chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE - E-Plattform für Erwachsenenbildung in Europa

Blog

Jak edukatorzy radzą sobie w czasach pandemii - relacja z frontu

09/04/2020
von Piotr Maczuga
Sprache: PL

Wszyscy piszą, jak przetrwać w czasach zarazy, to ja napiszę, jak przetrwać po. Jak powszechnie wiadomo, szybko odrabiamy lekcje digitalizacji i nie potrafimy się już w tym pędzie zatrzymać. Dla wielu firm i edukatorów jest to typowa “ucieczka do przodu”. Trudno się dziwić takiej taktyce, ponieważ czasu na opracowanie odpowiedniej i skutecznej strategii brak, więc trzeba działać.

    

      

Rzecz w tym, że od opublikowania poprzedniego artykułu przeprowadziłem grubo ponad sto rozmów na ten temat i dziś wiem już co dokładnie robią edukatorzy, żeby przetrwać. Na co dzień pomagam wejść do świata cyfrowego (obecnie jest to raczej sprint, niż dobrze przemyślany bieg przełajowy), więc wiem z czym się mierzycie. Chętnie podzielę się z Wami tym, co słyszę i widzę.

Zacznijmy od tego, że przedstawiciele wielu firm szkoleniowych powiedzieli mi wprost: nie mamy czasu na myślenie strategiczne, ponieważ nasza dotychczasowa działalność została wyhamowana na co najmniej kwartał. O ile na początku marca przesuwanie wydarzeń edukacyjnych i szkoleń na końcówkę maja wydawało się sensowne (można się było “odkuć” jeszcze przed wakacjami), tak już dwa tygodnie później wszyscy wiedzieli, że nie ma to sensu. To, jakie działania podjęły firmy szkoleniowe i edukatorzy trochę zależało od ich przygotowania, ale też od branży z którą współpracują (lub dywersyfikacją branż).

Nikt nie przeszedł suchą stopą przez ten kryzys, niemniej jednak są przypadki edukatorów, którzy szybko dokonali reorientacji swojej firmy i, póki co, przynosi to bardzo dobre efekty. Z jedną z takich osób będę miał okazję porozmawiać na żywo już 14 kwietnia o 20.00 - Zapraszamy wraz ze Sławkiem Łaisem. W tych przypadkach chodzi głównie o to, że produkty edukacyjne oparte o pracę 1:1, np. consulting można było przenieść do świata cyfrowego praktycznie z dnia na dzień. Warunek był jeden - musiał to być produkt potrzebny i adekwatny do sytuacji. W innym przypadku firmy płacące za takie doradztwo jasno pokazały, co znaczy cięcie budżetów.

Pewne tematy, do tej pory trochę niszowe, jak organizacja pracy w modelu home office, nagle weszły do mainstreamu i to z przytupem. Sam obserwuję pewną bliską mi konferencję z zakresu human resources, której najbliższa edycja odbędzie się w maju, oczywiście w formie 100% zdalnej. Udało się zdigitalizować wydarzenie, ale jego program, właściwie już ułożony w lutym, dziś nikogo nie interesuje i został całkowicie zmieniony. Tematy zarządzania zasobami ludzkimi sprzed półtora miesiąca są dziś żałośnie wręcz nieaktualne. Choć duże firmy już odczuwają jak skutki masowego skoszarowania pracowników w domach odbija się na psychice i wydajności tychże pracowników. To oznacza, że da się robić inspirujące i ważne działania edukacyjne na każdy temat, jeśli tylko poświęci się trochę czasu na przemyślenie celów w kontekście nowej sytuacji.

 

Ogólnie: duże serie szkoleń i projekty posiadające dużych sponsorów okazały się najmniej pewne. Jeszcze w lutym każda firma szkoleniowa, która znalazła dla siebie “bogatą” niszę i miała sponsorów/klientów z listy Fortune 500 mogła uznać, że prowadzi stabilny i dobrze prosperujący biznes edukacyjny. Ale to właśnie te największe korporacje zaczęły ciąć budżety na wszelki wypadek, a firmy dla nich pracujące nierzadko są przecież w nawet 100% zależne od tychże gigantów. Decyzja w którymś z biurowców na warszawskim “Mordorze”, którą można podsumować puentą: “Nie robimy chwilowo szkoleń ze sprzedaży czy teambuildingu, bo w sumie nie ma jak i nie jest to teraz ważne…” w rezultacie wyłącza z rynku często kilku czy kilkunastu trenerów, którzy z dnia na dzień stracili pracę. A grupy i fora w mediach społecznościowych, gdzie można dostać poradę jakie oprogramowanie wybrać do prowadzenia webinarów czy jak je w ogóle prowadzić stały się współczesnymi “pośredniakami”.

Są też oczywiście branże, które jakoś sobie radzą. Na przykład szkolenia dla lekarzy, sponsorowane przez firmy farmaceutyczne, muszą się odbywać w tej czy innej formie. Choć budżety spadły, to koszty organizacji też. A lekarze mają obowiązek kształcenia się, którzy w Polsce dokumentuje się specjalnymi punktami przyznanymi przez Naczelną Izbę Lekarską za udział w szkoleniach i konferencjach. Udział online jest dla lekarzy dużo wygodniejszy, ponieważ nie tylko nie wymaga podróżowania na sympozjum, ale nie trzeba też zamykać gabinetu na cały dzień. Lekarz, który jest w stanie przyjąć choćby 15 pacjentów dziennie przy średnim koszcie 40 euro za wizytę prywatną, na jednym dniu wyjazdu tracił 600 euro. Obecnie wizyta w jakimkolwiek gabinecie jest mocno wątpliwa, ale to samo działa w przypadku konieczności brania dyżurów czy łączenia pracy w różnych placówkach. Ten przykład pokazuje, że gdy jest potrzeba, to online i digital są wręcz atutami, choć bez ofiar i tutaj się nie obędzie.

Przejdźmy zatem do wniosków:

W co inwestujemy? Walizka cyfrowego trenera szybko się aktualizuje

Często pojawiają się zapytania o sprzęt i oprogramowanie, które warto kupić, aby prowadzić cyfrowe szkolenia. Budżety są różne, od 100 do 5 000 euro (w takich granicach doradzałem w marcu i kwietniu). W dalszym ciągu są firmy, które chcą zainwestować 50 000 euro w profesjonalną infrastrukturę, ale… nie teraz. Takie projekty zostały, ze zrozumiałych względów, zahamowane. Średni budżet dostosowania domowego zakątka do pracy z multimediami oscyluje w okolicach 500 euro i jest, moim zdaniem, w zupełności wystarczający na początek.

Co polecam?

  • Wśród kamer internetowych nieprzerwanie Logitech C922 Pro. Nie twierdzę, że jest to najlepsza kamera, ale jest pewnym wysokim standardem, który daje spokój na lata. Sam używam poprzednika, C920, już ponad 5 lat i nie mam powodu tej kamery zmieniać, ponieważ w dalszym ciągu jest lepsza, niż 90% kamer instalowanych w laptopach czy tabletach. Sprzęt ten cieszy się bardzo dużą popularności, a producent i dostawcy na szczęście nie żerują na tym trendzie (może dlatego, że producent też prowadzi dobrze wypozycjonowaną sprzedaż online i pilnuje cen przez co niezależnym resellerom czy sprzedawcą trudno jest zwiększać marżę i być konkurencyjnym).
  • Wśród mikrofonów polecam skupić się na takich operujących złączem USB, np. BlueYeti, ponieważ są proste w obsłudze, a dają bardzo dobrą jakość dźwięku, która w uczeniu synchronicznym online jest kluczowa i dużo ważniejsza od obrazu.
  • Modne są też różnego rodzaju słuchawki bluetooth czy przewodowe, które są niezbędne wszędzie tam, gdzie webinary mają charakter dwukierunkowej komunikacji. Używanie słuchawek znacznie polepsza komfort odbioru, i to wszystkim stronom wydarzenia, więc ich używanie staje się dobrze widzianym standardem.

Co nas zaskoczyło? Technologiczny król jest nagi

Jak w skrócie można podsumować liczne awarie i skandale związane z dostępnością i działaniem narzędzi online. Jeden z liderów rynku, ClickWebinar, zaliczył w ciągu miesiąca kilka awarii, włącznie z atakiem DDoS (złośliwe działanie mające na celu zakłócenie normalnej pracy danego, polegające na przeciążeniu aplikacji i infrastruktury), co można podsumować stwierdzeniem, że nieszczęścia chodzą parami, ponieważ wcześniej infrastruktura przestawała działać i była przeciążana przez samych klientów, bez konieczność ataku hakerskiego. Po prostu popyt zaskoczył wszystkich, bo “nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji”. Problemy już praktycznie zniknęły, aplikacja działa dosyć stabilnie w większości swoich funkcji.

Za to epopeja związana z platformą Zoom i jej słabym zabezpieczeniem dopiero się rozwija. Zoom nigdy nie słynął ze specjalnej solidności w zakresie bezpieczeństwa i skandale z tym związane pojawiały się już wcześniej, ale obecnie wykryte luki umożliwiają hakerom przejęcie firmowych danych pracowników wykonujących obowiązki z domu, a samych użytkowników jest już praktycznie 200 milionów. Nie jest też prawdą jakoby za sukcesem Zoom stała pandemia. Już przed nią wartość tego startupu szacowano na kilkanaście miliardów dolarów. Przymusowy home office sprawił, że Zoom, początkowo aplikacja do wideokonferencji, stał się modnym narzędziem także wśród edukatorów. Zoom zarobił na tym bardzo dużo, ale już wcześniej był znaczącym graczem.

Co polecam?

  • Mimo licznych wad i problemów, z mojego punktu widzenia, wskazane powyżej rozwiązania nadal są godne polecenia. Jest daleko od ideału, ale taka jest nasza rzeczywistość. Pod płaszczykiem pięknych layoutów i internetowej mody często schowana jest niedopracowana technologia. A niedopracowanie jest skutkiem tego, że produkty tego typu rozwijają się ciągle.
  • Trzeba szukać, sprawdzać, testować. Każdy ma inne potrzeby i nie da się tego załatwić poprzez proste polecenie. Jeśli ktokolwiek poleca dane oprogramowanie bez zbadania potrzeby pytającego, to jest zwykłym hochsztaplerem.
  • Platformy do webinarów to nie wszystko. Warto zbadać możliwości oprogramowania dodatkowego, na przykład służącego do prostego montażu wideo czy audio. To pozwoli łatwo zamieniać webinary na lekcje wideo czy podkasty.
  • Przede wszystkim: nie przejmujmy się początkowymi porażkami! Przez ostatnie tygodnie dzisiątki tysięcy trenerów przeszło przyspieszony kurs e-uczenia. Często pierwsze doświadczenia były traumatyczne, ale w warunkach bojowych trudno o dokładne przeszkolenie każdego. Choć zawodowo staram się to robić każdego dnia.

Co będzie “po”? Tak naprawdę liczy się przyszłość

Pojawiają się mniej lub bardziej sensowne i skoordynowane z rynkiem programy pomocowe. Można już starać się o granty, które w zamyśle powinny pozwolić firmom i edukatorom wyjść ze swoją ofertą na rynek cyfrowy. Mimo, że nie są idealne, ponieważ tworzone pod presją czasu, to trzeba zakładać, że będzie ich więcej. Znajomy edukator powiedział mi w rozmowie: tu nie chodzi o to, żebyśmy sobie teraz wszyscy kupili Articulate czy Captivate za unijne pieniądze i zaczęli masowo robić e-szkolenia, bo stworzymy taką ilość bezwartościowych treści, że rynek nas za to rozliczy. Jest w tym coś istotnego - możemy na tyle obrzydzić odbiorcom e-learning poprzez nadprodukcję byle jakich treści, że będziemy za to płacić przez kolejne lata, gdy wirus - miejmy nadzieję - będzie już niemiłym wspomnieniem.

Warto śledzić też działania instytucji branżowych, jak Polska Izba Firm Szkoleniowych, a także platformę EPALE, gdzie Redakcja trzyma rękę na pulsie w sprawie programów pomocowych. Prawda jest taka, że możemy znacznie bardziej liczyć na Europę, niż nasz rząd, a nie zawsze jest szansa śledzić wszystkie rozporządzenia i projekty na poziomie unijnym.

Trzeba też pamiętać i przypominać, że inwestycje w naukę, sprzęt i oprogramowanie zaczną owocować w dłuższym okresie. Zaniechania - również. Jeśli teraz musimy poświęcić kilkadziesiąt czy kilkaset godzin na doskonalenie warsztatu cyfrowego edukatora, to ta wiedza i doświadczenie nie staną się niepotrzebne za kilka miesięcy. Pewne procesy się rozwinęły i nie da się już ich zatrzymać. Jesienią nie wrócimy do stanu z lutego 2020 roku, nawet jeśli sale szkoleniowe i konferencyjne ponownie będą otwarte, to e-learning nie schowa się do technologicznej niszy i będzie obecny na rynku znacznie bardziej, niż był rok temu. Od myślenia strategicznego nie uciekniemy, nawet jeśli teraz pozornie nie ma na to czasu.

 

  


Piotr Maczuga - Od ponad dekady zajmuje się zagadnieniami wykorzystania nowych technologii w edukacji dorosłych. Tworzy i wdraża w organizacjach oparte o technologie, które łączą w sobie nowoczesny marketing i edukację. Współautor podręczników w zakresie webinariów, webcastów, knowledge pills i innych. Metodyk, autor szkoleń z zakresu wykorzystania multimediów w uczeniu i biznesie oraz publikacji poświęconej tej tematyce. Na co dzień kieruje Digital Knowledge Lab – studiem produkcji multimedialnych treści edukacyjnych w Polsce działającym w ramach ekosystemu Digital Knowledge Village. Jego misją zawodową jest usuwanie barier technologicznych przed wszystkimi, którzy mają ambicje uczyć innych, aby wspomagać tworzenie społeczeństwa świadomie i sprawnie posługującego się otaczającymi nas narzędziami.

 

Zobacz także:

Technologia w uczeniu dorosłych - trochę inne spojrzenie - podkast

Jak uczyć skutecznie za pomocą multimediów

Europa potęgą w branży wirtualnej rzeczywistości?

Co Cię powstrzymuje, "cyfrowy" trenerze?

Twoja multimedialna pracownia na miarę możliwości

7 wskazówek jak nagrać prostą lekcję telefonem komórkowym tak, aby wyglądała profesjonalnie

 

 

   

    

 

 

Interesują Cię nowe technologie w edukacji dorołych? Szukasz inspiracji i niestandardowych form?

Tutaj zebraliśmy dla Ciebie wszystkie artykuły na ten temat dostępne na polskim EPALE! 

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

1 - 6 von 6 anzeigen
  • Bild des Benutzers Izabela Kulej
    Wydawać się mogło, że już nic nas nie zaskoczy (nikt nie pomyślał ). Nikt nie był przygotowany na taką edukacje - prowadzenie jej tak jak teraz. Dla wielu jest to ogromne wyzwanie. Mimo tego, że tyle się teraz mówi, o tym że telefony i komputery zabierają nam tyle czasu, ale to jednak dzięki nim poradziliśmy sobie w tych trudnych czasach, dzięki tej technologii.
  • Bild des Benutzers Sylwia Popławska
    Wszystkich nas zaskoczyła ta sytuacja, na początku odnaleźć się w tym było niesamowicie ciężko. Nikt nie wiedział co robić i jak to wszystko powinno działać. Teraz, po czasie, nauczyliśmy się już żyć w takim świecie. Najgorszy był element zaskoczenia, bo w końcu kto spodziewałby się takiej katastrofy? Jedni potrafili szybciej przejść na tym do porządku dziennego i szybko wszystko przeorganizowali tak, aby było dobrze. Niestety bardzo dużo ludzi na tym straciło. Teraz kiedy już żyjemy tak dłuższy czas, nie powinno nas już nic zaskoczyć. Jesteśmy już teraz przygotowani na takie sytuacje i wiemy co robić. Nie damy się zaskoczyć kolejny raz, wiec miejmy nadzieję, że teraz już wszystko pójdzie w dobrym kierunku i wyjdziemy na prostą.
  • Bild des Benutzers Karolina Suska
    To co aktualnie dzieje się na rynku szkoleń online, napawa mnie optymizmem, że edukacja w sieci będzie się dynamicznie rozwijać. Znam kilku trenerów, dotychczas "opornych" w zakresie działań w sieci, którzy teraz coraz śmielej zaczynają działać w tym temacie. Szkoda tylko, że nie zawsze są dobrze przygotowani, mam tu na myśli np. rodzaj sprzętu, którym dysponują. Na szczęście dość dynamicznie rośnie liczba opcji edukacyjnych, w zakresie prowadzenia szkoleń online, co jest szansą dla wielu osób na zdobycie nowych kompetencji i lepszego zaistnienia w wirtualnej rzeczywistości.
  • Bild des Benutzers Rafał Żak
    Napisałeś: "Jesienią nie wrócimy do stanu z lutego 2020 roku, nawet jeśli sale szkoleniowe i konferencyjne ponownie będą otwarte, to e-learning nie schowa się do technologicznej niszy i będzie obecny na rynku znacznie bardziej, niż był rok temu."
    To jest w sumie najciekawszy wątek w tej dyskusji. Na ile będzie tak, że siądziemy w zaciszu sal szkoleniowych w hotelach i będziemy mówić do siebie: "Ty, a pamiętasz jakeśmy w Zooma wszyscy szli", a na grupach trenerskich pojawią się ogłoszenia w styl sprzedam "Logitecha 920, używany trzy razy";-) Czy on line się obroni. Dla jasności po tych kilku tygodniach  sądzę, że się obroni. 
  • Bild des Benutzers Sławomir Łais
    Dla mnie jest jasne, że się obroni. 
    Właściwie to w wielu organizacjach się już dawno obronił. W Polsce jest sporo e-learningu i są firmy e-learning, które takie produkty dostarczają. 
    Rozwój edukacji cyfrowej w Polsce dzieje się od lat (co najmniej od początku wieku) - to, co teraz mamy to raczej katalizator zmian.
    Może być tak, że będzie czkawka, wynikająca z tego, że powstanie zbyt wiele produktów cyfrowych o słabej jakości i może ludzie zatęsknią za salami szkoleniowymi, choć moim zdaniem niekoniecznie, bo z drugiej strony wszyscy oswoimy się z cyfrową komunikacją.
  • Bild des Benutzers Marcin Szeląg
    E-learning i online może zyskać na uniwersytetach. Chociaż serwery uczelniane są pełne zasobów, a wykładowcy mają możliwość uczestniczenia w szkoleniach z użycia e-learningu i komunikacji online, to z moich doświadczeń wynika, że nie korzysta się z tych możliwości szczególnie intensywnie w dydaktyce uniwersyteckiej. Może teraz nastąpi przełom i zacznie być używany częściej, przynajmniej w formule b-learningu.