chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Ηλεκτρονική Πλατφόρμα για την Εκπαίδευση Ενηλίκων στην Ευρώπη

 
 

Ιστολόγιο

Muzeum jako instytucja edukacyjna

30/11/2019
από Marcin Szeląg
Γλώσσα: PL

Publikując na blogu na temat edukacji kulturowej akcentuję przede wszystkim edukację muzealną. Wychodzę bowiem z założenia, że muzea mają ogromny potencjał edukacyjny. Właściwie jednak z czego on się bierze? Czy jest on w pełni wykorzystywany? Czy z edukacją w muzeum mamy do czynienia, tylko wówczas, kiedy oprowadzani jesteśmy przez przewodnika, słuchamy wykładu, uczestniczymy w warsztacie, a więc czerpiemy w różny sposób wiedzę na temat jego kolekcji? A może czysta toaleta i uśmiechnięta osoba sprzedająca nam bilety oferują także doświadczenie edukacyjne? Jak to wygląda w teorii i jakie ma znaczenie dla praktyki?

   

/el/file/fan-yang-f9okn4qyli-unsplashjpgfan-yang-f9o_kn4qyli-unsplash.jpg

edukacja muzeum
Photo by fan yang on Unsplash

   

Jak uczą muzea oraz jak się w nich uczymy?

     

Zacznijmy od podstaw. Dla zrozumienia jak muzeum edukuje, nie tylko w wąskim (działalność edukacyjna), ale również szerszym znaczeniu (wystawy) należy wyjaśnić czym jest to „coś”, co jest w nim „do nauczenia” oraz jak można się tego nauczyć? Pierwsze pytanie dotyczy stanowisk na temat natury wiedzy. Przekonań, czy istnieje ona niezależnie od uczącego się jako wiedza czysta, absolutna, a być może polega wyłącznie na ideach konstruowanych w umyśle? Drugie zagadnienie rozpięte jest między dwiema skrajnymi stanowiskami. Z jednej strony przeświadczenia, że proces przyswajania wiedzy ma charakter addytywny. Polega na gromadzeniu informacji, faktów i doświadczeń od coraz prostszych do bardziej skomplikowanych. Z drugiej przekonania, że to umysł konstruuje schematy, a uczenie polega na selekcjonowaniu i organizowaniu na podstawie bogactwa doświadczeń, które otaczają człowieka.

Teraz proponuję, aby wyciągnąć z tych stwierdzeń wnioski w odniesieniu do relacji między edukacją a wystawami, przyjmując za punkt wyjścia dwa skrajne modele muzeum. Najbardziej typowy, czyli muzeum tradycyjne oraz najmniej popularny, to znaczy muzeum konstruktywistyczne. W tym pierwszym zakłada się, że treść powinna zostać zaprezentowana przez to, co reprezentuje „prawdziwą” naturę wystawianego zagadnienia. Należy ją zaprezentować widzowi w taki sposób, aby najłatwiej ją zrozumieć. Zasadnicza jest tu treść, co wynika z założeń dotyczących natury wiedzy (jest zewnętrzna) oraz przekonań co do tego jak należy ją zdobywać (gromadząc coraz bardziej złożone informacje). Nośnikami treści w muzeach są wystawiane w nich eksponaty i towarzyszące im informacje na ich temat. Konstruktywizm w muzeum natomiast zwraca uwagę na to, że zwiedzający komponuje wiedzę we własnym zakresie na podstawie eksponatów. Z kolei uczenie się jest działaniem kreatywnym uwzględniającym zarówno wystawiane przedmioty, informacje o nich, jak i wynika z indywidualnych predyspozycji zwiedzającego. Treść w tego rodzaju muzeach to wypadkowa znaczenia eksponatów, wiedzy na ich temat, a także potrzeb, możliwości oraz doświadczeń widza.

   

Wystawa jako medium edukacyjne

    

Konstatacja, że wystawa ma potencjał edukacyjny i jest specyficznym medium, poprzez które muzeum „uczy” zwiedzających, nie jest bynajmniej oryginalna. Jest o tym przekonana chyba zdecydowana większość twórców wystaw. Przekonanie to załamuje się jednak wówczas, kiedy zadamy pytanie o to, czy wystawy tworzone są z założeniem realizacji określonych celów edukacyjnych, poprzez wykorzystanie odpowiednich środków adekwatnych do potrzeb, oczekiwań i możliwości ich zdefiniowanych odbiorców. Praktyka, odpowiada na nie zdecydowanie negatywnie. W szczególności, jeśli akcentować będziemy w nim jego drugi człon związany z adresatem. Ekspozycje przygotowuje się „dla wszystkich”, co jest bardzo często sprzeczne ze sposobem interpretowania wystawianych eksponatów, które prezentuje się „dla nielicznych”, o czym za chwilę.

Dlatego warto przyjrzeć się modelowi muzeum konstruktywistycznego jako kierunkowi, w którym można próbować zmierzać. Nie tyle z intencją dotarcia do celu, co raczej chęcią oddalenia się od puntu wyjścia, czyli muzeum tradycyjnego. Kierunek, jaki wyznacza przesuwanie się od muzeum tradycyjnego ku konstruktywistycznemu, oznacza przesunięcie akcentu z przedmiotu (eksponatu) i związanych z nim znaczeń w stronę widza i jego sposobu ich rozumienia. Chociaż treść nadal jest ważna, to kluczowe jest podjęcie wysiłku na rzecz uświadomienia sobie konsekwencji tej zmiany zwłaszcza w kontekście praktyk interpretacyjnych (edukacyjnych) stosowanych zazwyczaj w muzeum.

Wystawiane w muzeach przedmioty nie posiadają znaczenia same w sobie. Są nośnikami treści, narzucanymi im z zewnątrz. To, jakie przypisywane jest im znaczenie, jak będą one interpretowane i rozumiane, będzie zależeć przede wszystkim od kompetencji interpretatora (uczącego się), jego wiedzy i umiejętności.

    

Muzeum jako wspólnota interpretacyjna

     

Przy czym proces uczenia się nie jest jedynie procesem indywidualnego konstruowania znaczenia. Indywidualne strategie tworzenia sensów zawsze są osadzone i ograniczane poprzez miejsce, jakie jednostka zajmuje w społecznym otoczeniu. W przestrzeni tej pewne przekonania mogą wydawać się „naturalne”, „powszechne” lub „uniwersalne”, faktycznie jednak są mediowane poprzez takie czynniki jak czas, geografię, historię i wykształcenie. Czynniki te powodują, że proces uczenia się angażuje posiadaną już wiedzę, kulturę, nawyki, które oddziaływają na to, jak rozumiane jest to, co interpretujemy, jakie temu przypisujemy znaczenia. Jeśli są one zbliżone dla pewnych ludzi, to wtedy można mówić o „wspólnotach interpretacyjnych”, tworzonych przez ludzi, których łączą wspólne strategie interpretacyjne. Jej członkowie mają podobne podejście w odczytywaniu obiektów, do identyfikowania ich ważności, do akcentowania w nich uznawanych wspólnie za najważniejsze ich cechy. Strategie te funkcjonują przed odczytaniem i dlatego kształtują to, co jest odczytywane. Według Stanleya Fisha, który zaproponował pojęcie „wspólnoty interpretacyjnej”, tworzy ona znaczenia używając zbieżnych strategii. Składają się na nie, nadawane pewnym szczególnym formom analizy, którym opisuje się obiekt, język, wykształcenie i specjalistyczna wiedza.

Funkcjonowanie wspólnoty interpretacyjnej jest szczególnie widoczne w takich instytucjach jak muzea. Muzeum jako środowisko osób o wysokich kompetencjach, specjalistycznej wiedzy i wspólnych zainteresowaniach jest doskonałym przykładem takiej wspólnoty, która w odniesieniu do znajdujących się w ich zbiorach obiektów, odczytuje ich znaczenia w specjalny, profesjonalny sposób. Jaki ma to związek z praktyką wystawienniczą i używanymi w niej strategiami interpretacyjnymi? Mianowicie taki, że twórcy wystaw koncentrują się na podobnej do ich sposobu rozumienia prezentowanych problemów wspólnocie interpretacyjnej. Chociaż swoją pracę traktują jako ofertę dla wszystkich, czy jak się mawia w środowisku, „dla jak najszerszego odbiorcy”, to z zasady używają języka, pojęć, wyposażają wystawy w teksty, które problematyzują eksponowane przedmioty wokół zagadnień bliskich osobom, podobnie jak oni/one już zaznajomionych z tematem. Adresują je „do nielicznych”, mniej lub bardziej świadomie, do podobnej wspólnoty interpretacyjnej.

    

Muzeum jako instytucja edukacyjna

    

Co jednak wówczas, kiedy zabiegi interpretacyjne przestanie wywodzić się wyłącznie z przedmiotu, traktując wiedzę na jego temat jako istniejącą obiektywnie? Kiedy w większym stopniu zacznie brać się pod uwagę podejście, że może ona mieć charakter bardziej relatywny? Gdy w jej prezentacji zacznie zwracać się uwagę również na przynależności widzów do innych „wspólnot interpretacyjnych” niż pracownicy muzeów? Inaczej mówiąc, co wówczas, kiedy zainteresowanie skierowane zostanie na edukację w modelu muzeum konstruktywistycznego? Kiedy wiedzę „oderwie się” od przedmiotu i przypisze ją również zwiedzającemu?

    

Muzeum to coś innego niż miejsce prezentacji w praktyce założeń naukowych różnych dziedzin wiedzy rozwijanych na uniwersytetach, w instytutach badawczych, ośrodkach i laboratoriach naukowych. To również nie tylko miejsce transmisji tej wiedzy w kierunku zwiedzających. Muzeum to przestrzeń społeczna, dla jednych świątynia, dla innych forum lub agora. Jednoczy ich przekonanie, że jest to miejsce szczególne, dające możliwość znalezienia się poza codzienną sytuacją życiową, pozwalające na spotkanie i wymianę z czymś wyjątkowym.

Muzeum oferuje też znacznie więcej, dodajmy równie wartościowych doświadczeń niż tylko przekaz wiedzy na temat zbiorów. Jest miejscem, gdzie ludzie mogą spędzić wolny czas, spotkać się z obiektami tam prezentowanymi i innymi ludźmi, znaleźć się w przestrzeni dającej im specyficzne przeżycia, wreszcie mogą wymienić się wiedzą, opiniami i przemyśleniami. To wszystko w połączeniu z poznaniem eksponatów muzealnych składa się na całościowe doświadczenie muzeum. Idąc do muzeum, nie tylko idziemy oglądać prezentowane tam eksponaty, lecz liczymy na to, że ma ono do zaoferowania znacznie więcej bodźców. Kolekcja to tylko część większej całości, a jej odbiór jest mediowany przez wszystkie składniki tej całości.

Wartością stanie się wówczas, kiedy zbliżymy się do muzeum konstruktywistycznego, gdy przyznamy, że holistyczne doświadczenie muzeum jest kształtowane przez to, co wystawiane, przez jakość jego architektury, kompetencje personelu, atrakcyjność wydawnictw, asortyment sklepiku, czystość toalet, przyjazność osób udzielających informacji czy jakość serwowanych w jego restauracji potraw.

               

Bibliografia

D. Dean, Museum Exhibition. Theory and Practice, Routledge 1994

S. Fish, Interpretacja, retoryka, polityka. Eseje wybrane, red. A. Szahaj, Kraków 2008

G. Hein, Learning in the Museum, Routledge 1998

      

         

dr Marcin Szeląg historyk sztuki, edukator muzealny i kurator, pracuje na Wydziale Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

          

   

Zobacz także:

Muzeum na receptę

Praca, której nikt nie chce wykonywać

Strategia myślenia wizualnego – czego może uczyć oglądanie obrazów

Noc Muzeów – edukacja czy promocja?

Edukacja oka, umysłu i ... pragmatycznej demokracji

Muzeum jako szkoła słuchania

Papierek lakmusowy edukacji w muzeach sztuki

Podpisy "przyjazne" zwiedzającym

Interpretacja dziedzictwa. Impresja na temat znaczenia książki Freemana Tildena

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn