chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE - Elektronická platforma pro vzdělávání dospělých v Evropě

Blog

Co ma piernik do edukacji? Czyli andragog na urlopie

31/07/2020
od Monika Sulik
Jazyk: PL

Piernik musi być pierny…

Czy wiecie o tym, że podstawowym składnikiem tradycyjnych pierników jest pieprz? To właśnie temu składnikowi pierniki zawdzięczają swoją nazwę. Piernik powinien być pierny – czyli pieprzny. Odwiedzając podczas tegorocznych wakacji „Muzeum Żywego Piernika” w Toruniu, pomyślałam, że koniecznie muszę się z Wami podzielić swoimi odkryciami edukacyjnymi zainspirowanymi smakami oraz jedzeniem. I nie chodzi tylko o to, że okres wakacji sprzyja poznawaniu (uczeniu się) nowych, nieznanych smaków, ale przede wszystkim jedzenie i edukacja to duet z ogromnym potencjałem. Jestem zachwycona tym jak wspaniałym wehikułem czasu, ale też lekcją historii, obyczajowości oraz „pierniczenia” (czyli pieczenia pierników) może być wizyta w muzeum w Toruniu (https://muzeumpiernika.pl/pl/content/o_nas).  

   

Smakowita edukacja

W przestrzeni pedagogicznej, andragogicznej, wiele mówi i pisze się o uczeniu się z życia, z zabawy i podczas zabawy, uczeniu się w codzienności, w podróży, w pracy itp. Jak się okazuje jedzenie (przygotowywanie, ale i spożywanie posiłków) również może być wspaniałym doświadczeniem edukacyjnym. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że uczenie się, edukację rozumiem jako proces ciągły, naturalny, obejmujący wszystkie aspekty dorosłego życia, a realizujący się poprzez edukację formalną, nieformalną oraz uczenie się przez doświadczenie (Dominice, 2006, s.11). Przyjmuję za  P. Dominice, że edukacja, kształcenie są procesami całego życia, wiążą się z codziennością jednostki, są sytuacjami złożonymi, łączącymi się z rozwojem osobowości, formują tożsamość osoby (Dominice 1994).

  

   

Pamiętam początki swojej świadomości dotyczącej związku edukacji z jedzeniem. Miało to miejsce podczas lektury „Pamiętników samouków” autorstwa jednej z pionierek andragogiki -  Joanny Landy-Tołwińskiej. We wstępie Autorka pisze:

Nie ma nic przesady w twierdzeniu, że samoucy łaknęli wiedzy jak chleba. Może to porównanie jest nawet za słabe. W jednym pamiętniku (nr 185) czytamy bowiem wyznanie, że autor za naukę elementarzową oddawał koleżance pastuszce pajdę chleba, całodzienne swoje pożywienie. (Landy-Tołwińska, 1968, s. 14)

Nie sposób obok tych słów było przejść obojętnie. Później zaczęłam zgłębiać temat i wyszukiwać w literaturze biograficznych wątków ukazujących edukacyjne konteksty związane z przygotowywaniem i spożywaniem pokarmów.

Smak łączy się nierozerwalnie z najbardziej podstawową potrzebą człowieka jaką jest jedzenie. Z kolei:

spożywanie razem posiłków tworzy między ludźmi więź. Wspólne przygotowywanie potraw (…) nakładanie ich i rozdzielanie, a potem rozmowy przy stole angażują wszystkich. Już dzięki koszykowi chleba podawanemu z ręki do ręki powstaje zamknięty krąg. W tym momencie zdaje się panować równość między tymi, którzy przy stole siedzą. (Kolmer, 2009: s.11)

Są to słowa niezwykle istotne, gdyż ukazują wartość spożywania posiłku z punktu widzenia społecznego i pedagogicznego. Podkreślają istotę wspólnoty oraz więzi, wskazują na rolę i znaczenie atmosfery życia rodzinnego. To właśnie z rytuałami dotyczącymi wspólnego przygotowywania oraz spożywania posiłków wiąże się wiele wspomnień i relacji biograficznych osób publikujących swoje autobiograficzne zapiski. Wspomnienia te tworzą dziedzictwo kulinarne, które z całą pewnością

jest ważną tradycją kulturową, wzmocnioną przez naszą nieustającą potrzebę odżywiania się. (Crawford,2007: s. 5)

  

Agnieszka Maciąg (znana polska modelka, autorka książki „Smak życia, czyli uroda zaczyna się w kuchni”) tak wspomina swoje pierwsze zapamiętane doświadczenia związane z jedzeniem:

Nie miałam zbyt wielu życiowych doświadczeń, ale wiedziałam, że ten kto gotuje, ten ma władzę (…). jednak już wtedy gotowanie, karmienie rodziny odbierałam jako przejaw miłości, opieki i troski. Chciałam być dobrym opiekunem mojego mikroświata. Pamiętam chwile spędzone w kuchni w babcią Anią. Szybkimi ruchami na dużym stole zagniatała ciasto na makaron. Jak to możliwe, że z białego proszku i wody powstawała sprężysta, zwarta kula o dziwnym zapachu? Potem rozwałkowana, cieniutka jak papier, pocięta w paski lądowała w rosole i stawała się – na moim talerzu w drobne kwiatki - uparcie spadającym z łyżki makaronem. Czysta magia (Maciąg, 2007: s. 9)

I słowa Murielle Rousseau (francuskiej pisarki, autorki książki „A table – znakomite przepisy mojej francuskiej rodziny”):

Pomagając w dzieciństwie w kuchni, najbardziej lubiliśmy słuchać opowieści naszego ojca i „Mamuśki”, którymi raczyli nas w trakcie pichcenia. Były to historie rodzinne, wspomnienia z minionych uroczystości i dawnych czasów, za których nasza rodzina nie mieszkała jeszcze w Paryżu (…). W ten sposób dawno nieżyjący  już przodkowie ożywali nagle przed naszymi oczami wśród buchających parą bulionów i drobno krojonych warzyw. Ponieważ wykonywane przez nich zawody i drogi życiowe były bardzo zajmujące, za każdym razem domagaliśmy się opowieści o nich, podobnie jak ulubionej bajki na dobranoc lub smacznego cukierka (…). Nigdy też nie zapomnę tego cudownego zapachu, jaki wydzielał się, gdy ojciec wrzucał czosnek na patelnię, na której dusiły się już świeże prawdziwki. Prawdziwki, które, za dnia zbieraliśmy w naszym tajnym miejscu w lesie. (Rousseau-Grieshaber, 2008: s. 12)

   

Opis tych wspomnień jest niezwykle sugestywny i sprawia, że oczyma wyobraźni łatwo można zobaczyć rytuał przygotowywania makaronu czy też poczuć zapach dania z grzybów, którego tajemnica smaku zdaje się być nierozerwalna związana z faktem, iż zbierane były w sekretnym miejscu w lesie. Ważniejsze jednak od samego przygotowywania i spożywania opisanych posiłków zdają się być rozmowy, opowieści i wspomnienia składające się na atmosferę towarzyszącą tym czynnościom. Widoczne jest to również we wspomnieniach Zuzanny Śliwy (autorki książki kucharsko-autobiograficznej „Pogaduchy przy misce pierogów”), która także zwraca uwagę na wyjątkową atmosferę panującą w jej rodzinnym domu podczas wspólnego gotowania: W mojej pamięci pierogi zawsze łączą się z wesołymi pogaduchami. Tworzą spoistą jedność, wypełnioną farszem wspaniałych opowieści. Często gęsto dookoła stolnicy rozsiadała się cała rodzinka (Śliwa, 2008: s.14).

Jak zatem widać atmosfera domu rodzinnego jest w nierozerwalny sposób związana z przyrządzaniem posiłków oraz ich jedzeniem. Niezwykle znaczące zdają się być w tym miejscu wspomnienia Anieli Rubinstein (Autorki książki kucharskiej „Kuchnia Neli”, żony Artura Rubinsteina):

Często zastanawiam się, skąd wzięła się u mnie owa pasja do gotowania. Dziś widzę, że przede wszystkim wyrosła ona z atmosfery mojego rodzinnego domu. Odkąd pamiętam, w naszej rodzinie posiłek był czymś więcej niż tylko zaspokajaniem głodu: był zawsze swoistym rytuałem. (Rubinstein, Warszawa 2002, s.12)

   

Nie sposób przecenić książek kucharskich

Warto wspomnieć, że na rynku wydawniczym w ostatnim czasie pojawia się mnóstwo książek kucharskich. W moim odczuciu  są one często bardziej biograficzne niż kucharskie i niosą z sobą ogromny ładunek emocjonalny ale też edukacyjny. Niejednokrotnie stają się one zarówno skarbnicą wiedzy kulinarnej jak i źródłem informacji o tym jak wyglądała codzienność w określonej rzeczywistości społeczno-historycznej. Wspólne przyrządzanie potraw przez osoby reprezentujące różne pokolenia może stać się doskonałą okazją do przekazania tradycji i zwyczajów, które być  może są już zapomniane, a stanowią o naszej tożsamości. Jest to również doskonała okazja do spotkania w sensie pedagogicznym. We wspomnieniach dotyczących edukacyjnych kontekstów jedzenia napotkałam  na fragment który w sposób bezpośredni łączy jedzenie z edukacją:

I tak dzięki czekoladzie Wedla nauczyłem się czytać. Zaczęło się od kawałka czekolady, na którym widniała literka E jak Ewa, imię mojej najstarszej siostry. Potem była niezwykle ważna litera W, pierwsza litera mojego imienia i nazwiska. Wreszcie D jak dom i L jak Lulaże Jezuniu- kolęda, którą śpiewaliśmy przy fortepianowym akompaniamencie mamy. Wedel było pierwszym słowem, które bezbłędnie odczytywałem na czekoladzie, cukierkach. Później sylabizowałem z papierka, że czekolada jest jedyna, mleczna, z czego jest zrobiona i ile waży. Był to pierwszy tekst, który poznałem samodzielnie. (Wiśniewski, 2008: s.10)

   

Obrazki znalezione w czekoladzie wklejałem do albumu i tak poznawałem królów Polski. Były też serie strojów ludowych, starych  samochodów. (Wiśniewski, 2008: s.24)

   

Wspomnienia, które tutaj zaprezentowałam stanowią zaledwie egzemplifikację tego jak bardzo wielowymiarowe mogą być doświadczenia związane z jedzeniem. Jestem jednak przekonana, że jest kwestia do  dalszych poszukiwań i bardzo jestem ciekawa Waszych refleksji ale też edukacyjnych smakowitości.


dr Monika Sulik - doktor nauk humanistycznych, adiunkt, wykładowca akademicki. Swoje zainteresowania naukowo-badawcze rozwija przede wszystkim w obszarze zagadnień związanych z rozwojem człowieka dorosłego w ujęciu interdyscyplinarnym, ze szczególnym uwzględnieniem kontekstów biograficznych. Prowadzi autorskie zajęcia dydaktyczne z zakresu przedmiotu biografia w edukacji, w ramach którego przeprowadza warsztaty związane z wykorzystaniem metody biograficznej w andragogice i edukacji dorosłych. Certyfikowany trener i mentor akademicki.

               

Zobacz także:

Dixit – mój edukacyjny „exit”

Czy warto poznać biografię edukacyjną portiera domu publicznego?

Strach i edukacja, czyli duet (nie)doskonały

Kości zostały rzucone, czyli biograficzny "sześcian" w reflekcji andragogicznej

Z pamiętnika andragoga: a może by tak na chwilę przestać inspirować i...?


Źródła:

Dominice P.: Uczyć się z życia. Biografia edukacyjna w edukacji dorosłych. Przeł. M. Kopytowska.  Łódź: Wydawnictwo  WSHE, 2006.

Dominice P.: Historia życia jako proces kształcenia. W: Psychologiczna problematyka doradztwa zawodowego.

Landy-Tołwińska J.: Łaknęliśmy wiedzy jak chleba. Pamiętniki samouków, Kraków 1968.

Kolmer L.:Wprowadzenie. [w]: Franz-Theo Gottwald, Lothar Kolmer (red), Jedzenie rytuał i magia. Warszawa: Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2009.

Lubina-Cipińska D.:Ziemia z uśmiechu Boga. Rozmowy o Górnym Śląsku. Katowice: Księgarnia św. Jacka, 2006.

Maciąg A.:Smak życia czyli uroda zaczyna się w kuchni. Kraków: Wydawnictwo Otwarte, 2007.

Wiśniewski W.:Smak dzieciństwa: Łomianki: Wydawnictwo LTW, 2008.

Rubinstein A.:Kuchnia Neli. Warszawa: Wydawnictwo Muza, 2002.

Rousseau–Grieshaber M.: Á table!.Znakomite przepisy mojej francuskiej rodziny. Warszawa: Wydawnictwo Propaganda, 2008..

Śliwa Z.:Pogaduchy przy misce pierogów. Warszawa: Wydawnictwo Propaganda, 2008..

Crawford E.; Crawford K.: Przepisy L. M. Montgomery. Kuchnia z Zielonego wzgórza. Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2007..

Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn Share on email
Refresh comments Enable auto refresh

Zobrazuje se 1 - 7 ze 7
  • Obrázek uživatele Karolina Suska
    Wspólne przygotowywanie posiłków może być super wstępem i rozwinięciem procesu edukacyjnego. Niejednokrotnie zapraszałam grupy do... kuchni, by od właśnie "kuchni" mogli rozpocząć ze sobą działania projektowe. Integracja przez gotowanie - sprawdzała się za każdym razem rewelacyjnie. Zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności grupowych (a nie koniecznie kulinarnych) w połączeniu z dobrym smakiem sprawiało, że osoby dorosłe bardzo chętnie angażowały się we wspólne działania i osiągały razem zakładany cel. Stąd moja refleksja, że każde miejsce może być dobre do realizowania założeń edukacyjnych. Dzięki za ten smakowity tekst!
  • Obrázek uživatele Nina Woderska
    Pyszny tekst:) Mam nadzieję Moniko, że przy okazji wizyty w Toruniu, udało Ci się także odwiedzić moją rodzinną Bydgoszcz:) Jest tu Muzeum Mydła i Historii Brudu! Do Poznania również zapraszam i polecam Rogalowe Muzeum. Cenię sobie przemycanie wiedzy przez takie właśnie miejsca - to swoisty rodzaj edukacji przez rozrywkę (entertainment education). 
    Ach! Prawie zapomniałabym o Muzeum Oscypka w Zakopanem! 

    Pozdrawiam!
  • Obrázek uživatele Monika Sulik
    Droga Nino o muzeum w Bydgoszczy nie słyszałam - mam książkę "Historia brudu" ale muzeum to musi być nielada gratka!! Jest coraz więcej fantastycznych miejsc - muzea teraz to zupełnie nowa przestrzeń i odkrywam ich coraz więcej. W Zakopanem też niestety w Muzeum Oscypka nie byłam - niebawem muszę nadrobić.Za to jestem pod nieustającym wrażeniem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i Centrum Solidarności ..długo pozostanie w mojej pamięci - trzeba być!!!. Oczywiście trzeba też być w Muzeum Śląskim - nowa odsłona jest niesamowita !! Zapraszam do Katowic Nino !!!
  • Obrázek uživatele Beata Ciężka
    Projekty kulinarne mogę być wspaniałe! Jednym z takich projektów był realizowany kilka lat temu projekt „Profesjonalny Nauczyciel Zawodu” – były to szkolenia i praktyki dla nauczycieli (!!!) szkół gastronomicznych. Szkolenia prowadzone były przez sławy kulinarne, a praktyki odbywały się w najlepszych polskich lokalach i hotelach. To był dla nauczycieli niemal skok cywilizacyjny – mieli okazję poznać najnowsze i najnowocześniejsze wyposażenie gastronomiczne (których w niedoinwestowanych szkołach gastronomicznych nie uświadczysz), modne (i zdrowe) trendy kulinarne, organizację różnych imprez. Przenosili później te odkrycia do swoich lekcji w szkołach, a uczniowie byli zachwyceni. „Gastronomik” z Olsztyna publikuje zdjęcia z tego projektu https://zsgs.olsztyn.pl/projekty-unijne/projekt-profesjonalny-nauczyciel...
  • Obrázek uživatele Monika Sulik
    Dziękuję Beato za taką fantastyczną inspirację. O wielu projektach kulinarnych czytałam ale ten to naprawdę sztos i to na dodatek edukacyjny wątek jest tutaj bardzo mocny. Ciekawa i smaczna musi być ewaluacja tego typu projektów :) A tak swoją drogą to ciekawe jak przeprowadzić ewaluację warsztatów kulinarnych, gdzie trzeba ugotować lub przygotować coś inspirującego i nowego :) 
  • Obrázek uživatele Rafał Żak
    Brałem raz udział dwukrotnie w gotowaniu zorganizowanym dla uczestników projektu rozwojowego. Gromada ludzi przy wielu stanowiskach przygotowywała posiłek dla siebie. Oczywiście edukacyjnie realizowało to tylko cele związane z integracją załogi, ale podobało się bardzo. Było to ciekawym sposobem spędzenia chwili czasu w gronie osób, które dobrze się ze sobą czuły. 
    Myślę, że dopóki ktoś nie wpadnie na pomysł, żeby przyglądać się interakcją ludzi podczas gotowania po to, żeby później wyciągać z tego wnioski dotyczące ich codziennej pracy, to wszystko jest ok.
  • Obrázek uživatele Monika Sulik
    Rafale super, że o tym napisałeś. Wiele jest tego typu inicjatyw. Takie spotkania - zajęcia - wspólne gotowanie to też oferta urodzinowa, która cieszy się coraz większą popularnością - oto przykład - http://www.male-przyjemnosci.pl/przyjecie-urodzinowe-dla-doroslych. Znajoma uczestniczyła w takich warsztatach i opowiadała, ze dawno tak wspaniale się nie "bawiła". Myślę,że oprócz integracji bardzo ważny jest aspekt współpracy - tutaj można doświadczyć wielu osobistych odkryć i zaskoczeń.