chevron-down chevron-left chevron-right chevron-up home circle comment double-caret-left double-caret-right like like2 twitter epale-arrow-up text-bubble cloud stop caret-down caret-up caret-left caret-right file-text

EPALE

Електронна платформа за учене на възрастни в Европа

 
 

Блог

Opinion: Adult education is a 'feminine' sector – could that be why we don’t have enough money?

08/03/2016
by Gina Ebner
Език: EN
Document available also in: ET FR DE IT PL ES HU LV LT CS BG

/bg/file/feminine-sectorFeminine sector

Feminine sector

 

General/liberal non-formal adult education is a sector that is dominated by women. Take, for example, the Volkshochschulen (adult education centres) in Germany and Austria in which 75% of participants are women. And the pattern among liberal education trainers is similar. There are other sectors that are mainly dominated by women (both as participants and trainers): foreign languages, for example, or health. The gender challenge in adult education in Europe, therefore, is not so much to get women into learning, but to get men involved, and especially in areas like health.

On a more abstract level, the formal sectors, especially higher education, fulfil a narrative of organised, theoretical and academic research, whose teaching is perceived as important – you can call this narrative masculine. If you go into the courtyard of my old university (Vienna), you will be confronted with lots of male heads on pedestals.

Adult education is a feminine sector

At a recent meeting of the Interest Group for Lifelong Learning, we chose the topic of education for personal development and well-being, which is quite difficult to present at a policy level. We all agreed that one of the reasons why this is difficult is that thinking about personal development and well-being is something middle-aged women do. It’s seen as feminine, not masculine.

Also, the more ‘basic’ the level of teaching and learning is, the more feminine it becomes. Interestingly enough, this is something we share with the early childhood sector, which is almost exclusively female in its staff structure. There, the wage levels also tend to be very low. There seems to be an underlying assumption that taking care of children is either very easy or something that women do anyway and therefore can’t require appropriate training and pay. The same seems to be true of basic skills teaching for adults – it must be easy, it’s mostly done by women, right?

Non-formal adult education tends to be fragmented and targets skills that are basic, concrete and effective. This makes general/adult education a feminine sector, in binary opposition to the monolithic, abstract, masculine sector of higher education. (Schools and VET move between these two depending on the circumstances).

A sectoral gender pay gap

And now – let’s talk money, resources and recognition. For decades now, feminists and their friends have challenged the gender segregation of sectors and the corresponding difference in wages. On a practical level, this has meant, for example, the move from ‘equal pay for equal work’ (which was already a tough fight) to ‘equal pay for work of equal value’ (still ongoing). In the lifelong learning sector, we have also experienced many changes: we still value academic and technical skills and competences highly, but there have been many attempts to put equal value on other forms of learning. UNESCO’s four pillars of learning remain a key development as they talk about learning to be, learning to do, learning to know and learning to live together.

Nevertheless, a bias remains: the more theoretical and ‘masculine’, the more money a sector tends to get. And as adult and basic skills educators in a feminine sector, we’re not getting enough. And is it a coincidence that the countries that have made the most progress in gender equality are also the countries that have the most sophisticated adult education systems? I don’t think so.

Closing the gap

My modest proposals therefore:

  • Let us have a wide debate about the skills, competences and knowledge that we need in the 21st century. Is science necessary? Absolutely, I’d even suggest that we need an initiative that tackles science literacy considering the nonsense that people believe about vaccinations etc. But we also need to focus on personal development, (mental) health, for men. And if we look at the burning asylum centres, we have a lot to learn about living together, too.
  • Let’s also discuss how much this teaching and training is worth. Do we want quality? Do we want to make sure that the people (women!) doing these jobs also can make a decent living? Is the man who teaches chemistry really worth more than the woman teaching adult literacy?

And maybe we should finally ask the key question: how come women contribute so much to society (all that family and care work, volunteering, working in low-paid sectors, getting smaller pensions, paying more for ‘gendered products’, etc.) and all the benefits go to rich men? So, to take just one very obvious, and current, example in which men give each other lots of money for no good reason at all - let’s reallocate some of FIFA’s money to adult education, and then we’ll see a change.

Gina Ebner is the Secretary-General of the European Association for the Education of Adults (EAEA).

Interested in how adult learning can contribute to gender equality? Take part in our discussion here
Share on Facebook Share on Twitter Epale SoundCloud Share on LinkedIn
Refresh comments Enable auto refresh

Показване на 1 - 6 от 6
  • снимка на Kkristīne Jukna
    Ļoti stereotipisks raksts ,visādi pieņēmumi. Un šis teikums :''Un varbūt mums beidzot vajadzētu uzdot galveno jautājumu: kā tas var būt, ka sievietes sniedz sabiedrībai tik daudz (pienākumi ģimenē un rūpes par citiem, brīvprātīgo darbs, darbs zemu atalgotās nozarēs, mazākas pensijas, lielāki izdevumi par „sieviešu precēm” utt.)'' Nepiekrītu, arī vīriešiem ir pienākumi ģimenē, arī vīrieši dara brīvprātīgo darbu, un arī vīriešiem dažās nozarēs ir zems atalgojums. Bet piekrītu, ka jārīkojas ,lai pasaulē nebūtu tādas diskriminācijas. Arī sievietes grib un būtu pelnījušas pelnīt vairāk. 
  • снимка на Jausma Rozenšteine
    Piekrītu, ka zglītība ir sieviešu joma.
     Vidēji atalgojums ir ļoti zems un nav konkurēt spējīgs.  
  • снимка на Agata Koban

    Bardzo ciekawy artykuł, stawiający śmiałe tezy.

    Jako studentka Uniwersytetu obserwując jego struktury i funkcjonowanie, nie do końca zgadzam się z twierdzeniem, że jest to sektor zdominowany przez kobiety, w mojej opinii udział obu płci jest tu zrównoważony. Zgadzam się z opinią, że nauczanie "podstawowe"/ początkowe jest zdominowane przez nauczycieli płci żeńskiej. Za słuszną uważam też zależność między płacami na niekorzyść kobiet oraz z tym, że najwięcej pieniędzy zyskują sektory teoretyczne i męskie.

  • снимка на Dagmara Buller

    Wydaje mi się, że co do feminizacji tego obszaru ma Pani rację. Już na uczelniach wyższych zauważa się znacznie przewyższający odsetek studentów płci pięknej w stosuku do mężczyzn. Z czego to może wynikać? Być może z faktu, iż edukacja dorosłych łączy się jeszcze mocno z pedagogiką i odrębnego nauczania andragogiki w Polsce jest niewiele. A sam ten fakt w dużej mierze powodować może zniechęcenie do szkolenia się w tytule andragoga. Co do płac, nie jestem w stanie się wypowiedzieć, gdyż nie mam w tym absolutnego doświadczenia.

  • снимка на Aleksander Kobylarek

    Bardzo ciekawe i prowokujące tezy. Wydaje mi się jednak, że na edukację dorosłych i jej finansowanie należałoby patrzeć nieco szerzej niz poprzez sfeminizowanie i niedoinwestwoanie, gdyż takie ujęcie sprawy może łatwo zwieść nas na manowce. Przede wszytkim sektor edukacji dorosłych jest bardzo zróznicowny i nie da się tak łatwo przeciwstawić np szkolnictwu wyższemu (nawiasem mówiąc uniwersytety też są sfeminizowane). W ramach edukacji dorosłych odbywają się przecież szkolenia kadry menedżerskiej i bardzo prestiżowe szkolenia wewnętrzne, wysoko opłacane i wymagające bardzo specyficznych specjalistycznych umiejętności od trenerów/ trenerek. To, że są niewidoczne z perspektywy systemu szkoleń zapewnianych przez państwo lub organizacje pozarządowe, które je finansują z projektów edukacyjnych, powoduje, że często o nich zapominamy. Nie znam badań, ktore by pokazywały, czy te szkolenia są sfeminizowane, ale podejrzewam, że o zatrudnieniu w charakterze trenera/trenerki, coacha, czy mentora/ metnorki, najczęściej decyduje profesjonalizm, przygotowanie i doświadczenie a nie płeć. W firmach szkoleniowych, które znam najczęściej pracują i kobiety i mężczyźni.

    Faktem jest niedoinwestowanie sektora edukacji dorosłych- przynajmniej w Polsce, ale nie upatrywałbym tu źródła problemu w feminizacji, lecz w niskim priorytecie jaki nadają edukacji dorosłych różnego rodzaju decydenci. Czasem odnoszę wrażenie, że istnieje powszechne przekonanie zwłaszcza u decydentów), iż edukację dorosłych powinni sobie finansowac przede wszytkim beneficjenci, bo to ich interes. Tymczasem uczące się społeczeństwo jest wartością samą w sobie i warto inwestować zarówno w podwyższanie kwalifikacji instruktorów/ instruktorek, jak i kompetencje kluczowe uczących się dorosłych. 

  • снимка на vicky Duckworth

    Interesting blog which for me illuminates how transferrable  caring and domestic capitals, which  gendered are so powerful and yet often 'othered'  and not valued in the public domain of work