozwiązań multimedialnych i interaktywnych. Za takie modelowe muzea „gablotowe” uznaje się muzea sztuki, aczkolwiek wiele z nich wystawia obrazy, które rzadko umieszcza się w gablotach. Otóż muzea sztuki, w takim ujęciu mają koncentrować się na eksponowaniu dzieł sztuki. Widz przychodzi je kontemplować i czerpać przyjemność z obcowania z nimi. Rzecz w tym, że muzea „gablotowe”, a zwłaszcza muzea sztuki, nie stronią od „narracyjności”, narzucając, chociaż w bardziej zawoalowany sposób, znaczenie oglądanym dziełom sztuki poprzez wpisywanie ich w ramy ekspozycji muzealnej. To, co faktycznie je różni od tzw. muzeów „narracyjnych” to ograniczenie polisensoryczności, poprzez uprzywilejowanie zmysłu wzroku, a w konsekwencji, na poziomie wystaw, ograniczanie docelowych adresatów. Merytorycznie lepszym określeniem nowoczesnych instytucji jest muzeum edukacyjne. Zdaję sobie jednak sprawę, że żyjemy w czasach, w których „merytoryczność” wyraźnie przegrywa z „promocyjnością”. „Muzeum narracyjne” jest bardziej nośne marketingowo niż „muzeum edukacyjne”.  

Dlaczego jednak zwracam uwagę na nazwę? Ponieważ chcę podkreślić, że „nowa normalność” po pandemii może odbić się właśnie na wystawach nowoczesnych muzeów edukacyjnych, które powstały w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat. O tym właśnie mówi dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Na to wskazują zalecenia Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego i Kultury i obserwacja przygotowań nowoczesnych muzeów do ponownego przyjęcia zwiedzających. Z wielką szkodą dla zwiedzających i potencjału edukacyjnego nowoczesnych wystaw byłby powrót do modelu ekspozycji ograniczonej do aktywności zmysłu wzroku. W tym kontekście nowoczesne muzea edukacyjne muszą nie tylko przygotować się na „nową normalność”, ale również opracować strategie obrony przed zagrożeniem powrotu do „nie-nowej normalności”, którą wyznacza model wystawy stroniącej od polisensoryczności.

           

dr Marcin Szeląg – historyk sztuki, edukator muzealny i kurator, pracuje na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

           

Zobacz także:

Muzeum na receptę

Praca, której nikt nie chce wykonywać

Strategia myślenia wizualnego – czego może uczyć oglądanie obrazów

Noc Muzeów – edukacja czy promocja?

Edukacja oka, umysłu i ... pragmatycznej demokracji

Muzeum jako szkoła słuchania

Papierek lakmusowy edukacji w muzeach sztuki

Podpisy "przyjazne" zwiedzającym

Interpretacja dziedzictwa. Impresja na temat znaczenia książki Freemana Tildena

Muzeum jako instytucja edukacyjna

Partycypacja jako edukacja

Nie bój się uczyć o tym, co Cię przeraża

Z muzeum na kwarantannie

Demony edukacji muzealnej odżyły

  

Interesujesz się edukacją kulturową? Szukasz inspiracji, sprawdzonych metod i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn